TMS


Bitcoin jako pierwsza w pełni rozproszona kryptowaluta wykorzystująca technologię łańcucha bloków zapoczątkował rewolucję, której wynikiem było powstanie zupełnie nowej klasy aktywów, która na koniec lipca 2018 roku wyceniana była na ponad $293 mld. Młode przedsiębiorstwa szybko zorientowały się w potencjale jaki drzemie w kryptowalutach i poprzez własne emisje cyfrowych tokenów (ICO) zaczęły pozyskiwać potrzebny na rozwój kapitał. Jednak gdy docierają do nas informacje mówiące o tym, że nawet 80% pierwszych ofert tokenów może być zwykłym oszustwem trzeba zadać konieczne pytanie – czy Dascoin jest kolejnym z nich? 


O Dascoinie naprawdę głośno się zrobiło w kwietniu tego roku, kiedy token nareszcie zaczał być notowany na zewnętrznej giełdzie. Szczególnie silne zainteresowanie projektem generują Polacy i… mieszkańcy Suazi – niewielkiego państwa graniczącego z Mozambikiem oraz Republiką Południowej Afryki. Tak przynajmniej wynika ze statystyk wyszukiwarki Google:

Kontrowersje wokół Dascoina

Cała idea Dascoina została zapoczątkowana w czerwcu 2016 roku przez dwóch wspólników – Jana Preto oraz Michała Mathiasa, którzy początkowo rozwijali firmę o nazwie CoinLeaders by szybko skupić się na spółce matce DASC, NetLeaders.

Najpoważniejszym zarzutem wobec Dascoina jest to, że projekt ten jedynie nosi znamiona kryptowalutowego – sam token kryptowalutą jednak już nie jest. Materiały oraz osoby promujące Dascoin zdaniem ekspertów w wielu miejscach przeczą same sobie reklamując DASC jako walutę o scentralizowanym charakterze emisji oraz zdecentralizowanym modelu dystrybucji. Wzajemne wykluczenie się tych stwierdzeń pozwala sądzić, że osoby namawiające do zakupu tokenu kierują promocję w stronę osób mało doświadczonych z branżą i nie zdających sobie sprawy z rażących nieścisłości w oficjalnych komunikatach włodarzy spółki.

Co więcej, inaczej niż w przypadku Bitcoina, Ethereum czy Litecoina Dascoin nie jest wydobywany. Posiadając odpowiednie narzędzia (choćby układy ASIC czy też koparki oparte na procesorach GPU) jesteśmy w stanie bez niczyjej autoryzacji ani wiedzy zacząć pozyskiwać tradycyjne kryptowaluty – BTC, LTC, ETH i inne. Naszym jedynym kosztem są urządzenia, energia elektryczna, a także czas potrzebny do obliczenia bloku w danym łańcuchu i otrzymania nagrody.

Aby stać się właścicielem Dascoina musimy w pierwszej kolejności wykupić licencję na wydobycie tokena. Co więcej, owe licencje sprzedawane są po ściśle określonych cenach (w zależności od pakietu inwestycja początkowa wahać się będzie od 100 EUR do nawet 25 tysięcy euro).

Kolejnym, często poruszanym zarzutem wobec NetLeaders oraz projektu Dascoin jest agresywny marketing stosowany przez obecnych posiadaczy tokenu czy raczej licencji na jego wydobycie. Kupując licencję zabezpieczamy Frequency (częstotliwość), która wpływa na liczbę wydobywanych dzięki niej DASC. Im wcześniej zakupimy licencję, tym niższe Frequency zabezpieczymy, a więc i więcej tokenów zostanie wygenerowanych przez zakupioną licencję. Mechanizm ten w prosty sposób faworyzuje pierwszych inwestorów, co nieustannie wykorzystywane jest przez obecnych członków projektu namawiających do zakupu licencji przez kolejne osoby.

Dascoin – krytyka projektu

O ile sam pomysł przyznawania licencji i scentralizowanej podaży tokenu jest zrozumiały, a nawet z powodzeniem realizowany przez inne projekty (vide Ripple, Tether) tak nie można pominąć wszechobecnej w kryptospołeczności krytyki Dascoina.

Wiele osób, a także specjalistów z branży blockchain uważa, że Dascoin to projekt MLM (Multi Level Marketing – Marketing Wielopoziomowy) lub co gorsza – zwykła piramida finansowa. Podejrzenia mogą wydawać się słuszne gdy przeczytamy whitepaper projektu, gdzie na żadnej z 35 stron dokumentu nie znajdziemy żadnej konkretnej daty. Brak tzw. roadmap, które chociaż w przybliżeniu informowałoby potencjalnego inwestora o przebiegu całego projektu jest sygnałem, którego nie można zignorować rozmyślając nad zakupem licencji DASC.

Przeczytaj również: UOKiK ostrzega przed niepewnymi inwestycjami – na liście DasCoin i Futuro Coin>>>

Równie silna krytyka pojawiła się w kwietniu 2018 roku, kiedy to Dascoin w końcu znalazł się na zewnętrznej giełdzie BTC-Alpha. Rosyjska giełda nie może pochwalić się ani nadzwyczajnym wolumenem (w dniu pisania artykułu nie przekraczał 5,9 mln USD) ani liczbą oferowanych instrumentów (oprócz Dascoina zaledwie 35). Również opinie krążące wokół BTC-Alpha nie należą do najbardziej pochlebnych. Również dwie kolejne giełdy na których notowany jest token NetLeaders z całą pewnością nie są w stanie konkurować z jakąkolwiek giełdą z pierwszej dziesiątki najpopularniejszych. Obrót generowany na European Blockchain Exchange (EUBX) oraz Coinfalcon jest jeszcze niższy niż w przypadku BTC-Alpha, a liczba ofert zakupu DASC na obu tych giełdach zazwyczaj wskazuje zero. Brak odpowiedniej płynności oraz niska popularność wymienionych giełd sprawia, że żadna z nich nie jest w stanie upłynnić tokeny tysięcy uczestników projektu Dascoin, którzy chcieliby sprzedać swoje DASC. Zatem kupując dzisiaj licencję na wydobycie większej ilości Dascoina najprawdopodobniej będziemy mieli duży problem z ich sprzedażą na giełdach, nie mówiąc już o uzyskaniu dodatniej stopy zwrotu z inwestycji, ponieważ cena DASC w wolnym obrocie oscyluje w momencie tworzenia artykułu w okolicy 6 eurocentów.



Invest Cuffs

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here