Naga Markets



deutsche_bankSprawa Deutsche Bank to ostatnio jedna z głośniejszych spraw poruszanych przez branżowe media. Trudno się dziwić – takie newsy się sprzedają i kolejne teksty zakrawające już o sianie paniki pojawiają się jak grzyby po deszczu. Czy warto jednak martwić (a może zamartwiać) się kondycją niemieckiego kolosa?


Zaczynając już od skali samego Deutsche Banku – jednego z największych banków inwestycyjnych na świecie, którego aktywa wynoszą niemal 2 biliony EUR a wartość samych depozytów prawie 573 mld EUR, mamy powody do obaw. Problemy takiego behemota oznaczają potężne turbulencje dla nie tylko gospodarki Niemiec, ale również całego świata finansów. Pamiętamy przecież co działo się po upadku Lehman Brothers, który był znacznie mniejszy niż Deutsche Bank?

Te artykuły również Cię zainteresują




źródło: www.deutsche-bank.com
źródło: www.deutsche-bank.com

Aby uzmysłowić sobie ogrom tego banku warto wspomnieć, że PKB Polski za rok 2014 wyniosło zaledwie 545 mld USD (około 490 mld EUR – dane Banku Światowego). To czterokrotnie mniej niż wynoszą aktywa Deutsche Bank – ba! to mniej niż wynoszą same depozyty tego banku. Porównując już ściśle sektorowo do naszego największego polskiego banku, czyli PKO BP, Deutsche Bank jest na oko 25 razy większy. Bez wątpienia zatem jest to bank systemowo ważny oraz zbyt duży by upaść. Ale czy w ogóle istnieje ryzyko upadku tego banku?

Solidny jak skała

Na stronie internetowej Deutsche Bank wciąż można znaleźć odezwę Johna Cryana, CEO Deutsche Bank o tym, że kierowany przez niego bank jest solidny jak skała. Słowa te mogą uspokajać pewną grupę inwestorów jednak z całą pewnością nie zatrzymają spadających cen akcji DB. O co więc chodzi?

Przeczytaj też: Deutsche Bank stracił w 2015 roku prawie 7 miliardów euro

John Cryan, prezes Deutsche Banku
John Cryan, prezes Deutsche Banku

O upadłości Deutsche Bank słyszy się już od kilku lat – kryzys finansowy rozpoczęty w 2008 roku w Stanach całkowicie zmienił nasze postrzeganie sektora bankowego i coraz częściej patrzymy na nie z pewną (przesadną) dozą nieufności. Jednak od ostatniego kryzysu sporo uległo zmianie w związku z regulacjami działalności banku. Europejskie prawodawstwo wprowadziło chociażby regulacje Bazylea III w celu zwiększenia odporności banków poprzez odpowiednią (wyższą) adekwatność kapitałową. Podczas prac nad nowymi przepisami rozgorzała dyskusja pomiędzy EBC a przedstawicielami banków, które ostrzegały, że wprowadzenie Bazylei zwiększy koszt kapitału banków czego końcowym efektem miałoby być spowolnienie gospodarcze (poprzez zmniejszenie dostępnej dla rynku akcji kredytowej). Prace nad dokumentem rozpoczęły się w 2010 roku a pierwsze zmiany wymuszone przez przyjętą regulację obowiązują od 2013 roku. Całkowite wprowadzenie wszystkich przepisów Bazylei III planowane jest na rok 2019. Co ciekawe – mniej więcej od 2012 roku wzrost gospodarczy strefy euro choć wciąż bliski zeru, z roku na rok rośnie:


source: tradingeconomics.com

Co to ma wspólnego z Deutsche Bank?

Poza oczywistym przymusem wprowadzenia dodatkowych zabezpieczeń Bazylei III przez Deutsche Bank co skutkowało faktycznym obniżeniem rentowności kapitału banku należy spojrzeć na cały europejski sektor bankowy z nieco szerszej perspektywy.

Od 2008 roku w Stanach Zjednoczonych upadło 511 banków (dane Federal Deposit Insurance Corporation), w Europie – zaledwie 122 od 1997 roku (dane na podstawie zakończonego najwyraźniej projektu Open Economics, gdyby ktoś znalazł bardziej odpowiednie źródło – proszę o komentarz). Wśród ekspertów panuje przekonanie, że europejski sektor bankowy jest zbyt rozległy, za ciasny jak na potrzeby kontynentu. Również ujemne lub bliskie zeru stopy procentowe w Europie doprowadzaj do sytuacji, w której duża liczba podmiotów konkuruje ze sobą o naprawdę niewielką marżę zysku. To z kolei skłania zarządzających do szukania rozwiązań bardziej zyskownych a przez to bardziej ryzykownych.

W internecie krąży grafika, jakoby ekspozycja Deutsche Bank na rynku instrumentów pochodnych – czyli tych na których faktycznie można zarobić – przekracza 54 biliony EUR. To kwota dla wielu (w tym również dla mnie) niewyobrażalna. Co prawda nie wiadomo z którego roku przedstawiane są dane, ale jeśli zaufać poniższej grafice to można uznać, że stąpamy po kruchym lodzie. DB-Derivs-in-context_0

Szersze problemy

Wysoka ekspozycja nie oznacza jednocześnie bankructwa banku – w takim przypadku większość znanych marek już dawno upadłoby. Problem tkwi raczej w wierze większości w ten gorszy scenariusz, w którym Deutsche Bank staje się zapalnikiem kolejnego, większego kryzysu.

Ten rok jest wyjątkowy – spadki na światowych giełdach zaniepokoiły wszystkich obecnych na rynkach. Indeks branżowy Stoxx dla europejskich banków w ostatnich trzech miesiącach zanurkował o 26% – najgorsza sytuacja nadal jest w Grecji gdzie przeceny banków są jeszcze wyższe, również Polska ma czym się pochwalić (choć u nas dodatkowym impulsem spadkowym okazały się plany nowego rządu względem banków).

źródło: www.stoxx.com
źródło: www.stoxx.com

Niepewność inwestorów odnośnie chińskiej gospodarki, tania ropa naftowa i związane z tą sytuacją obawy o zdolność obsługi długu sektora wydobywczego oraz bliskie zeru stopy procentowe stanowią miks, który stawia banki w trudnej sytuacji.

Zarówno tania ropa jak i polityka europejskich banków centralnych są czynnikami przejściowymi. Odnośnie ropy naftowej możemy być pewni, że obecna sytuacja to raczej wypadek przy pracy niż nowa rzeczywistość, więc prędzej czy później pojawią się wzrosty cen tego surowca. Natomiast bankowość centralna jest tak złożonym tematem, że nie znajdę miejsca (ani prawdopodobnie wiedzy na odpowiednim poziomie) aby ten czynnik głębiej omówić. Jednak możemy mieć nadzieję, że z biegiem czasu i ona podda się normalizacji. Nie obędzie się to jednak bez udziału banków, które słusznie uważane są za krwiobieg gospodarki. Zauważmy zatem sprzężenie zwrotne obecnej sytuacji: w Europie źle się dzieje, dlatego banki centralne stymulują gospodarkę obniżając koszt pieniądza. Zmniejszone konkurencją marże kredytowe powodują, że coraz mniej opłaca się “żyć z kredytów” więc banki szukają zysku choćby w derywatach. Brak akcji kredytowej banków uniemożliwia inwestycje w sferze realnej gospodarki przez co “w Europie źle się dzieje”. Błędne koło.

Kryzys zaufania

Tak można w tym momencie nazwać sytuację w Europie. Inwestorzy nie wierzą w banki, a te nie chcą wierzyć w ciała regulujące (bank centralne). Również Brexit podwyższa, już i tak napiętą sytuację na kontynencie. Taki okres niepokoju sprzyja snuciu czarnych scenariuszy przez pesymistów. Choć należy przyznać, że obecna sytuacja w Europie jest poważna to jednak nie wydaje się aż tak zła, jak próbują nam to wmawiać niektórzy – przynajmniej dla Deutsche Bank. Niemiecki pożyczkodawca wydaje się być głównym kozłem ofiarnym w okół którego rozpętała się burza. Czy zatem warto przygotowywać się na najgorsze?

“Przezorny zawsze ubezpieczony” więc choćby częściowe zabezpieczenie własnego portfela w aktywach bezpiecznych (złocie) zawsze jest dobrym pomysłem. Zapewnienia Deutsche Banku o zdolności do obsługi własnego długu oraz wypowiedzi w tej kwestii niemieckiego ministra finansów bardziej niepokoją niż uspokajają. Również liczba tak zwanych złych kredytów we Włoszech nie nastraja optymistycznie. Jednak wydaje mi się, że w tym momencie paniczne zamykanie rachunków oraz sprzedaż akcji czy obligacji jest nieuzasadnione. Sprawa Deutsche Bank oraz europejskiego sektora bankowego jako całości wymaga uwagi i możemy być pewni, że jeszcze o nich usłyszymy. A do ewentualnych turbulencji warto przygotować się w sposób wyważony i odpowiedzialny, niż ulegać defetystycznym nastrojom i napędzać panikę.

Akcje Deutsche Bank

Spółka notowana na niemieckiej Xetrze otarła się o poziomy z początku 2009 roku, gdy na rynku panowały bardzo negatywne nastroje. Miesięczna świeca na wykresie Deutsche Bank zaczyna przypominać pinbara, jednak w ostatnim tygodniu lutego byki musiałyby zewrzeć szyki i wywindować cenę na jeszcze wyższe poziomy, aby można było mówić o jakimkolwiek byczym sygnale. DBK.DEMonthly

Schodząc na interwał tygodniowy dostrzegamy, że również ten tydzień przebiegał pod znakiem niedźwiedzia. Jedna spora świeca popytowa w minionych 5 dniach to trochę za mało by prognozować głębszą korektę. Na ten moment wygląda na to, że jest to odbicie zdechłego kota niż początek świeżego ruchu w górę. CFD na akcje Deutsche Bank udostępnia HFT.

DBK.DEWeekly



Conotoxia

Dołącz do dyskusji logując się za pomocą Facebook

Obejrzyj również:

1 KOMENTARZ

  1. Panie Student prosze poczytac co max Szuler na waszym portalu rekomendował odnośnie tego banczku .Odpowiedzi były jasne gdzie dołek tez
    z pow

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here