Naga Markets



„Jeśli gra się dość długo i dość intensywnie, stosując zasadę zamykania pozycji przegranych i utrzymania pozycji przynoszących zysk, to po jakimś czasie statystyka zaczyna działać na twoją korzyść” Gene Agatstein. Tylko realny rynek. Krótkie wpisy bez nadmiaru teorii. Prosta strategia, schemat prowadzenia pozycji i postępowanie w myśl powyższej sentencji. Zapraszam na codzienne starcie „Człowiek kontra rynek”.


“Rynek często podąża w kierunku przeciwnym do prognoz spekulantów. Skuteczni spekulanci muszą porzucić swoje prognozy i podążać za rynkiem. Nigdy nie kłócą się z ceną. Rynki nie mylą się nigdy, a opinie często są błędne” – Jessie Livermore


Powyższy cytat jednego z największych traderów w historii, w dużym skrócie mówi o tym aby reagować, a nie przewidywać zachowania rynku. O tym też będzie traktował dzisiejszy, krótki artykuł weekendowy. Najpierw jednak podsumowanie ostatnich zmagań z rynkiem.

Pierwsza transakcja to poniedziałek godzina 16. Zysk minimalny na poziomie 6 punktów zostaje osiągnięty, a drugie wyjście to już ucieczka przed spadającym kursem. Wynik to niewielki plus. Transakcje numer 2 i 3 to czwartkowa sesja. Pierwszy trade tego dnia to zagranie zgodne z wtedy powstałym trendem na M1 – cena nagle spadła o blisko 50 punktów w trakcie 1 minuty. Było to znacznie więcej niż normalnie oczekuję, pewien prezent od rynku. Spodziewając się, że równie gwałtownie kurs może odskoczyć w drugą stronę, zbyt szybko zamknąłem całość pozycji. To nadal jest błąd, z którym walczę, niestety na razie bez sukcesów. Po czasie widać, że można było wyciągnąć sporo więcej. Transakcja numer 3 to także zaliczenie zysku minimalnego i odwrót ceny, a więc standardowo ratowanie wypracowanego profitu. Ostatnia część została zamknięta na stracie, co sprawia, że jest to pierwsza od dłuższego czasu nieudana transakcja.

Ciekawie było w piątek. Dzień zacząłem od pełnej straty czyli pozycja nie zaliczyła nawet 6 punktów, które sprawiłyby, że wyszedłbym z niej co najwyżej z minimalną stratą. Na screenie widać standardowe postępowanie czyli wychodzenie z niej na raty. Mimo, że trend był spadkowy i cena jeszcze później spadała, to było to wejście nieprzygotowane. Od rana czekałem na swój moment i chyba nieco znudzony, na siłę zagrałem. Rynek szybko mnie za to ukarał (ok 4 minut). Po czasie muszę przyznać, że ta strata przydała mi się. Ostatnio notuję niemal same zyskowne pozycję i nawet jak nie trafiam kierunku ceny to i tak potrafię wyjść bez szwanku (dzięki zyskowi minimalnemu). Po stracie uświadomiłem sobie, że zaczęła mnie dopadać nadmierna pewność siebie, a co za tym idzie nonszalancja w grze. Chwila nieuwagi, jakiś nagły, wewnętrzny przymus otwarcia pozycji – szybki cios i rynek sprowadził mnie na deski. Pokazał, że nadal trzeba się z nim liczyć, że jednak nie z każdej pozycji wyjdę z tarczą.

W popołudniowej części dnia, próbowałem odrobić straty. Pierwsze zagranie z godziny 15 sprawiało wrażenie, że za chwilę zamieni się w stratę. Nieco redukowałem pozycję, a całość zamknąłem po pierwszej, nieco większej czarnej świecy, kiedy rynek trochę szarpnął o 15:30. Pozycja zamknięta minimalnie nad kreską, choć gdyby spokojniej to rozegrać, do zgarnięcia było jakieś 17 punktów. Kwadrans po 16 ostatnia pozycja w tym tygodniu. Tu już było lepiej, głowa spokojniejsza i wynik nie najgorszy, choć parę punktów więcej można było zdobyć. Straty z poranka udało się odrobić zaledwie w połowie.

Mijający tydzień był dość średni. Zakończyła się seria ośmiu zyskownych zagrań z rzędu, zanotowałem pierwszą pełną stratę od dłuższego czasu. Na 6 zagrań, 4 zakończyłem na plusie. Cieszy fakt, że jest to kolejny tydzień powiększający rachunek. Odkąd zacząłem stosować zysk minimalny, odnotowuję 13 na 17 zyskownych pozycji, tylko 2 razy zagranie nie przyniosło zysku minimalnego i trzeba było zaksięgować stratę.

Czas na weekendowy artykuł skłaniający do samodzielnego myślenia o tradingu. Temat brzmi: czy analiza techniczna jest w stanie Ci zaszkodzić?

Stawiam tezę, że AT (analiza techniczna) może zaszkodzić Twojemu rachunkowi ale nie musi. Im bardziej jesteś początkującym graczem, tym większe na to szanse. Chodzi o to na czym się najbardziej skupiamy w tradingu. Zazwyczaj początkujący gracze upatrują w różnych metodach technicznych swojego świętego Graala. Jest tak dopóki gracz porządnie się nie sparzy na danej metodzie, a prędzej czy później to nastąpi. Ogromna część rachunków początkujących graczy jest zerowana w podobny sposób. Gracz wierzy w AT, skupia się na analizie wykresu, wybiera idealny moment, wszystko ma sprawdzone więc otwiera pozycję. Niestety, pozycja zaczyna przynosić starty, cena dociera do jakiegoś wsparcia czy linii trendu, które gracz sobie narysował. Najpierw kurs narusza ten poziom, strata się powiększa. Następnie cena przełamuje wsparcie ale gracz tłumaczy sobie, że to fałszywe wybicie. Strata powiększa się ale jest trzymana bo przecież analiza była idealna, gramy zgodnie z trendem, a ten nadal trwa (?). Zaczyna się wyszukiwanie innych elementów AT, w których upatrujemy nadziei. Może jakieś formacje świecowe, jakiś trójkąt czy klin – cokolwiek co pozwoli nadal myśleć, że będziemy mieć rację. Strata rośnie, a gracz zaczyna szukać nowego wsparcia, na wyższym interwale – tam są przecież ważniejsze poziomy, więc cena musi się zatrzymać. Strata nadal się powiększa, a im jest większa tym ciężej ją zamknąć. Pojawia się tzw. efekt utopionych kosztów czyli myślenie w stylu “tyle już wytrzymałem, pewnie niedługo będzie odbicie – strata jest tak duża, że już nie warto jej zamykać”. Dalej to już jazda bez trzymanki, aż do wyzerowania rachunku. Taki scenariusz dotyka wielu początkujących traderów. Dotknął także mnie, kilka lat temu … szukając potwierdzenia własnych racji w obliczu narastającej straty, posiłkowałem się także forami internetowymi, cudzymi analizami aby choć na chwilę przekonać się, że moja analiza nadal jest poprawna. Niestety rynek miał gdzieś analizy, strata rosła, a zatrzymać jej nie były w stanie kolejne wsparcia i pozytywne formacje, trendy na wyższych czy też niższych interwałach – zatrzymać stratę mogłem tylko ja sam, wystarczyło kliknąć…

Odnoszę wrażenie, że bardzo wielu graczy uwielbia rysować po wykresach. Nie ma tym nic złego, choć warto wiedzieć, że to co narysujemy tak naprawdę istnieje tylko w naszej głowie. Jeżeli uważasz, że to co rysujesz na wykresie, cała Twoja analiza jest ważniejsza niż Twoja reakcja na to co rynek przyniesie Ci już po otwarciu pozycji, to rzeczywiście analiza techniczna może Ci zaszkodzić. Będzie dostarczała argumentów za tym aby nie wyjść z tracącej pozycji.

Nie chcę negować przydatności różnego typu analiz, planowania scenariuszy – to wszystko może się przydać, ale będąc traderem musisz wiedzieć, że analiza może się nie sprawdzić, a Ty mając otwartą pozycję, powinieneś zapomnieć o swojej analizie i skupić się na reagowaniu na to co dzieje się na wykresie. Jeżeli będziesz wiedział co zrobisz kiedy pozycja zacznie przynosić straty, choćby będziesz wiedział, gdzie się wycofasz ze startą – wtedy AT może działać na Twoją korzyść. Trading zaczyna się z chwilą otwarcia pozycji, w momencie wejścia na rynek – wtedy przeszłość przestaje mieć znaczenie, także wszystkie Twoje rysunki. Trading to przyszłość, a ta zawsze jest niepewna. Tej niepewności nie pozbędziesz się poprzez wyszukane metody AT, a im bardziej skupiasz się na technice, tym bardziej brniesz w ślepy zaułek. Świetnie ujął to Mark Douglas w książce “W transie inwestowania”:

“(…)dlaczego nieskuteczni inwestorzy mają obsesję na punkcie analizy rynku? Pragną oni poczucia pewności, które analiza wydaje się im dawać. Choć niewielu z nich byłoby skłonnych to przyznać, prawda jest taka, że typowy inwestor chce mieć rację w każdej transakcji. Rozpaczliwie próbuje stworzyć pewność tam, gdzie ona po prostu nie istnieje. A ironia polega na tym, że gdyby całkowicie zaakceptował fakt, iż pewności nie ma, stworzyłby pewność, której pragnie: byłby absolutnie pewien, że pewność nie istnieje.”

AT jest dobrym wynalazkiem, kluczowe jest jednak to na czym się skupiasz. Czy jest to lewa strona wykresu (na lewo od punktu otwarcia pozycji) czyli analizy, opinie, metody, przeszłość czy jednak prawa strona wykresu czyli niewiadoma. Jeżeli największą uwagę przykładasz do prawej strony to pracujesz nad planem wyjścia z pozycji, zarówno z zyskiem jak i ze stratą, wtedy będziesz przygotowany na wszystko co się wydarzy. Skupianie się tylko na analizie to rzeczywiście próba szukania pewności tam, gdzie nie ma prawa jej być – na rynkach finansowych (po prawej stronie od Twojego punktu otwarcia pozycji).

Kończąc rozważania, podam ciekawy przykład. Jednym z najsłynniejszych tzw. “trend followers” czyli graczy podążających za trendem jest Ed Seykota. W jednym z wywiadów powiedział, że trendy są tylko złudzeniem, nie istnieją w czasie rzeczywistym, a jedynie w czasie przeszłym dokonanym. Rzeczywiście, po czasie widać jaki panował trend, ale czy wiemy jaki panuje obecnie? Wyobraźmy sobie poniższą sytuację. Jeżeli nie widzielibyśmy części wykresu z czerwonej ramki to w momencie otwarcia pozycji przy niebieskiej kresce, uważalibyśmy słusznie, że gramy zgodnie z trendem. Jak widać po czasie – otworzyliśmy pozycję dokładnie w miejscu zakończenia trendu. A więc, można zadać sobie pytanie – czy grasz z trendem? Hmm… dowiesz się dopiero za jakiś czas.

Przykład ten pokazuje, że nawet grając z trendem musimy liczyć się z tym, że może właśnie się on kończy. Niezależnie od tego jak świetna będzie nasza analiza, musimy skupiać się na prawej stronie wykresu, na tej części niewiadomej czyli na naszej reakcji na to co rynek nam przyniesie. Dobrze ujął to znany trader Larry Hite: “Szczerze mówiąc, nie widzę rynków; Widzę ryzyko, zysk i pieniądze.

To tyle na dzisiaj. Jeżeli macie jakieś pytania albo sugestie – zapraszam do pozostawienia komentarza. Życzę udanego weekend i do zobaczenia niebawem 🙂


Przydatne linki:

Wszystkie odcinki znajdziesz pod tagiemCzłowiek vs. Rynek


Sprawdź możliwości xStation 5 i wypróbuj najnowsze narzędzia w swoim handlu!



tokeneo

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook

To również Cię zainteresuje - Comparic24.tv

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here