Naga Markets




W trakcie dzisiejszego Trading Jam Session odbyła się na żywo debata na temat ostatniej propozycji ministerstwa finansów by obniżyć dźwignię dla rynku OTC -> Forex i CFD <- o której pisaliśmy TUTAJ.

Poniżej znajdziecie nagranie debaty Trading Jam Session, a także mój głos w tej sprawie:

Co ja uważam o tej propozycji

Uzasadnienie projektu

Wygląda tak, jakby zostało dorobione do tezy i miało na celu przekonać o dobrych intencjach (którymi piekło jest wybrukowane) autorów projektu.

Uzasadnienie projektu jest arbitralne -> bo kto i jak ma określić dokładną wartość dźwigni chroniącą inwestorów?

Co więcej uzasadnienie, czyli ochrona inwestorów detalicznych przed nadużyciami firm brokerskich, nijak ma się do wysokości dźwigni. To nie dźwignia jest źródłem problemu nadużyć firm brokerskich.

Problem 1: Czym jest dźwignia?

Wydaje się, że mało kto poprawnie definiuje ten termin. Czy poprawnie rozumie go ustawodawca? Dlaczego to istotne? Ponieważ u podstaw tej legislacji oraz reakcji środowiska może leżeć nieporozumienie. Lewar to w tradycyjnym ujęciu kredyt zwiększający siłę nabywczą. W tradingu lewar był pierwotnie udzielany był jako kredyt celowy przez banki m.in. funduszom inwestycyjnym.

Jeśli ja wezmę kredyt w banku i kupię za te pieniądze akcje na giełdzie, to wykorzystuję lewar!

W przypadku transakcji spot, to w oparciu o te transakcje tradowaliśmy pierwotnie na rynku FOREX. Transakcja spot, to transakcja nabycia/sprzedaży walut z terminem dostawy T+2 za wzniesieniem depozytu zabezpieczającego zmianę kursu (rodzaj zaliczki). Aby uniknąć dostawy waluty i konieczności zapłaty pełnej ceny, brokerzy rolowali zlecenie każdego dnia odsuwając termin dostawy w nieskończoność i płacąc za to SWAP.

Dziś rozprzestrzeniły się CFD, które zasadniczo nie mają styczności z dostawcą płynności, a drugą stroną transakcji jest sam broker. W takim ujęciu transakcja przypomina bardziej zakład o zmianę kursu.

A więc w tych trzech przypadkach natura “depozytu” jest inna. Czy broker może udzielać kredytów swoim klientom? Bez badania zdolności kredytowej czy ryzyka? Wydaje się, że nie. Ale czy może oczekiwać zaliczki?

Czy broker ma prawo pośredniczyć w transakcji spot z bankiem za zaliczkę? Wydaje się że tak.

Jeśli jednak LP daje dźwignię brokerowi 1:50, czy 1:100, to czy broker może nam dawać 1:200 czy 1:500? Wtedy w istocie broker kredytuje naszą zaliczkę/depozyt dla LP.

Czy wreszcie zakładanie się z brokerem o zmianę kursu (CFD) jest jeszcze instrumentem finansowym, czy już hazardowym?

Problem 2: Czy właściwie adresujemy problem?

Logika ustawodawcy mówi, że większy lewar jest bardziej niebezpieczny dla początkujących inwestorów, bo można stracić całe środki bardzo szybko. Jednak można też stracić całe środki bardzo szybko stawiając je na czarne/czerwone w kasynie, lub kupując odpowiednio dużo losów w lotto.

Czy dźwignia 1:100 vs 1:25 zrobi tak dużą różnicę dla inwestorów indywidualnych? Czy są jakieś wyliczenia na ten temat? W jaki sposób arbitralnie ustawodawca może ustalić jaka dźwignia i jakie tempo strat jest właściwe dla początkującego tradera?

Również definicja problemu, jako źródło nadużyć u brokerów jest błędna. Dźwignia zwiększa zmienność (wolatylność) rachunku. Jednak czy potrzebne jest jej ograniczanie?

Problem 3: Rzeczywiste zdefiniowanie problemu

Ustawodawca w uzasadnieniu pisze, że chciałby chronić inwestorów indywidualnych przed nadużyciami brokerów. A więc skąd biorą się te nadużycia?

Broker rynku OTC, który kreuje rynek dla tradera (market maker) ma bardzo dużą władzę nad traderem, począwszy od dyktowania czasu realizacji zlecenia, przez cenę (kurs) aż po opłaty (spread, prowizja, swap). Broker taki może pozostawać w konflikcie interesów z traderem – decyzja o zabezpieczeniu ryzyka należy do brokera i może on zarabiać na stratach tradera.

Przeczytaj jak brokerzy zabezpieczają się przed ryzykiem

Dla tradera relacja z brokerem jest nietransparentna, nie wiadomo co robi broker z pozycją tradera, czy zabezpiecza ryzyko i czego możemy się spodziewać. Nie wiadomo kto jest stroną zlecenia po drugiej stronie – w regulaminach zwykle są zapisy, że może to być broker, a lista LP jest “tajemnicą firmy”. Market maker nie działa jako pośrednik, tylko strona transakcji, organizator obrotu i często stoi po przeciwnej stronie transakcji swoich klientów. Jeśli będzie prawidłowo zarządzał ryzykiem, konflikt interesu zostanie zniwelowany.

Podsumowując

To właśnie brak przejrzystości oraz działalność brokera nie jako pośrednika, a jako market makera, jest moim zdaniem prawdziwym źródłem problemu. To te dwa aspekty są moim zdaniem kluczowe do uregulowania i kontrolowania przez regulatora i ustawodawcę.

W jaki sposób broker udostępnia dźwignię, czy jest to kredyt czy zaliczka wymagana przez dostawcę płynności (LP) albo bank?

W jaki sposób broker zabezpiecza się przed ryzykiem. Czy prawidłowo niweluje konflikt interesów i czy prawidłowo informuje klientów o ryzyku, naturze transakcji oraz drugiej stronie transakcji. Także nazewnictwo instrumentów (spot, cfd) wydaje się istotne.

Jak zmiana wpłynie na trading?

Mogą spaść zyski brokerów, którzy i tak mają już ściśnięte marże. Może to spowodować podwyżkę opłat. Spadek dźwigni będzie zmuszał traderów do zdeponowania większych środków lub zmniejszenia używanej pozycji -> to zmniejszy zyski brokerów i może zmusić ich do podniesienia opłat. Podniesienie opłat z kolei może zmusić traderów do przejścia na wyższe interwały.

Inwestorzy będą zmuszeni do utrzymywania znacznie większego depozytu w tradingu. Zdecydowana większość inwestorów to day traderzy. Jeśli ATR na EURUSD to przykładowo 100 pips, to dla 1 lota jest to $1000, czyli ok. 3700 zł potencjalnej straty przez cały dzień. Już nasz depozyt przy dźwigni 1:100 i 1 locie EURUSD musi wynosić 1000 EUR czyli ok 4200 zł.

Zatem obecnie depozyt zabezpieczający pokrywa mniej więcej dzienną stratę. Ograniczenie dźwigni do 1:25 sprawi nie że stracimy mniej lub więcej, tylko że więcej środków będziemy musieli zablokować na koncie u brokera. U osób, które zmniejszą rozmiary pozycji czterokrotnie, strata/zarobek tej samej kwoty zajmie po prostu 4 razy dłużej.

Zmiana dotyczy tylko rynku kontraktów OTC – spot oraz cfd. Opcje waniliowe mogą być sposobem obejścia przepisów o ograniczeniu dźwigni, ponieważ opcje waniliowe możemy nabyć na rynku za premię (ryzyko ograniczone jest tylko do premii). A więc opcję na EURUSD wielkości 1 lota możemy kupić już od kwoty rzędu paru tysięcy złotych. O opcjach waniliowych poczytasz TUTAJ.

Oczywiście część traderów “ucieknie” do brokerów zagranicznych próbując ominąć “blokadę nielicencjonowanych brokerów” wprowadzoną przez regulatora.

A jakie jest Wasze zdanie na ten temat? Dajcie znać w komentarzach.

Zobacz też wypowiedź Marcina Wenusa na ten temat:



tokeneo

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook

To również Cię zainteresuje - Comparic24.tv

2 KOMENTARZE

  1. Oni wiedzą że trader detaliczny będzie musiał więcej wpłacić na konto by uszczknąć co kolwiek z rynku. Wiedzą też ilu traderòw zarabia a ilu traci. Dla tego jest to robione, by pieniądze płynęły w jedną stronę. Czemu Zaremba idąc ich tokiem rozumowania nie ogranicza lotto? Tam przecież przegrywa swoje pieniądze więcej ludzi niż na forex….

  2. Proszę skasować poprzedni post – literówki itp.
    Teraz poprawione:

    KNF i wszyscy jego poprzednicy potrzebowali ponad 10 lat żeby w ogóle zauważyć FX.
Przełom nastąpił w 2015 roku gdy posypały się skargi i pozwy po załamce wywołanej przez SNB.
Od tego czasu minęło nieco ponad dwa lata.
Przeciętny trader w banku potrzebuje min. trzy lata na “sezonowanie” zanim pozwoli mu się zrobić pierwszą prawdziwą transakcję na rynku (tzn, że będzie wykonywał samodzielnie zadanie, a nie klikał pod dyktando).
    Urzędnicy zaś nie mają nawet szans poznać z 1/4 tego co ten uczący się trader przez całą swoją urzędową karierę.
Nie ma co się więc dziwić, że wymyślają teraz takie rzeczy.
    Prawdę mówiąc zamiast zmuszać detalistów do wydawania ponad $500 żeby otworzyć zaledwie jedną mikrolotkę i może zarobić/stracić $10 gdy rynek ruszy się o 100 pips uczciwiej byłoby po prostu całkowicie zabronić dostępu.
    Można by przynajmniej wtedy zaskarżyć to do sądu.

    A tak stanie się to kolejną farsą.
Jak na teoretycznie państwo prawa i sprawiedliwości przystało.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here