Alfa Forex

„Jeśli gra się dość długo i dość intensywnie, stosując zasadę zamykania pozycji przegranych i utrzymania pozycji przynoszących zysk, to po jakimś czasie statystyka zaczyna działać na twoją korzyść” Gene Agatstein. Tylko realny rynek. Krótkie wpisy bez nadmiaru teorii. Prosta strategia, schemat prowadzenia pozycji i postępowanie w myśl powyższej sentencji. Zapraszam na starcie „Człowiek kontra rynek”.


“Naucz się brać straty. Najważniejszą rzeczą w zarabianiu pieniędzy jest nie pozwolenie stratom wymknąć się spod kontroli” – Marty Schwartz


Witam Czytelników 🙂

Tematem dzisiejszego odcinka jest paradoks Halla. Zanim jednak przejdziemy do niego, jak zwykle na początku krótka relacja z wykresów M1. W poprzednim wpisie wspominałem o zamiarze sprawdzenia metody, której celem miałoby być zmniejszenie wielkości strat, przy jednoczesnym zachowaniu wielkości zakładanej pozycji. Model polega na otwieraniu pozycji w kilku częściach. Na razie testowałem sposób z dwoma częściami. W grze krótkoterminowej często jest tak, że o wyniku transakcji dowiadujemy się bardzo szybko. Stąd pomysł, aby rozłożyć wejścia. Do tego wykorzystałem specjalny skrypt, który dokłada dodatkową pozycję buy/sell stop w ustalonej odległości od pierwszego zlecenia otwartego ręcznie.

Zasada jest prosta – jeżeli mam rację co do kierunku ceny, to po chwili aktywuje się druga część pozycji, wtedy mamy jakiś ruch ceny w zakładanym kierunku, co sprawia, że można np. zmniejszyć SL. Jeżeli po wejściu notujemy stratę, cena od razu idzie w przeciwnym kierunku, to strata jest o połowę mniejsza. Oczywiście, nie zawsze jest tak idealnie. Czasem przypadkowy ruch aktywuje oba zlecenia, po czym na obu notujemy stratę. Generalnie jednak w taki sposób sporą część stratnych zagrań można zmniejszyć np. o połowę. Poniższy przykład pokazuje trzy zagrania z czwartkowego popołudnia:

Dwa pierwsze zagrania w niebieskich ramkach to trafienie kierunku ceny i po chwili, po niespełna 3 punktach, aktywowane zostają drugie części zlecenia. Dalej automat odcina części pozycji co 5 punktów. My zajmujemy się tylko przesuwaniem SL na niższe poziomy czyli zabezpieczaniem zysku. Ciekawiej jest w czerwonej ramce, gdzie widać zastosowanie nowego rozwiązania. Cena zbliża się do niżej położonej średniej, MACD jest wzrostowy – otwieram pozycję długą. Po czasie można stwierdzić, że nie było rozsądne wchodzenie po dość dużym impulsie wzrostowym, ale to wie się dopiero po zaksięgowaniu straty. Co się dzieje – kurs zaczyna spadać. Dość powoli średnie zaczynają zmieniać kierunek, sytuacja komplikuje się więc zmniejszam odrobinę SL. Po kilku świecach zostaje on wybity i notuję stratę. Strata jednak wynosi mniej niż połowa zaplanowanej, gdyż druga część zlecenia nie została aktywowana.

W taki dość prosty sposób można zmniejszyć sporą część stratnych pozycji np. o połowę. Nie zawsze się to uda, ale w dłuższym terminie na pewno opłaca się oszczędzanie na stratnych pozycjach. W przypadku trafienia kierunku, mając choćby niewielki zysk, sytuacja robi się łatwiejsza – można zabezpieczyć pozycję, choćby zmniejszyć SL i cierpliwie patrzeć co się będzie działo. Wstępnie więc oceniam ten sposób za ciekawy i prawdopodobnie warty stosowania na niskich interwałach czasowych w tej lub nieco innej formie.

“Kiedy jestem niedźwiedziem i sprzedaje akcje, każda sprzedaż musi być na niższym poziomie niż w poprzedniej transakcji. Kiedy kupuję, jest odwrotnie. Muszę kupować na rosnącej skali. Nie skaluję pozycji w dół, tylko w górę” – Jesse Livermore

Dzięki zastosowaniu tego rozwiązania, w większości transakcji zachodzi bardzo korzystny dla tradera wzór: PZ > PS. Gdzie PZ to pozycja w zysku, a PS to pozycja w stracie. Nie zawsze się to uda ale przeważnie pozycja przynosząca zysk będzie pełnej wielkości, natomiast pozycja, na której księgujemy stratę będzie mniejszej wielkości. Dokładnie taki sam wzór zachodzi w piramidowaniu, co jest jego głównym atutem. Przedstawiony sposób jest z piramidowania zaczerpnięty, choć trudno go tak nazwać. Raczej jest to skalowanie pozycji, rozbicie swojej stawki np. 2-3% rachunku na 2-3 pozycje. Możliwe, że jest to też pewna alternatywa dla zawyżania tzw. RR czyli stosunku zysku do straty. Tu często pojawiają się problemy. Chcąc mieć świetny RR, często oddalamy TP – wtedy trudno o zyski, gdy oczekiwania są zbyt wygórowane. Gdy zmniejszamy zbyt mocno SL, nawet trafiając kierunek, pechowo możemy łapać straty. W przypadku delikatnego skalowania, średni stosunek RR poniekąd ustawia się sam, już na starcie transakcji. Jeżeli zagranie wchodzi – mamy pełną stawkę, jeżeli nie – przeważnie stawka jest niższa.

Testy będą kontynuowane. Głównym problemem jest ograniczony czas oraz zbyt duża ilość pomysłów do sprawdzenia. Przechodzimy teraz do tematu odcinka czyli paradoksu Halla.


Już teraz skorzystaj z serii darmowych materiałów edukacyjnych i dołącz do Strefy eLearn portalu Comparic.pl!

Dylemat prowadzącego, bardziej znany pod nazwą paradoksu Monty’ego Halla dotyczy oceny prawdopodobieństwa odniesienia sukcesu w przypadku zmiany pierwotnej decyzji. Nazwa pochodzi od prowadzącego teleturniej „Let’s make a deal”, w Polsce nadawanego niegdyś pod nazwą „Idź na całość”. Osoby, które pamiętały teleturniej zapewne wiedzą o co chodzi.

Kot Zonk – maskotka programu „Idź na całość” emitowanego w latach 1997-2001

Przed zawodnikiem stoją 3 bramki. Tylko za jedną z nich stoi nagroda. Prowadzący prosi o wybór jednej z bramek. Wtedy odsłania jedną z pozostałych, za którą stoi kot w worku zwany Zonkiem. Prowadzący zadaje pytanie – czy chcesz zmienić swój pierwotny wybór na drugą bramkę?

Co robisz? Czy to, że prowadzący odsłonił jedną ze złych bramek coś zmieniło? Jakie masz prawdopodobieństwo wygranej? I przede wszystkim – czy opłaca Ci się zmienić pierwszy wybór?

Intuicja podpowiada, że odsłonięcie jednaj z bramek i ponowienie pytania przez prowadzącego nie mają żadnego znaczenia. Zostajesz przed dwoma bramkami – szansa na sukces wynosi więc 50%. Okazuje się, że tak jednak nie jest.

Człowiek korzysta z rachunku u polskiego, notowanego na GPW brokera XTB. Niski spread na DAX umożliwia handel na wykresie M1. Teraz także ochrona przed ujemnym saldem – sprawdź sam bezpłatny rachunek standard.

Strategia pozostawania przy pierwszym wyborze daje 33,3% szans na sukces, natomiast strategia zmiany decyzji zwiększa szanse gracza do 66,7%. Dlaczego tak się dzieję? Pierwotnie wybieramy 1 z 3 bramek – szansa, że trafimy wynosi więc tylko 1/3. Istnieje więc wyższe prawdopodobieństwo, że nasz wybór jest błędny. Zakładając, że przy pierwszym wyborze mylimy się – czyż nie lepiej zmienić potencjalnie złą decyzję? Na starcie to prowadzący ma większe szanse, niejako obstawiając dwie bramki. Szansa, że za nimi znajduje się nagroda wynosi więc 2/3. Warto więc z góry przyjąć, że nagroda kryje się właśnie za bramkami prowadzącego. Skoro odkrywa on jedną z nich, za którą jest zonk – nadal są 66,7% szans, że za tą drugą będzie nagroda, dlatego właśnie warto zmienić pierwszą decyzję.

Wiem, że trudno sobie to na logikę wyjaśnić. Osoba, która jako pierwsza zaczęła publikować podobne wyliczenia, nie spotkała się ze zrozumieniem. Co ciekawe, krytyka płynęła nawet ze strony profesorów matematyki. Jednym z proponowanych rozwiązań, aby łatwiej wyobrazić sobie rozkład prawdopodobieństwa jest wyobrażenie sobie, że zaczynamy grę ze 100 bramkami i tylko za 1 znajduje się nagroda. Jakie masz szanse, że trafisz akurat tę jedną bramkę z nagrodą? Bliskie zeru. Dlatego więc warto zmienić decyzję, gdy prowadzący odkryje 98 pustych bramek i postawi Cię przed dylematem – zostajesz przy swojej czy jednak zmieniasz wybór? Więcej o paradoksie i rozwiązaniach można przeczytać w internecie, choćby na wikipedii.

Ciekawostką jest badanie przeprowadzone na gołębiach. Trzy kubeczki i tylko w jednej smakołyk. Na początku, podobnie jak u ludzi, zmiana pierwszego wyboru miała miejsce w około 30% przypadków. Jednak już po miesiącu, gołębie niemal w 100% zaczęły zmieniać swoje pierwsze decyzje. Gołębie nauczyły się rachunku prawdopodobieństwa lepiej niż ludzie, u których w podobnym badaniu, po dłuższym czasie, odsetek zmian decyzji spadł poniżej pierwotnej wartości.

Dlaczego tak się dzieje i przede wszystkim – co to ma wspólnego ze spekulacją?

Głównym powodem pozostawania przy pierwszym wyborze jest wiara we własną intuicję oraz inteligencję. Mimo, że doświadczenia uczą, że warto zmieniać zdanie, człowiek kieruje się przeczuciem. Podobnie dzieje się na rynkach finansowych.

Na rynku obstawiamy jeden z dwóch kierunków – kupno bądź sprzedaż. Teoretyczne szanse na wygraną wynoszą 50% minus prowizje brokera czyli poniżej 50%. Wszelkie statystyki pokazują, że duża większość graczy przegrywa. W ostatnim czasie, w okresach kwartalnych, zyski notowało około 35% klientów polskich biur maklerskich. Czy nie możemy więc przyjąć założenia, że dokonywana przez nas transakcja, prawdopodobnie okaże się nie trafiona? Wydaje się, że tak. Czysto matematycznie, mamy niespełna 50% szans, a biorąc pod uwagę statystyki przegrywających, jest jeszcze gorzej. Na rynkach większość osób, przez większość czasu, po prostu się myli. (Z drugiej strony, istnieją badania mówiące, że większość graczy zazwyczaj jest po właściwej stronie rynku, niestety niewielu potrafi przekuć to w zysk).

„Giełda nigdy nie jest oczywista. Ma ona na celu oszukiwać większość ludzi przez większość czasu” – Jesse Livermore

Rynek bywa nieprzewidywalny, możliwe że tym bardziej im na niższych okresach czasowych spekulujemy. W krótkim czasie można stwierdzić, że ma nawet nieco losowy charakter. Niezależnie od jakości analizy, przyjętej strategii, wieloletniego doświadczenia – transakcja, którą właśnie zawierasz, i tak może okazać się stratna. Niezależnie od wszystkiego, masz tylko niecałe 50% szans na wygraną. Nie oznacza to jednak, że w dłuższym okresie nie będziesz zarabiać.

„… dlaczego nieskuteczni inwestorzy mają obsesję na punkcie analizy rynku? Pragną oni poczucia pewności, które analiza wydaje się im dawać” – Mark Douglas

Zastanówmy się skąd biorą się typowe nie tylko dla początkujących graczy problemy psychologiczne, jak choćby próby zemszczenia się za poniesioną stratę czyli chęć błyskawicznego odrobienia straty z poprzedniej transakcji. Jeżeli kolejne zagranie także jest nie udane to spirala zaczyna się nakręcać… trzeba odrobić więcej i jak najszybciej, aby uratować własne ego, które ucierpiało przez zaksięgowanie kilku stratnych zagrań.

Może warto przyjąć postawę bardziej opłacalną czyli tak jak w paradoksie Halla – uznać, że prawdopodobnie się mylimy. Pozycja, którą właśnie otwieramy prawdopodobnie przyniesie nam stratę. Przecież większość ludzi, przez większość czasu, traci na rynkach. Jak więc mogę oczekiwać, że otwierana pozycja przyniesie zysk? Jak w ogóle można czegokolwiek oczekiwać po niemal losowym zdarzeniu jakim jest pojedyncze zagranie?

„Głęboko wierzę, że próba przewidywania ruchów rynkowych jest całkowicie pozbawiona sensu” – Larry Williams

Głównym problemem są oczekiwania. Może warto przyjąć do wiadomości, że jedno zagranie może okazać się zyskowne lub stratne. Nie oczekiwać, że akurat ten trade zakończy się sukcesem, a spokojnie realizować swoją strategię, zagranie po zagraniu, niezależnie od wyników. Możliwe także, że pomocne będzie nastawienie psychiczne – spodziewam się, że transakcja, którą zawieram przyniesie mi stratę. Już na starcie oczekują straty – jeżeli trafię, będę mile zaskoczony. Jeżeli nie trafię – nic złego się nie stało. Nieudana transakcja jest przecież jedną z wielu, a aby ocenić swoje umiejętności czy wartość strategii, potrzeba rozegrania całej serii transakcji.

„W krótkim okresie, rynek jest jak jednoręki bandyta, ale w dłuższej perspektywie działa jak waga” – Benjamin Graham

Paradoksem Halla można także uzasadnić opisaną na początku metodę otwierania pozycji w częściach czy też bardziej lub mniej rozbudowane formy piramidowania. Przyjmujemy, na podstawie statystyk, że prawdopodobnie się mylimy co do kierunku rynku. Nie ryzykujemy całą pozycją lecz dokładane są jej kolejne części dopiero wtedy, gdy szansa na zysk zacznie się zwiększać czyli widząc, że rynek rzeczywiście kieruje się w wybrana przez nas stronę.

Podsumowując, jeżeli Twoim problemem jest oczekiwanie zysku w otwieranej pozycji oraz trudność z radzeniem sobie ze stratami, może warto zastosować jedną z poniższych rad:

  • przyjąć, że nasza ocena rynku jest błędna, że transakcja raczej zakończy się stratą i już na starcie się z tym pogodzić
  • przyjąć, że wynik pojedynczego zagrania jest niemal losowy. Nie ważne jak wielkie masz doświadczenie, jaką masz super strategię, ile pracy włożyłeś w analizę – transakcja i tak może zakończyć się stratą
  • skoro wynik pojedynczego zagrania jest losowy, to jak możesz czegokolwiek oczekiwać? Czy oczekiwałabyś czegoś od rzutu monetą?
  • przyjąć, że wynik pojedynczego zagrania, tak naprawdę nie ma większego znaczenia. Liczy się cała seria rozegrana danym podejściem, aby móc ocenić jego wartość
  • to, że na ostatnich 100 zagrań trafiłeś 70 razy, nie oznacza, że w kolejnym zagraniu masz 70% szans na wygraną. Szanse w każdym zagraniu wynoszą pół na pół

W teorii zmiana nastawienia wygląda świetnie. Wiadomo jednak, że nawet mimo zrozumienia, trudno jest rzeczywiście wypracować podejście bez żadnych oczekiwań, dzięki któremu stratne zagranie nie robi na nas żadnego wrażenia i bez najmniejszej myśli o odegraniu się, zapominamy i przechodzimy do kolejnej transakcji. Może taka postawa podchodzi nieco pod pesymizm – oczekiwanie, że przegramy – wydaje się jednak, że jest to lepsze, niż oczekiwanie zysku w każdej transakcji, a najlepiej nie mieć żadnych oczekiwań i systematycznie realizować własną strategię, czego Wam życzę.

„Najbardziej skuteczne i funkcjonale przekonanie, które może wypracować inwestor, to – wszystko może się zdarzyć” – Mark Douglas

To tyle na dzisiaj. Ciekaw jestem Waszego zdania i czy Ktoś z Was pamięta Zonka? 🙂 Będę wdzięczny za każdy pozostawiony komentarz. Do zobaczenia niebawem 🙂


Najpopularniejsze wpisy:

Wszystkie odcinki znajdziesz pod tagiemCzłowiek vs. Rynek


Sprawdź możliwości xStation 5 i wypróbuj najnowsze narzędzia w swoim handlu!

STO

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here