Naga Markets



„Jeśli gra się dość długo i dość intensywnie, stosując zasadę zamykania pozycji przegranych i utrzymania pozycji przynoszących zysk, to po jakimś czasie statystyka zaczyna działać na twoją korzyść” Gene Agatstein. Tylko realny rynek. Krótkie wpisy bez nadmiaru teorii. Prosta strategia, schemat prowadzenia pozycji i postępowanie w myśl powyższej sentencji. Zapraszam na codzienne starcie „Człowiek kontra rynek”.


“Zwycięstwo jest dla inwestora wyjątkowo niebezpieczne, jeśli nie wie on, jak się kontrolować i jak monitorować własne zachowanie” – Mark Douglas „W transie inwestowania”


Witam Czytelników 🙂

Na początek jak zwykle omówienie transakcji zawartych w mijającym tygodniu. W dalszej części nawiążę do tematu poruszonego tydzień temu czyli dziennika transakcji. Pokażę jak ja to robię i co o tym wszystkim sądzę. Na początek jednak ostatnie zagrania.

Poniedziałek 19 czerwca. Pierwsze zagranie tuż po 9:30, nieco spóźnione ale udane, choć bez jakiegoś wielkiego impulsu. Kolejne podobne, pierwszą część zamyka automat przy +6 punktach, kolejne wyżej ręcznie, a że cena nie chciała iść wyżej, resztę pozycji zamknąłem ewakuując się przed startą. Trzecie zagranie – kurs w ogóle nie rósł, więc standardowo redukowałem pozycję aby strata była jak najmniejsza. Dokładnie taki sam schemat postępowania przy dwóch kolejnych zagraniach na sesji popołudniowej. Nie były to wielkie impulsy, więc ostatnia część zlecenia w obu przypadkach była ucieczką przed topniejącym zyskiem, który mógł zamienić się w stratę, a do tego staram się nie dopuszczać. Wynik poniedziałku to 4 udane i 1 stratna pozycja.

We wtorek nie miałem czasu na grę, szkoda gdyż rynek tego dnia był na tyle dobry, że ciężko byłoby stracić pieniądze. Poniższy screen przedstawia zagrania ze środy i czwartku. Pierwsze to niewielki impuls i szybka ewakuacja, dzięki której wyszedłem z małym zyskiem z tej pozycji. Pierwszego z czwartkowych zagrań dokonałem ok. 9:20. Rynek nie zachowywał się tak jak tego oczekiwałem, stąd niewielka redukcja, gdy sprawy przyjęły zły obrót. Cena jednak zaczęła spadać, choć ponownie nie był to wielki impuls. Reszt pozycja zamknięta w dość dobrym miejscu, dzięki czemu pozycja jako całość notuje niewielki zysk. Kolejne zagranie było błędem, po pierwsze trwała konsolidacja, a po drugie DAX lubi zmieniać poranny kierunek około godziny 11. Słabnące spadki w tym okresie zwiastowały to i nie warto było w tym miejscu zagrywać. Zadziałał zysk minimalny, 30% pozycji zamknięte na +6 punktów, a następnie cena rosła aż do SL. Można było pozycję redukować, choć sam zysk minimalny zmniejsza stratę o około 60-70%. Ostatnie zagranie było najbardziej udane, kwintesencja systemu czyli pierwszy, świeży sygnał po zmianie trendu. Dynamiczny ruch w górę i wyjścia z niezłym wyczuciem. Środa i czwartek to 4 zagrania, z czego 3 zyskowne.

Tydzień był dość pechowy ze względu na pominięty wtorek, kiedy panowały świetne warunki do gry. Po za tym udało się utrzymać skupienie, przez co popełniłem tylko 1 błąd. Brakowało mocniejszych impulsów aby osiągnąć lepszy wynik. Wysoką trafność w tym tygodniu zawdzięczam nawykowi zbyt szybkiego zamykania pozycji, której zysk topnieje. Dzięki takim wyjściom pośrednim odnotowałem zysk na większości transakcji, gdybym jednak za każdym razem oczekiwał wielkich zysków lub skupiał się na jakimś take proficie to tydzień zakończyłbym ze sporą startą oraz trafnością zdecydowanie poniżej 50%. Generalnie trzymałem się planu, więc jest całkiem OK., na 9 zagrań 7 zakończyłem z zyskiem, tylko 1 raz sygnał nie osiągnął 6 punktów i odnotował pełną stratę, choć i tak redukowaną.


Tydzień temu odpowiadając na pytanie co robię po przegranej transakcji, poruszyłem temat analizowania zagrań, zawłaszcza tych przynoszących straty. Generalnie analizuję je na bieżąco, wyciągam wnioski i sprawdzam statystyki czy moja przewaga rzeczywiście nadal istnieje i czy nadal warto kontynuować grę danym sposobem. Dzisiaj rozwiniemy temat o popularne narzędzie zwane dziennikiem transakcji.

Nie sposób się nie zgodzić, że notowanie swoich zagrań może przynieść korzyści, zwłaszcza na początku przygody z rynkami. Początkujący gracz dzięki prowadzonym zapiskom swoich zagrań będzie w stanie dostrzec popełniane błędy. Zazwyczaj okazuje się, że każdy gracz popełnia ciągle ten sam niewielki zestaw błędów. Bardziej doświadczonym osobom, dziennik służy już raczej do prowadzenia statystyk swojego tradingu.

Głównym atutem dziennika jest więc to, że może prowokować do myślenia, do pochylenia się nad sobą i swoimi słabościami. Dzięki niemu łatwiej jest wyłapać tych kilka stale powtarzających się błędów, które najwięcej nas kosztują. Czy jednak konieczne jest prowadzenie typowego, rozbudowanego dziennika? Moim zdaniem nie.

Pod pojęciem „typowy dziennik” rozumiem formę, której opis znajdziecie na większości stron poświęconych tradingowi. Typowy dziennik, zewsząd polecany, składa się z następujących elementów: nazwa instrumentu, data złożenia zlecenia, wielkość pozycji, wartość SL i TP w pipsach i w kwocie depozytowej lub w procentach, opis sytuacji rynkowej, opis emocji nam towarzyszących, plan zarządzania pozycją, wynik transakcji, uzyskany RR, opis popełnionych błędów itp. Tak mocno rozbudowana forma dziennika wymaga dokonania wpisu tuż po zawarciu transakcji oraz po jej zakończeniu. Moim zdaniem jest to zbyt czasochłonne, dlatego większość osób taki dziennik prędzej czy później i tak porzuci. Zawiera on wprawdzie sporo informacji ale warto zadać sobie pytanie, czy tak naprawdę to wszystko jest mi potrzebne?

Powiedzmy sobie całkiem szczerze, internet pełen jest artykułów wychwalających zalety prowadzenia dziennika; dlaczego jednak większość porzuca swoje zapiski, dlaczego sporo osób w ogóle nie prowadzi żadnych zapisków? Uważam, że prowadzenie typowego dziennika jest cholernie trudne i nużące, słabo pasuje to zwłaszcza do początkującego gracza, w którym płynie żyłka hazardzisty. Robienie zapisków jest po prostu strasznie nudne i uciążliwe. Wiele osób próbuje, nawet kilka razy ale zawsze efekt jest ten sam – dziennik ląduje gdzieś w koszu na śmieci. Mi również nigdy nie było po drodze z dziennikami. Próbowałem kilka razy, na początku bardzo pilnie z nową strategią, ale później jakoś się z nim rozmijałem. Jak wszystko idzie dobrze to w głowie pojawiają się myśli – po co mi ten dziennik? A gdy trading zaczyna się sypać to gracz ma na głowie inne problemy, głównie natury emocjonalnej, raczej nie jest w stanie prowadzić wtedy dziennika.

Jak więc pogodzić zalety prowadzenia zapisków z istotnymi wadami dziennika, sprawiającymi że tak trudno go regularnie pisać? Warto zastanowić się co jest głównym sensem dziennika, wydobyć ten sens ale zrealizować go w innej, bardziej dla siebie przystępnej formie, takiej która nas nie zmęczy i będziemy w stanie regularnie zapisywać swoje tradingowe poczynania. Dla mnie sensem prowadzenia go jest wiedza dotycząca popełnianych błędów oraz statystyki systemu. Nic więcej nie jest mi potrzebne, a forma dziennika musi być maksymalnie prosta i szybka do prowadzenia, tylko to zapewnia, że go nie porzucę, tak jak miało to miejsce wielokrotnie.

A więc, jak ja to robię? Po zamknięciu pozycji, zwłaszcza tej stratnej, przyglądam się wykresowi i szukam przyczyn porażki. Zazwyczaj są to 2-3 stale te same popełniane drobne błędy. Otwieram plik excela, w którym wpisuję: datę, wynik transakcji w PLN, skrótowo jaki błąd popełniłem. Jeszcze jedna rubryka dotyczy tego czy stratna pozycja zaliczyła tzw. zysk minimalny czyli 6 punktów zanim przyniosła stratę – jest mi to potrzebne, aby ocenić czy idea zamykania 30% pozycji przy 6 punktach przez automat jest nadal słuszna. Opisanie transakcji zajmuje więc kilka sekund jeżeli przyniosła ona zysk, oraz około 1 minuty w przypadku straty. Dzięki takiemu rozwiązaniu widzę jakie błędy popełniam, a kwestia statystyk załatwia się sama, poprzez funkcje excela, które same zliczają takie parametry jak: trafność, średni zysk, średnią stratę, średni rzeczywisty RR oraz bieżącą wartość oczekiwaną systemu.

Dlaczego właśnie w takiej formie prowadzę dziennik? Taka forma zawiera wszystkie potrzebne mi informacje, a prowadzenie go nie jest czasochłonne. Maksymalny konkret i tylko niezbędne dane w maksymalnie krótkim czasie. Jeszcze szybszą, znaną mi formą dziennika jest tzw. tablica klęsk tzn. robisz wydruk najgorszych transakcji i wieszasz blisko komputera aby przypominała Ci popełniane błędy najcięższej wagi. Czynnik czasu jest istotny, gdyż w swojej kilkuletniej przygodzie z rynkami prowadziłem dzienniki w różnej formie (zarówno excel jak i forma papierowa). Generalnie wniosek jest jeden – im bardziej rozbudowana forma i im więcej czasu potrzeba na pisanie dziennika, tym częściej i szybciej jest on prowadzony niesystematycznie, a z czasem porzucany.

Po za analizowaniem błędów ze stratnej transakcji na bieżąco (moim zdaniem jest to lepsze rozwiązanie, niż po jakimś czasie grzebanie w starych zapiskach, kiedy niewiele pamiętamy z zawartych dawniej transakcji), robię jeszcze coś innego. Mniej więcej raz w tygodniu wrzucam na wykres wszystkie dokonane zagrania z interesującego mnie okresu i po kolei im się przyglądam, zwłaszcza jeżeli notuję słabszy okres i chcę znaleźć wspólny mianownik dla większości stratnych pozycji. Jak to zrobić mając sporą liczbę zagrań? Wystarczy na platformie MT4 wejść w historię rachunku, wybrać interesujący nas okres czasu i przy wciśniętym klawiszu SHIFT przeciągnąć jedną z transakcji na wykres. W efekcie naniesiemy na niego wszystkie zlecenia dokonane w wybranym okresie czasu. Cofam wykres np. do początku tygodnia i po kolei przyglądam się swoim poczynaniom. Mając wiedzę jak zachował się rynek, można z nieco innej perspektywy spojrzeć na swoje zagrania.

Szukając kontrargumentów wobec prowadzenia dziennika, warto wspomnieć o grupach Anonimowych Alkoholików. Co ciekawe, jednym z inicjatorów powstania był makler giełdowy. Alkoholicy nie potrafią sami sobie pomóc, za to świetne efekty daje spojrzenie na drugą osobę i zobaczenie, że ma takie same problemy jak my. W tradingu jest podobnie, mimo że to „sport indywidualny”, patrzenie cały czas tylko na siebie może sprawić, że zamykamy się na nowe rozwiązania. Czasami mamy pewien problem, a dysponując aktualnie posiadaną wiedzą i doświadczeniem nie jesteśmy w stanie go rozwiązań. Jednak widząc podobny problem u innej osoby, z łatwością przychodzi nam doradzanie. Czasem samemu trudno jest spojrzeć na siebie z odpowiedniego dystansu (zwłaszcza w środowisku traderów, gdzie przerośnięte ego jest dość powszechne). My sami jesteśmy ze swoim tradingiem emocjonalnie związani, za to inna osoba z łatwością może dostrzec popełniane przez nas błędy. Zachęcam więc do wypróbowania bardziej otwartej formy dziennika jaką jest np. dziennik na forum internetowym. Wzajemna wymiana opinii oraz komentarze innych osób mogą nam pomóc inaczej spojrzeć na swój trading.

Kończąc, chciałbym zwrócić uwagę na fakt, że w internecie roi się od tekstów, w których wymienia się jak prowadzą dziennik profesjonalni traderzy, w ogóle co robią zawodowcy, jak grają itp. Swoją drogą, ciekawe skąd autorzy tych tekstów wiedzą co robią zawodowi traderzy? Moim zdaniem, jedyną rzeczą jaką robią wszyscy profesjonalni spekulanci jest samodzielne myślenie; nie przyjmowanie czegokolwiek za prawdę, tylko dlatego, że ktoś gdzieś coś napisał.  Każdy jest inny, jeżeli uważasz, że mocno rozbudowana forma dziennika transakcji pomoże Ci w stawaniu się lepszym graczem to OK., ale nie rób tego tylko dlatego, że ktoś napisał, że musisz mieć taki dziennik. Wypróbuj różne formy i sam zdecyduj z czym jest Ci lepiej.

To tyle na dzisiaj. Jeżeli macie jakieś pytania albo sugestie – zapraszam do pozostawienia komentarza. Życzę udanego weekend i do zobaczenia niebawem 🙂


Przydatne linki:

Wszystkie odcinki znajdziesz pod tagiemCzłowiek vs. Rynek


Sprawdź możliwości xStation 5 i wypróbuj najnowsze narzędzia w swoim handlu!



tokeneo

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook

To również Cię zainteresuje - Comparic24.tv

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here