Naga Markets


„Jeśli gra się dość długo i dość intensywnie, stosując zasadę zamykania pozycji przegranych i utrzymania pozycji przynoszących zysk, to po jakimś czasie statystyka zaczyna działać na twoją korzyść” Gene Agatstein. Tylko realny rynek. Krótkie wpisy bez nadmiaru teorii. Prosta strategia, schemat prowadzenia pozycji i postępowanie w myśl powyższej sentencji. Zapraszam na codzienne starcie „Człowiek kontra rynek”.


Jeżeli Twoim celem jest inwestowanie jak profesjonalista i konsekwentne zwyciężanie, to musisz zacząć od założenia, że odpowiednie rozwiązania znajdują się w Twoim umyśle, a nie na rynku. – Mark Douglas


Witam po krótkiej przerwie. Na początek omówienie kolejnych zagrań.

W mijającym tygodniu nie udało się dokonać ani jednego zagrania. Kiedy rynek był niezły, nie miałem albo czasu albo głowy do gry, a kiedy go obserwowałem to nie było specjalnie żadnych dobrych okazji. Cały czas prowadzę pozycje zgodnie z zasadami tzw. idei zysku minimalnego. Poniżej widać dwa zagrania z ubiegłego piątku. Pierwsze to błąd polegający na zbyt szybkim skasowaniu pozycji, jak widać można było wyciągnąć sporo więcej. Drugie to z kolei zbyt wolne reagowanie, jednak zgodne z planem prowadzenia pozycji:Mimo wszystko obie pozycje przynoszą zysk, co jest dla mnie najważniejsze – to aby realizować choćby najmniejszy zysk na niemal każdej pozycji. Poniżej zestawienie wszystkich zagrań od 10 kwietnia czyli od momentu wprowadzenia nowego schematu prowadzenia pozycji zgodnego z ideą zysku minimalnego. Pozycje są skalowane (zamykane na raty), stąd czerwonymi liniami oddzieliłem je od siebie:

Trochę żal kilku przegapionych okazji, jednak nigdy nie dam rady zagrać każdego sygnału. To co mnie najbardziej cieszy to fakt, że większość pominiętych sygnałów przyniosłaby przynajmniej 6 punktów, a więc mój zysk minimalny, który sprawia, że pozycja jest niemal wolna od ryzyka. To zwiększa pewność siebie i sprawia, że można odważniej dokonywać kolejnych zagrań. Nie licząc skalowania czyli traktując łącznie każdą pozycję, wyniki są następujące: trafność: 78% zyskownych zagrań (89% zagrań osiągnęło zysk minimalny). Średni RR rzeczywisty: 1:0,85. Takie parametry dają wynik wartości oczekiwanej na poziomie 0,44. Co wskazuje na niezłą, dodatnią wartość oczekiwaną.

Obecnie dostrzegam jeszcze dwa małe problemy, które zamierzam rozwiązać. Po pierwsze zwiększyć ilość zagrań. Po drugie poprawić średnią wielkość zysku. Stali Czytelnicy cyklu wiedzą, że od początku eksperymentu walczyłem o to aby nauczyć się brać małe zyski. Teraz, gdy zaczyna to wychodzić można zacząć pracować nad ich maksymalizacją. Kilka pozycji można było dłużej przeciągnąć, co polepszyłoby średni RR. Należy chyba wykształcić nawyk myślenia oddzielnie o trafności i RR tzn. osiągając zysk minimalny, spełniam pierwszy wymóg czyli trafność, pozostaje więc skupić się na maksymalizowaniu zysku. Potrzeba więc spokojniejszego prowadzenia pozycji, gdy ta będzie już zabezpieczona. Najbliższym celem jest dla mnie zbliżanie się do średniego RR (rzeczywistego, z zamkniętych pozycji) na poziomie 1:1 i utrzymywanie trafności w rejonie 80%. Takie parametry poprawiłyby wartość oczekiwaną o ponad 30%.

Teraz czas na weekendowy artykuł.

Na skuteczną spekulację, patrząc tylko od strony matematycznej, składają się dwa czynniki: średni zysk do straty czyli rzeczywisty RR (risk to reward) oraz trafność. Dzięki tym dwóm parametrom jesteśmy w stanie wyliczyć wartość oczekiwaną danego systemu. Wzór na wartość oczekiwaną wygląda następująco:

Drugi wzór jest tym samym co pierwszy, tyle że stosuje się w nim jednostki zamiast wartości finansowych czyli wartość RR podaje się jako stosunek średniego zysku do średniej straty (strata to zawsze 1). Objaśnienie symboli: WO – wartość oczekiwana, p.WYG – prawdopodobieństwo wygranej, p.PRZEG -prawdopodobieństwo przegranej, śr. WYG – średnia wielkość wygranej, śr. PRZEG – średnia wielkość przegranej. Czas na symulację:

Na żółtych polach tabel mamy wartość wyjściową (trafność rzędu 50% i RR 1:2), a poniżej manipulujemy trafnością oraz RR, otrzymując różne wartości oczekiwane. Pierwsza tabelka zawiera obniżenie lub podwyższenie RR i trafności o 50%, druga o 10%. Chcemy uzyskać odpowiedź na pytanie, który parametr mocniej wpływa na wartość oczekiwaną?

Symulacja jest niezwykle uproszczona ale pozwala zastanowić się nad problemem. We wszystkich symulacjach zachodzą następujące reguły:

  • Spadek trafności odbija się mocniej na wartość oczekiwaną niż spadek RR.
  • Wzrost trafności wpływa bardziej korzystnie na WO niż wzrost RR.

A więc, wychodzi na to, że to jednak trafność jest nieco ważniejszym parametrem niż średni zysk do starty? Spadek trafności mocniej wpływa na obniżenie WO niż spadek średniego RR. Jeżeli nasza trafność wzrośnie o 10%, a RR nie zmieni się to WO wzrośnie o 30%. Jeżeli to RR uda się poprawić o 10%, wartość oczekiwana wzrośnie jedynie o 20%. Jeżeli nasza trafność pogorszy się o 10% to wartość oczekiwana spadnie o 30%, kiedy to RR zmniejszymy o 10%, wartość oczekiwana spadnie o 20%. Z czysto matematycznego punku widzenia, wydaje się, że to właśnie trafność jest nieco ważniejszym parametrem, choć powszechnie uważa się odwrotnie i raczej bagatelizuje się wpływ trafności na osiągane wyniki.

Czy więc podręcznikowa, zewsząd lansowana teoria, mówiąca o tym, że idealny RR to 1:3 oraz, że jeżeli potencjalny zysk nie jest 3 razy większy niż zakładana strata, to transakcję powinno się odpuścić – jest nie do końca prawdziwa? Dotąd uważałem, że trafność jest ważniejsza pod względem psychologicznym. Częste trafienia dają komfort, podwyższają nasze poczucie wartości, sprawiają że bez strachu wchodzimy w kolejną pozycję. Teraz zaczynam dostrzegać, że trafność nie jest nic nie znaczącym elementem, a często można przeczytać, że „jak będziesz miał RR 1:3 to będziesz zarabiał, myląc się częściej niż w 50% przypadków”. Zdanie to jest oczywiście prawdziwe matematycznie, jednak dlaczego tak wiele osób nie potrafi znieść faktu, że częściej traci niż zarabia? Po prostu łatwiej jest wygrywać, choćby nagrody były mniejsze. Długie serie stratnych zagrań pod rząd u większości z nas powodują różne dolegliwości. Przede wszystkim strach przed zajęciem kolejnej pozycji, pomijanie zagrań, a na dłuższą metę kombinowanie ze strategią i całkowite jej porzucanie. Oczywiście nie każdy tak ma, ale założę się, że znaczna większość traderów, przede wszystkim tych w miarę początkujących, nie jest w stanie przetrwać psychicznie dłuższej serii nieudanych zagrań pod rząd.

Warto się zastanowić czy popularna teoria o wysokim RR, przynajmniej 3 razy wyższym od zakładanej straty, nie jest choćby częściowo wadliwa. Wydaje mi się, że może być ona zabójcza dla wielu początkujących graczy. Im wyższy RR tym mniej trafnych transakcji, a jeżeli będziesz trafiał tak rzadko, że zdążysz oddać cały kapitał, staniesz się ulubionym klientem swojego brokera.

Może warto zastanowić się czy nie przeceniamy matematyki kosztem psychologii. Mając system z RR 1:5 (5 razy większy zysk od straty) i powiedzmy 20-30% trafność, będziemy zarabiać, taki system z punktu widzenia matematycznego jest bardzo dobry. Lecz ilu z nas, zwłaszcza bardziej początkujących, będzie w stanie wytrzymać fakt, że traci w 70-80% zagrań? Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że dla wielu graczy pojedyncze zagranie nie jest zdarzeniem matematycznym ale jest rozpatrywane pod kątem „mam rację albo jej nie mam”. Brak posiadania racji jest nieprzyjemny, źle wpływa na wybujałe ego tradera. Niestety wielu z nas potrzebuje bardzo dużo czasu (często także dużych strat) zanim zrozumie, że spekulacja nie jest grą w posiadanie racji. W internecie nie brakuje ofert szkoleniowych, których autor przedstawia na testach obejmujących kilka lat super system, w którym wszystko się zgadza, i trafność i RR… następnie traci pieniądze w jakimś konkursie, bo mimo wspaniałej wartości oczekiwanej, nie jest w stanie zaakceptować nawet dość krótkiej serii nieudanych zagrań. Kiedy w końcu trafia pozycję przynoszącą zysk, nie jest w stanie jej zamknąć, gdyż chce odrobić całą serię strat tym jednym zagraniem. Efektem jest brak realizacji zysków, jakie rynek mu udostępniał. Czy wspólnym mianownikiem wielu podobnych problemów nie jest właśnie niska trafność? Może więc zamiast od wysokiego RR i serii porażek, warto zaczynać przygodę z rynkami od nauki „jedzenia małą łyżeczką” (mało ale często) i dopiero następnie stopniowo próbować maksymalizować zyski, zwiększać RR? Bo co innego mieć przewagę matematyczną, a co innego być w stanie z niej korzystać.

Proszę mnie źle nie zrozumieć – stosunek RR 1:3 lub nawet wyższy, sam w sobie nie jest zły. Złe jest przyjmowanie jakiejś teorii, tylko dlatego, że ktoś tak napisał. Wydaje mi się, że zbyt wielu początkujących „w ciemno” przyswaja ją, licząc za każdym razem na zysk 3 razy większy od straty lub nawet próbuje naginać rynkową rzeczywistość poprzez maksymalne zmniejszanie SL po to aby zmieścić do najbliższej górki zysk 3 razy większy od wartości stopa. Warto się zastanowić, sprawdzić kilkanaście ostatnich transakcji – może okazać się, że w naszej strategii powinniśmy liczyć na więcej, choć założę się, że w większości przypadków nasze oczekiwania co do zysku są zbyt wygórowane, co w efekcie prowadzi do niskiej trafności, serii stratnych zagrań, nerwów, frustracji, porażki i porzucaniu strategii, na rzecz innej … i zaczynanie całego tego procesu od nowa, nierzadko niestety szukając wsparcia w płatnych szkoleniach czy gotowych płatnych systemach, gdyż człowiek zdesperowany łatwiej daje sobą manipulować.

Uważam, że zanim porzucisz swój system i zaczniesz szukać kolejnej metody – dokonaj małej zmiany w parametrze RR – możliwe, że obniżenie go (obniżenie chciwości i oczekiwań) sprawi, że nagle system zacznie działać. Sprawdź już zamknięte transakcje, wystarczy na początek mała próba 10-20 zagrań, zobacz jaki wynik uzyskałbyś, gdyby Twój RR uległ obniżeniu (lub też podwyższeniu).

Moim zdaniem, kluczowe jest skupienie się na samej grze. Trzeba dobrze realizować swoją własną strategię, wyszukać miejsca na wejście, prowadzić pozycję, reagować na to co się dzieje i decydować kiedy ją zamknąć, pomniejszyć lub powiększyć (wszystko w oparciu o to co się dzieje na rynku). W ogóle nie myśleć o RR – bo co innego chcieć uzyskać zysk 3 razy większy od SL, a co innego rynkowa rzeczywistość. Zamiast upierać się przy swoim TP, czasem lepiej zgarnąć mniejszy zysk niż czekać aż kurs zawróci do naszego SL. Tym bardziej warto, moim zdaniem, zapomnieć o tzw. potencjalnym RR czyli nie otwieraniu pozycji, gdy rzekoma przestrzeń (często wyznaczona na podstawie zgadywania) nie jest 3 razy większa od SL. Często okazuje się, że transakcje z małym potencjałem dają zarobić więcej niż te z ogromną przestrzenią. Tak naprawdę kontrolować możemy jedynie poziom straty, a szacowanie potencjalnego zysku przed otwarciem pozycji, przypomina trochę próbę zgadywania przyszłości.

Możliwe także, że trafność jest tym ważniejszym parametrem im na niższym interwale czasowym grasz. Tak mi się wydaje, choć nie mam żadnego argumentu na podparcie tej tezy. Wydaje mi się, że kluczowe jest znalezienie pewnej równowagi między trafnością a wielkością RR, między pozwoleniem zyskom rosnąć a zabezpieczaniu pozycji, między strachem a chciwością. Ta równowaga dla każdego z nas przebiega w innym miejscu.

Cały artykuł to jeden wielki znak zapytania, który ma sprowokować do zastanowienia się nad swoim tradingiem, a nie cokolwiek narzucać. Spekulacja nie jest nauką, nie ma tu jakichś dogmatów nie do podważenia. Spekulacja to sztuka, w której na różne sposoby można osiągać podobne efekty. To co u jednej osoby działa i ma sens, dla drugiej może być katastrofalne w skutkach. Należy także pamiętać, że trafność oraz RR są ze sobą powiązane. Oczywiście można celowo regulować RR przy sztywnym SL i TP, jednak nie zawsze niższy TP oznaczać będzie wyższą trafność. Bardzo dużo zależy od samego tradera i jego umiejętności panowania nad swoimi emocjami. Wydaje się, że kłócąc się nad tym, która teoria, metoda czy rozwiązanie jest lepsze, pomniejszamy wpływ osobowości tradera na proces spekulacji. Każdy może mieć własną rację, dla każdego coś innego działa. W artykule przedstawiłem jedynie swój własny punkt widzenia, z którym nie trzeba się zgadzać.

Ciekaw jestem jakie są Wasze doświadczenia. Jaki osiągacie średni RR rzeczywisty ze statementu oraz jaką trafność? Co sądzicie o liczeniu potencjalnego RR? Co myślicie o książkowym RR 1:3? Życzę udanego weekend i do zobaczenia niebawem 🙂


Przydatne linki:

Wszystkie odcinki znajdziesz pod tagiemCzłowiek vs. Rynek


Sprawdź możliwości xStation 5 i wypróbuj najnowsze narzędzia w swoim handlu!



tokeneo

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook

To również Cię zainteresuje - Comparic24.tv

Poprzedni artykułSocial trading: 18,45% w trzy tygodnie
Następny artykułOpcje dla początkujących. Sygnał sprzedaży na USD/CAD
lukasz nowacki
Aktywny inwestor i spekulant od 2010 roku, głównie na rynkach akcyjnych i walutowych. Zwolennik prostych metod opartych o przewagę statystyczną. Autor licznych analiz, wywiadów i opracowań dla portalu Comparic.pl. Pomysłodawca i organizator odbywającego się od wielu lat konkursu Liga Traderów. Prelegent licznych konferencji dla inwestorów m.in. Ogólnopolskiej Konferencji Biznesu i Nowych Technologii NetVision, łódzkiej konferencji StratoTrade czy inicjatyw studenckich np. „Gry Giełdowej” Koła Naukowego Inwestor z Łodzi.

2 KOMENTARZE

  1. Masz rację, widziałem wiele prelekcji dotyczących spekulacji i generalnie stale mówi się o tym samym, czasem jednak ktoś powie to samo ale w taki sposób, że zaczynamy inaczej na daną sprawę patrzeć. Zawsze warto samodzielnie myśleć i wyciągać wnioski. Dzięki za komentarz i również powodzenia na rynku 🙂

  2. Bardzo ciekawe spostrzeżenia. Jestem początkującym traserski i w dużej mierze dochodzę do podobnych wniosków. Swoją drogą to przerażające jak dużo zależy od tego co czytamy, słuchamy. Można całe życie próbować stosować się do rad fachowców odnośnie R:R i nigdy nie zarobić. Nie ma prawdy absolutnej. Każdy musi znaleźć swoją drogę. Życzę powodzenia w rozwijaniu tej strategii i podejście. Mocno kibicuje!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here