Naga Markets



Debiut Allegro mocno, ale pozytywnie zaskakuje. Inwestorzy obawiają się o nowe restrykcje
Źródło: Allegro

W poniedziałek cała uwaga polskiego rynku skoncentrowana była na debiucie Allegro. Atomowe wzrosty notowań nowego lidera zostały wsparte potężnymi zwyżkami spółek technologicznych na Wall Street. Ja na razie nie udziela się ona jednak rynkowi walut.

Hurraoptymizm omija waluty

Debiut Allegro okazał się zaskoczeniem chyba nawet dla optymistów. Wycena spółki już po cenie z IPO nie była niska, cena otwarcia dawała wzrost rzędu 40%, a w ciągu dnia spółka dołożyła jeszcze kolejnych kilkanaście. Na ten moment fundamenty (jak choćby to, że spółka wyceniana jest w okolicach 30-krotności przychodów, a wskaźnik cena/zysk przyjmując dane za ubiegły rok wynosi blisko 180!) wydają się nie mieć znaczenia – spółka już po jutrzejszej sesji dołączy do WIG20 (kosztem mBanku), zaś w niedalekiej przyszłości także do indeksów FTSE i MSCI. To generuje popyt instytucjonalny, który jest w zasadzie niezależny od wyceny, a także – nie oszukujmy się, popyt spekulacyjny, który chce ten bieg wydarzeń wyprzedzić. Widać to w notowaniach w zasadzie całego rynku, który ewidentnie odstaje od choćby europejskich indeksów – instytucje sprzedają inne walory (głównie z WIG20), zwiększając zaangażowanie w Allegro.

Jak wspomniałem, zainteresowanie zostało podkręcone atomowymi wzrostami na rynku Nasdaq, gdzie zyskiwała cała „wielka piątką”, w tym Amazon, do którego Allegro jest porównywane. Powody można by mnożyć – dziś Apple ma przedstawić nowego iPhona, OECD nie porozumiało się w kwestii opodatkowanie gigantów technologicznych (w wyniku czego nadal będą stosować optymalizację podatkową), ale tak naprawdę warto pamiętać o sytuacji z wakacji, kiedy po gigantycznych wzrostach cen tych spółek okazało się, że za wszystkim stała spekulacja na rynku opcji, głównie w wykonaniu japońskiego SoftBanku.

Informacje napływające na rynek są mieszane. Z jednej strony w nocy mieliśmy niezłe dane z Chin (potwierdzające systematyczną poprawę w handlu), z drugiej sprzedaż broni Tajwanowi przez USA może oznaczać kolejny punkt sporny pomiędzy dwiema największymi gospodarkami. Na rynku walut nie widać tego hurraoptymizmu – wręcz przeciwnie, dolar nieco wczoraj zyskiwał i ta tendencja kontynuowana jest dziś. Inwestorzy obawiają się o nowe restrykcje w Europie – właśnie zostały one bardzo istotnie zaostrzone w Czechach.

O 9:50 euro kosztuje 4,4750 złotego, dolar 3,7980 złotego, frank 4,1690 złotego, zaś funt 4,9516 złotego.

Autor poleca również: 



Conotoxia

Dołącz do dyskusji logując się za pomocą Facebook

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here