Naga Markets



Detroit wyrwane z amerykańskiego snu / 20.07.2013

Detroit, jedno z najbogatszych niegdyś miast w Stanach Zjednoczonych, liczące w 1950 roku niemal 2 mln mieszkańców i będące siedzibą ogromnych koncernów produkujących samochody, samoloty i czołgi, ogłasza bankructwo. Wiadomość ta była dla mnie pewnym zaskoczeniem – “Przecież Stany Zjednoczone to takie bogate państwo!”- pomyślałem. Następnym krokiem był szybki przegląd prasy. Amerykańskie tytuły mówią o największym bankructwie municypalnym w historii kraju i rozprawiają o przyczynach. Okazuje się, że problemy miasta zaczęły się już przeszło pół wieku temu i od tego czasu nie udało się znaleźć lekarstwa. Kilka miesięcy temu miasto próbowało ułożyć się z wierzycielami oferując ok. 10 centów za każdego dolara długu, a funduszom emerytalnym nawet mniej. Nic dziwnego, że do układu nie doszło i ostatecznie miasto musiało ogłosić upadłość. Wśród przyczyn takiego stanu rzeczy wymieniane są m.in.:

– Ucieczka mieszkańców z miasta – w ciągu 60 lat miasto opuściły 2/3 mieszkańców, a liczba ludności spadła z 1,85 mln do ledwie ponad 700 tys.

– Zmniejszenie podstawy podatkowej – ponieważ większość wyjeżdżających to byli bogaci lub średniozamożni biali mieszczanie. W mieście zostali głównie czarni, słabo wykształceni i nisko opłacani mieszkańcy.

– Zapaść na rynku nieruchomości – po kryzysie kredytów subprime w USA banki przejęły prawie 100 tys. nieruchomości (jak podaje Interia.pl) i wciąż ok. 80 tys. z nich jest opuszczonych, a wartość pozostałych spadła do katastrofalnego poziomu.

– Niska ściągalność podatków – z powodu niskich dochodów i niskiej wartości nieruchomości ściągane podatki są niskie, a ściągalność pozostawia wiele do życzenia. Washington post donosi, że ściągalność podatku od własności wyniosła w 2011 roku ok. 68%.

– Wysokie bezrobocie, wynoszące 18,6% – powołując się znów na Washington post, w mieście mniej niż połowa mieszkańców powyżej 16 roku życia ma pracę. Bardzo niski jest też dochód na głowę przekraczający ledwie 15 tys. dolarów.

– Niskiej jakości służba publiczna – czas oczekiwania na pomoc (tzw. “emergency call”) to 40 do 58 minut – różne źródła różnie podają. Wykrywalność przestępstw nie przekracza natomiast 10%. Ponadto ok. 40% ulicznych latarni nie działa.

– Korupcja, niesprawne mechanizmy zarządzania miastem, złe przygotowanie rządzących.

Politycy miejscy oczywiście dwoją się i troją, żeby przekuć porażkę w sukces. Zapewniają, że jest to jedyna i bardzo obiecująca droga do wyprowadzenia miasta na prostą. Obiecują, że od tej pory miast będzie odżywało, a mieszkańcy nie odczują negatywnych skutków tego całego zajścia. Tutaj muszę wspomnieć, jak bardzo przypomina mi to ostatnie kwestie naszego pana premiera w sprawie “dziury Rostowskiego” i zapewnienia, że tu przytną, tam podniosą i nawet nic nie poczujemy.

Obecnie Detroit ma zaległości w wysokości 18.5 mld dolarów, z czego gro przypada na miejskie fundusze emerytalne oraz opiekę zdrowotną, podczas gdy tegoroczny budżet zamknie się deficytem ok. 380 mln dolarów.

Polecam obejrzeć GALERIĘ ZDJĘĆ >KLIK<

Jednak wiadomość o tym wydarzeniu poruszyła mnie głębiej niż tylko rozwiewając złudzenia co do Ameryki. Zaskakujące było dla mnie to, jak blisko tych punktów jesteśmy na własnym podwórku. Więc jeśli Detroit zaserwowało nam przepis na bankructwo, to mamy jasny wykaz tego, do czego absolutnie nie możemy dopuścić.



Conotoxia

Dołącz do dyskusji logując się za pomocą Facebook

To również Cię zainteresuje - Comparic24.tv

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here