Naga Markets


Co to jest trading?

Często gęsto widzę i słyszę, jak inwestorzy indywidualni (aka traderzy detaliczni) mówią o sobie w tonie elitarnym tak, jakby ta (często druga) profesja była lepsza niż inne. Rozumiemy, czym są stopy procentowe, widzieliśmy co dzieje się z cenami ropy, a także wiemy  co postanowił OPEC albo Fed. Poznajemy tajniki analizy technicznej, price action i bankowości centralnej, ale czy w rzeczywistości nie ulegamy wielkiej iluzji opierając się na zbytnim uproszczeniu? Czy takie podejście do tradingu może być dla nas niebezpieczne? Czy mamy prawo sądzić, że wiemy co robimy?

Od dawna skupiam się na porządkowaniu pewnych pojęć, odkręcaniu mitów i nieporozumień, jakie widzę w świecie tradingu, dlatego też dziś pragnę zaproponować uporządkowanie tego, czym rzeczywiście jest trading.

Elita?

Marketing brokerów bardzo by chciał, abyśmy uważali się za elitę społeczeństwa, finansistów na globalnych rynkach. Podjudzani scenami z filmów – finanse, banki centralne, waluty, pieniądze, papiery wartościowe – chętnie ulegamy tej narracji. Ludzie żyjący na krawędzi, nużający się w ryzyku, w garniturze i z zegarkiem na ręku oraz walizką pełną pieniędzy składający zlecenia u swojego maklera. Albo w szlafroku pół dnia przed czterema monitorami w dużym apartamencie. Czytający rubrykę finansową gazety już o piątej rano i rozumiejący skomplikowany język ekspertów. Obowiązkowo cztery zegary w salonie. Do tego duże pieniądze, koniecznie, migające liczby oraz wykresy. Całość ma robić wrażenie. Znajomi nas nie rozumieją, oni mają zwykłą pracę.

Ale czy to wszystko??? Czy jeśli sprzedałem spadek, otworzyłem konto u brokera i wchodzę jako świeżak na rynek kontraktów CFD z kwotą przykładowo pół miliona, to czyni mnie to or razu rekinem finansjery?

Inwestor czy trader?

Kim w ogóle jest inwestor, a kim trader? Proponuję, ustalmy najpierw kim jesteśmy. Zasadniczo trader, to osoba wykonująca transakcje na rynku. W bankach (w zależności od organizacji), może to być osoba która większość czasu przyjmuje i wykonuje zlecenia klientów, jedynie od czasu do czasu spekulując w imieniu firmy. Traderzy są jednak kluczowymi osobami w swoich departamentach tak, jak kierowcy rajdowi w całym teamie, czy napastnicy w reprezentacji.

W tym rozumieniu inwestor niezupełnie jest traderem, ponieważ praktycznie cała jego działalność skupia się na spekulacji. Co więcej, inwestor indywidualny zwykle nie dysponuje kapitałem firmy ani zespołem pomocniczym, w tym prywatnymi analitykami.

W funduszach inwestycyjnych traderzy zasadniczo (bo oczywiście to też zależy) zajmują się wykonywaniem zleceń od zarządzających. Mają do dyspozycji analityków, ale też decyzje inwestycyjne płyną “z góry”. Tutaj można ich przyrównać do operatorów łopat, którzy na “drabinie” (zleceń) przerzucają pieniądze z jednej kupki na drugą.

Zgodnie z powyższym inwestor indywidualny jest kimś więcej niż tylko traderem, bo podejmuje także decyzje inwestycyjne, można powiedzieć, że zarządza kapitałem (swoim).

Co więcej, inwestor indywidualny zwykle sam analizuje rynki pod swoje pomysły transakcyjne, a więc jest też analitykiem. Kiedy kupujemy nowy komputer, samochód, czy mieszkanie, zwykle będziemy szczegółowo analizowali możliwe warianty – parametry przedmiotu, oferty – a sama transakcja (istota tradingu), będzie jedynie finalną formalnością. Czy jednak “tradując EUR/USD” (np. na M5) poświęcamy aż tyle czasu na szczegółową analizę?

Dlaczego to takie ważne?

Czytając różne dyskusje na forach i w grupach dyskusyjnych nieraz odnoszę wrażenie, że wielu inwestorów indywidualnych nie ma świadomości, jak złożone jest zajęcie, którego się podjęli sądząc, że jest to JEDYNIE i TYLKO trading. Jakiś czas temu dla FxCuffs napisałem hołd tytanom rynków kapitałowych starając się pokazać, jak wielkim wyzwaniem jest trading dla inwestora detalicznego. Wiele osób zdaje się tego nie widzieć w ten sposób i działają w (moim zdaniem błędnym przeświadczeniu), że robią wszystko co trzeba nie doceniając złożóności zagadnienia.

Zrozum Price Action jeszcze lepiej dzięki seminarium Price Action Day w Warszawie!

I co z tego?

A co jeśli ktoś jest tylko traderem i sobie traduje? To można powiedzieć, że pomija bardzo ważne aspekty tradingu, że jest jak budowniczy konstruujący budynek bez projektu oraz bez świadomości, że projekt jest potrzebny i co w sobie zawiera. To może działać, jeśli zbijamy szopę na szybko, ale nie zadziała w przypadku poważniejszych inwestycji.

W jaki sposób generujesz pomysły inwestycyjne? Jak podejmujesz decyzje o kupnie bądź sprzedaży danego waloru po danej cenie? W jaki sposób przeprowadzasz analizę? Jak określasz ryzyko? Jak realizujesz transakcje?

Czy tylko otwierasz platformę MT4 od swojego brokera, włączasz wykres M5 czy H1 i szukasz określonych układów świeczek? Jak określasz instrument? Koledzy na grupie o nim pisali? A może zgodnie ze “starą zasadą forumową” tradujesz tylko EURUSD?

Inne pytanie

Wcześniej pytałem czy inwestor i trader to to samo, ale każdy (w tym ja sam) musi sobie odpowiedzieć na inne pytanie. Czy jestem inwestorem, czy spekulantem? A może hazardzistą? Osobiście podejście jakie widzę u części osób, to zasadniczo hazard podobny do black jacka, czy innej gry o charakterze losowym. Bardzo często jednak tacy “traderzy” są przekonani, że oni inwestują… w CFD? Na świeczkach 5 minutowych? Z lewarem 30x czy 50x?

Albo sytuacja, kiedy trader wychodzi z założenia, że AT mówi wszystko (co trzeba) i kupuje akcje spółki w oparciu o czysty wykres? Nie można powiedzieć, że nie ma podstaw do transakcji, ale jak wiemy kursem spółki rządzą przede wszystkim jej fundamenty oraz perspektywy dotyczące przyszłości – chciałbym uniknąć tutaj zabawy w pogromcę mitów (może w innym tekście), ale pamiętaj, że gracze ruletki, lotto czy black jacka też często grają w oparciu o konkretne przesłanki (składające się na system) – statystyka poprzednich losowań, szczęśliwe liczby czy urodziny żony. Czy są one uzasadnione? Czy prowadzą do skuteczności? Czy są wystarczające?

Skoro mówimy o giełdzie

Jaki jest niezawodny sposób na wielkie zarobki z giełdy? Stworzyć biznes, rozwinąć go i sprzedać ostatecznie na giełdzie w ofercie publicznej. Osoby, które chcą zainwestować, ale nie mają pomysłu na biznes, muszą przyjść na giełdę z kapitałem i próbować inwestować w spółki, które już tam są – innymi słowy wkładasz pieniądze w cudzy pomysł, który już w jakimś sensie jest spieniężony (osiągnął przynajmniej pierwszy target). Kiedy jednak pomysł na biznes w ogóle Cię nie interesuje, a jedynie chcesz pomnożyć pieniądze, to wkraczasz na kruchy lód spekulacji skąd łatwo nieświadomie przekroczyć cienką granicę z hazardem. Bo czy założenie, że “firma będzie miała dobre wejście na rynek” albo że “Nowy produkt będzie hitem” jest tak dalekie od “Po trzech białych żołnierzach będą dalej rosnąć”, “Podwójne dno to odwrócenie, a potrójne to kontynuacja spadków”, albo “po trzech czerwonych padnie czarne”…

Podsumowując

Jeśli połączymy iluzję elitarności tradingu detalicznego z innymi powierzchownymi aspektami oraz uproszczeniami, to znajdziemy się w sytuacji, w której nasza świadomość rozmija się z rzeczywistością i możliwościami. Uwzględnienie tylko wycinka procesu inwestycyjnego (tylko AT, tylko EURUSD, etc., świeczki po M5, “zyskowny system wskaźnikowy”) i pominięcie (bądź zdyskredytowanie – “Bo analitycy nie umieją zarabiać na rynkach”) odpowiedniej analizy, podczas gdy w rzeczywistości zarządzamy własnym kapitałem i powinniśmy uwzględniać znacznie szersze spektrum elementów decyzji inwestycyjnej, to sytuacja sprawiająca, że nasz trading staje się w długim terminie nieobliczalny. Naturalną konsekwencją będzie racjonalizatorskie uleganie sloganom typu KISS (“keep it simple stupid“)* czy “wystarczy 15 minut dziennie, by uzyskać niezależność finansową”, a ostatecznie “giełda/rynek/trading to oszustwo”.

*proponuję KIRS – Keep It Relatively Simple

Nikogo nie chcę skrzywdzić ani obrazić tym felietonem, naturalnie z moim zdaniem można się nie zgadzać, ale warto to wszystko sobie przemyśleć. Nie mnie oceniać i przesądzać.

Miałem okazję poznać kilku profesjonalnych traderów. Okazuje się, że ich podejście do tradingu jest bardzo różne, jeden handluje od wielu lat na rynku futures na niskich interwałach (więc da się, ale jest tutaj metoda w szaleństwie ;)), inny spojrzeniem macro zagina zwoje mózgowe, a jeszcze inny ma doskonale usystematyzowany i elastyczny proces analityczny łączący analizę fundamentalną i techniczną.

Wszystkich ich łączy jednak to, że doskonale wiedzą co robią i rozumieją, jak głęboka jest “królicza nora”, a także znają swoje słabe punkty i nie wystawiają ich na ryzyko. To wiedza, szerokie spojrzenie i doświadczenie sprawiają, że tradują oni świadomie i uwzględniają prawdziwe oblicze inwestowania w swoich decyzjach.

Duże depo, kontrakty CFD na ropę i umiejętność rozwinięcia skrótu NFP, to dopiero pierwszy schodek, a nie szczyt kariery tradera… czy raczej inwestora.

Zapraszam do dyskusji!

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook

To również Cię zainteresuje - Comparic24.tv

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here