Naga Markets



„Jeśli gra się dość długo i dość intensywnie, stosując zasadę zamykania pozycji przegranych i utrzymania pozycji przynoszących zysk, to po jakimś czasie statystyka zaczyna działać na twoją korzyść” Gene Agatstein. Tylko realny rynek. Krótkie wpisy bez nadmiaru teorii. Prosta strategia, schemat prowadzenia pozycji i postępowanie w myśl powyższej sentencji. Zapraszam na starcie „Człowiek kontra rynek”.


“Większość książek czy szkoleń dotyczy tego, jak analizować rynki. Dużo mniej jest natomiast pozycji, jak kontrolować otwartą transakcję, ryzyko czy emocje. Proszę mi uwierzyć, że między prawidłowym analizowaniem rynku a zarabianiem pieniędzy jest duża różnica” – Joe Ross „Day Trading”


Witam Czytelników 🙂

W dzisiejszym odcinku zmuszony jestem poruszyć temat oddawania papierowych zysków. Zmuszony, gdyż zazwyczaj staram się aby temat dotyczył aktualnej sytuacji z pola bitwy czyli zmagań “Człowiek vs Rynek”. Mimo, że nauka gry na M1 cały czas idzie do przodu, popełniłem ostatnio pewne błędy, którymi chcę się w Wami podzielić. Postaram się także wypracować własne rozwiązanie bo niestety, błędy te pojawiały się już wcześniej.

Poniższy schemat przedstawia kilka ciekawszych zagrań dokonanych po ostatnim wpisie. Wydawałoby się, że najgorsze jest to pierwsze, kiedy zainkasowałem zaledwie ok. 30% tego co było do wzięcia. Głębiej się jednak nad tym zastanawiając dochodzę do wniosku, że na M1 inaczej niż na wyższych interwałach, większym błędem jest zbyt późne wyjście z transakcji zyskownej niż za wczesne. Nie ma tu bowiem zbyt wiele czasu i miejsca na piękne prowadzenie pozycji, takie sytuacje jak ten przykład zdarzają się rzadko. Przeważnie zysk jest dostępny przez krótki okres czasu i w bardziej ograniczonej formie tzn. kilkunastu punktów – albo się go inkasuje albo za chwilę zostaje z niczym. Chyba właśnie to sprawia, że przygoda z M1 mnie na tyle wciągnęła, że próbuję swoich sił już 10 miesiąc. Niski interwał to w dużo większej części czysta psychologia, szybkie decyzje i statystyka. Zwłaszcza sporo elementów psychologicznych jest zupełnie inna niż na znanych mi wysokich interwałach (może nie inna ale bardziej intensywna), odkrywanie ich bywa fascynujące, nawet mimo porażek, choć te zdarzają się coraz rzadziej, uważam bowiem, że od startu cyklu osiągnąłem spory postęp i dużo się nauczyłem.

Tak jak wspomniałem, po kilku miesiącach doświadczeń na M1, uważam że większym grzechem jest zbyt późne wyjście niż zbyt wczesne opuszczenie zyskownej pozycji. Tu wielkie trendy zdarzają się rzadko, większość to szybkie strzały. Kolejne trzy zagrania pokazują dlaczego to pierwsze, mega popsute zagrania mimo wszystko nie było złe. Wyjaśniając, dlaczego tak szybko je zamknąłem, muszę przyznać, że dopiero ostatnio zmienność na DAX powróciła do normy. Kilka wcześniejszych zagrań przy niskiej zmienności dawały maksymalnie kilka/naście punktów zysków, trzeba było go brać albo zostawało się z niczym. Nie sądziłem, że nagle trafi się ponad 100 punktowy ruch, więc zamknąłem pozycję sporo za szybko. Kolejne zagrania niestety odwrotnie – za długo czekałem, oddając zbyt wiele z ostatniej części pozycji. Co z tego, że trafiałem, co z tego że miałem rację co do kierunku ceny, skoro zapominałem, że na M1 trzeba się inaczej zachowywać, brać zyski kiedy są dostępne, lepiej zbyt wcześnie niż zbyt późno. To jest obecny problem, który na tyle mnie zdenerwował, że podjąłem decyzję, że muszę go jakoś w systemowy sposób rozwiązać, prowadzenie pozycji na wyczucie słabo się sprawdza, częściej oddaję zbyt dużo profitu. Wyjścia w zysku są dalekie od optymalnych i na tym polu istnieje spora przestrzeń do poprawy.

„Amatorzy trzymają pozycje zbyt długo. Profesjonaliści zamykają je zbyt wcześnie. Ale jak myślisz – którzy zarabiają więcej pieniędzy?” – Mark D. Cook

Stali Czytelnicy cyklu zapewne pamiętają, że problem z oddawaniem zysków na części pozycji dręczy mnie już dość długo. Dzisiejszy wpis będzie poświęcony temu zagadnieniu, przytoczę trochę teorii, a w weekend postaram się skonstruować rozwiązanie, które pokażę w kolejnym wpisie, mam nadzieje, że z dobrymi wynikami. Temat krąży dookoła tzw. skalowania pozycji (dokładniej mówiąc skalowania odwrotnego czyli zamykania pozycji na raty), przeglądając fora internetowe zauważyłem, że jest to mocno kontrowersyjna sprawa, natomiast w wielu publikacjach znalazłem odmienne spojrzenie. Myślę, że warto zebrać wszystko razem, przytoczyć najciekawsze cytaty, tak aby każdy mógł wypracować własne zdanie. Niebawem wpis na temat skalowania pozycji powinien się pojawić.

Dla nowych Czytelników, małe wyjaśnienie samej strategii. Jest to dość prosta sprawa – w odpowiednich godzinach i o odpowiedniej zmienności (wskaźnik ATR) obserwujemy układ dołków i szczytów oraz MACD. Okręgami na MACD zaznaczyłem momenty, kiedy pojawiały się korekty. W takim momencie ustawiam zlecenie oczekujące na poziomie najbliższego dołka/szczytu i czekam na kontynuację trendu. Jeżeli trend nie jest kontynuowany, MACD zawraca i zlecenie jest odwoływane – takie podejście niemal w 100% rozwiązało problem zagrywania w konsolidacjach. Jeżeli trend jest kontynuowany i dochodzi do wybicia, no to mamy zysk, raz mniejszy, raz większy, ale przeważnie trafiamy. To ile zgarniemy zależy od nas, od sposobu prowadzenia, od poziomu chciwości, może minimalnie od szczęścia, bo czasem wykres dość szybko się porusza. Okręgami na MACD i na wykresie zaznaczyłem momenty składania zleceń, jak widać cały czas gram na ten sam schemat. W tle działa automat, który zamyka 20% pozycji przy zaledwie 3 punktach zysku, zmniejszając nieco SL daje to w bardzo prosty i szybki sposób zmniejszenie ryzyka na całej pozycji o połowę. Przeważnie udaje się osiągnąć te 3 punkty, więc nawet jeżeli notujemy stratę to rzadko jest ona pełnych rozmiarów, a to pozwala na otwieranie większych zleceń.

Człowiek korzysta z rachunku u polskiego, notowanego na GPW brokera XTB. Niski spread na DAX umożliwia handel na wykresie M1. Teraz także ochrona przed ujemnym saldem – sprawdź sam bezpłatny rachunek standard.

Temat odcinka to brak zysków mimo trafionych pozycji. Jak to możliwe? Mówiąc najprościej – chciwość. Pojawia się zysk, wydaje się on mały, zaczynasz liczyć na więcej… a po chwili profit jest coraz mniejszy. O ile na wyższych interwałach masz nieco czasu na zastanowienie się, to na M1 często go brakuje. Gdybym zamknął większość pozycji, które dały mi zysk na w miarę optymalnym poziomie to wynik byłby całkiem ładny, niestety trafiałem ale niewiele z tego wynikało. Zazwyczaj najbardziej skupiamy się na tym żeby trafiać, żeby mieć super metodę o wysokiej trafności, możliwe jednak, że druga strona medalu jest ważniejsza tzn. lepiej zastanowić się co zrobimy z zyskiem, w jaki sposób go zaksięgujemy i jak sprawimy, aby zbyt szybko go nie oddać w kolejnych transakcjach.

“Rób, co możesz, aby realizować zyski na rozsądnych poziomach, kiedy rynek będzie udostępniał Ci pieniądze. Każda część transakcji, z której zysk zrealizujesz jako zwycięzca, będzie wzmacniać Twoje przekonanie, że konsekwentnie odnosisz sukcesy” – Mark Douglas “W transie inwestowania”

Dlaczego liczymy na więcej zamiast brać zysk póki rynek je udostępnia? Wszystko jest sprawą indywidualną, zależną od strategii, interwału czasowego. Posługując się własnym przykładem jako “winowajcę” mógłbym wskazać pierwszą opisaną dzisiaj transakcję, tę która przyniosła ruch na ponad 100 punktów. Po czymś takim pozostał niedosyt – trafił się wielki ruch, a ja nie wykorzystałem go w pełni. Kolejne zagranie, umysł przestawia się na wielki ruch, a niestety tym razem rynek daje tylko niewielki zysk. W ten sposób w kolejnych zagraniach, licząc na powtórkę wielkiego trendu, licząc na większy zysk, marnowałem to co rynek mi dawał. Oczywiście winowajcą zawsze jest trader, który podejmuje decyzję, nie można zwalać winy na rynek. Taka sytuacja spotyka mnie już któryś raz i czas poważnie rozwiązać ten problem. Skoro prowadzenie pozycji na wyczucie się nie sprawdza, trzeba wprowadzić nieco sztywniejszy schemat, tak aby dokładnie wiedzieć kiedy zamknąć daną część pozycji, jak chronić malejące zyski, kiedy dać pozycji miejsce na dalszy wzrost zysku itd.

Zastanawiam się czy nie powrócić do narzędzia, z którego korzystałem na początku tego cyklu. Mowa o zmodyfikowanym narzędziu poziomów Fibonacciego (tak to wyglądało). Tamto podejście było stworzone na samym początku i było błędne, zazwyczaj księgowałem mniej niż mogłem, jak się głębiej zastanowić to takie podejście mimo, że słuszne, zgodne z teorią „pozwól zyskom rosnąć”, to jednak miało w sobie element „liczenia na więcej”. Myślę, że taki schemat bardziej przydaje się na wyższych TF; na M1 ruchy są często zbyt szybkie aby bawić się w wielkie prowadzenie pozycji. Pod wpływem słabych wyników zrezygnowałem z tego narzędzia. Obecnie dysponuję już inną metodą, doświadczenie także mocno wzrosło, myślę żeby wykorzystać to w inny sposób. Uprościć taką siatkę, aby wiedzieć, przy jakim poziomie bezwzględnie zamknąć jakąś część pozycji, gdzie przestawić SL, kiedy chronić zysk, a kiedy pozwolić sobie na chciwość. Wtedy za każdym razem będę postępował w ten sam sposób, co powinno dać lepszy efekt niż gra na wyczucie. Wydaje mi się, że większą część pozycji trzeba zamknąć na dość wczesnym etapie, a dopiero później można pozwolić sobie na „liczenie na więcej”.

“Najważniejsza umiejętność polega na ochronie zysków, których nie oddaje się kosztem nadziei na jeszcze większe profity. Jeśli od czasu do czasu nie zgarniesz ze stołu, na którym odbywa się gra, trochę gotówki, rynek zrobi to za Ciebie” – Brian Dolan

Ciekawe podejście prezentuje Joe Ross w książce „Day Trading”. Także jest on zwolennikiem skalowania odwrotnego czyli zamykania pozycji w częściach. Powiem szczerze, gdy pierwszy raz zetknąłem się z jego podejściem, wydawało mi się bardzo ekstremalne i mało rozsądne. Stosuje on 3 poziomy docelowe, przy pierwszym najmniejszym zysku zamyka aż 60% pozycji, przy kolejnym poziomie 30%, a dopiero na końcu z 10% pozostałej pozycji pozwala sobie na chciwość. Na pierwszy rzut oka to pozbawianie się zysków, Ross uważa jednak inaczej, a jest to trader z kilkudziesięcioletnim stażem. Który schemat realizowania zysków wybrałbyś?:

Źródło: “Day Trading” Joe Ross

„Na diagramie przedstawiłem dwa podejścia do realizacji zysków z pozycji złożonej z 10 kontraktów. W poniższym przykładzie większość traderów zdecydowałaby się zapewne zrealizować zyski zgodnie z diagramem zamieszczonym po lewej stronie. Postąpiliby tak, ponieważ kierują się chciwością. Zdecydowanie lepszym i sensowniejszym podejściem byłoby jednak zamknięcie pozycji według schematu zamieszczonego po prawej stornie. Jeśli postanowilibyśmy zamknąć tylko 1 kontrakt po osiągnięciu pierwszego celu, to ryzykowalibyśmy dużo, licząc na to, że 3 kontrakty zamkniemy na drugim poziomie docelowym, a jeszcze więcej – aż 6 – zamkniemy na trzecim poziomie. Osiągnięcie poziomów znacznie oddalonych od aktualnej ceny jest bowiem trudniejsze niż osiągnięcie poziomów znajdujących się blisko. W tym przypadku, gdybym handlował 10 kontraktami, preferowałbym zamknięcie 6 kontraktów w momencie, gdy transakcja osiąga swój pierwszy cel, 3 kontraktów na drugim celu i 1 na trzecim, ostatnim.” (Joe Ross “Day Trading”)

Jakiś czas temu opisywałem teorię celów w tradingu. Mimo, że nie jestem zwolennikiem ustawiania take profitów, skłaniam się ku temu, że tak samo jak warto mieć cel dzienny czy choćby jakiś ustalony moment, w którym wiemy, że należy odejść od stołu i zakończyć grę. Tak samo warto mieć jakiś, choćby orientacyjny cel w każdej, pojedynczej transakcji. Możliwe, że z tym będzie łatwiej i uda się ograniczyć zjawisko oddawania zysków poprzez liczenie na więcej.

U mnie problem chciwości ma (co najmniej) dwie przyczyny. Po pierwsze, będąc przyzwyczajonym do wysokich interwałów, często zysk na M1 wydaje się zbyt mały aby go zaksięgować. Walczę z tym od dłuższego czasu, okazuje się, że co jakiś czas powracają błędy i nie jest to taka prosta jakby się wydawało sprawa. Drugi powód to myślenie analityczne, najlepszy przykład to zagranie z czwartku 26 października widoczne na screenie. Wiedząc o decyzjach EBC, wzrosty były niemal pewne, przez to oddałem zysk, czekając aż korekta się zakończy, bo przecież cena musi rosnąć. Czasem zdarza się zapomnieć, że trafna prognoza ogólnego kierunku ruchu ceny ma niewiele wspólnego z tradingiem na M1. Jest to trading reakcji – wszystko dzieje się szybko, pojawia się zysk lub strata i trzeba na nie reagować. Moja reakcja skażona analizą prognozy wzrostów doprowadziła do oddania zysku, zamiast rozegrania poprawnie fragmentu M1, wtedy gdy momentum było wzrostowy i wyjście, gdy impet zaczął słabnąć.

“Uwierz lub nie, ale spośród wszystkich umiejętności, których trzeba się nauczyć, aby zostać konsekwentnie odnoszącym sukcesy inwestorem, umiejętność realizowania zysków jest prawdopodobnie najtrudniejsza do opanowania” – Mark Douglas “W transie inwestowania”

Aby rozwiązać dany problem po pierwsze trzeba zdać sobie z niego sprawę, pierwszy krok mam więc postawiony. Czas na konkrety, które mam nadzieję przedstawić już z wynikami przy następnym wpisie. Myślę, że wspomniana siatka Fibonacciego zostanie wykorzystana do zaznaczenia poziomów, kiedy zamknąć dany procent pozycji, a propozycja Joe Rossa zostanie uśredniona tzn. rozwiązanie nie będzie aż tak radykalne, ale mocniejsze od tego, które obecnie stosuję. Czeka mnie więc okres testowy, zobaczymy jak wypracowane rozwiązania zdziałają. Oczywiście o wszystkim dam znać w kolejnym wpisie.

Z pozytywów, po za samą strategią, z której jestem zadowolony, najbardziej cieszy mnie trzymanie się zasad co do momentu otwarcia pozycji. Wcześniej postępowałem bardziej emocjonalnie, zagrywałem pod wpływem impulsu w postaci świetnie wyglądającego wykresu. Teraz potrafię czekać na sygnał. Dobre rezultaty notuję także w kwestii organizacji pracy czyli opisana niedawno filozofia „One good trade”. Mimo, że jeszcze czasem złamałem zasady strategii to jednak nie były to tak rażące błędy jak wcześniej. Także cel dzienny w postaci zakończenia gry po zaksięgowaniu jednej zyskownej pozycji jest skutecznie realizowany. Jeżeli uda się skuteczniej prowadzić pozycję, mieć lepszy system regularnego księgowania zysków (także tych niewielkich) to całość powinna zacząć mocniej procentować.

Ciekaw jestem jakie są Wasze doświadczenia z trudną sztuką księgowania zysków? Czy robicie to zbyt wcześnie czy raczej zbyt późno, czy na tyle późno, że zysk potrafi zamienić się w stratę? Może macie jakieś propozycje rozwiązania problemu? Będę wdzięczny za podzielenie się swoim zdaniem w komentarzu.

To tyle na dzisiaj, życzę udanego weekend i do zobaczenia niebawem 🙂


Najpopularniejsze wpisy:

Wszystkie odcinki znajdziesz pod tagiemCzłowiek vs. Rynek


Sprawdź możliwości xStation 5 i wypróbuj najnowsze narzędzia w swoim handlu!



tokeneo

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook

To również Cię zainteresuje - Comparic24.tv

Poprzedni artykułBlok po 22 – 27 października 2017: EUR/GBP, USD/JPY
Następny artykułKomentarz giełdowy – byki kontynuują natarcie 
lukasz nowacki
Aktywny inwestor i spekulant od 2010 roku, głównie na rynkach akcyjnych i walutowych. Zwolennik prostych metod opartych o przewagę statystyczną. Autor licznych analiz, wywiadów i opracowań dla portalu Comparic.pl. Pomysłodawca i organizator odbywającego się od wielu lat konkursu Liga Traderów. Prelegent licznych konferencji dla inwestorów m.in. Ogólnopolskiej Konferencji Biznesu i Nowych Technologii NetVision, łódzkiej konferencji StratoTrade czy inicjatyw studenckich np. „Gry Giełdowej” Koła Naukowego Inwestor z Łodzi.

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here