Naga Markets


„Jeśli gra się dość długo i dość intensywnie, stosując zasadę zamykania pozycji przegranych i utrzymania pozycji przynoszących zysk, to po jakimś czasie statystyka zaczyna działać na twoją korzyść” Gene Agatstein. Tylko realny rynek. Krótkie wpisy bez nadmiaru teorii. Prosta strategia, schemat prowadzenia pozycji i postępowanie w myśl powyższej sentencji. Zapraszam na starcie „Człowiek kontra rynek”.


“Spodziewaj się strat i akceptuj je z godnością. Ci, którzy użalają się nad stratami zawsze przepuszczają następne okazje, które najczęściej okazują się zyskowne” – Linda Rashke


Poniższy artykuł jest dokończeniem wpisu z ubiegłego tygodnia. Tutaj przeczytasz PIERWSZĄ CZĘŚĆ. Dokończenie zawiera gościnny komentarz profesjonalistki w dziedzinie psychologii – Marty Sokołowskiej.

EKSPERYMENT 3: Wyobraź sobie, że Ty i 19 innych ludzi bierzecie udział w grze. Każdy z was zostaje zamknięty w metalowej budce, tak że nie widzisz co robią inni. W budce jest tylko jeden przycisk. Zasady są takie: jeżeli przez 10 minut żaden z uczestników nie naciśnie przycisku, wszyscy otrzymują po 5000 zł. Jeżeli jednak jedna osoba wciśnie przycisk jako pierwsza, otrzyma 2000 zł. Reszta zawodników nie otrzyma nic. Czas start – wciskasz przycisk i zgarniasz 2000 zł czy liczysz na to, że inni będą rozsądni i wszyscy zarobicie po 5000 zł?

Ciekaw jestem jak byście postąpili, będę wdzięczny za podzielenie się pierwszą myślą w komentarzu z każdego eksperymentu. Takie badania przeprowadzono naprawdę. Okazało się, że tak jak w życiu, mamy problem z podejmowaniem decyzji. Racjonalnie jest zaczekać bo można zyskać więcej. Problem w tym, że musisz liczyć na racjonalność innych osób. Zwykłe osoby rzadko naciskały przycisk. Co robiły osoby mieszczące się wysoko na skali psychopatii? Zazwyczaj po 2 sekundach gra była skończona. Psychopata bez zastanowienia naciska przycisk, mając satysfakcję z tego, że wyrolował pozostałych graczy. Powód takiego zachowania jest prosty, psychopata nie ogląda się na innych, realizuje cele. Pojawiła się okazja na łatwą i szybką kasę – wykorzystuje ją, nie licząc na to, że 19 osób okaże się rozsądnych. Lepszy mniejszy zysk ale pewny i taki, który zależy tylko od nas samych.

„Ludzie są nie tyle racjonalni, co biegli w racjonalizowaniu” – Philip Zimbardo

Problem z podejmowaniem decyzji widać wyraźnie w naszych poczynaniach na rynku. Ciężko uciąć stratę bo może cena wzrośnie, ciężko wyjść z zyskiem bo może będzie więcej, ciężko nawet cieszyć się z zysku po wyjściu z pozycji, bo przecież mogło być więcej i było w trakcie trwania transakcji. Nadmiernie rozmyślamy, gdybamy co by było gdybym zrobił to czy tamto. Jak tego uniknąć? Po pierwsze musisz mieć dokładny plan od otwarcia pozycji do jej zamknięcia, możliwe że także ze sposobem prowadzenia pozycji. To jest jednak tylko połowa sukcesu, druga połowa jest trudniejsza – trzeba trzymać się tych zasad mimo niesprzyjających warunków.

Jak stać się nieco bardziej psychopatycznym? Rada jest znowu ta sama – nabierz dystansu i nie oceniaj wyniku transakcji, tylko to czy zrealizowałeś plan. Wynik pojedynczej transakcji jest losowy, powinieneś więc oceniać wyniki po dłuższej serii zagrań. Patrz tak jak psychopata, tylko na stan rachunku, a nie na to co można było ugrać w jednym zagraniu. Nie ma idealnego wyjścia z pozycji zyskownej. W 99% przypadków można było osiągnąć więcej. Jeżeli będziesz się tym zadręczał, zawsze będziesz przegrany. Warto więc kierować się wskazaniami tzw. filozofii “one good trade“, którą opisywałem jakiś czas temu. Nie patrzymy na wynik, ale w 100% trzymamy się planu, przechodząc od jednej transakcji do następnej, które są zawsze zgodne z naszymi zasadami. W ten sposób wygrywamy, bez względy na wynik pojedynczej transakcji.


Inwestuj w akcje na GPW z prowizją 0,2% min. 2,99 PLN oraz w akcje zagraniczne z prowizją 0,12% min. 4,99 USD/EUR. Sprawdź konto demo oraz konto rzeczywiste w XTB.

W ciekawy sposób problemy z podejmowaniem decyzji tłumaczy znana psychologiczna gra o nazwie “dylemat więźnia” skonstruowana w 1950 roku:

EKSPERYMENT 4: Dwóch podejrzanych zostało zatrzymanych przez policję. Policja, nie mając wystarczających dowodów do postawienia zarzutów, rozdziela więźniów i przedstawia każdemu z nich tę samą ofertę: jeśli będzie zeznawać przeciwko drugiemu, a drugi będzie milczeć, to zeznający wyjdzie na wolność, a milczący dostanie dziesięcioletni wyrok. Jeśli obaj będą milczeć, obaj odsiedzą 6 miesięcy za inne przewinienia. Jeśli obaj będą zeznawać, obaj dostaną pięcioletnie wyroki. Każdy z nich musi podjąć decyzję niezależnie i żaden nie dowie się czy drugi milczy czy zeznaje, aż do momentu wydania wyroku. Jeden z podejrzanych to Ty – co robisz?

Tak wygląda matryca możliwych wyników:

W badaniach nad psychopatami okazało się, że zwykli ludzie często mają problem z podjęciem decyzji. Wszystko przez nadmierne rozmyślanie o tym co zrobi druga strona (w tradingu – myślenie o tym co zrobi rynek). U psychopatów decyzja zapadała bardzo szybko. W jaki sposób tak łatwo podejmują oni trudne decyzje? Otóż mózg psychopaty inaczej widzi możliwe rozwiązania. Tak wygląda matryca wyników oczami psychopaty:

Psychopata nie rozmyśla o tym na co nie ma wpływu czyli „co zrobi przyjaciel” (w tradingu – co zrobi rynek). Skreślenie działań drugiej strony, na którą i tak nie mamy wpływu oraz odrzucenie empatii czy moralności, z czym psychopaci nie mają problemu, usprawnia proces podjęcia decyzji. Psychopata widzi tylko liczby. Jeżeli milczy, może dostać 6 miesięcy lub 10 lat więzienia. Jeżeli zeznaje, może zostać skazany na 5 lat lub wyjść wolno. Górny rząd to średnio 5,25 lat więzienia, a dolny to 2,5 roku. Sprawa jest więc prosta – zeznajemy! Podobnie jest w tradingu, gdzie osoba myśląca w zbliżony sposób, odrzuca emocje, nie rozmyśla nad tym, że zysk mógł być większy – taka osoba widzi tylko liczby, patrzy więc na krzywą kapitału. Nie wiemy co zrobi rynek i nie zastanawiamy się nad tym, realizujemy swój skuteczny plan, a wyjście z zyskiem jest realizacją celu. Proste myślenie jest więc opłacalne, w dodatku na rynku nie ma dylematów moralnych, więc można powiedzieć, że jest nieco łatwiej.

ruletkaEKSPERYMENT 5: Badane osoby podzielono na dwie grupy. W jednej z grup wręczono każdemu po 200 zł. W grupie drugiej, rozdano po 500 zł każdej osobie. Po jakimś czasie, do drugiej grupy przychodzi asystent badacza i mówi, że zaszła pomyłka, mieliście dostać także po 200 zł. Proszę więc o oddanie 300 zł. Następnie grupy łączą się, a do pomieszczenia wjeżdża stół do ruletki. Wszyscy dostali po 200 zł – jak myślisz, która grupa będzie bardziej chętna do podjęcia ryzyka? Zagrałbyś czy zabrał pieniądze, gdybyś był członkiem jednej z grup?

Okazuje się, że grupa druga, której najpierw dano 500 zł, a potem odebrano 300 zł, znacznie częściej była skłonna zaryzykować otrzymane pieniądze. Jak się zapewne domyślacie, wyjątkiem byli psychopaci znajdujący się w tej grupie.

Osoby z grupy pierwszej raczej rezygnowały z gry, brały pieniądze i odchodziły. Dlaczego grupa druga miała większą skłonność do ryzyka? Otóż, poczuli się oszukani. Dano im 500 zł, a po chwili zabrano 300 zł. Mogli wyjść z takim samym zyskiem jak wszyscy, jednak osoby z tej grupy doświadczyły przykrego uczucia straty. Zamiast myśleć, że dano im darmowe 200 zł, które można zabrać ze sobą, emocje podpowiadały im, że stracili 300 zł. Psychopaci nie mieli z tym problemu. Jak już wspomniałem, odsuwają oni emocje na bok, widząc tylko liczby. Matematyka jest prosta: 500-300 = 200 zł zysku. Zabierali one łatwo zarobione pieniądze i nie chcieli ryzykować.

Jak to się ma do tradingu? Przypomnijcie sobie sami sytuację, która zdarza się chyba każdemu. Otworzyliśmy pozycję długą, cena rośnie, mamy wirtualne 500 zł zarobku. Powoli kurs zaczyna spowalniać, lekko cofać się – myślimy, że to tylko korekta. Spadki postępują i po chwili z 500 zł zysku, pozostaje już tylko 200 zł. Zamknąć pozycję czy nie? Zamknąć trochę żal, bo miałem już 500 zł i na tym tle te 200 zł, które jeszcze mam wyglądają na śmiesznie mały zysk, więc nie warto zamknąć pozycji, mimo że sytuacja pogorszyła się, skoro zysk topnieje. Jesteśmy jak osoby z drugiej grupy, czujemy że straciliśmy 300 zł zamiast mimo wszystko czuć, że zarobiliśmy 200 zł. Stąd w tradingu, po takiej sytuacji – chęć do ryzyka wzrasta. Powód jest taki, że porównujemy to co było (500 zł zysku) z tym co jest (200 zł zysku) – jeżeli porównanie wypada na naszą niekorzyść, chęć do pozostania w transakcji wzrasta. Myślimy, że nie mamy nic do stracenia, zysk jest śmiesznie mały, lepiej więc dać pozycji szansę aby zarobiła więcej. Sami sobie odpowiedzcie czy takie sytuacje często kończą się na zero lub nawet na stracie, bo zawsze jest żal zamknąć pozycję, bo zawsze zysk mógł lub może być większy.

„Uwierz lub nie, ale spośród wszystkich umiejętności, których trzeba się nauczyć, aby zostać konsekwentnie odnoszącym sukcesy inwestorem, umiejętność realizowania zysków jest prawdopodobnie najtrudniejsza do opanowania” – Mark Douglas „W transie inwestowania”

Czym przeciętny trader różni się od psychopaty? Wydaje się, że główną słabością większości z nas, na tle osób zimnych, wyrachowanych, dla których liczą się tylko liczby i to co jest, a nie to co było lub będzie, jest perspektywa patrzenia na transakcje.

Na tle psychopatów, większość z nas zbyt bardzo skupia się na pojedynczej transakcji. I to nie na jej rozegraniu, na tym aby poprawnie zrealizować strategię ale jedynie na wyniku. Tymczasem wynik pojedynczej transakcji po pierwsze jest w sumie losowy, a po drugie nie ma większego znaczenia, gdyż liczy się wynik w całej serii transakcji. Zwykli śmiertelnicy koncentrują się na pięknych zagraniach, często mogą pochwalić się na grupach czy forach, tym jak duży zysk zgarnęli. Niestety, często takie osoby nie są w stanie pochwalić się statementem z dłuższego okresu czasu. Można powiedzieć, że traderzy dzielą się na tych skupionych bardziej na pojedynczych zagraniach oraz na tych skupionych na swoich statementach, na rosnącej krzywej kapitału. Ci drudzy nie mają się czym pochwalić, nie trafiają w same dołki czy szczyty, często uciekają z pozycji z obawy przed stratą (stąd mają małe straty), często zamykają zysk za wcześnie, nie chcąc go oddać, a gdy cena zawraca tuż przed zleceniem TP, to biorą tyle ile im rynek daje i nie żyją nadziejami na więcej, mimo że często są to złe decyzje tzn. po czasie widać, że można było zarobić więcej. Zagrania osób skupionych na statemencie wyglądają w większości słabo, jest to często seria popsutych zagrań, którymi nie ma co się chwalić. Natomiast generując raport z naszej platformy, na krzywej kapitału tych kiepskich zagrań nie widać. W statemencie widać tylko jedno – rosnącą krzywą kapitału, która wynika z cięcia strat i nie zamieniania pozycji zyskownych w stratne.

„Pozwól innym chwalić się tym, ile zarabiają, ale sam skup się na tym, aby mniej tracić” – Larry Williams „Sekrety tradingu krótkoterminowego”

Wydaje się, że psychopaci lepiej spisywaliby się na niskich interwałach czasowych, gdzie raczej większym grzechem jest wyjście z pozycji za późno niż za wcześnie. Łatwo pokazać na historycznym wykresie, gdzie można było wejść, a gdzie zakończyć transakcję. Na żywo, zwłaszcza na niskich interwałach czasowych, sytuacja wygląda inaczej. Jest dynamiczna. Zarabiasz pewną sumę i masz tylko moment na podjęcie decyzji – bierzesz ją czy grasz dalej? Za chwilę zysk albo jest większy, mniejszy albo nie ma go wcale. Ktoś kto częściej będzie decydował się na branie zysków, na grę tzw. małą łyżeczką, na ograniczenie swojej chciwości, będzie miał całą masę słabych zagrań z przedwczesnymi wyjściami, możliwe jednak, że jego krzywa kapitału powoli będzie zmierzać ku górze.

Podsumowując, nie chodzi o to, że mniejszy lub szybszy zysk jest lepszy. Chodzi tylko o panowanie nad chciwością, która okresowo dopada większość z nas, to wtedy jakiś zysk potrafimy zamienić w zero lub nawet w stratę, tylko dlatego, że chcieliśmy więcej. Innym objawem chciwości może być oddalanie zlecenia TP, wtedy gdy cena się do niego zbliża. A także odwrotna sytuacja, częściej spotykana, gdy cena tuż przed naszym TP zaczyna zwalniać i zawracać. Nie robimy nic, a czekając na TP, bezczynnie patrzymy jak kurs kieruje się w stronę stop lossa. W artykule chodzi tylko o to aby panować nad swoją chciwością, brać tyle ile rynek chce nam w danej chwili dać, a nie co transakcję żyć marzeniami o wielkiej wygranej, tym bardziej jeżeli uprawiamy trading krótkoterminowy.

Wydaje się, że warto wiedzieć w co się gra. Często pod definicją tradingu długoterminowego kryje się jedynie usprawiedliwienie dla przetrzymywania strat. Każdy powinien wiedzieć czym się zajmuje na rynku. Jeżeli rzeczywiście jesteś graczem długoterminowym, powinieneś liczyć na większe zyski. Dość często jednak, daytraderzy zapominają w momencie, gdy trzeba zrealizować zysk, o tym że grają na krótki termin. Chciwość na niskich interwałach sprawia, że zamieniamy zyski w straty. Nie można grać jak skalper, a liczyć na zyski jak inwestor długoterminowy. Trzeba się na coś zdecydować i trzymać tego, od momentu zajęcia pozycji, aż do jej zamknięcia.

Czytaj także: O tilcie i nie tylko, z pokerowym mistrzem Dominikiem Pańką

Artykuł nie ma na celu odpowiadać na pytanie jaki zysk jest odpowiedni. Chodzi jedynie o to, aby cieszyć się zyskiem, a przede wszystkim nie rozmyślać po zamknięciu transakcji, że zysk mógł być większy. Prawda jest bowiem taka, że nigdy idealnie nie zamkniemy pozycji, nigdy idealnie nie trafi się w sam szczyt czy dołek, a zadręczanie się tym ile mogłem zarobić już po zakończeniu transakcji, nie ma żadnego sensu. Trzymajmy się więc swojego własnego planu, grajmy w swoją własną grę i nigdy po czasie nie żałujmy podjętych decyzji. Lepsza gorsza decyzja niż bezczynność.

„Dobry plan wykonany natychmiast jest lepszy niż idealny plan wykonany dziesięć minut później” – George Patton

Marta SokołowskaGościnny komentarz profesjonalistki w dziedzinie psychologii – Marty Sokołowskiej, psychoterapeutki z bardzo bogatym doświadczeniem zawodowym:

“Powyższy tekst ożywił w mojej pamięci dywagacje na temat cech idealnego tradera. Przywołał pytanie o to czy emocje pomagają w tradingu czy raczej przeszkadzają. Mam za sobą kilkanaście (jeśli nie kilkadziesiąt) godzin płomiennych polemik z zaprzyjaźnionym traderem dotyczących użyteczności emocji w inwestowaniu na rynkach finansowych. Jako psychoterapeutka uważam, że emocje są cennym źródłem danych o środowisku (wewnętrznym i zewnętrznym), na podstawie których podejmujemy określone działania. Im bardziej jesteśmy świadomi siebie i swoich przeżyć, tym te działania bardziej adekwatne. Gdyby emocje były nieużyteczne jako inteligentne istoty usunęlibyśmy je już dawno z naszego wyposażenia. A tak, u każdego z nas pojawiają się jakieś reakcje emocjonalne (choćby od czasu do czasu) i zazwyczaj w odpowiedzi na konkretne bodźce (czasem nieświadomie aktywowane). Nawet tytułowi psychopaci przeżywają emocje tylko troszkę odmiennie od „nie-psychopatów”. Ludzie z wysokim nasileniem cech psychopatycznych (diagnozowani w gabinetach psychiatrów i psychologów jako pacjenci z dyssocjalnym zaburzeniem osobowości) nie do końca wiedzą czym są emocje, mają trudności we współodczuwaniu z innymi, nie są w stanie doznawać głębokich uczuć – ich odczucia są płytkie i rozlane. Możliwe, że jest to wskazówka w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie postawione przez autora artykułu „Czym przeciętny trader różni się od psychopaty?”. Być może nie tylko perspektywą patrzenia na transakcje”, ale też (a może przede wszystkim) emocjonalną reaktywnością i strategiami radzenia sobie z pojawiającymi się uczuciami. Nie jest jednak tak, że osoby z rysem psychopatycznym to „emocjonalni analfabeci”. Mogą one nauczyć się tego „co się kiedy czuje” i reagować zupełnie adekwatnie roztaczając uwodzicielski czar wokół siebie. Stereotypowe skojarzenie psychopatii z seryjnym mordercą to ogromne uproszczenie. Nie każdy, kto ma cechy psychopatyczne musi być od razu psychopatą i nie każdy psychopata musi być sadystą czy zabójcą. Większość osób z psychopatycznymi cechami osobowości żyje na wolności, obok nas. Są wśród nich jednostki nieprzystosowane społecznie (np. złodzieje czy sprawcy przemocy w rodzinie), ale i osoby na wysokich stanowiskach (kierownicy czy właściciele firm). Coraz częściej słyszy się, że pewne natężenie cech psychopatii jest wręcz niezbędne do osiągnięcia sukcesu w dzisiejszym świecie. A w świecie inwestycji finansowych? Można się zastanowić czy „osoba zimna emocjonalnie, niekierująca się emocjami przy podejmowaniu decyzji, nastawiona na swój interes – szybki, ławy zysk osiągany jak najniższym kosztem” ma większe szanse na sukces na rynku? Taka definicja psychopatii stworzona przez autora artykułu i zobrazowana przywołanymi wynikami badań zachęca do twierdzącej odpowiedzi na postawione przeze mnie pytanie. Dlaczego? W tym zakresie bowiem psychopatia pozwala na:

  • sprawne działanie w kierunku osiągnięcia zamierzonego celu (nagroda w postaci przyrostu kapitału na rachunku) bez nadmiernego lęku (przed otwarciem operacji czy realizacją straty w sytuacji zanegowania scenariusza) i wątpliwości decyzyjnych (teraz czy później otworzyć/zamknąć operację). Osoby z cechami psychopatycznymi nie marnują okazji do zrobienia dobrego biznesu czy inwestycji i nie boją się ryzyka
  • niezależność od opinii innych (dla psychopaty nie ma znaczenia to, co sądzą inni więc wytyczne analityków i ich przewidywania jakoby nie istniały),
  • oddzielenie zachowań od emocji (zwiększa to racjonalność i ułatwia konsekwencję w trzymaniu się planu, zmniejsza skłonność do odreagowywania na rynku niepowodzeń i emocji w ogóle) ,
  • brak „emocjonalnego kaca” (psychopaci nie rozpamiętują porażek, dlatego raczej nie zdarza im się myślenie typu „Mogłem przetrzymać pozycje, mogłem zamknąć gdy był zysk, mogłem przesunąć SL, mogłem to, mogłem tamto, ale tego nie zrobiłem” i to powszechne „gdybanie” – gdybym zamknął, gdybym kupił, gdybym przestawił zlecenie, gdybym…”),
  • i w końcu na cieszenie się chwilą (zysk czy poprawnie przeprowadzona operacja to powód do zadowolenia).

A zatem wydaje się, że umiarkowane natężenie cech psychopatycznych w połączeniu z wysokim poziomem inteligencji i niską skłonnością do reakcji agresywnych może być rzeczywiście (!) użyteczną kombinacją. Umiarkowane, bo przecież pewna doza lęku jest niezbędna w funkcjonowaniu (też) na rynkach finansowych. Lęk często ratuje nas przed wejściem w nieuzasadnioną operację nawet jeśli nie jesteśmy w stanie logicznie wytłumaczyć „co tu nie pasuje”. Psychopatia zatem nie jest „złotym Graalem” 😉 bardziej użyteczne wydaje się umiejętne obchodzenie z własnymi emocjami i większa świadomość siebie. A zatem, dyskusja o użyteczności emocji w inwestycjach finansowych pozostaje otwarta, a człowiek póki co nadal jest wyposażony w emocje i możliwości nauczenia się tego jak sobie z nimi radzić.”

Większość przykładów użytych w artykule pochodzi z książek:

  • Odkryj w sobie psychopatę – K.Dutton
  • Mózg psychopaty – J.Fallon
  • Mądrość psychopatów – K.Dutton

Chcesz wiedzieć w jakim stopniu jesteś psychopatą? W tym celu używa się tzw. skali Here’a. Pod tym linkiem znajdziecie opis jak wykonać taki test. Proszę traktować jednak wyniki z dużym dystansem, nie jest to bowiem profesjonalny sposób przeprowadzenia badania.

James Fallon, autor książki „Mózg psychopaty”, który sam posiada takie zaburzenie, stwierdza że w społeczeństwie przydają się osoby mające ok. 20 punktów w tej skali. Nie psychopaci ale osoby odważne, nieco bezczelne, nieustraszone i pewne siebie, nie bojące się podjąć ryzyka, kiedy sytuacja tego wymaga. Zachęcam do podzielenia się w komentarzu swoim wynikiem i ewentualnie dodanie opinii czy wysoki lub niski wyniki jest pomocny w Waszym tradingu? Z góry dziękuję za każdy komentarz 🙂

To tyle na dzisiaj, dziękuję za komentarz i poświęcony czas Pani Marcie Sokołowskiej. Życzymy spokojnych Świąt Wielkanocnych 🙂

Zobacz również inne wpisy z cyklu Człowiek vs Rynek:



tokeneo

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook

To również Cię zainteresuje - Comparic24.tv

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here