CMC Markets

„Jeśli gra się dość długo i dość intensywnie, stosując zasadę zamykania pozycji przegranych i utrzymania pozycji przynoszących zysk, to po jakimś czasie statystyka zaczyna działać na twoją korzyść” Gene Agatstein. Tylko realny rynek. Krótkie wpisy bez nadmiaru teorii. Prosta strategia, schemat prowadzenia pozycji i postępowanie w myśl powyższej sentencji.

Zapraszam na starcie „Człowiek kontra rynek”.


“Sukces w tradingu oznacza, że zyski są większe od strat. Jeśli ktokolwiek ci powie, że potrafi osiągać bezustanne sukcesy, spław go, bo liczy na twoją łatwowierność” – Richard Wyckoff


Efekt Krugera-Dunninga

Tematem dzisiejszego odcinka jest psychologiczny efekt Krugera-Dunninga, który w sporym stopniu dotyka wielu z nas, a także środowisko traderów. Zanim do niego przejdziemy, na początek jak zwykle krótka relacja z rynkowych zmagań.

Zainspirowany wywiadem z Michałem Zabawą postanowiłem spróbować spekulacji na wykresach Range Bar. Tworząc swoją metodę bazowałem na oryginale, a to co zmieniłem to np. średnie ruchome (15 i 30 EMA), wielkość RB na DAX (4 punkty), oscylator stochastyczny (3,1,2 close/close). Sygnał powstaje, gdy w trendzie wzrostowym, oscylator spada poniżej 25% – od tego momentu czekamy na pierwszą wzrostową świecę i składamy zlecenie oczekujące 2 punkty dalej (plus spread). Nieco inny jest też sposób prowadzenia pozycji. Poniżej screen z opisem jednej z rozegranych sesji, konkretnie sesji z poniedziałku 16 lipca na DAX:

Pierwsze zagranie i już błąd, był bardzo duży impuls, rozsądnie byłoby więc zaczekać na nieco głębszą korektę, choćby dotykająca średnich. Za chwilę kolejna okazja, pierwszy cel zrealizowany, reszta trailowana, pozwoliła jedynie na 5 punktów zysków. Trzecie zagranie dawało zarobek około 7 punktów, cofnięcie spowodowało wyjście w okolicach zera, tak samo jak kolejna transakcja.

Poczekałem na nowy trend, na M1 był to pionowy zjazd, gdzie trudno było szukać wejścia, natomiast na RB jak widać, ładna korekta do średnich. Wejście pod pierwszą czarną świecą po sygnale z oscylatora. Zagranie najbardziej udane, osiągnięty główny cel 15 punktów i przełączenie na automat prowadzący SL po spadkowych świecach. Niestety, cena dalej nie spadała, więc za bardzo EA nie pomógł z zwiększeniu zysku.

W czerwonym okręgu widać przegapiony sygnał około 9:10, mniej więcej o tej godzinie zaczynam zerkać na wykres DAX, stąd nie wzięcie go. Wynik tej sesji to 2 zyski, 1 strata i 2 BE. To co najbardziej mnie cieszy to fakt, że trailowanie SL od razu po otwarciu pozycji oznacza, że rzadko strata osiągnie pełny rozmiar 7 punktów i wydaje się, że w dłuższej perspektywie powinno to korzystnie wpłynąć na średnią wartość RR.

Range Bar

Ogólne pierwsze wrażenia i odczucia z gry na Range Barach? Dzięki zastosowanym automatom, pozostaje tylko otwierać pozycję, ewentualnie zmieniać sposób prowadzenia stop lossa, kiedy trafi się większy zysk. Przy okazji konstruowania swojego sposobu gry, zastosowałem rozwiązanie, którego nigdy nie próbowałem – trailing SL już od momentu otwarcia pozycji. Po otwarciu stop loss wynosi 7 punktów i ta odległość cały czas jest utrzymywana. Jeżeli kurs ruszy się choćby 2 punkty w moją stronę, a następnie wybije SL – to strata nie wynosi 7 ale 5 punktów.

Przy tak małych wielkościach, 2 punkty to niemal 30% mniejsza strata. Większość pozycji, które przyniosą straty, na początku wykonuje niewielki ruch w dobrą stronę, więc wydaje się, że warto stosować takie rozwiązanie. Mimo, że słyszałem wcześniej o podobnej metodzie, uważałem że „trzeba dać cenie przestrzeń”. Jeżeli jednak uprawiamy scalping czyli grę typu momentum, gdzie kurs ma zaraz po otwarciu pozycji iść w naszą stronę, to takie rozwiązanie nie musi być błędne. Zakładany efekt trailowania już od momentu otwarcia to zmniejszenie średniej wielkości straty, co ma przełożyć się na wyższy średni RR, bez oddalania zleceń TP.

Inne ze spostrzeżeń to kwestia składania zlecenia w pewnej odległości od pojawiającego się sygnału. W trakcie przeprowadzania wywiadu nie zdawałem sobie sprawy jak ważna jest to kwestia. Szybko jednak przekonałem się, że być może jest to ważniejsze nawet niż wielkość świecy RB jaką sobie ustalimy. To właśnie odpowiednia odległość od sygnału, pozwala na uniknięcie wielu stratnych zagrań.

Kluczowy problem, z którym jednak spotkałem się już wcześniej to także tzw. gra z doskoku. Zagrywamy i notujemy stratę… wracamy za 30 minut, kolejne 1-2 zagrania, za godzinę znowu ze dwie transakcje. Notujemy pechowe straty, a zagrania które pominęliśmy byłyby zyskowne. Przeglądając temat Michała-Fx zauważyłem, że pełno jest tam wklejanych screenów z zagraniami z pytaniem – „czemu u mnie to nie działa?”. Na tych screenach widać jednak, że autor zagrywał wybiórczo, a między stratnymi zagraniami miał sygnały zyskowne, których nie wykorzystywał. Organizacja gry jest tym bardziej kluczowa im na niższych ramach czasowych się poruszamy. Lepiej więc zarezerwować sobie choć 1 godzinę ciągłej gry, niż z doskoku zaglądać na rynek.

Generalnie to tyle. Jeżeli miałbym do czegoś porównać metodę opartą na RB, przypomina mi się okres kilku miesięcy, kiedy testowałem sposób oparty na dwóch średnich i oscylatorze. Różnic jest nieco więcej niż podobieństw, inny sposób prowadzenia pozycji, ustawiania SL itp. Wyniki wtedy nie były najgorsze. Mam nadzieję, że podobnie będzie na range barach, gdzie także trend wyznaczamy średnimi, a końców korekt szukamy m.in. przy użyciu prostego oscylatora.

Dalsze testy to już tylko gra na realnym rynków, bowiem analizowanie historii na RB słabo się sprawdza. Może to i dobrze, gdyż lepiej dokonywać zagrań i wyciągać wnioski niż patrzeć na stary wykres. Myślę, że warto rozegrać choćby te parę miesięcy aby ocenić czy dana metoda mi pasuje. Często nie chodzi o to aby znaleźć idealny system, gdyż takiego nie ma. Kluczem jest poszukanie czegoś co doskonale rozumiemy, z czym się świetnie czujemy. Strategię, która pasuje do nas, gdyż taką łatwiej jest stosować i nie łamać jej reguł.


Newsy Comparic wspiera broker ALFA-FOREX z licencją CySEC od 2004 r. SPRAWDŹ niskie spready, konta PAMM i kantor walut

Tematem dzisiejszego odcinka jest psychologiczne zjawisko zwane efektem Krugera-Dunninga. Na początek definicja:

Efekt Krugera-Dunninga – w psychologii zjawisko polegające na tym, że osoby niewykwalifikowane w jakiejś dziedzinie życia mają tendencję do przeceniania swoich umiejętności w tej dziedzinie, podczas gdy osoby wysoko wykwalifikowane mają tendencję do zaniżania oceny swoich umiejętności.

Mówiąc wprost… im mniej ktoś się na czymś zna, tym bardziej uważa się za eksperta. Jeżeli chodzi o rynki, czasem można spotkać się z żartobliwą definicją eksperta. Ekspert to ktoś kto o giełdzie wie wszystko… oprócz tego jak na niej zarabiać 🙂

„Głęboko wierzę, że próba przewidywania ruchów rynkowych jest całkowicie pozbawiona sensu” – Larry Williams

Dość łatwo zauważyć efekt właśnie w naszym środowisku, w którym zawsze w większości są osoby początkujące. Wystarczy zajrzeć na jedno z kilku popularniejszych forum poświęconym akcjom aby przekonać się o gigantycznej wiedzy… i jeszcze większej pewności w głoszonych poglądach licznych osób. Jeżeli zestawić to z zauważalną niechęcią do np. pokazywania własnych wyników, można sformułować definicję środowiska traderskiego, które charakteryzuje się tym, że bardzo wiele osób ma bardzo dużo do powiedzenia, natomiast bardzo niewiele osób ma cokolwiek do pokazania.

“Słuchaj co rynek mówi o innych, a nie co inni mówią o rynku” Richard Wyckoff

Zostawmy jednak otoczenie. Skupmy się na sobie, gdyż spekulacja jest „sportem” indywidualnym i być może zbytnie rozglądanie się na innych przynosi więcej strat niż korzyści. Być może warto się zastanowić czy nie brakuje nam pewnej pokory do rynków? Czy otwierając pozycję nie jesteśmy zbyt pewni siebie, aż do czasu kiedy rynek wybije nam stop lossa? Czy zbyt wysoko nie oceniamy swoich metod i umiejętności? Czy mylnie nie sądzimy, że wiemy, w którą stronę pójdzie rynek? Jeżeli tak, to występuje u nas opisywany efekt psychologiczny. Zbyt wielkie oczekiwania i zbyt duża pewność prowadzi do rozczarowania, gdy rynek nie zachowa się tak jak chcieliśmy. Być może lepszą perspektywą jest przyjęcie opisywanej jakiś czas temu teorii Halla, a więc przyjmujemy, że nie wiemy co się stanie, nie prognozujemy, a generalnie mówiąc, nastawiamy się na stratę, na to że nie będziemy mieć racji. Jeżeli trafiamy, jesteśmy mile zaskoczeni. Jeżeli nie, nie dzieje się nic czego byśmy nie oczekiwali.

„Głównym problemem, może nawet wrogiem inwestora – jest on sam” – Benjamin Graham

Ciekawie o kwestii nadmiernej pewności siebie i własnych prognoz pisze Piotr Zielonka w książce „Giełda i psychologia”. Rozdział 9 pod tytułem „…Analitycy finansowi versus meteorolodzy” przedstawia kilka ciekawych faktów, które dobrze wpisują się w dzisiejszy temat. Główne stwierdzenie jest takie, że mimo iż w zasadzie żadna ze znanych metod analizowania rynków nie przynosi ponadprzeciętnych efektów w dłuższym okresie czasu, osoby prognozujące nie stają się bardziej sceptyczne do tych metod. Jednym z pierwszych badań w tym temacie było badanie Alfreda Cowlesa. Badacz analizował kilka tysięcy prognoz rynkowych z lat 1928 – 1932. Jak się okazało, prognozy ekspertów nie były lepsze niż te uzyskiwane drogą losową.

„Nigdy nie próbuję przewidywać czy zgadywać. Ja tylko reaguję na to co mówi mi rynek swoim zachowaniem” – Jesse Livermoore

Wśród wielu interesujących wątków można znaleźć zawody, które są najlepiej wykalibrowane tzn. pewność siebie osoby prognozującej idzie w parze z rzeczywistą trafnością prognoz. Okazuje się, że najlepsi pod tym względem są bukmacherzy i meteorolodzy. Natomiast najgorzej tzn. za dość niską trafnością kryje się ogromna pewność siebie – m.in. analitycy finansowi. Badanie, które to potwierdzało było przeprowadzone na dwóch grupach 30 osobowych, składających się z maklerów i innych specjalistów rynków finansowych. Okazało się, że prognozy dotyczące sytuacji na rynku były trafne w około 30%. Natomiast średnie oceny własnej wiedzy i umiejętności mierzone były na poziomie aż 60%. Nie chodzi zresztą tylko o analityków czy ekspertów, ale też o nas samych. Sporo osób zaciekle broni swoich metod czy teorii, mimo że te metody nie bronią się same np. uzyskiwanymi wynikami.

„Pozwól innym chwalić się tym, ile zarabiają, ale sam skup się na tym, aby mniej tracić” – Larry Williams

Interesującą anegdotę przytacza słynny rekordzista Larry Williams w swojej książce „Sekrety tradingu krótkoterminowego”. W jednym z rozdziałów wspomina o rodzinie Harrimanów, których bogactwo zapoczątkowane zostało przez inwestycje na rynkach. W 1905 roku Harriman zarobił na jednej transakcji 15 mln dolarów. W 1912 roku pewien dziennikarz zapytał go o sekret inwestycyjnego sukcesu. Trader miał wtedy odpowiedzieć:

„Klucz do zarabiania pieniędzy na giełdzie można ująć w jednym zdaniu: ucinaj straty i nigdy nie pozwól, aby rynek uciekł ci na więcej niż ¾ punktu, ale jeśli jednak cena porusza się w twoją stronę, pozwól rozwijać się zyskom i stopniowo przesuwaj swoje zlecenie stop loss w górę w ten sposób, aby dać rynkowi niezbędną przestrzeń do utworzenia kolejnych szczytów”

Harriman nauczył się tej kardynalnej zasady, studiując rachunki maklerskie swoich klientów. Jak widać w starej, cennej radzie wielkiego inwestora, nie ma ani śladu prognozowania, ani wyboru metody gry, ani kwestii posiadania racji. Jest tylko sprawa ograniczania strat i zarządzania ryzykiem oraz otwartą pozycją.

„Wynik pojedynczej transakcji jest losowy. Nie możesz kontrolować rynku – tylko to, ile zarabiasz lub tracisz” – Birger Schäfermeier


Już teraz skorzystaj z serii darmowych materiałów edukacyjnych i dołącz do Strefy eLearn portalu Comparic.pl!

Wydaje się więc, że warto zachować swoje opinie dla siebie, a przede wszystkim nabrać dystansu do rynków. Szkoda tracić czas na udowadnianie innym wyższości naszych teorii, poglądów czy metod inwestycyjnych, tym bardziej, że zawsze może znaleźć się ktoś lepszy od nas. Przede wszystkim jednak, na rynkach naszym głównym przeciwnikiem jesteśmy my sami czyli nasze instynkty. Wiedząc o efekcie Krugera-Dunninga, pamiętajmy aby nie spodziewać się wielkich zysków z otwieranej właśnie pozycji. Nawet jeżeli sytuacja na wykresie wygląda wręcz idealnie, każda transakcja może zakończyć się startą. Kontrolujmy więc zarówno swoje emocje jak i poziom ryzykowanej kwoty.

“Nigdy nie spotkałem człowieka na Wall Street i spoza niej, który stale i nieprzerwanie zarabia. Ja sam, podobnie jak wszyscy, mam dobre i złe okresy” – Richard Wyckoff

Zobacz również inne wpisy Człowiek vs Rynek:

Wszystkie odcinki znajdziesz pod tagiemCzłowiek vs. Rynek


Sprawdź możliwości xStation 5 i wypróbuj najnowsze narzędzia w swoim handlu!

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook

STO

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here