TMS


„Jeśli gra się dość długo i dość intensywnie, stosując zasadę zamykania pozycji przegranych i utrzymania pozycji przynoszących zysk, to po jakimś czasie statystyka zaczyna działać na twoją korzyść” Gene Agatstein. Tylko realny rynek. Krótkie wpisy bez nadmiaru teorii. Prosta strategia, schemat prowadzenia pozycji i postępowanie w myśl powyższej sentencji. Zapraszam na starcie „Człowiek kontra rynek”.


„Miej sprawdzoną metodę i realizuj ją. Bez planu i dyscypliny polegasz na szczęściu i nadziei na zysk, a to sprawia, że Twój trading jest rodzajem hazardu” – Al Brooks


Tematem dzisiejszego odcinka jest tzw. tilt czyli specyficzny stan umysłu gracza. Termin wywodzi się z gier hazardowych, ma kluczowe znaczenie np. w pokerze. Z własnego doświadczenia wiem, że jest także obecny z tradingu, często pod innymi nazwami, nie wszyscy jednak zdają sobie sprawę z jego istnienia. Warto więc problem poznać i go zrozumieć, co może pomóc go przezwyciężyć.

Myślę, że każdy trader znajdzie coś o sobie w temacie tiltu. Początkujące osoby mogą słowo tilt zastąpić np. odgrywaniem się po serii strat czy stanem, w którym nic nam nie wychodzi. Zresztą często w kontekście spekulacji mówi się o tzw. revenge trading czyli tradingu z zemsty, a więc próbie szybkiego odegrania się za poniesioną stratę. Częściej tilt dotyka graczy dokonujących większej ilości zagrań w krótkim czasie, a wiec daytraderów czy scalperów, aczkolwiek nie musi to być regułą.

Większość użytych w tekście definicji pochodzi ze strony Poker Strategy.

Zacznijmy od definicji – Tilt w szerokim rozumieniu to określenie stanu mentalnego gracza, w którym nie jest w stanie podejmować rozsądnych decyzji, a jego akcje uzależnione są od emocji. W pewnym krytycznym momencie, coś pęka w umyśle gracza i nagle jedyne, co może zrobić, to obserwować, jak wszystkie jego pieniądze odpływają do innych graczy.

Tak samo jak w pokerze tiltem można nazwać serię głupich zachowań, kiedy przegrywa się pozornie wygrane rozdania, popełnia się fatalne błędy – traci się pieniądze na własne życzenie. Identycznie jest w tradingu, seria kilku strat powoduje pojawienie się frustracji. Ciężko odejść pokonanym z urażonym ego, gdyż nader częstym błędem jest łączenie wyników nawet w krótkiej serii zagrań z własną wartością. Gramy więc dalej, coraz szybciej lub podwyższając stawkę aby odrobić straty i udowodnić rynkowi kto jest górą. Mentalnie jesteśmy w stanie pewnego amoku czyli właśnie tiltu – nie panujemy nad emocjami, to one kierują nas do dalszej głupiej gry.

flipperNieco starsi czytelnicy zapewne pamiętają jak jeszcze kilkanaście lat temu salony gier czy wesołe miasteczka pełne były maszyn do gry w tzw. pinballa. Potocznie mówiło się na nie flippery. Tam także pojawiał się tilt jako moment, gdy kulka w pewnym miejscu wykonywała bardzo gwałtowne ruchy (podobnie jak trader notujący serię strat). Z języka angielskiego tilt to pewne odchylenie. Może jest to świetna analogia, kiedy mamy odchylenie od swojego normalnego poziomu gry i także wykonujemy nerwowe, gwałtowne ruchu czyli np. stawiamy wszystko na jedną kartę aby szybko odrobić stratę czy też na siłę poszukujemy możliwości zagrania.

Co jest więc przyczyną tego, że zaczynamy tiltować? Wszystko zależy od doświadczenia tradera, jego temperamentu, charakteru. Każdy ma inną odporność na stres. Generalnie jednak przyczyny to jedna lub kilka strat z rzędu, jakieś obsunięcie kapitału. Zaczynamy zastanawiać się czy w ogóle coś potrafimy lub czy nasza metoda do czegokolwiek się naddaje. Nerwowe poszukiwanie kolejnej strategii i znowu rozczarowanie. Kilka strat i zaczynamy łamać nasze własne zasady. W dużym skrócie kluczowe jest to, że błędnie utożsamiamy naszą wartość, nasze ego z wynikami. Ktoś kto łatwo czuje się urażony po kilku stratnych zagraniach, będzie częściej miał problemy z tiltem.


Newsy Comparic wspiera broker ALFA-FOREX z licencją CySEC od 2004 r. SPRAWDŹ niskie spready, konta PAMM i kantor walut

Wyróżnia się kilka odmian tiltu. Szczególnie znaną wśród początkujących traderów, którzy wyzerowali rachunek jest tilt szaleńca. Jest to gra na oślep, byle tylko odrobić straty. Frustracja w połączeniu ze zniechęceniem. Idzie nam tak źle, że wielkość strat nie ma już większego znaczenia, stawiamy wszystko na jedną kartę… co ma być to będzie. I zazwyczaj jest to wyzerowanie konta.

Inna forma tiltu polega na dominacji strachu. Kilka strat i gracz boi się, że kolejna transakcja znowu zakończy się utratą środków. Zaczyna się wiara w pech i asekuracyjne podejście do gry. Na wykresie pojawia się sygnał zgodny z naszą strategią, a my szukamy argumentów za tym aby nie zagrać. Świetnie ujął to Mark Douglas w książce „W transie inwestowania”, mówiąc o tym, że życie lub śmierć inwestora pod względem emocjonalnym zależy od kilku ostatnich transakcji. Jeżeli wygrywamy, chętnie wchodzimy w kolejną transakcję. Jeżeli mamy 3-4 straty z rzędu, to zaczynamy się bać i podważać sens swojej metody.

Co ciekawe, tilt to nie tylko straty i przegrane transakcje. Tilt to odchylenie od dobrej gry. Świetną książką na ten temat jest „One good trade” w której mamy wyraźne rozróżnienie, że nie zawsze zyskowna transakcja jest dobrą transakcją. Zysk może pochodzić z przypadku, szczęścia. Dobra transakcja pochodzi z respektowania swojego planu gry i jest dobra, niezależnie od jej ostatecznego wyniku. Pewną odmianą tiltu jest więc tzw. syndrom boga czyli idzie nam świetnie, notujemy zyski i nie ma nic złego w tym, że chcemy wykorzystać dobry okres na rynku, pod warunkiem, że nadal gramy swoje, a nie zaczynamy grać nonszalancko, łamać zasady, podwajać stawkę… bo przecież czujemy się niezwyciężeni.

W pokerze rozróżnia się kilka stanów mentalnych gracza. Mówi się o A-game czyli poziomie, kiedy gramy najlepiej, następne poziomy to B,C,D. W tradingu tak samo możemy rozróżnić na jakim poziomie danego dnia graliśmy. Uważa się, że wszystko to co nie jest najwyższym poziomem już jest tiltem. Nie zawsze tilt to jakaś wielka tragedia, fatalne zagrania, wyzerowanie rachunku. Jeżeli zazwyczaj gramy w podobny sposób, notując podobne wyniki, a jednego dnia dokonaliśmy dwa razy więcej zagrań, wynik był gorszy i czujemy, że średnio się na rynku zachowaliśmy – możliwe, że tiltowaliśmy czyli nasz poziom był niższy od standardowego dla nas. Tu pojawia się kluczowa kwestia, wszystkim zdarza się tilt. Część graczy traci niewielkie kwoty i gra dalej, a część dewastuje swoje rachunki.

Kontynuowanie słabej, emocjonalnej gry nie ma sensu. Większość zna temat odrabiania strat. Chęć ich odrobienia najczęściej kończy się jeszcze większą stratą. Teoretycznie jest więc to proste – kiedy idzie Ci świetnie i świetnie się czujesz graj jak najdłużej, natomiast kiedy jesteś w kiepskim stanie i słabo Ci idzie – graj jak najmniej, a najlepiej wcale. W praktyce tak prosto jednak nie jest, wszystko z powodu naszego urażonego stratami ego, które pcha nas w kierunku odrabiania strat aby sesję zakończyć jako zwycięzca. Zapominamy, że zwycięzcą jest ten, który zarabia w długiej serii np. w ciągu całego roku, a przegranym nie jest wcale ten, który zanotował stratny dzień, tym bardziej w nieco losowej grze jaką jest trading, zwłaszcza na niskich przedziałach czasowych.

Początkujący traderzy skupiają się zazwyczaj najmocniej na metodzie zagrywania. Skaczą z systemu na system. Notują kilka strat i stwierdzają, że dana metoda jest do niczego. Przy każdej kolejnej sytuacja musi się powtórzyć, gdyż nie ma idealnych systemów, które cały czas wygrywają. Dopiero z czasem i zdobytym ograniem, więcej uwagi zaczyna poświęcać się zarządzaniu kapitałem oraz psychologii. Z czasem zauważamy, że mozolnie i z trudem budujemy nasz kapitał, a bardzo szybko go tracimy. Powód to właśnie brak umiejętności odejścia ze stratą danego dnia.

Czytając o pokerze, okazało się, że sprawa wygląda podobnie. Nie zawsze turniej wygrywa rzeczywiście najmocniejszy gracz ale ten, który potrafi radzić sobie z tiltem i jest bardziej równy w swojej grze. Sztuka unikania lub przeczekania najgorszych okresów swojej gry być może odróżnia wygrywających od przegrywających. Trafnie oddaje to wypowiedź amerykańskiego pokerzysty Chip’a Reese’a, którego zapytano, co odróżnia go od wielkich graczy:

„To wymagający rywale. Tak właściwie, kiedy grają swoją A Game, to nie jestem od nich lepszy. Różnica między nami jest taka, że oni mają swoją C Game i D Game, a ja ich nie mam. Kiedy denerwują się, to stają się słabymi graczami i to cechuje wszystkich. Moja przewaga polega na tym, że ja się nie denerwuję”

Na stronach poświęconych pokerowi znajdziemy masę informacji na temat tiltu. Uważam, że spekulantom nie zaszkodzi zgłębienie tej wiedzy. Na podstawie znalezionych informacji, można stworzyć bardzo skróconą wersję, jak radzić sobie z tiltem.

Jak radzić sobie z tiltem?

Po pierwsze zapobieganie. A więc nie graj, gdy jesteś zmęczony czy zdenerwowany. Jeżeli wpływ mają na Ciebie złe emocje np. pokłóciłeś się lub wydarzyło się w Twoim życiu coś ważnego, co pochłania Twoje myśli – odpuść.

Po drugie, gdy już włączyłeś platformę i chcesz spekulować. Postaw na dobrą organizację czasu gry. Pozbądź się wszystkiego co może Cię rozpraszać typu komunikatory itp. Skup się na jednej rzeczy, gdyż nie ma nic gorszego niż trading z doskoku i pomijanie zyskownych sygnałów i gonienie za tymi spóźnionymi.

Po trzecie – obserwuj siebie. Lepsi gracze potrafią rozpoznać swoje emocje. Jeżeli wyniki są słabsze niż zazwyczaj, a do tego czujesz, że odchodzisz od swoich założeń, popełniasz głupie błędy lub nawet masz pecha czy nawet robisz wszystko dobrze, ale rynek nie pozwala Ci zarobić – zatrzymaj się i zastanów się czy dalsza gra ma sens. Jeżeli Ci nie idzie, to zrób sobie przerwę lub chociaż zmniejsz stawki. Może chwilowo rynek nie współgra z Twoją strategią, może po przerwie sytuacja się zmieni. Jeżeli nie, pamiętaj że odrabianie strat na siłę częściej powoduje jeszcze większe ubytki kapitału, a rynki będą dostępne także jutro i pojutrze.

Jeżeli zdarzy Ci się tilt, a na pewno tak się stanie lub stało się w przeszłości. Zastanów się nad tym, tak abyś następnym razem umiał wcześniej to rozpoznać i zapobiec serii strat. Być może warto zastanowić się nad lepszą organizację gry tzn. ustalenie sobie konkretnego czasu na grę, może wprowadzenie limitu zagrań czy zasady kończenia gry na dany dzień po odnotowaniu iluś strat czy utracie danej wielkości kapitału.

„Chęć konsekwentnej gry bez tiltu, próby bycia robotem to główny, finalny cel tego wyścigu” Greg Merson – amerykański pokerzysta

Wydaje się, że tematyka tiltu jest na tyle obszerna, że warto byłoby na łamach cyklu „Człowiek vs Rynek” porozmawiać z kimś od strony praktycznej. Zapraszam więc na kolejny odcinek, już za tydzień w piątek – porozmawiamy nie tylko o tilcie, z zawodowym pokerzystą, który odnosi spore sukcesy na arenie międzynarodowej. 

Zobacz również inne wpisy Człowiek vs Rynek:

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here