Naga Markets



Funt jest zbyt silny na własną szkodę

Latem 1992 r. nieustannie spekulowano, że funt nie przetrwa sztucznie utrzymywanego wysokiego kursu  2.9500, jaki miał w stosunku do Deutschemark w ramach mechanizmu kursów walutowych (ERM) Europejskiej Unii Walutowej.

Bank Anglii był ciągle zmuszany do interweniowania w taki sposób, aby wzmocnić walutę, która była pod wirtualnym oblężeniem. Dla każdego tradera było jasne, że Wielka Brytania będzie nadal “cierpiała”, o ile nie nastąpi naturalna dewaluacja wywołana przez rynek.

Od kilku miesięcy zarządzałem zespołem czterech traderów, którzy byli odpowiedzialni za pozycję banku wobec klienta i za własne zlecenia, a cała sprawa wzbudzała duże zainteresowanie zarówno w banku, jak i poza nim.

Już wtedy, Wielka Brytania wykazywała pewien sceptycyzm wobec większej integracji z UE (wówczas EC). UK odmówiła przystąpienia do ERM, ale nadal utrzymywał politykę nieoficjalnego “naśladowania” Marki Niemieckiej (DEM), która był wzorem antyinflacyjnej polityki pieniężnej i była bardzo podziwiana przez kanclerza Nigela Lawsona i jego poprzednika Geoffrey’a Howe’a. Gdy John Major objął stanowisko kanclerza w 1990 roku, udało mu się przekonać Margaret Thatcher, wbrew jej zdrowemu rozsądkowi, do przyłączenia się do ERM.

Sytuacja ekonomiczna wymaga słabego funta

Przy stopach procentowych na poziomie 15% i stopie inflacji trzykrotnie przewyższającej Niemcy, nie był to najlepszy czas na związanie funta z Deutschemark. W rzeczywistości można argumentować, że pomimo jej znajomości polityki zagranicznej i żelaznej woli, pani Thatcher słabo rozumiała nawet najprostsze podstawy gospodarki.

Latem zarządzałem kilkoma wewnętrznymi zleceniami w imieniu własnego zespołu tradingowego, któremu brakowało Sterlinga. Brałem udział w kilku spotkaniach zespołu. Kiedy dyskutowali o mechanizmie ich pozycjonowania, bali się nie tylko Funta, ale także włoskiego Lira, ponieważ Włochy były w podobnej sytuacji jak Wielka Brytania.

Powszechnie uznaliśmy, że szansa na uratowania funta szterlinga jest bardzo mała i to tylko kwestia czasu gdy tama pęknie.

W piątek przed rozpoczęciem fatalnego tygodnia otrzymałem telefon od szefa skarbu, ostrzegającego mnie, że kapitał własny banku został podwyższony i oczekiwano, że UK Treasury (ministerstwo skarbu) zostanie zmuszone do podjęcia działań w następnym tygodniu. To może nawet doprowadzić do wyborów powszechnych, ale cokolwiek by się nie stało, był przekonany, że pozycja banku jest właściwa i, że mój zespół poradzi sobie z sytuacją. Opanował mnie strach a zarazem ekscytacja z powodu tego, co miało nastąpić.


Już teraz skorzystaj z serii darmowych materiałów edukacyjnych i dołącz do Strefy eLearn portalu Comparic.pl!

Napięcie Rośnie

Kiedy mój kolega i ja przybyliśmy do banku w ten niedzielny wieczór, aby przygotować się do rozpoczęcia handlu w sesji azjatyckiej, na rynku panowało wyraźne napięcie. Nocna zmiana sprawiła, że w ciągu kilku miesięcy wypracowaliśmy sobie “aurę” szacunku w banku, szczególnie, że rzadko jako bank angażowaliśmy się w JPY, które było zarówno cenione, jak i szanowane przez japońskie banki.

Wymyśliliśmy sposób na zarabianie pieniędzy, który był prawdopodobnie nieetyczny, ale ogólnie dawał nam korzystny początek tygodnia. Po otwarciu rynku w Nowej Zelandii (pierwszy rynek otwarty w poniedziałek rano), dzwoniliśmy do banku i prosiliśmy o cenę w rozsądnie małej ilości funta szterlinga, od jednego do dwóch milionów funtów, zwykle w stosunku do dolara, ale czasami w crossie z inną europejską walutą. W normalnych czasach wywołałoby to panikę w banku, do którego dzwoniliśmy, ponieważ podejrzewaliby, że wiemy o czymś, co wydarzyło się w Europie, o czym im nie powiedziano, albo wyczytaliśmy cos z niedzielnych gazet. Przyjmowaliśmy ich cenę, nie miało to większego znaczenia, po której stronie trafiliśmy, chociaż mieliśmy tendencję do uderzania w to, co uważaliśmy za słabsze, mniej chronione, po czym obserwowaliśmy co będzie działo sie dalej.

Bank, który składał nam ofertę, natychmiast pokrywał swoją pozycję i zazwyczaj szedł w tą stronę co my. Tak więc nasze zlecenie zyskiwało w miarę jak rynek się rozkręcał. Gdy poprawiała się płynność, często koło południa w Sydney, zamykaliśmy pozycję i księgowaliśmy z przyzwoitym zyskiem.

Ale ten tydzień nie był odpowiedni do takich gierek… co wydarzyło się później, było najważniejszym (najbardziej zapamiętanym ?) tygodniem mojej kariery.

Jutro powiem wam, jak przebiegał ten tydzień.

Wszystkie teksty możesz śledzić pod tagiem “wspomnienia tradera”

Autor: Alan Hill



tokeneo

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook

To również Cię zainteresuje - Comparic24.tv

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here