Naga Markets



„Jeśli gra się dość długo i dość intensywnie, stosując zasadę zamykania pozycji przegranych i utrzymania pozycji przynoszących zysk, to po jakimś czasie statystyka zaczyna działać na twoją korzyść” Gene Agatstein. Tylko realny rynek. Krótkie wpisy bez nadmiaru teorii. Prosta strategia, schemat prowadzenia pozycji i postępowanie w myśl powyższej sentencji. Zapraszam na codzienne starcie „Człowiek kontra rynek”.


“Większość traci pieniądze dlatego, że się boi. Jeśli grasz tak, by nie przegrać — przegrasz. Czasem będziesz tracił pieniądze, ale zachowaj pewność siebie. Pewność zaś pochodzi nie ze zwycięstw, ale z podniesienia się po porażce. – Birger Schäfermeier

Te artykuły również Cię zainteresują





Witam Czytelników 🙂

Na początek jak zwykle podsumowanie minionego tygodnia, który był dla mnie mało udany, aczkolwiek kolejny raz czegoś mnie nauczył. Pod podsumowaniem postaram się udzielić odpowiedzi na pytanie jednego z Czytelników, który zapytał: co robię po poniesieniu jednej czy też kilku stratnych zagrań?

Na początku tygodnia ominęło mnie kilka dobrych zagrań, powód nie otwarcia pozycji zawsze był ten sam, wydawało mi się, że jestem spóźniony, zwłaszcza wtedy, gdy sygnał miał wielkość kilkunastu punktów. Nie chcąc gonić uciekającego rynku, odpuszczałem, a następnie patrzyłem jak rynek podąża w dobrym kierunku. Nauka z tego taka, że lepiej zmniejszyć nieco rozmiar pozycji ale zagrać kiedy wszystkie warunki są spełnione, odpuszczać jedynie wątpliwe sytuacje. Pierwszych zagrań dokonałem we wtorek po godzinie 17. Od rana nie mogłem być przy platformie i wieczorem dopadł mnie tzw. przymus otwarcia pozycji, próba odreagowania codzienności. W takim nastroju nie powinno się zasiadać do gry, efekt to 3 szybkie straty. Drugiego zagrania nie powinno być bo sygnał powstał w trendzie spadkowym wyżej od poprzedniego, a dla mnie jest to podpowiedź o nadchodzącej zmianie trendu. Zasadę maksymalnie 2 start na sesję (dzielę notowania DAX na dwie części – poranną i popołudniową) także mam zapisaną w strategii, chcąc się odegrać popełniłem kolejny błąd. Dodając do tego późną porę, otrzymałem zestaw błędów, których nie powinien był popełnić, straty są więc jak najbardziej zasłużone. Okazuje się, że obserwacja siebie jest równie ważna, a może nawet ważniejsza od obserwacji wykresów – jeżeli nie czujemy się na siłach, lepiej nie grać wcale. Jedyne co tego dnia zadziałało to restrykcyjne cięcie start, mimo że wchodziłem w rynek z pewnymi nadziejami, kiedy sprawy przybierały zły obrót, potrafiłem szybko wychodzić z pozycji. Taka umiejętność, której każdy może się nauczyć (chyba najszybciej poprzez liczne porażki) sprawia, że można pozwolić sobie na błędy, który i tak będą się co jakiś czas pojawiać. Wnioski z wtorku wyciągnięte, muszę jednak przyznać, że tego dnia grałem jak ostatni kretyn 😕

Pamiętając o nauczce z dnia poprzedniego, w środę przystąpiłem do gry o wiele bardziej skupiony. Od rana ominęło mnie kilka fajnych okazji, jednak przed 12 otworzyłem pierwsza pozycję, która dość szybko przyniosła zyski. Chwilę później kolejny sygnał, tu musiałem czekać dobre 20 minut aż pozycja się rozwinie, miałem wrażenie, że wypuszczam korzenie dookoła komputera. Swojego impulsu doczekałem się i zainkasowałem całkiem niezły zysk. Jak widać, w tym trendzie można było zagrać jeszcze jeden raz, choć dla mnie wydawało się to być już zdecydowanie zbyt wysoko. W części popołudniowej zaczekałem na zmianę trendu potwierdzoną przez średnie i również wykonałem plan w 100%, zgodnie z własna strategią. Skupienie na grze przyniosło efekty w postaci odrobienia z nawiązką głupich strat z wtorku.

Kolejne zagrania pochodzą z piątku. Pierwsze z godziny 9:24 – nieco pechowe, gdyż kierunek wyznaczony poprawnie, cena rosła, jednak najpierw wykonała ruch w dół. Ostre cięcie strat wykonane poprawnie, tak samo zresztą jak cała reszta. Trochę szkoda ale to, że dalej cena rosła widoczne jest dopiero teraz na historycznym wykresie, w trakcie trwania transakcji uważałem za słuszne ewakuowanie się przed poniesieniem większej starty. Jak mały błąd mogę zaliczyć zbyt dużą dynamikę korekty w tym miejscu, zazwyczaj omijam takie sygnały, gdyż są zapowiedzią kłopotów, jest to jednak tylko mały błąd.

Drugie, piątkowe zagranie było dość starannie wyczekane. Od godziny 11:50 do 14:50 formowało się lokalne wsparcie. Ja czekałem, aż pęknie i zagrałem pozycję krótką, zgodną z trendem. Zadziałał mechanizm zysku minimalnego czyli automat zamknął 30% pozycji przy +6 punktach. W tym momencie potencjalna strata zmniejszyła się o dobre 60%. Myślałem, że wzrosty, które później się zaczęły będą tylko korektą, re-testem oporu, stąd też zbyt długo przetrzymałem pozycję, zamiast lekko ją redukować. W efekcie ze spadków nic nie wyszło i reszta pozycji została zamknięta przez SL, gdyby otworzyć ją kilka minut wcześniej, pewnie transakcję zakończyłbym małym zyskiem. Pozycja ta pokazuje po co stosuję ideę zysku minimalnego – sporo transakcji stratnych udaje się mocno zmniejszyć, a jeszcze więcej pozycji zyskownych jest taka, właśnie dlatego, że ten mechanizm automatycznie akceptuje niewielkie zyski, z czym ja osobiście miałem do niedawna spory problem. Około 40% zagrań to transakcje, które przynoszą niewielki zysk, wcześniej zamieniałem je w starty licząc na więcej lub co najwyżej wychodziłem na zero. Dzięki zyskowi minimalnemu czerpię korzyści na wszystkich słabych sygnałach, a także mocno zmniejszam straty w takich pozycjach ja ta.

* W trakcie pisania artykułu dokonałem jeszcze jednej transakcji (buy między 18:00 a 18:40). Nie wklejam tego zagrania, gdyż jest mało istotne, zmniejsza stratę tygodnia do niespełna 30 zł.

Piątek był więc słaby, aczkolwiek poprawny pod względem wykonania strategii. Gdyby nie głupie błędy z wtorku, tydzień zaliczyłbym do bardzo udanych. W tygodniu rachunek osiągnął nowe szczyty (licząc od 10 kwietnia, kiedy zacząłem grać w obecny sposób), których przez własną głupotę nie potrafiłem jednak utrzymać. Tydzień kończę niewielką stratą. To jest najbardziej optymistyczna wiadomość – mimo popełnianych błędów, których ostatnio notuję zbyt wiele, rachunek nie traci na wartości, a jedynie spowolnił się jego wzrost. Dla mnie jest to czytelny sygnał, że przyjęta defensywna taktyka (zysk minimalny ma przede wszystkim za zadanie ratować przed stratami) sprawdza się, gdyż nawet mimo słabszej gry, rynek nie wyrządza mi takiej krzywdy jak to było w pierwszych miesiącach przygody z interwałem M1. Szkoda popełnionych błędów, jednak dopóki wyciąga się z nich wnioski, tak naprawdę nie są to błędy, a informacje zwrotne. Przyda się wiec odpoczynek w weekend, aby mocno skupionym przystąpić do kolejnego tygodnia zmagań.

Czas na pytanie od Czytelnika – co robisz po poniesionej stracie, po serii strat, czy masz jakiś rytuał pozwalający nie zachwiać swojej wiary w system mimo ponoszonych strat?

Istnieje pewien rytuał, który nie ma jakiegoś szczególnego uzasadnienia ale w moim przypadku sprawdza się. Wszystko zależy od tego czy dysponuję metodą przynoszącą zyski. Jeżeli dopiero ją tworzę, tak jak przez pierwsze miesiące cyklu, to cały czas analizuję przegrane pozycje, szukam powodów co robię źle, cały czas próbuję coś zmieniać – po prostu szukam lepszych rozwiązań, tak aby przestać tracić. Jeżeli jednak dysponuję metodą, która mnie w jakimś stopniu zadowala, tak jak obecnie czyli mam wypracowany sposób postępowania na rynku, który przynosi efekty – robię coś innego, monitoruję wartość oczekiwaną systemu, jego parametry takie jak trafność i średni zysk oraz średnia starta. Po odnotowaniu starty sprawdzam na bieżąco (moim zdaniem jest to lepsze niż grzebanie w dalekiej przeszłości przy użyciu popularnego dziennika transakcji) czy coś zrobiłem źle, jakie zasady złamałem. Następnie wpisuję wynik transakcji do pliku excela. Resztę wykonują zapisane funkcje, które zliczają trafność oraz wyliczają średni, rzeczywisty RR i wartość oczekiwaną. Nie wiem dlaczego tak się dzieje, ale uspokaja mnie to. Jest to zresztą uzasadnione matematycznie – dopóki wartość oczekiwana jest dodatnia, dotąd mogę grać daną strategią, wiedząc że powinna ona zarabiać. Jeżeli strategia przestanie być opłacalna, mam dwa wyjścia – albo z niej zrezygnować albo ją zmodyfikować. Dopóki matematyka wskazuje, że wszystko jest OK. – nie mam powodów do paniki ani do ingerowania w system, to sprawia, że szybko zapominam o stratach, traktując je jako coś zupełnie normalnego. Dzięki temu rozwiązaniu na bieżąco wiem czy dysponuję przewagą statystyczną czy jednak tylko mi się tak wydaje. Ciekawie o analizowaniu błędów mówił słynny Jesse Livermore:

“Jedynym sposobem na efektywną naukę spekulacji jest zainwestowanie prawdziwych pieniędzy, śledzenie transakcji i analizowanie błędów. To trudne pod względem psychicznym, ponieważ wymaga od spekulanta przebrnięcia przez kosztowne błędy i pomyłki. Każdy kto stracił pieniądze na kiepskich inwestycjach wie jak trudno przeanalizować co się stało. Rozpatrzenie stratnej transakcji jest trudne, ale niezbędne, by nie dopuścić do podobnej straty w przyszłości”

To tyle na dzisiaj. Jeżeli macie jakieś pytania albo sugestie – zapraszam do pozostawienia komentarza. Życzę udanego weekend i do zobaczenia niebawem 🙂


Przydatne linki:

Wszystkie odcinki znajdziesz pod tagiemCzłowiek vs. Rynek


Sprawdź możliwości xStation 5 i wypróbuj najnowsze narzędzia w swoim handlu!



Conotoxia

Dołącz do dyskusji logując się za pomocą Facebook

Obejrzyj również:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here