TMS


„Jeśli gra się dość długo i dość intensywnie, stosując zasadę zamykania pozycji przegranych i utrzymania pozycji przynoszących zysk, to po jakimś czasie statystyka zaczyna działać na twoją korzyść” Gene Agatstein. Tylko realny rynek. Krótkie wpisy bez nadmiaru teorii. Prosta strategia, schemat prowadzenia pozycji i postępowanie w myśl powyższej sentencji. Zapraszam na starcie „Człowiek kontra rynek”.


Spokojnych i wiosennych Świąt Wielkanocnych oraz wszelkiej radości i pomyślności… życzy Człowiek 🙂


Witam Czytelników 🙂

W ostatnim wpisie pod tytułem „(bez)nadziejny trading czyli o sztuce cięcia strat” poruszyliśmy temat ucinania tracących pozycji, a ściślej mówić sprawę czekania aż cena dotrze do naszego stop lossa lub też bardziej aktywnego podejścia czyli pozbycia się pozycji zanim to nastąpi, w ten sposób księgując mniejszą stratę, za to pozbawiając się nadziei na to, że cena zawróci przynosząc nam zyski. Temat okazał się na tyle ciekawy, że dostałem kilka pytań, które dzisiaj chciałbym omówić. Jeden z Czytelników postawił słuszną tezę, że wyjście zanim cena aktywuje SL jest bardzo subiektywną sprawą, na jakiej podstawie stwierdzić bowiem, że to właśnie ten moment jest odpowiedni aby zakończyć transakcję z mniejszą stratą niż SL? Dla własnych potrzeb pracowałem ostatnio nad stworzeniem narzędzia, które powie kiedy uciekać z tracącej pozycji, zanim cena uderzy w SL. Między innymi o tym w dzisiejszym odcinku. Na początek tradycyjnie, krótki raport z placu boju czyli zmagań Człowiek kontra Rynek na wykresie DAX M1.


Już teraz skorzystaj z serii darmowych materiałów edukacyjnych i dołącz do Strefy eLearn portalu Comparic.pl!

Na poniższym screenie widać nowe narzędzie. W poprzednim wpisie sygnał do otwarcia pozycji pojawiał się momencie, kiedy w trendzie wzrostowym MACD, świeca zamknęła się nad średnią EMA7. Taki model stosowałem w ostatnim czasie. Cały czas starałem się także skonstruować coś co powie mi kiedy opuścić pozycję zanim cena aktywuje SL, tak aby mieć jak najmniejsze straty. Powyżej widać rozwiązanie czyli dwie średnie bardzo bliskie ceny (2 smoothed close + 3 smoothed median price). Narzędzie nie jest idealne ale lepsze niż cała masa przetestowanych wskaźników. Początkowo dwie średnie miały służyć tylko do uciekania z pozycji, które tracą. Okazało się, że w sumie sygnały otwarcia pozycji pokrywają się z EMA7. Powyżej widać, że moment wejścia następuje, gdy w trendzie wzrostowym, po okresie spadkowym na średnich, świeca zamyka się ponad obiema średnimi, a te wskazują na nowy trend lub co najmniej są na zero. Wszystkie zagrania to zaledwie testy, bez jasno określonych reguł. Pierwsza transakcja powinna być zamknięta na kolejnej świecy, kiedy średnie wskazały na spadki oraz ponownie otwarta kilka minut później. Druga pozycja, słusznie zamknięta, trzecia pozycja w pełni poprawna. Cały sens polegałby na tym aby straty wynosiły maksymalnie 1 świecę na M1. Średnie zmieniają się to wychodzimy, a SL byłby tylko awaryjnym zabezpieczeniem. Jeżeli trafiamy, próbujemy ciągnąć zysk tak długo jak średnie wskazują na trend.

Na drugim screenie widać inny schemat zagrywania. Wpadłem na pomysł, aby nie czekać na zmianę trendu na średnich, tylko zrezygnować z jako takiego sygnału, natomiast w silnym trendzie, kiedy średnie są mocno rozchylone – otwierać pozycję, gdy cena znajduje się nad obiema opadającymi średnimi. W pierwotnym założeniu nie chodziło specjalnie o sprawę zysków lecz strat. W trendzie spadkowym, wchodzimy w trakcie wzrostu ceny ale tylko do momentu, gdy średnie wskazują na dany trend. Jeżeli kolejna świeca nadal pokazuje wzrost ceny i średnie się zmieniają – wychodzimy. Więc w około 90% przypadków strata wynosiłaby zaledwie 1 świeczkę M1. Problemy w tego typu grze to potrzeba obecności, nie można tego robić z doskoku. Ponadto psychologicznie trudno jest sprzedawać, kiedy cena rośnie. Nie ma tu żadnego typowego sygnału, gramy w ciemno licząc, że po wzroście cena powróci do trendu. Jedynym atutem są bardzo małe straty i jeżeli trafimy, jeżeli trend jest kontynuowany – wejście po niemal idealnej cenie czyli niemal na samym szczycie bądź w dołku. Poniższy fragment wykresu pokazuje kilka takich zagrań:

Najlepszym przykładem jest trzecia transakcja. Nawet jeżeli otwarcie pozycji nastąpiłoby na kolejnej świecy, tuż przy średnich to już na zamknięciu następnej świecy doszłoby do zamknięcia pozycji (średnie wskazują wzrosty na przedostatniej świecy na wykresie). Strata byłaby więc minimalna w porównaniu z typowym sygnałem czyli wejściu, gdy cena spadła o ileś punktów w trendzie spadkowym czy też tworzy jakiś układ. Czerwonymi strzałkami zaznaczone są potencjalne momenty otwarcia pozycji krótkich. Jak widać, trzeba być obecnym przy wykresie i wykazać się refleksem i zdecydowaniem, nie bać się sprzedawać kiedy cena rośnie. A co znacznie ważniejsze – nie wahać się zamknąć pozycji ze startą na kolejnej świecy, jeżeli zajdzie taka potrzeba. Porzucić nadzieje, że skoro jest trend spadkowy to może cena zawróci. Wyjść ze stratą i wejść na rynek z powrotem jeżeli rzeczywiście cena zawróci.

Po czasie, na historycznym wykresie wszystko oczywiście widać lepiej i łatwo stwierdzić, gdzie należało wejść, a gdzie wyjść. Na żywo nie wiemy jednak czy trend będzie kontynuowany. Przypomina mi się jeden z wywiadów z Edem Seykotą, jednym z najsłynniejszych tzw. „trend followers”, który stwierdził, że trend to tylko złudzenie. Istnieją tylko trendy w czasie przeszłym dokonanym. To, że otwieramy pozycję na rosnącym rynku, nie oznacza, że tuż po wejściu na rynek, trend nie może się całkowicie załamać. I tak chyba warto podchodzić do trendów, zwłaszcza na M1. Wchodzimy licząc na kontynuację trendu, jeżeli jednak już na kolejnej świecy coś jest nie tak, tniemy stratę i nadzieje na to, że cena zawróci.

„Ostatecznie wygrywają Ci, którzy nauczyli się przegrywać” – Brent Penfold „Uniwersalne zasady spekulacji”

Obserwując swoje poczynania i ucząc się spekulacji na M1, powoli dochodzę (nie wiem czy słusznie) do wniosków, że na niskich interwałach czasowych, w scalpingu mimo wszystko lepiej wychodzić z pozycji za wcześnie niż za późno, nie tylko zresztą z pozycji tracącej. Po drugie, wszelkie typowe techniczne sygnały do otwarcia pozycji sprawiają, że jesteśmy spóźnieni. Być może więc w scalpingu jest tak, że lepsza jest błędna decyzja podjęta szybko, niż dobra decyzja ale opóźniona. Oczywiście, najlepiej podejmować decyzję szybko i poprawnie, nie zawsze jest to jednak możliwe na wykresie 1 minutowym.

„Dobry plan wykonany natychmiast jest lepszy niż idealny plan wykonany dziesięć minut później” – George Patton

Powyższe screeny pokazują, że na razie człowiekowi w starciu z rynkiem brakuje zarówno refleksu jak i czasem zdecydowania. Brakuje przede wszystkim opracowania dokładnych zasad tego typu gry. Generalnie jednak pomysł aby straty mieściły się w obrębie 1 świecy, spodobał mi się na tyle, że spróbuję rozwijać takie podejście, tworząc strategię pomiędzy scalpingiem a grą krótkoterminową tzn. ciąć straty jak w scalpingu i starać się aby zyski były jak największe.

Człowiek korzysta z rachunku u polskiego, notowanego na GPW brokera XTB. Niski spread na DAX umożliwia handel na wykresie M1. Teraz także ochrona przed ujemnym saldem – sprawdź sam bezpłatny rachunek standard.

Wracając do tematu dzisiejszego wpisu. Jeden z Czytelników skomentował poprzedni artykuł o sztuce cięcia strat zanim cena dotrze do SL:

„Wydaje mi się, że to będzie trochę subiektywna ocena, bo ustawiając SL, kiedy w końcu stwierdzić, że to jest już właśnie ten moment w którym powinienem wyjść z mniejszą stratą?”

No właśnie, w spekulacji nie ma nic pewnego i tak naprawdę nigdy nie możemy być niczego pewni. Wszystko jest więc subiektywne. Powyżej opisałem swoje podejście, jeżeli więc przedstawione średnie będą wyraźnie wskazywały na kłopoty, będę zamykać pozycję zanim cena aktywuje SL. Decyzja subiektywna, choć podejmowana na podstawie obiektywnego narzędzia. Tak samo więc może zrobić każdy, kto uważa, że czekanie aż cena aktywuje SL jest poniekąd pozwoleniem stratom rosnąć. Trudno rozstrzygnąć dylemat czy lepiej dać cenie przestrzeń czy wycofywać się, gdy zauważymy problemy. Wszystko to jest bardzo indywidualną sprawą. W różnego typu stylach gry, różne rozwiązania będą sprawdzały się lepiej lub gorzej. Różne osoby z różnymi rozwiązaniami będą także czuły się lepiej, a to jest bardzo ważna rzecz aby rozumieć to co się robi na wykresie. Możliwe, że czasem lepiej jest mieć gorszą strategię ale taką, z którą dobrze się czujemy niż lepszą, której kompletnie nie rozumiemy.

Inne pytanie zadane przez Czytelnika dotyczyło zamykania pozycji. Dlaczego zamiast prowadzić pozycję, chcąc brać większe zyski, korzystam z automatu, który odcina zyski kawałkami?  

Zaczynając swoją przygodę z najniższym interwałem czasowym, w zasadzie od samego początku, przez długi okres czasu miałem problemy z księgowaniem zysków. Kilka lub kilkanaście punktów wydawało mi się śmieszną wartością, a widząc szybki ruch ceny w moim kierunku, trudno było wziąć taki zysk, skoro cena tak dynamicznie rosła. Zawsze coś przeszkadzało aby zamknąć pozycję z zyskiem, zazwyczaj chciwość czyli życie nadzieją na jeszcze większy zysk. Licząc na więcej często oddawałem to co rynek mi oferował. Po jakimś czasie spostrzegłem, że gdybym tylko księgował przeciętne zyski wyniki wyglądałyby zupełnie inaczej. Stąd też stwierdziłem, że elementy, z którymi radzę sobie słabiej czyli właśnie księgowanie małych, przeciętnych zysków, oddam w ręce automatu. W ten sposób wyeliminowałem swoją najsłabszą stronę. Małe zyski częściowo księguje EA, ja zajmuję się większymi, prowadząc już w miarę bezpieczną pozycję oraz przestawiam zlecenie SL, zabezpieczając część zysku.

Wydaje mi się, że bardzo wiele osób ma problemy z księgowaniem małych zysków. Zysków pośrednich czyli np. mamy TP na poziomie +300 zł ale cena zaczyna zawracać w okolicach 200 zł. Zamiast brać lub zabezpieczać zysk rzędu 200 zł, włączają się nadzieje i myślenie życzeniowe, że może cena jednak dotrze do mojego TP. W ten sposób łatwo zamieniać zyskowne pozycje w stratne. Tak już jest, że kiedy wszystko idzie po naszej myśli, chcemy więcej i w wyobraźni już widzimy nasz ogromny zysk. Trudno wtedy zabrać zysk ze stołu i podziękować. Jeszcze trudniej wycofać się, gdy cena zrobiła tylko niewielki ruch w naszą stronę, mamy mały zysk i zaczynają się problemy, cena zaczyna się wahać, obraz techniczny robi się dla nas nieciekawy. Co wtedy? Brać maleńki zysk czy dać pozycji przestrzeń i być może zakończyć zagranie stratą? Jedni są bardziej aktywni w podejmowaniu decyzji inni mniej, czasem warto uciekać z takiej pozycji, czasem odwrotnie. Nigdy nie możemy niczego być pewni na rynku. Ja po początkowych doświadczeniach stwierdziłem, że tę niepewność należy ograniczać, więc jeżeli rynek nie rozwija się tak jakbym chciał to biorę tyle ile mogę wziąć lub wychodzę z mniejszą stratą, bo zawsze można wrócić. Takie podejście okazało się jednak trudne w wykonaniu, stąd użycie automatu, który odcina część pozycji na wyznaczonych wcześniej poziomach.

„Głównym problemem – może nawet wrogiem inwestora – jest on sam” – Benjamin Graham

Problem przede wszystkim dotyczy małych zysków, takich które nas nie satysfakcjonują. Zamiast je brać kiedy rynek się wali, tłumaczymy sobie: „…taki zysk nic mi nie daje” …i często kończymy ze stratą. Mamy skłonność do nie szanowania drobnych profitów, często zamieniając je w duże straty licząc na wielkie zyski. Zapominamy, że taki mały zysk możemy księgować nie jako zysk ale jako ochronę przed startą. Najgorsze co nas może na rynku spotkać to duże straty, a najlepszą ochroną przed dużymi stratami są małe straty.

„Inwestor musi robić bardzo niewiele rzeczy pod warunkiem, że unika dużych błędów” – Warren Buffett

Można tu wspomnieć tzw. efekt orzeszków ziemnych. Psychologiczne uzasadnienie m.in. dla nie księgowania zysków mniejszych niż sobie założyliśmy. Efekt został zauważony w badaniach Harrego Markowitza. Dotyczy on zysków o niewielkiej wartości. Mówi o tym, że stojąc w obliczu potencjalnego zysku o małej wartości ludzie pozwalają sobie na podejmowanie większego ryzyka.

Przykładowo, nasza pozycja przynosi niewielki zysk np. 100 zł, a zlecenie TP mamy na poziomie 400 zł. Dotąd rosnący rynek zaczyna się wahać, cena powoli spada, pojawiają się sygnały, że być może trudno będzie dobrnąć do TP. Mamy moment na podjęcie decyzji – bierzemy mały zysk czy czekamy na większy? Zgodnie z efektem orzeszków ziemnych, ludzie mają skłonność do podjęcia ryzyka, a więc nie podejmują decyzji o wyjściu z pozycji, wolą zaczekać na potencjalny większy zysk. Im profit z aktualnie trwającej transakcji jest mniejszy tym skłonność do podjęcia ryzyka jest wyższa. Tylko dlatego, że ten niewielki zysk niewiele dla nas znaczy… może właśnie tyle co garść orzeszków. Możliwe, że właśnie w podobny sposób tłumaczy się trudność grania na małym rachunku. Zyski z małych rachunków rzadko są na tyle satysfakcjonujące aby je uszanować. Osoby z małymi rachunkami ryzykują więc bardziej niż więksi gracze, może poniekąd dlatego częściej przegrywają.

„Spodziewaj się strat i akceptuj je z godnością. Ci, którzy użalają się nad stratami zawsze przepuszczają następne okazje, które najczęściej okazują się zyskowne” – Linda Bradford Raschke

Do podobnych wniosków można dojść obserwując przebieg pewnego eksperymentu. Polegał on na podzieleniu badanych osób na dwie grupy. W pierwszej grupie wręczono każdej osobie po 50 dolarów. W grupie drugiej, każda osoba otrzymała 100 dolarów, jednak po 15 minutach asystent badacza poinformował o pomyłce i kazał oddać 50 dolarów. W sumie, każda osoba z obu grup otrzymała 50 dolarów. Następnie zaproszono wszystkie osoby do gry w ruletkę. Można było zachować swoje 50 USD i z nimi odejść lub spróbować gry. Okazało się, że osoby, którym zabrano część pieniędzy, miały dużo wyższą skłonność do podejmowania ryzyka. Wszyscy otrzymali po 50 dolarów, ale osoby z drugiej grupy, które najpierw dostały 100 dolarów, czuły się przegrane, jakby im coś zabrano. Mentalnie swój wynik zaksięgowali jako stratę 50 dolarów. Nie szanując mniejszego zysku niż przed pomyłką badacza lub po prostu chcąc się odegrać, częściej podejmowały ryzyko grając w ruletkę. Podobnie jest w spekulacji, mieliśmy większy zysk np. pozycja przynosiła już 400 zł zysku, następnie cena zaczęła spadać i zostaliśmy ze 150 zł. Utrzymujemy pozycję nadal, bo mały zysk wygląda słabo na tle tego co było czyli większej kwoty, jest jak jakieś drobne, jak wspomniane orzeszki. Stąd też ryzykujemy, mimo że cena nie idzie w naszym kierunku, często zamieniając zysk w stratę. Może pewnym rozwiązaniem jest zwyczajne przejrzenie własnych transakcji. Może okazać się, że często można było choćby częściowo zaksięgować niewielki zysk, co w efekcie, w dłuższym okresie czasu przełożyłoby się na poprawę ogólnego wyniku.

To tyle na dzisiaj. Ciekaw jestem Waszego zdania, będę wdzięczny za każdy pozostawiony komentarz. Życzę Wam spokojnych i radosnych Świąt, wypoczynku oraz udanego powrotu na rynek w przyszłym tygodniu 🙂


Najpopularniejsze wpisy:

Wszystkie odcinki znajdziesz pod tagiemCzłowiek vs. Rynek


Sprawdź możliwości xStation 5 i wypróbuj najnowsze narzędzia w swoim handlu!



Invest Cuffs

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here