Naga Markets



„Jeśli gra się dość długo i dość intensywnie, stosując zasadę zamykania pozycji przegranych i utrzymania pozycji przynoszących zysk, to po jakimś czasie statystyka zaczyna działać na twoją korzyść” Gene Agatstein. Tylko realny rynek. Krótkie wpisy bez nadmiaru teorii. Prosta strategia, schemat prowadzenia pozycji i postępowanie w myśl powyższej sentencji. Zapraszam na starcie „Człowiek kontra rynek”.


“Kluczem do efektywnego tradingu jest dyscyplina emocjonalna. Jeśli inteligencja byłaby kluczem, byłoby naprawdę wielu ludzi zarabiających na tradingu. Wiem, że brzmi to jak frazes, ale jednym z najważniejszych powodów, dla których ludzie nie zarabiają na rynkach finansowych jest to, że nie potrafią szybko ucinać strat” – Victor Sperandeo

Te artykuły również Cię zainteresują





Witam Czytelników 🙂

W poprzednim wpisie omówiłem wstępny szkic uzupełniającej strategii scalpingowej. Wśród głównych powodów stworzenia czegoś dodatkowego było przede wszystkim bardziej efektywne wykorzystanie czasu spędzonego przed platformą tradingową. W strategii podstawowej zdarzały się bowiem okresy, kiedy okazji do zagrań było mało. Im dłużej się czekało, tym łatwiej było złamać zasady i wejść nieco na siłę, tylko z czystej chęci bycia w grze. Dodatkowa strategia ma temu zapobiec i w ostatnim okresie zajmowałem się właśnie jej dopracowaniem. W dzisiejszym odcinku przedstawię więc wstępne wnioski, a także podejmiemy temat cięcia strat, gdyż w typowym scalpingu jakim jest dodatkowa strategia, kwestia cięcia strat jest tak naprawdę kluczowa.

Na początek, tradycyjna krótka relacja z pola bitwy czyli wykresu M1 na DAX. Na poniższym screenie widać dwa udane zagrania z 20 lutego. Sygnałem jest zamknięcie świecy ponad średnią EMA7 (czerwona). Pierwsze zagranie udane w pełni, drugie średnio – ostatniej części pozycji pozwoliłem nieco uciec. Dwa dylematy, które pozostają to gdzie postawić SL (często warto było dodać zaledwie 2-3 punkty, z drugiej strony to powiększa ewentualne straty). Drugi dylemat dotyczy bardziej precyzyjnego prowadzenia pozycji, zabezpieczania zysków.

Na drugim wykresie widać kilka zagrań z poniedziałku 26 lutego. Pierwsze zagranie nieudane, mimo korzystnych warunków. Mając dużo szerszy SL można byłoby osiągnąć zysk, jednak to już nie byłby scalping. Swego czasu ustawiałem SL w odległości 7 punktów od maksimum sygnału, co przynosi dobre efekty – statement. Łatwo też się komentuje stary wykres, na żywo jest inaczej, gdyby jednak cena nie zawróciła? Najlepiej byłby ustawiać nieco dalej SL ale byłaby to tylko „ostatnia deska ratunku” tzn. wyjście ze startą następowałoby wtedy, gdy warunki zmieniłyby się na niekorzystne. Wszystko to jednak wymaga czasu i dopracowania, sformułowania pewnych reguł postępowania. Jak widać (niebieska strzałka) po chwili była okazja na zysk, niestety nie wykorzystana, wystarczyło powtórzyć zagranie. Kolejne dwie transakcje udane. Tak chyba warto robić, próbować i ewentualnie szybko ciąć stratę, próbować ponownie – grając w trendzie, przy odrobinie szczęścia w końcu trafi się swoje momentum.

Podsumowując, na zaledwie kilku przykładach widać brak organizacji. Tak jest w rzeczywistości. Trzeba czasu, dużej ilości zagrań, także stratnych aby się czegoś nauczyć i wyciągnąć odpowiednie wnioski, na podstawie których będzie można sformułować jasne zasady i sprawniej poruszać się w scalpingu. Wydaje się, że kluczem po za zarządzaniem kapitałem, cięciem strat, braniem zysków, szybkim przyznawaniem się do błędu, byciem tu i teraz, jest także kwestia czekania na dogodne dla siebie warunki. Jeżeli trend jest naprawdę czytelny łatwiej o zwycięskie transakcje. Po za tym jak grać, bardzo ważną kwestią jest także to kiedy nie grać, zarówno w sensie technicznym (czekanie na warunki do gry) ale także w sensie zarządzania sobą (kiedy odejść od gry zarówno z zyskiem jak i ze stratą).

Przede mną więc czas na doprecyzowanie strategii, a zwłaszcza uporządkowania tego co w głowie, bo wydaje mi się, że im na niższych interwałach dokonuje się zagrań, tym psychologia ma większe znaczenie. Każda przegrana transakcja czegoś uczy, wyciąga się wnioski, jak nie grac następnym razem, na co zwracać uwagę itp.

„Nigdy nie nauczyłem się niczego z turnieju, który wygrałem” – Bobby Jones (amerykański golfista)

Czas na temat dzisiejszego wpisu, a więc sprawę cięcia strat. Pozornie temat błahy. Wszyscy wiedzą, że trzeba straty ciąć a zyskom pozwolić rosnąć. Łatwo powiedzieć, trudniej wykonać. Kiedy cena zbliża się do naszego poziomu stop loss, mimo że wykres nie daje już żadnych nadziei na poprawę, nadzieja nadal tli się w umyśle spekulanta. A może cena zawróci, dam sobie czas, hmm w sumie tyle już straciłem więc teraz to już nie warto ucinać straty… no i czekamy jak na wykrok, którym jest nasz SL (o ile go ustawiliśmy).

“Pozwolenie stratom rosnąć jest najpoważniejszym błędem popełnianym przez większość inwestorów” – William O’Neil

Nie chciałbym poruszać kwestii samego stop lossa – ustawiać go czy nie. Spotkałem się z trzema różnymi podejściami. Można go ustawić dość ciasno, zazwyczaj pod swoim sygnałem do wejścia czy np. z uwzględnieniem panującej zmienności. Można wcale go nie ustawiać. Ten przypadek dzieli się na trzy części. Pierwszy gracz bez SL, zamyka lub redukuje wielkość pozycji, gdy zmieniają się warunki np. trend zaczyna zawracać, cena traci impet itp. Drugi gracz bez SL – podobnie, tyle że ma problem aby wyjść czy zredukować pozycję, mimo że taki miał plan. Trudno jednak przyznać się do błędu, łatwiej żyć nadzieją, że cena zawróci i da nam zysk. Trzeci gracz bez SL w ogóle nie zakłada możliwości straty. Otwiera pozycję i czeka na zysk. Zazwyczaj takie osoby mogą pochwalić się świetnymi wynikami. 100% trafność robi wrażenie. Trwa to jednak do czasu, aż ten jeden raz się nie uda – szybciej skończy się depozyt niż cena zawróci ze starty. Jeszcze inny przypadek stosowania SL polega na postawieniu go nieco dalej, często uwzględnia się zmienność (np. SL w odległości 2x ATR), z tym że podejście do SL jest tu nieco inne. Jest to tzw. hard stop czyli ostatnia deska ratunku na wypadek nagłej zmiany ceny. Trader nie pozwala w normalnych warunkach do jego aktywacji i zazwyczaj jeżeli rynek nie wygląda tak jak chciał, ręcznie kasuje stratną pozycję. Tu pojawia się problem żałowania tego jeżeli cena jednak zawróciła ale to już temat na inny odcinek.

“Elemementami składowymi dobrego tradingu są: 1. cięcie strat, 2. cięcie strat i 3. cięcie strat. Jeśli będziesz przestrzegał tych trzech reguł, to możesz mieć szanse” – Ed Seykota

Dzisiaj zajmijmy się chyba najczęstszym przypadkiem czyli ustawiamy jakiś SL i co dalej – czy czekamy spokojnie na to, aż cena go aktywuje czy jednak widząc, że coś idzie nie tak – sami tniemy stratę. Jak powiedział jeden z klasyków tradingu – najlepszą ochroną przed dużymi startami są małe straty. Porównując to do boksu, można mocno uderzać (mieć dobre zagrania) ale jeżeli nie będziesz trzymał gardy to każde uderzenie przeciwnika (strata) będzie zbyt dotkliwe aby dotrwa do końca walki.

Rozwiązanie z tzw. twardym stopem wydaje się ciekawe. Mogąc pozwolić sobie na większy SL, który mimo swej szerokości oznacza i tak akceptowalnej wielkości stratę – zyskujemy spokój i komfort. Mimo, że np. gramy na M1, z pewnym dystansem patrzymy na ruchy ceny. Dopóki nie dzieje się coś absolutnie dla nas niedopuszczalnego, dajemy pozycji szansę na zysk. Pozbywamy się nerwów, jednak pod warunkiem, że rzeczywiście utniemy stratę, gdy sytuacja zacznie wymykać się spod kontroli. To jednak oczywistość, jeżeli ktoś nie potrafi przyznać się do błędu i będzie chciał udowodnić rynkowi, że się myli – to kwestią czasu jest aż rynek jemu udowodni kto ma rację, zerując jego depozyt.

Człowiek korzysta z rachunku u polskiego, notowanego na GPW brokera XTB. Niski spread na DAX umożliwia handel na wykresie M1. Teraz także ochrona przed ujemnym saldem – sprawdź sam bezpłatny rachunek standard.

Nie mam zdania co do takiego podejścia na wysokich interwałach, gdzie SL i tak są dość szerokie. Natomiast wydaje mi się, ze na niższych ramach czasowych dość szybko możemy dowiedzieć się czy popełniliśmy błąd i wtedy się wycofać. Nie chodzi tu nawet o kwestie utraty momentum, gdyż impet może powrócić ale np. wyliczenie czasu jaki czekamy aż pozycja zacznie zarabiać. Skoro gramy na tzw. momentum to pozycja powinna niemal od razu zarabiać, jeżeli tak się nie dzieje, możemy przypuszczać, że coś jest nie tak. Możemy czekać w nadziei na zysk, można także uciąć pozycję z niewielką stratą i spróbować ponownie.

Podobnie bywa, bez względu na interwał czasowy, gdy otworzymy pozycję i dość szybko zorientujemy się, że jednak złamaliśmy zasady swojej strategii. Także mamy dwa wyjścia – żyć nadzieją na zysk lub ciąć stratę, skoro popełniliśmy błąd. Za każdym razem, kiedy sytuacja nie rozwija się po naszej myśli, do wyboru mamy podejście pasywne czyli czekanie na SL lub podejście aktywne czyli cięcie starty lub zredukowanie wielkości pozycji.

Jak już wspomniałem, zawsze łatwiej jest żyć nadzieją niż podjąć decyzję. Wyjście ze startą oznacza, że coś się skończyło – nie ma już szans, że wygramy w tym zagraniu. Dlatego łatwiej jest żywić nadzieję, że może cena zawróci. Wszystko przez to, że koniecznie chcemy mieć rację. Można tu zadać pytanie – czy czekanie aż cena aktywuje SL nie jest tak naprawdę pozwalaniem jej rosnąć?

“Naucz się brać straty. Najważniejszą rzeczą w zarabianiu pieniędzy jest niepozwolenie stratom wymknąć się spod kontroli” – Marty Schwartz 

Wydaje się, że aby skutecznie poruszać się po rynkach, zwłaszcza na najniższych ramach czasowych, trzeba mieć w stosunku do strat instynkt zabójcy. Albo Ty będziesz jak zabójca dla tracących pozycji albo one będą zabójcze dla Twojego rachunku. Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić – głównym winowajcą jest nadzieja.

Nadzieja sprawia, że nie księgujemy zysków bo mamy nadzieję na większy zysk. Trudno zarabiać, gdy nigdy nie bierze się zysków. Nadzieja sprawia, że nie tniemy straty bo mamy nadzieję, że cena zawróci. Trudno zarabiać mają duże straty. Generalnie złe jest posiadane jakichkolwiek oczekiwań w stosunku do otwieranej pozycji. Bo jak można czegokolwiek oczekiwać od zdarzenia losowego jakim jest jedno pojedyncze zagranie?

Kończąc, warto podkreślić, że kluczowe jest przygotowania planu postępowania. Stratę można ciąć na różne sposoby. Jednak wyboru warto dokonać przed wejściem na rynek. W czasie trwania transakcji, gdy strata rośnie – działają na nas emocje, przez co trudniej jest podjąć jakąkolwiek decyzję, a zwłaszcza uciąć stratę i pozbawić się nadziei na zysk i na to, że będziemy mieli rację. Warto pamiętać, że wielkość strat to jedna z niewielu rzeczy w spekulacji, nad którą mamy niemal pełną kontrolę. Lepiej więc dobrze przemyśleć tę kwestię, tak aby uprawiać trading bez-nadziejny, bez emocji a na podstawie wcześniej przygotowanego planu postępowania.

“Jeśli mam pozycję, która działa przeciwko mnie, uciekam z niej; jeśli idzie w moim kierunku – trzymam ją. Kontrolowanie ryzyka jest najważniejszą rzeczą w tradingu. Jeśli masz tracącą pozycję, sprawia ona, że czujesz się niekomfortowo. Rozwiązanie w tym przypadku jest bardzo proste: Uciekaj z niej, przecież zawsze można wrócić” – Paul Tudor Jones

To tyle na dzisiaj. Ciekaw jestem Waszego zdania, będę wdzięczny za każdy pozostawiony komentarz. Życzę udanego weekendu i do zobaczenia niebawem ?


Najpopularniejsze wpisy:

Wszystkie odcinki znajdziesz pod tagiemCzłowiek vs. Rynek


Sprawdź możliwości xStation 5 i wypróbuj najnowsze narzędzia w swoim handlu!



Conotoxia

Dołącz do dyskusji logując się za pomocą Facebook

Obejrzyj również:

2 KOMENTARZE

  1. Wydaje mi się, że to będzie trochę subiektywna ocena, bo ustawiając SL kiedy w końcu stwierdzić, że to jest już właśnie ten moment w którym powinienem wyjść z mniejszą stratą.

  2. Chyba jeden z moich głównych wrogów – przetrzymywanie pozycji… i co gorsza nie potrafię od tego odwyknąć, gdyż często opłacało się parę dni poirytować i powyrywać włosów z brody, gdyż cena w końcu wracała ;P

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here