Alfa Forex

Jeżeli mówimy o IPO to prawdopodobnie przed oczami staje nam przełom lat dziewięćdziesiątych i dwutysięcznych gdy giełdowa mania dotcomów, która później przerodziła się w bańkę inwestycyjną zapewniła inwestorom ciągły dopływ pierwotnych ofert publicznych. Akcje każdej firmy, która zajmowała się branżą internetową lub tylko wskazywała na to nazwą były skupowane na pniu. W takich warunkach każde IPO musiało się udać. Dziś coraz częściej mówi się o ICO – kontrowersyjnej formie pozyskania kapitału, która staje się coraz bardziej popularna.


Aby omówić temat IPO w pierwszej kolejności należy zastanowić się dlaczego przedsiębiorstwa emitują akcje.  IPO bowiem to skrót od angielskiego Initial Public Offering – pierwotnej (inicjującej) oferty publicznej której przedmiotem są właśnie akcje spółki emitenta.

Jednym z podziałów przedsiębiorstw jest ten ze względu na charakter właściciela. Rozróżniamy więc przedsiębiorstwa prywatne, w których liczba właścicieli (udziałowców) jest zazwyczaj niewielka, a wszelkie decyzje w firmie podejmowane są przez nich samych. Istnieje również drugi typ przedsiębiorstw – publicznych, które często kierowane są przez wyspecjalizowanych menedżerów.

Chcąc czerpać korzyści z takich przedsiębiorstw prywatnych jak choćby Uber czy Airbnb musimy w pierwszej kolejności skontaktować się z ich właścicielami. Ci natomiast wcale nie muszą być zainteresowani naszym udziałem w przyszłych zyskach firmy. Próg wejścia w takie przedsięwzięcia jest więc wysoki. Zupełnie inaczej sprawa ma się z przedsiębiorstwami publicznymi – takimi, których akcje notowane są na otwartym rynku. Wówczas, jeżeli tylko znajdziemy chętnego do sprzedaży pakietu akcji (części przedsiębiorstwa uprawniającego między innymi do poboru przyszłych dywidend) taka transakcja może się odbyć.

Czy warto przeprowadzać IPO?

Duża część przedsiębiorstw z którymi stykamy się na co dzień – piekarnia, fryzjer, sklep spożywczy, księgarnia to podmioty prywatne. Jednak takie firmy najczęściej nie mają w planach dużych inwestycji, których finansowanie wykracza poza możliwości właścicieli. Iistnieją również spółki, które nadal pozostają w prywatnych rękach jednak ich rozmiar budzi podziw. Mowa tu o już wspomnianym Uberze, Airbnb ale również Ikei czy Hallmark Cards. Korzyści z bycia spółką prywatną są bowiem spore.

Takie firmy przede wszystkim nie muszą spełniać rygorystycznych przepisów, którymi objęte są spółki publiczne. W Polsce, przedsiębiorstwa których akcje notowane są na GPW muszą publikować swoje wyniki finansowe co kwartał. Co więcej, prawo obliguje spółki publiczne do przedstawienia raportów rocznych, które są poddawane audytowi przez biegłego rewidenta. Zawartość raportów oraz terminy ich publikacji również są ściśle określone, a naruszenie obowiązków informacyjnych jakie ciążą na spółce publicznej wiąże się z wysokimi karami pieniężnymi.

Niegdyś jedynie spółki o najlepszych fundamentach mogły przeprowadzić IPO – akcje takich przedsiębiorstw były chętnie nabywane przez inwestorów, gdyż kojarzyły się z stabilnością i wzrostem wartości. Dziś wymagania wobec spółek są nieco niższe, choć droga jaką musi pokonać spółka zanim jej akcje zostaną włączone do handlu wciąż jest długa i wymagająca.

Czy warto więc przeprowadzić IPO? To zależy od indywidualnego przypadku. Koszt pozyskania kapitału w formie oferty publicznej jest często wyższy niż choćby kredyt bankowy i w naszym otoczeniu ekonomicznym to właśnie ta druga forma finansowania inwestycji będzie popularniejsza.

Jednym z powodów emisji publicznej akcji jest prestiż związany z obecnością na giełdowym parkiecie. Ten powód należy jednak do grona tych najsłabszych gdyż żaden racjonalnie myślący zarządzający nie będzie dążył do przeprowadzenia oferty publicznej tylko z powodu chęci zobaczenia tickera kierowanej przez siebie spółki na stronie giełdy.

IPO jest również popularną metodą wyjścia z inwestycji jaką jest własne przedsiębiorstwo. Właściciele decydujący się na pozbycie się swojego przedsiębiorstwa mogą zdecydować się na ofertę publiczną akcji w przypadku gdy nie znajdą chętnego na zakup inwestora prywatnego. W takim przypadku sprzedaż własnych udziałów dużej liczbie inwestorów indywidualnych jest najlepszym rozwiązaniem spieniężenia swojego pomysłu.

Oferta publiczna służyć ma jednak przede wszystkim pozyskaniem nowego kapitału. Spółki w dokumentach, które muszą zostać przygotowane przed ofertą publiczną określają cel na jaki zostaną przeznaczone środki pozyskane w IPO. Może to być zakup nowych maszyn, inwestycje na nowym rynku czy działania marketingowe skupione na produktach firmy. Decyzję o IPO poprzedzać musi jednak dokładna analiza wszystkich wad i zalet tego pomysłu.

Czym jest ICO?

Definicja ICO jest niemal bliźniacza do definicji pierwotnej oferty publicznej. Skrót ten oznacza Initial Coin Offering i podobnie jak IPO jest metodą pozyskania kapitału na rozwój przedsięwzięcia. Z ICO korzystają najczęściej niewielkie startupy – firmy, którym często odmawia się kredytów z racji niepewnej choć potencjalnie zyskownej działalności.

Swoje prywatne ICO przeprowadził również Szczepan Bentyn tworząc Bentyncoin

W trakcie ICO zamiast akcji mamy jednak do czynienia z tokenami – wirtualnymi monetami, które mogą choć nie muszą być oparte o technologię blockchain. Z racji braku regulacji proces ICO jest zdecydowanie łatwiejszy do przeprowadzenia niż oferta publiczna na giełdzie. Wiążą się z tym pewne kontrowersje, gdyż w przeszłości kilkukrotnie doszło do ICO, które ostatecznie okazały się spektakularnymi oszustwami. Z racji wykorzystania kryptowalut w ICO, środki przekazane na rozwój takiego projektu są bezpowrotnie utracone, dlatego więc krajowi regulatorzy rynków finansowych ostrzegają przed inwestowaniem w takie projekty, a część z nich całkowicie zakazała przeprowadzania nowych ICO.

ICO – czy warto?

Jeżeli nie jesteś oszustem i potrzebujesz pomocy w rozwoju swojego projektu wówczas ICO może stać się ciekawą alternatywą do tradycyjnych metod pozyskania kapitału. Przykładami udanych ICO są Ethereum (gdzie rozprowadziwszy 60 mln ETH zebrano aż $18 mln) czy Lisk (85 mln tokenów za łączną kwotę $5,7 mln).

Z drugiej strony, gdy szukasz ciekawej okazji inwestycyjnej, wówczas ICO również może okazać się dobrym pomysłem. W trakcie ICO Ethereum, które przeprowadzono w okresie lipiec-wrzesień 2014 roku można było pozyskać ETH po cenie 40 centów za token. Pod koniec listopada 2017 roku za jedno Ethereum płacono już 500 dolarów amerykańskich. Co prawda, nie każde ICO gwarantuje taką stopę zwrotu, ale istnieje spora grupa inwestorów specjalizujących się tylko w takich inwestycjach. Na kanale Trading Jam Session pojawiło się ciekawe nagranie na którym Piotr Misiurek omówił cały proces ICO:

Chcąc zainwestować w ICO należy przede wszystkim ryzykować tylko te środki na utratę których jesteśmy gotowi. Jest to proces bardzo ryzykowny i nawet jeżeli nie padniemy ofiarą oszustów to nie możemy być pewni, że projekt który współfinansujemy wypali. Przed ulokowaniem środków w ICO warto odpowiedzieć sobie na kilka pytań:

  • Czy rozumiem projekt który chcę finansować?
  • Czy perspektywy tego projektu są obiecujące?
  • Jak potrzebę ICO i powstanie nowego tokenu argumentują jego twórcy?
  • Jak wygląda komunikacja pomiędzy zespołem deweloperów a społecznością?

To tylko część kwestii, które warto rozważyć przed wzięciem udziału w ICO – należy pamiętać, że podobnie jak kupno akcji w pierwotnej ofercie publicznej jest to inwestycja i do całego procesu należy podejść z rozwagą.

IPO i ICO – różnice, podobieństwa, wady i zalety obu rozwiązań

Zarówno IPO jak i ICO to procesy pozyskania kapitału – jest to jednak jedna z niewielu cech wspólnych obu przedsięwzięć. Initial Public Offering jest obarczone szeregiem regulacji prawnych, które dokładnie wskazują jakie warunki musi spełniać firma myśląca o takiej formie pozyskania kapitału. ICO tymczasem podobne jest do zbiórek publicznych oferowanych choćby przez portal Kickstarter. Kampanie są prowadzone bezpośrednio przez założycieli danego projektu i skierowane do społeczności.

ICO w przeciwieństwie do IPO nie jest zamknięte. To znaczy, że w trakcie Initial Coin Offering jesteśmy w stanie wesprzeć projekt ulokowany w Stanach Zjednoczonych, Japonii czy Brazylii. Choć obecne usługi finansowe umożliwiają kupno i sprzedaż akcji niemal z każdego rozwiniętego parkietu na świecie to jednak wiąże się to z wyższymi kosztami i zazwyczaj jest zbyt problematyczne by przeciętny Kowalski mógł myśleć o uczestnictwie w ofercie publicznej producenta herbaty w Indiach.

Author: epSos .de
Creative Commons Attribution License

Kupno tokenów w toku oferty publicznej wiąże się też z wyższym poziomem ryzyka niż kupno akcji w trakcie IPO. Według portalu CoinSchedule.com do końca października 2017 roku przeprowadzono 202 ICO na całym świecie. Jednocześnie, portale branżowe ostrzegają, że duża część z nich jest mniej lub bardziej ordynarnym oszustwem. W przypadku zakupu akcji w IPO ryzykujemy utratę pewnej części naszych środków jeżeli cena akcji w kolejnych dniach po emisji będzie spadać, lecz same rozliczenie przydziału zakupionych papierów pozostaje w rękach podmiotów trzecich. W przypadku Polski jest to Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych, który dba o to by cały proces odbył się zgodnie z przyjętymi normami. Niektórzy regulatorzy widzą w ICO ryzyko zachwiania stabilności wewnętrznego rynku finansowego, w związku z czym podjęli decyzję o zakazie przeprowadzania nowych ofert publicznych. ICO nie można przeprowadzać między innymi w Chinach czy Korei Południowej.

Wnioski

Zarówno IPO jak i ICO mogą być doskonałą okazją inwestycyjną – kupno akcji Facebooka w IPO i ich sprzedaż pod koniec listopada 2017 roku skutkowałoby ponad trzykrotnym zwrotem inwestycji. Doskonałym przykładem ICO zakończonego sukcesem (również inwestycyjnym) jest Ethereum. Jednak obie metody pozyskania kapitału mogą nieść ze sobą zagrożenia – zarówno dla oferującego jak i dla inwestora. Bez problemu znajdziemy bowiem przykłady nieudanych prób pozyskania kapitału zarówno w formie IPO jak i ICO. Swojej decyzji żałują zapewne wszyscy ci, którzy zakupili akcje Snapchata  w pierwotnej ofercie publicznej. Od momentu pojawienia się na giełdzie akcje SNAP niemal nieustannie tracą.

Przed inwestycją własnych środków czy to w IPO czy też ICO warto przemyśleć kilka kwestii:

  • czy projekt będący przedmiotem oferty ma szanse na powodzenie?
  • w jaki sposób zabezpieczone będą przyszłe zyski?
  • co wiemy na temat podmiotu, któremu chcemy przekazać nasze pieniądze? Czy jest uczciwy?
  • czy projekt znajdzie odbiorców?
  • czy inwestując w IPO/ICO nie będę miał problemów z wyjściem z inwestycji (sprzedania przyznanych akcji/tokenów)?

Oczywiście należy również pamiętać o tym, by na IPO/ICO przeznaczyć zaledwie część swojego majątku i to część, której całkowita strata nie wpłynie w znaczącym stopniu na komfort naszego życia.

STO

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook

Poprzedni artykułRPP pozostawia stopy procentowe bez zmian
Następny artykułTrading Ichimoku – AUDCAD, EURAUD – 5 grudnia 2017
Adam Rak redaktor Comparic.pl
Redaktor Comparic.pl. Odpowiedzialny również za dział Wideo Comparic.pl. Absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach. Z inwestycjami związany od 2011 roku, pierwsze doświadczenia zdobywał na GPW. Forex poznał na pierwszym roku studiów, a od końca 2013 roku jest aktywnym traderem. Jego inwestycje mają charakter typowo spekulacyjny, rzadko utrzymuje otwarte pozycje dłużej niż kilka godzin. Wyznaje zasadę wyższości księgowanych zysków, nad zyskami papierowymi. W handlu wykorzystuje głównie Price Action posiłkując się poziomami Fibonacciego.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here