Naga Markets



Czy czeka nas deflacyjny krach?Inflacja CPI w Stanach Zjednoczonych za ostatnie 12 miesięcy wynosi 5,4%. Ceny podstawowych dóbr i usług rosną w niespotykanym od dawna tempie. Z jednej strony wywołane jest to stroną popytową – wykorzystywanie przez Amerykanów czeków stymulujących o wartości łącznej 5 bilionów dolarów oraz ekspansywną polityką monetarną (zerowe stopy procentowe, finansowanie przez FED ekspansywnej polityki fiskalnej rządu).

  • Celem tego artykułu jest ukazanie innego punktu widzenia w debacie inflacja-deflacja
  • Pełna treść artykułu dostępna jest na stronie WolnorynkowyKapitalizm.pl

Czy będziemy świadkami deflacyjnego krachu?

Ze strony podażowej zaburzone zostały łańcuchy dostaw, a Amerykanie, którym odechciało się pracować muszą importować jeszcze więcej zagranicy. Finansowanie lenistwa oczywiście przekuło się na wzrost osób nieaktywnych zawodowo, a koszty pracy musiały wzrosnąć, aby obywatela do pracy zachęcić.



Dziś chciałbym Wam przedstawić argumenty za tym, że wbrew przewidywaniom nie czeka nas dalej rosnąca inflacja, tylko raczej dezinflacja lub nawet deflacja. Różnica pomiędzy dezinflacją, a deflacją jest bardzo ważna. W przypadku dezinflacji ceny wciąż rosną, jednak w coraz to wolniejszym tempie.

Dziś inflacja wynosi 6%, za rok 4%, za dwa lata 2%. To jest dezinflacja, która oczywiście wciąż okrada obywatela z siły nabywczej. Deflacja to spadek cen konsumenckich, a zarazem wzrost siły nabywczej pieniądza. Dlaczego pomimo tego, że w Stanach Zjednoczonych większość ekspertów straszy nieuniknioną inflacją, to dosyć prawdopodobna jest dezinflacja?

Po pierwsze rzućmy okiem na wykres udzielanych kredytów i pożyczek dla przedsiębiorstw, gdyż to właśnie sektor bankowości komercyjnej w normalnych warunkach odpowiada za 95% nowej podaży waluty w gospodarce. Obecnie pomimo rekordowo taniego pieniądza, popyt na kredyt maleje.

Wykres 1. Wartość udzielanych pożyczek i kredytów dla przedsiębiorstw
Wykres 1. Wartość udzielanych pożyczek i kredytów dla przedsiębiorstw

Często słyszy się, że luzowanie ilościowe doprowadzi do hiperinflacji. Obaliłem już ten mit w kilku artykułach na portalu. Skupowanie przez bank centralny aktywów banków komercyjnych (obligacje skarbowe, MBS-y) na wzrost podaży waluty w realnej gospodarce się nie przekłada. Zwłaszcza w erze, gdy system jest już zadłużony po uszy, a popytu na kredytu w stagnacyjnej gospodarce jednostki nie wykazują. Oczywiście luzowanie ilościowe połączone z ekspansywną polityką fiskalną jest zjawiskiem czysto inflacyjnym.

Wykres 2. Procentowy wzrost (r/r) liczby pożyczek bankowych (niebieski kolor – lewa oś) vs aktywa FED-u w bilionach dolarów (czarny kolor – prawa oś)
Wykres 2. Procentowy wzrost (r/r) liczby pożyczek bankowych (niebieski kolor – lewa oś) vs aktywa FED-u w bilionach dolarów (czarny kolor – prawa oś)

Możesz zauważyć, że za każdym razem, gdy FED stosował luzowanie ilościowe, czyli zapewniał płynność bankom komercyjnym, to jak na przekór liczba udzielanych pożyczek malała. Prowadzi do tego, że gotówka zalega w bankowych rezerwach i nie zaczyna ścigać określonej liczby dóbr i usług w realnej gospodarce.

W gospodarce zarządzanej przez keynesistów brak jest dynamizmu, naturalnych mechanizmów rynkowych. W taki sposób wpadamy w pułapkę płynności, o której pisałem więcej w przypadku Japonii. Jest niski koszt kredytu, jest kapitał, aby kredyt udzielić, ale przedsiębiorców dostrzegających rentowne projekty brak. Ponadto bankom przy tak niskim stopom procentowym często nie opłaca się ryzykować i kredytu udzielać.

invest
Wykres 3. Podaż waluty w gospodarce M2 (niebieski – prawa oś) vs aktywa FED-u (czerwony – lewa oś)
Wykres 3. Podaż waluty w gospodarce M2 (niebieski – prawa oś) vs aktywa FED-u (czerwony – lewa oś)

Również tutaj możesz zauważyć, że przyrost aktywów FED-u w wyniku przeprowadzanego luzowania ilościowego nie ma większego wpływu na podaż waluty w gospodarce. W latach 2009-2014 aktywa banku centralnego rosły w piorunującym tempie (QE1, QE2, QE3), a podaż waluty w swoim tempie. W kolejnych latach aktywa FED-u stały w miejscu, a następnie w wyniku „Quantitative Tightening” (QT – odwrotność QE) ulegały redukcji, mimo to podaż M2 rosła w swoim tempie.

Sytuacja uległa zmianie w roku 2020, gdy rządzący wiedzieli, że gospodarki nie pobudzi się samym luzowaniem ilościowym. Dlatego zdecydowano się na bezpośrednią monetyzację długu i dostawę świeżej gotówki w ręce obywateli. To przełożyło się na wzrost podaży waluty 25% r/r, a zarazem na inflację, której obecnie doświadczamy.

Wykres 4. Procentowy przyrost (r/r) inflacji (CPI – czerwień) oraz podaży waluty (M2 – niebieski kolor)
Wykres 4. Procentowy przyrost (r/r) inflacji (CPI – czerwień) oraz podaży waluty (M2 – niebieski kolor)

Możesz dostrzec sporą korelację pomiędzy wzrostem podaży waluty, a inflacją. Oczywiście inflacja jest zjawiskiem działającym z lekkim opóźnieniem. Najpierw musi nastąpić wzrost podaży waluty, a dopiero potem, gdy prędkość pieniądza wzrośnie, inflacja się rozpędza.

Najlepszym przykładem jest Republika Weimarska, gdzie nadrukowano ogrom waluty w okresie I WŚ, ale dopiero, gdy ludzie zaczęli być skłonni do jej wydawania, to inflacja się rozpędziła. Możesz więc myśleć, że jeżeli podaż waluty wzrosła 25% r/r, to zapewne również taka inflacja będzie czekać USA. Nie do końca tak to działa. Po pierwsze prędkość pieniądza w tak zadłużonej gospodarce jest na bardzo niskim poziomie.

Wykres 5. Prędkość pieniądza (niebieski kolor – lewa oś) vs całkowite zadłużenie gospodarki Stanów Zjednoczonych (czerwony kolor – prawa oś)
Wykres 5. Prędkość pieniądza (niebieski kolor – lewa oś) vs całkowite zadłużenie gospodarki Stanów Zjednoczonych (czerwony kolor – prawa oś)

Wzrost zadłużenia, zwłaszcza tego nieproduktywnego, które nabrało na sile po odejściu od standardu złota wpływa negatywnie na prędkość waluty. W keynesowskiej rzeczywistości brakuje dynamizmu, utrzymywane są nierentowne przedsiębiorstwa („zombie companies”), a gospodarka zmierza w stronę tej japońskiej, gdzie żadne, nawet najśmielsze działania biurokratów nie są w stanie wywołać wzrostu gospodarczego, ani inflacji.

Wykres 6. Oś pionowa (% zombie companies wśród spółek na amerykańskiej giełdzie) – Oś pozioma (realne oprocentowanie 10 letniej obligacji skarbowej)
Wykres 6. Oś pionowa (% zombie companies wśród spółek na amerykańskiej giełdzie) – Oś pozioma (realne oprocentowanie 10 letniej obligacji skarbowej)

Samo nadmierne zadłużanie gospodarki prowadzi do deflacyjnego krachu. Czyjeś zobowiązanie jest czyimś aktywem. Jeśli ktoś nie ureguluje zobowiązania, to aktywo drugiej strony jest zniszczone. Fala bankructw oraz niespłacanych kredytów jest przepisem na deflację. W dodatku pęknięcie bańki spekulacyjnej na giełdzie pociąga za sobą spiralę paniki, która wiąże się z drastycznym spadkiem popytu konsumpcyjnego, inwestycyjnego. Najlepszym przykładem jest kryzys z 1929.

Oczywiście deflacyjny krach jest najlepszym możliwym wyjściem z kryzysu wywołanego polityką łatwego pieniądza. Popyt i podaż muszą dostosować się do nowych rynkowych warunków, a nierentowne projekty powstałe w erze iluzorycznego dobrobytu muszą upaść.

Oczywiście jak wiesz z innych artykułów, keynesowski sposób na wyjście z kryzysu stosowany do tej pory przez banki centralne jest zupełnie inny. Jedna bańka spekulacyjna goni kolejną. Jednak z czasem sztuczne narzędzia mające leczyć chorego pacjenta się kończą, a nieunikniony krach jest tragiczny w skutkach.

„Nie ma sposobu na uniknięcie bustu spowodowanego ekspansją kredytu. Alternatywą pozostaje tylko to, czy bust nadejdzie wcześniej, jako wynik przywrócenia zdrowej polityki kredytowej, czy później jako katastrofa, w którą uwikłany będzie cały system monetarny” – LUDVIG VON MISES

Wracając do luzowania ilościowego, które ma na celu zapewnić bankom płynność, a zarazem zwiększyć ich akcje kredytową do realnej gospodarki, to już wiemy, że tak to nie działa. Obecnie, gdy FED skupuje z rynku miesięcznie aktywa od banków w wysokości 120 miliardów dolarów dochodzi do wręcz odwrotnego zjawiska.

Mam tutaj na myśli niesamowity wzrost operacji na rynku reverse repo. W skrócie banki komercyjne nie mają co zrobić z nadmiarem płynności, więc lokują ją w banku centralnym w zamian za zabezpieczenie – papier wartościowy (obligacja skarbowa) oraz odsetki (kosmiczne 0,05% w skali roku).

Wykres 7. Reverse Repo
Wykres 7. Reverse Repo

W ten sposób FED najpierw w formie QE zapewnia płynność bankom komercyjnym, a one z braku laku proces odwracają, parkując gotówkę w banku centralnym. Obecnie wartość operacji na rynku repo oscyluje wokół 1,1 biliona dolarów, czyli wartości 9 miesięcy luzowania ilościowego.

Podsumowanie

Celem tego artykułu było ukazanie innego punktu widzenia w debacie inflacja-deflacja. W mojej opinii w nadchodzącym okresie czeka nas spowolnienie inflacji (dezinflacja). Będzie to wywołane wyczerpaniem się czeków stymulujących, spowolnieniem wzrostu podaży waluty, spowolnieniem wzrostu gospodarczego napędzanego obecnie tylko i wyłącznie przez ekspansywną politykę monetarną i fiskalną.

Przejściowe wzrosty cen wywołane rosnącymi cenami ropami, czy zaburzeniami podaży mogą się ustabilizować. Ponadto nadchodzący okres jesienno-zimowy może wywołać kolejną falę „lockdownów”, podczas których prędkość cyrkulacji waluty spada, a zarazem inflacja.

Jednak w długim okresie wszystko zależy od polityki rządzących. Jedyną receptą na spłatę ogromnego zadłużenia jest sposób inflacyjny. Rządy będą robić wszystko, aby inflację wywołać. Gdyby doszło do deflacyjnego kryzysu zadłużenia, to wtedy banki centralne wraz z politykami zalałyby ulicę pieniądzem („helicopter money”), gdyż inne „lekarstwa” na keynesowskie wyjście z kryzysu już nie działają.

Spowolnienie gospodarcze, dezinflacja, deflacyjny krach oraz inflacyjna odpowiedź na niego. Czy taki scenariusz dla Stanów Zjednoczonych jest możliwy? Czas pokaże.

Autor poleca również:



Jesteśmy w Google News. Szukaj to co ważne i bądź na bieżąco z rynkiem! Obserwuj nas

Conotoxia

Obejrzyj również w Comparic24.tv:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here