Naga Markets


„Jeśli gra się dość długo i dość intensywnie, stosując zasadę zamykania pozycji przegranych i utrzymania pozycji przynoszących zysk, to po jakimś czasie statystyka zaczyna działać na twoją korzyść” Gene Agatstein. Tylko realny rynek. Krótkie wpisy bez nadmiaru teorii. Prosta strategia, schemat prowadzenia pozycji i postępowanie w myśl powyższej sentencji. Zapraszam na starcie „Człowiek kontra rynek”.


„Jeżeli nie nudzisz się w czasie day tradingu to prawdopodobnie robisz coś źle” – Andrew Aziz „How to Day Trade for a Living”


Czy analiza techniczna działa?

Od pewnego czasu modnym tematem w środowisku traderskim pozostaje kwestia analizy technicznej. Działa czy nie działa? Temat rzeka, w którym każdy ma swoje racje. W dzisiejszym wpisie spojrzymy na nietypowe formacje Larrego Williamsa czyli rekordzisty, który w ciągu roku zyskał ponad 11 000% w czasie trwania konkursu inwestycyjnego. Co ciekawe, nieco inaczej patrzy on na formacje techniczne i obserwując to można dojść do wniosku, że grał on przeciwko klasycznie rozumianej analizie technicznej. Zanim jednak podejmiemy ten temat, jak zwykle krótka relacja z ostatniego okresu przygody na niskich ramach czasowych.

W poprzednich wpisach opisywałem swoje pierwsze kroki na wykresach typu Range Bar. Główna różnica między nimi a klasycznym wykresem świecowym to pozbycie się czynnika czasu. Muszę przyznać, że nadal nie wypracowałem strategii opartej o range bary, z której byłbym zadowolony. Wykresy RB nie mają historii tzn. po odświeżeniu platformy, nieco się zmieniają, potrzeba więc danych zapisywanych na żywo aby cokolwiek wypracować, stąd zajmuje to sporo czasu. Jedną z ostatnich inspiracji jest opisany dawno temu zarys bardzo prostej metody, która polega na otwieraniu pozycji długiej, gdy pojawią się 2 świece wzrostowe, tak samo w przypadku spadków.

Oczywiście mogą do tego dochodzić filtry trendu itp., generalnie jednak jest to proste założenie, że każdy ruch ceny zaczyna się od co najmniej 2 świec danego koloru. O ile na wykresach świecowych nie byłem przekonany co do słuszności takiego podejścia, to jednak range bary, które nieco tłumią mniejsze ruchy ceny, mogą do tej czy podobnej metody lepiej się naddawać. Podsumowując, chciałbym stworzyć prostą ale też dość szybką strategię na range bary, typowo scalpingową metodę. Na razie testuję różne rozwiązania bo widzę pewien potencjał w takim wykresie, głównie poprzez lekkie wygładzanie wahań rynkowych.

Poniższy screen pokazuje fragment testów czyli nałożone narzędzia i zostawienie włączonej platformy na cały dzień. Pierwsze przemyślenia dotyczą stochastica jako narzędzia wskazującego sygnały. Niebieski fragment wykresu pokazuje jego wadę – w silnych trendach czyli najlepszych warunkach do gry, daje mało sygnałów. Trzeba będzie go albo przerobić albo zastosować inne narzędzie np. widoczne strzałki, które są niczym innym jak przecięciami dwóch średnich.

Być może będzie to lepsza metoda. Inna rzecz, na którą zwróciłem uwagę, głównie przeglądając forum z metodą opartą o range bary, to liczne straty jakie pokazują forumowicze, a które łączy często wspólna cecha – wejścia na końcach trendów. Widać to w czerwonym prostokącie, gdzie średnie nadal popychają do zagrywania na wzrosty, na forum większość dodaje jeszcze średnie z wyższego interwału, które także zachęcają do szukania longów. Na takich końcówkach trendów najłatwiej o straty, dodanie szybszych średnich lub MACD (to także dwie średnie), można łatwo odfiltrować takie okresy.

Na screenie widać sporo strzałek, ale zamysł jest taki, aby je odfiltrować a generalnie brać bardzo szybki zysk, rzędu 1-2 świec oraz dodać mechanizm trailingu SL dla części pozycji. Metoda stawiałaby więc na wysoką trafność. Zobaczymy co uda się zrobić, szczegóły w kolejnych wpisach.


Inwestuj w akcje na GPW z prowizją 0,2% min. 2,99 PLN oraz w akcje zagraniczne z prowizją 0,12% min. 4,99 USD/EUR. Sprawdź konto demo oraz konto rzeczywiste w XTB.

Przechodzimy do tematu odcinka. Czy analiza techniczna działa? Na wstępie mógłbym przypomnieć wpis sprzed ponad roku – czy AT może Ci zaszkodzić?

Główną tezą tamtego wpisu było to, że AT zawsze daje nadzieję. Jesteś w pozycji, która traci – AT zawsze podsunie Ci powód aby w niej pozostać…. niedaleko będzie jakieś wsparcie, jakaś linia, może jakiś wskaźnik coś pokaże, a może kolejne zniesienie Fibonacciego. Słabe osoby będą chwytać się AT jak tonący brzytwy, natomiast osoby, które poukładały sobie to wszystko w głowie, które mają pewien dystans do AT – metody techniczne będą w stanie pomóc, a przynajmniej nie przeszkadzać w spekulacji.

„Dlaczego nieskuteczni inwestorzy mają obsesję na punkcie analizy rynku? Pragną oni poczucia pewności, które analiza wydaje się im dawać” – Mark Douglas

Dzisiaj inne argumenty w postaci formacji opisanych przez Larrego Williamsa w książce „Sekrety tradingu krótkoterminowego”. Skupimy się na dość wąskim wycinku, gdyż nie chciałby wchodzić w filozoficzne rozważania, które nie mają końca. Przykładowo, słyszałem już argumenty w toczącej się dyskusji, że już samo patrzenie na wykres jest stosowaniem AT. Na potrzeby artykułu przymniemy mniej radykalną definicję czyli AT to stosowanie różnego typu formacji, a więc rysowanie po wykresach wykresach. Zobaczmy co na wstępie o AT i formacjach pisze Larry Williams:

…klasyczne formacje giełdowe można znaleźć na każdym rodzaju wykresu – niekoniecznie cenowym. Przykładowo: rzućmy monetą określoną liczbę razy, następnie sporządźmy wykres na podstawie otrzymanych wyników, a zauważymy na nim na przykład formacje głowy i ramion lub podwójnego szczytu. Fakt ten pozbawił analizy technicznej wielu zwolenników. Myślę, że dobrze się stało, ponieważ klasyczne formacje cenowe mają niską wartość prognostyczną”

„Jedynym promyczkiem nadziei było stwierdzenie, że prognozy wykazywały pewną prawidłowość w krótkim horyzoncie czasowym. Obserwacja ta jest niezwykle istotna i całkowicie się z nią zgadzam. Uważam bowiem, że dużo łatwiej przewidzieć to, co stanie się za pięć minut niż za pięć lat. Zwróćmy uwagę na prosty fakt: im prognoza jest bardziej oddalona od punktu obserwacji, tym na rynku pojawia się więcej zmiennych losowych, które mogą wpłynąć na wartość danego instrumentu. Skuteczność formacji w krótkim terminie była tym, co umożliwiło mi zarobienie na giełdzie fortuny”

„Najskuteczniejsze formacje zapowiadające zmianę kierunku ceny, które odkryłem, mają jeden wspólny element: reprezentują ekstremalne emocje rynkowe. Innymi słowy, w momentach gdy wszyscy inwestorzy dostrzegają, że na rynku panuje trend spadkowy, wzrasta prawdopodobieństwo na utworzenie się krótkoterminowego ruchu w górę”

W ostatnim zdaniu Williams podkreśla swój styl polegający na grze przeciwko większości, przeciwko emocjom i także przeciwko klasycznie rozumianej AT. Jako pierwszy przykład podaje popularną formację outside bara. W przykładach można zauważyć jedną zależność, zaleca się grę odwrotnie do formacji, kiedy ta powstaje po większym ruchu. Widać to na przykładzie:

W niebieskich prostokątach zaznaczyłem formacje objęcia czyli tzw. outside bary. Pierwsza z lewej – mamy ruch w górę i pojawia się formacja, Williams zaleca otwarcie pozycji krótkiej po tej wielkiej białej świecy ale na krótki termin. Lepsze są kolejne 3 przykłady, gdzie na chłopski rozum, formacje objęcia sugerowałyby kontynuowanie wcześniejszego ruchu, a nawet potwierdzałyby dominację jednej ze stron na rynku. Tak się jednak nie dzieje i dość szybko po wystąpieniu tych formacji, cena zawracała.

Zgodnie z typowo rozumianą AT, formacja objęcia wyznacza kierunek lub potwierdza trwający ruch. Williams uważa inaczej – większość myśli, że rynek będzie kontynuował ruch po formacji. Dochodzą do tego skrajne emocje, formacja przedstawia pokaz siły, dominacji jednej ze stron – myślimy że, podaż zdominowała rynek i w kolejnych dniach będzie kontynuować spadek ceny. Często bywa inaczej i po wielkiej świecy spadkowej, wcale nie następuje kontynuacja spadków, może powodem jest to, że zrobiło się relatywnie tanio? A może zaczyna brakować sprzedających?

Williams postępuje odwrotnie. W zasadzie gra pod coś co niektórzy nazywają korektą sygnału tzn. chcemy grać na spadki po formacji objęcia bessy ale jest ona za duża aby postawić SL nad jej maksimum? Stawiamy więc zlecenie oczekujące np. w połowie formacji. Częstym zjawiskiem jest bowiem początkowe cofnięcie. I pod to grał Williams, podczas gdy większość liczy na dużo więcej czyli na kontynuację spadków… po dużych spadkach, oczekując dużego dalszego ruchu np. 3 razy większego niż szerokość stop lossa.

„Z perspektywy skutecznego tradera zdecydowanie lepiej jest czerpać zyski małą łyżeczką, niż przy realizacji kolejnej „wielkiej” transakcji oglądać się na szczęśliwy traf” – Larry Williams

W książce przedstawiono statystyki tego typu zagrania. Badanie dotyczy okresu od 1982 roku do 1998 roku na rynku S&P 500. Ma ono 85% trafności ale średni RR (stosunek zysku do straty) wynosi zaledwie 0,50. Generalnie w książce znajdziemy całą masę statementów, gdzie średni RR jest poniżej 1 czyli średni zysk jest mniejszy niż średnia strata. Skuteczność systemów budowana jest jednak na bardzo wysokiej trafności. Szukając innych danych, można zajrzeć do „Leksykona formacji świecowych”. Według przedstawionych w nim statystyk opartych o ponad 350 000 dni sesyjnych na GPW, formacje objęcia hossy lub bessy mają niespełna 38% skuteczności. Skuteczność jest tym niższa im dłuższy jest okres oczekiwania na zysk czyli dalej mamy nasz cel – take profit.

Kolejną formacją, która opisuje Larry Williams jest tzw. formacja Smash.

„Formacja smash w wersji kupna tworzy się, gdy dzień zamyka się poniżej minimum poprzedniego dnia. Dla analityków technicznych i dużej liczby inwestorów indywidualnych takie wybicie w dół stanowi świetną okazję do sprzedaży. I owszem, czasami mają oni rację, ale często są w zupełnym błędzie. Moment wejścia w transakcję nadchodzi, gdy rynek nagle się odwraca i zaczyna rosnąć. Zlecenia kupna w takich przypadkach powinny być ustawione 1 tick powyżej maksimum ostatniego słupka cenowego.”

Tłumacząc formację na żargon forexowy – trwa ruch spadkowy i pojawia się podażowa świeca pin bar z długim górnym cieniem, której zamknięcie wypada poniżej wczorajszego minimum. W klasycznym rozumieniu AT – absolutny sygnał potwierdzający trwający ruch spadkowy, po którym cena powinna nadal spadać. No właśnie…. powinna ale tego nie robi:

„…mocno wierzę w koncept, że jeśli rynek nie robi tego, co „powinien” (w tym przypadku kontynuować wybicie), najprawdopodobniej zrobi coś odwrotnego.”

Jeszcze ciekawiej prezentuje się ukryta formacja smash:

„Świeca wybiciowa, która jest jednocześnie świecą sygnalną, na początku sesji gwałtownie rośnie. W drugiej części dnia do głosu dochodzą jednak niedźwiedzie i ostatecznie zamknięcie następuje w dolnej części zasięgu (najlepiej poniżej 25% wysokości słupka cenowego; zamknięcie nadal jednak jest wzrostowe). Poziom złożenia zlecenia znajduje się powyżej drugiego bara.

Całą formację nazywam ukrytą, ponieważ wybicie jest mniej widoczne i sprawia wrażenie fałszywego. Z tego powodu przyciąga ono uwagę analityków technicznych, którzy na jego podstawie składają zlecenia sprzedaży. Jednak ostatecznie, jeśli następnego dnia ceny wrócą do trendu wzrostowego i wybiją maksimum poprzedniego słupka, to analitycy padną ofiarą formacji smash. Oczywiście im szybciej dojdzie do zanegowania fałszywego wybicia, tym sygnał kupna będzie bardziej wiarygodny.”

Opis jak i rysunek nie pozostawia złudzeń – to praktycznie typowy pin bar. W trendzie wzrostowym cena wybija poziom maksimum trendu – cena rośnie, następnie w drugiej części dnia mocno spada. Efektem jest podażowy pin bar z długim, wystającym ponad poprzednie świece cieniem. Klasyczne rozumienie to ewidentne fałszywe wybicie i szukanie okazji na spadki, nieco zapominając o panującym trendzie. Mamy jednak psychologiczną tendencję do tego aby szukać absolutnych dołków i szczytów, zamiast kontynuacji – stąd tak wielka popularność pin barów – każdy chce trafić w sam szczyt lub dołek i dużo czasu potrzeba aby zrozumieć, że jest to niezwykle trudne do zrobienia.

„Głęboko wierzę, że próba przewidywania ruchów rynkowych jest całkowicie pozbawiona sensu” – Larry Williams

Formację widać na wykresie jako serię pin barów (jednak ze wzrostowym zamknięciem) naruszających swoim górnym cieniem dotychczasowe maksima. Williams proponuje grę odwrotną – na kontynuację. Zastanówmy się jak często cena od razu po pojawianiu się pin bara zaczyna podążać w jego kierunku?

Nie jest to aż tak częste jakby się wydawało. Bardzo często zanim cena po podażowym pin barze zacznie rzeczywiście spadać, dochodzi do powtórnego testu maksimum, nawet do jego naruszenia i ewentualnie dopiero wtedy kurs spada. Wystarczy obserwować ekspertów od proce action – zazwyczaj nie umieszczają oni zlecenia pod sprzedażowym pin barem, z obawy przed zbyt dużym SL. Popularną techniką jest stawianie zlecenia oczekującego np. w 50% takiego pin bara. Dlaczego? Bo cena często najpierw wykonuje korekcyjne cofnięcie.

Zastanówmy się jakie są możliwości i co jest częstszym scenariuszem po pojawieniu się popytowego pin bara:

A) Cena od razu zaczyna rosnąć

B) Cena wykonuje korektę, powiedzmy do 30-50% wysokości świecy, po czym zaczyna rosnąć

C) Cena cały czas spada, negując formację pin bara

Który scenariusz sprawdza się najczęściej, trudno powiedzieć. Wydaje się, że im większa próba badawcza tym wyniki będą zbliżone do 33% dla każdej możliwości. Zastanówmy się czysto teoretycznie.

Gramy zgodnie z klasyczną AT – sprzedajemy pod pin barem. Zyskujemy, gdy cena rusza w naszą stronę, ewentualnie gdy korekta pin bara nie będzie za duża. Zyskowny jest scenariusz A i ewentualnie B, pod warunkiem, że SL mamy pod minimum świecy.

Grając na korektę pin bara ale zgodnie z jego kierunkiem, zyskowny jest tylko scenariusz B i to pod warunkiem, że korekta sięgnie naszego zlecenia oczekującego. Natychmiastowe wzrosty to brak pozycji, a mocny ruch w przeciwną stronę to strata.

W sposobie Larrego Williamsa zyskowne są natomiast 2/3 możliwości. Pojawia się korekta formacji to zaczynamy zarabiać, a jeszcze więcej zyskujemy, gdy pin bar zostaje całkowicie zanegowany.

Oczywiście, zwolennicy price action poruszyliby kwestię odpowiedniego umiejscowienia formacji. Mają rację – wsparcie, opór, trend, mogą mieć znaczenie. Łatwo to jednak pokazać na historycznym wykresie, już po czasie, a ponadto – nawet idealnie wyglądająca i umiejscowiona formacja i tak może zakończyć się stratą.

„Większość książek czy szkoleń dotyczy tego, jak analizować rynki. Dużo mniej jest natomiast pozycji, jak kontrolować otwartą transakcję, ryzyko czy emocje. Proszę mi uwierzyć, że między prawidłowym analizowaniem rynku a zarabianiem pieniędzy jest duża różnica” – Joe Ross

Może warto zastanowić się – pin barów jest dużo, może zamiast poszukiwać najlepszych i najlepiej położonych, które także mogą przynieść stratę, czy nie lepiej wykorzystywać całą masę kiepskich formacji, źle umiejscowionych, których nie brakuje i grać przeciwko nim?

Williams przedstawia statystyki formacji smash. Na rynku S&P 500 między 1982 a 1998 rokiem, trafność wynosi 76%, jednak przy średnim RR 0,88. Oznacza to, że ponownie średni zysk jest nieco mniejszy niż średnia strata. We wspomnianym wcześniej Leksykonie formacji świecowych na 350 000 dni sesyjnych na GPW, pin bary mają około 36% skuteczności. Można przypuszczać, że w 2/3 sprawdzają się pozostałe scenariusze, a więc mocna korekta formacji albo jej zanegowanie.

Szukając dodatkowych statystyk popularnych pin barów, warto zapoznać się z badaniami tego typu formacji np. porównanie skuteczności na rynkach akcyjnych Polski i USA, a także bardzo ciekawe opracowanie badające trafność pin barów na parach walutowych EUR/USD oraz AUD/USD. Z obu opracowań wynika jedno – po pojawianiu się pin bara, najczęstszym scenariuszem jest stop loss czyli strata.

Oczywiście można na nich zarabiać, stosując większy TP niż SL oraz odpowiednio filtrując sygnały np. dodając strefy popytu/podaży czy uwzględniając panujący trend. Dużo zależy więc od umiejętności czytania rynku oraz matematyki, ale czysta statystyka wszystkich pin barów pokazuje, że być może gra przeciwko nim nie jest najgorszym pomysłem. Oczywiście tak jak w przypadku gry pod formację, osiągamy zysk jeżeli ten jest większy od straty i to kilkukrotnie, tak samo w sposobie Larrego Williamsa – zyski osiągamy odwrotnym sposobem – wysoką trafnością ale niskimi oczekiwaniami co do zysku (niskim RR).

Dodam, że cała książka Williamsa pełna jest fragmentów statystyk i statementów, które charakteryzują się wysoką trafnością ale niskim, najczęściej poniżej 1 współczynnikiem RR. Jest to sprzeczne z ogólnie przyjętą teorią, że potencjalny zysk musi być 3 razy większy od straty, a jeżeli na wykresie nie masz takiej „przestrzeni” to powinno się zaniechać takiej transakcji. Być może warto się nad tą teorią zastanowić, gdyż autor książki nie jest przypadkową osobą. Owszem, prowadził szkolenia ale w ich trakcie na żywo pomnażał kapitał. Czy więc nie lepiej mieć częste małe zyski niż świetny RR, zwłaszcza gdy nasz temperament nie wytrzymuje długiego oczekiwania i częstych strat? Wydaje się, że zarabiać można na oba sposoby (liczy się wartość oczekiwana sumująca oba czynniki: RR i trafność), a ważniejsze od tego, która wersja jest lepsza jest chyba dobór sposobu do osobowości spekulanta.

Omówmy jeszcze jedną formację Larrego Williamsa. Jest to tzw. pułapka specjalistów.

„…wykorzystuje ona emocjonalną reakcję inwestorów na zdarzenia rynkowe. Odkrył ją Richard Wyckoff, który w latach 30-tych ubiegłego wieku napisał na jej temat obszerną pracę (…) Założenie Wyckoffa jest dość proste: uważa on, że rynki są manipulowane. Nie chodzi o to, że jedna osoba ustala kursy poszczególnych instrumentów, ale raczej, że rynkami „rządzi” pewna zbiorowa świadomość, mityczni „oni”, którzy poprzez eskalowanie ponadprzeciętnej wielkości ruchów próbują „wciągnąć” na rynek niczego nieświadomych inwestorów (…)

Formacja pułapki specjalistów w wersji sprzedaży składa się z trendu wzrostowego i 5-10-świecowego ruchu horyzontalnego, który zostaje wybity w górę poprzez świecę zamykającą się powyżej maksimum całej konsolidacji. Aby układ został w pełni uformowany, w kolejnych trzech dniach cena powinna spaść poniżej minimum świecy wybiciowej. W takim wypadku istnieje bowiem duże prawdopodobieństwo, że wybicie w górę ostatecznie okaże się fałszywe – wielu inwestorów dało się złapać w pułapkę emocjonalnego kupowania i otworzyło pozycje długie w okolicach szczytu, przy czym „specjaliści” w tym samym czasie aktywnie sprzedawali, stanowiąc drugą stronę ich transakcji.”

Przykład jak może wyglądać pułapka specjalistów czyli zagranie pod fałszywe wybicie:

Podsumowując, zaskakujące jest, że Larry Williams proponuje grę przeciwko AT, przeciwko formacji objęcia, pin bara czy przeciwko dokonanemu wybiciu. Studiując książkę warto jednak pochylić się nad zamieszczonymi statystykami, gdyż wysoka trafność tego typu zagrań nie wynika z cudownych mocy danego sposoby ale w głównej mierze z niewielkich oczekiwań co do zysku, co jest naturalne dla gracza krótkoterminowego.

Szukając literatury, w której autor wypowiadałby się na temat analizy technicznej, trafiłem na dwa ciekawe przypadki. Pierwszy z nich to „Uniwersalne zasady spekulacji”. Autor omawiając narzędzia Fibonacciego przedstawia badania na różnych rynkach uwzględniające ponad 36 tysięcy zniesień i wydłużeń ruchów cenowych. Okazuje się, że magiczne poziomy 38,2 czy 61,8 wcale nie występują częściej niż inne, a całą teorię opartą o te liczby można byłoby skrócić do twierdzenia, że zazwyczaj korekta wyniesie mniej więcej od 1/3 do 2/3 impulsu. Zresztą podobne badania można znaleźć w innych źródłach, choćby w pracach Thomasa Bulkowskiego, który specjalizuje się w statystyce giełdowej.

Jak to możliwe, że ludzie zarabiają stosując techniki, które statystycznie nie działają? Dochodzą ważniejsze kwestie niż sama metoda – zarządzanie kapitałem np. gdy średni zysk jest większy od średniej straty to metoda, która zawodzi w ponad 50% przypadków zaczyna działać. Do tego dochodzi konsekwencja w stosowaniu danej metody, nie rezygnowanie z niej po krótkiej serii słabych zagrań. Autor książki nazywa wiarę w pewne elementy AT efektem placebo:

„Kiedy myślę o graczach giełdowych, którzy są tak głęboko zindoktrynowani przez tę bądź inną szkołę analizy technicznej, że dopatrują się w niej prawdy na temat struktury rynku, dochodzę do wniosku, że chodzi tu o efekt placebo. Dzięki owej indoktrynacji ludzie ci zdobywają poczucie pewności pozwalające na zaangażowanie się na rynku. Zyskują wiarę ułatwiającą rzucenie się na głębokie wody spekulacji. Paradoks nie polega nawet na tym, że ludzi ci są nieświadomi tego, że ta lub inna subiektywna metoda nie ma podstaw statystycznych, lecz na tym, że nie zdają sobie sprawy z tego, w jakiej mierze zawdzięczają swój sukces własnym umiejętnościom. Wygrywają bowiem dlatego, że są dobrymi traderami — otwierają niewielkie pozycje, szybko realizują straty i pozwalają zyskom rosnąć. Zarabiają pieniądze tylko dlatego, że są dobrymi traderami. Świetnymi traderami. Wspaniałymi traderami. Być może ulegają złudzeniom, ale wiedzą, jak należy spekulować.”

Inną, jeszcze bardziej wartościową pozycją jest „Dziennik profesjonalnego gracza giełdowego”. Jest to dobra książka dla osób uważających, że analiza techniczna nie działa. Autor, trader z wieloletnim stażem pokazuje jak stosować AT, a przy tym sam uważa, że ona nie działa jeżeli chodzi o prognozowanie przyszłego kierunku ruchu ceny. Przydaje się natomiast do otwarcia pozycji i postawienia SL w odpowiednim miejscu. Poniższe wyjaśnienie wszystko tłumaczy:

„(…) chociaż wykresy są narzędziem przydatnym w zarządzaniu transakcjami, nie służą do prognozowania cen. Przez lata bawiło mnie obserwowanie tego, jak wielu komentatorów finansowych posługujących się analizą techniczną reinterpretuje na bieżąco sytuację fundamentalną w zależności od tego, co dzieje się na wykresie. Czymś innym jest posiadanie krótkiej pozycji na rynku ze względu na kształt formacji i posiadanie negatywnej opinii fundamentalnej na temat tego samego rynku w związku z tą samą formacją.

Wykresy są pomocne w realizowaniu transakcji, ale nie w przewidywaniu przyszłości — kropka. Inny sposób wykorzystania wykresów może prowadzić do nieporozumień i strat. Przeświadczenie, że formacje techniczne są wiarygodnym prognostykiem zmian cen, jest w najlepszym wypadku nierozsądne. Wykres pomaga w spekulacji, a nie w prognozowaniu. Analizowałem wykresy przez trzydzieści lat i uważam, że mam prawo do takiej oceny. Jestem wielkim zwolennikiem analizy technicznej. Będę jednak krytykował stosowanie wykresów w nieodpowiedni sposób. Moim zdaniem błędem jest próba prognozowania cen na ich podstawie, a jeszcze większym błędem – tworzenie prognoz gospodarczych.”

Polecam tę książkę, mimo że bywa nudna… tak jak trading. Pokazuje realia gry oraz to, że nie jest najistotniejsza sama metoda ale zarządzanie kapitałem, psychologia i konsekwencja. Lepsze jest konsekwentne stosowanie metody, która statystycznie nie działa niż zmienianie strategii po kilku stratach.

„Życie lub śmierć typowego inwestora (na poziomie emocjonalnym) zależy zasadniczo od wyniku ostatniej transakcji. Jeżeli była udana, to chętnie przechodzi on do kolejnej; jeżeli nie, zaczyna kwestionować skuteczność swojej przewagi” – Mark Douglas

Kończąc, warto się zastanowić co to znaczy, że w spekulacji coś działa lub nie? Powyżej 50% trafionych sygnałów jak u Williamsa? A może niska trafność ale duży zysk jak w „Dzienniku”? Sposobów jest wiele, kluczowa zdaje się być konsekwencja w stosowaniu objętej metody i dobrze dobrane zarządzanie kapitałem. Można powiedzieć, że to właśnie manipulowanie stosunkiem RR sprawia, że coś działa lub nie. Być może większość z nas jest zbyt chciwa, aby jakakolwiek metoda zadziałała? Ponadto, wielu ekspertów na przestrzeni lat, pokazywało swoje wersje procentowego rozkładu ważności poszczególnych elementów składających się na sukces. Czasem była to piramida, czasem zbiór – wszystkie były podobne – niemal całość to zarządzanie kapitałem oraz psychologia, sama metoda przeważnie osiągała około 10%. Spór o to czy AT działa jest więc sporem o najmniej istotny element układanki.

To tyle na dzisiaj. Będę wdzięczny za każdy pozostawiony komentarz. Do zobaczenia niebawem 🙂

Zobacz również inne wpisy Człowiek vs Rynek:



tokeneo

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook

To również Cię zainteresuje - Comparic24.tv

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here