Naga Markets


trader plażaNiedawno mój kolega redakcyjny Adam Rak polemizował z Tomaszem Przybycieniem z Daytrader.pl na temat przydatności wykształcenia wyższego w tradingu. W dzisiejszym felietonie spróbuję odwrócić temat na lekcje, które trading daje nam o życiu. Artykuł ten jest jakimś zbiorem doświadczeń, które nie muszą być tożsame z Waszymi, dlatego zachęcam do refleksji we własnym zakresie i dyskusji w komentarzach pod artykułem. Czy ten artykuł sprawi, że będziesz zarabiał? Polecam również artykuł: Edukacja inwestora czyli skąd czerpać wiedzę o tradingu? A teraz do rzeczy.

Pieniądze są nieistotne

Mocno powiedziane, wręcz prowokacyjnie. W codziennym życiu nauczyliśmy się, że pieniądze służą zaspokajaniu fundamentalnych potrzeb. Już jako dzieci nabywaliśmy to przeświadczenie, kiedy rodzice wysyłali nas po żywność do sklepu i skrupulatnie odliczali resztę po powrocie, albo kiedy dostawaliśmy pieniądze na urodziny by kupić sobie wymarzoną grę czy zabawkę. Nic więc dziwnego, że patrząc na pieniądze, myśląc o nich, widzimy oczami wyobraźni to, czego pragniemy i co moglibyśmy sobie za nie kupić. Pieniądze w codziennym życiu są również obiektem silnych emocji – pożądania, strachu, zazdrości – i co więcej, nikt nie traktuje tego jako coś złego. Obawa o utratę środków finansowych uważana jest za coś normalnego, za wyraz rozsądku. Wszystko ok, kiedy traktujemy pieniądze jako zabezpieczenie naszej egzystencji.

Author: epSos .de Creative Commons Attribution License
Author: epSos .de
Creative Commons Attribution License

Kiedy jednak ruszamy na podbój rynków kapitałowych trafiamy w zupełnie inne środowisko – tutaj przewala się miliardy dolarów czy funtów tylko po to, żeby odciąć od tego jakiś ułamek dla siebie. Pieniądze tutaj nie są obiektem obaw i pragnień, a stają się towarem, rzeczą, którą przewala się jak węgiel na hałdach albo siano w młockarni. Pieniądze stają się instrumentem, narzędziem, a zyski punktami czy procentami. Trader detaliczny, który nagle trafia w to środowisko, ryzykuje wielkim szokiem i dużym rozstrojem emocjonalnym, bo on pragnie tych wszystkich pieniędzy, których naturalnie mieć nie może. Jego myślenie dyktowane jest chciwością, a nie chłodną kalkulacją, gubi go brak obojętności w stronę pieniędzy.

Jeśli jednak wrócimy z parkietu giełdowego na panele codziennego życia i powiemy: “pieniądze nie mają znaczenia”, zostaniemy pewnie uznani za filozofa albo oszołoma ;). Trzymając się jednak swojej racji w końcu odkryjemy, że życie ma mnóstwo różnych aspektów niefinansowych, które pieniądze jedynie przysłaniają. Kiedy będziemy musieli podjąć decyzję dotyczącą istotnych spraw w naszym życiu, oczywiście lepiej żeby szły za tym zyski, ale skupienie się tylko i wyłącznie na wymiarze finansowym prędzej czy później sprowadzi nas na manowce. Czy np. w życiu zawodowym lepiej robić to co się kocha za mniejsze pieniądze, czy coś nudnego za większym wynagrodzeniem? Czy lepiej mieć szefa z którym się dobrze rozumiemy i dogadujemy, czy złego szefa który daje wyższą wypłatę? To tylko mocno uproszczone przykłady dylematów, z jakimi przyjdzie nam się w życiu zmierzyć.

W kręgach biznesowych uważa się, że warto przedkładać długoterminową korzyść nad krótkoterminowy zysk, jednak realizacja tego postulatu jest szalenie trudna, gdyż pieniądze przysłaniają rozsądek nader często. Ma to miejsce nie tylko u konsumentów kuszonych promocjami czy obietnicami zysków, ale nieraz firmy decydują się na kontrowersyjne działania by wykonać plan czy poprawić wyniki w krótkim czasie. Tak więc zarówno w tradingu, jak i w życiu, myślenie wyłącznie o tym ile pieniędzy możemy teoretycznie zyskać, będzie mocno zaburzało nasz osąd i ocenę pozostałych czynników. Trader pójdzie na kompromis z okolicznościami, byle szybko zarobić, a człowiek położy na szali ważne aspekty życia, by jeszcze trochę się wzbogacić. Ostatecznie zły szef może nas szybko zredukować, a współpraca z nim nigdy nie będzie pełna i nie będzie prowadziła do owocnych, długoterminowych rezultatów. Z kolei rodzina długo nam nie zapomni zażartej walki o udział w spadku po krewnym.

Anton Kreil mówi: “Jest milion dróg do miliona”. Z tym twierdzeniem potencjalnie można się zgodzić. Problem tylko w tym, że kierując się tylko i wyłącznie pieniędzmi, raczej własnej drogi nie znajdziemy. Pieniądze wszak są rezultatem zamiłowania, talentu, ciężkiej pracy i determinacji… albo chociaż dziedziczenia. Od marzeń o milionie nikt się przecież jeszcze nie wzbogacił. Zobacz także: 10 sposobów na finansowy sukces według ex-Goldmana Antona Kreila

Pieniądz nie ma wartości sam w sobie

Creative Commons autor: Images Money
Creative Commons
autor: Images Money

Rynki, jak nic innego, uczą nas, że pieniądz jest względny. Nie ma jednej ustalonej wartości, ta wartość zmienia się w zależności od dóbr i okoliczności. Jeśli akcje firmy A mogą kosztować na początku roku 5 złotych, a na koniec roku 25 zł, to czy możemy być czegokolwiek pewni w kwestii pieniądza? To samo tyczy się innych towarów – cukru, kawy, benzyny, elektroniki etc. Zwykle ceny dóbr pierwszej potrzeby są bardziej stabilne, ale też potrafią zmienić się wyraźnie w ciągu roku. Więc ile jest warte 5 zł czy 25 zł? Doskonale pokazuje to sytuacja z przełomu lat 80. i 90. w Polsce, kiedy zarabiano w milionach, a szalejąca w pewnym momencie inflacja zmieniła obraz polskiego pieniądza bardzo wyraźnie, co ostatecznie zakończyło się denominacją. To wszystko było możliwe dlatego, że pieniądz nie jest niczym stałym, nie jest magicznym biletem do świata pragnień, którego nikt nam nie odbierze.

yellen-teaching-draghi-how-to-print-money-funny-photoWchodząc na parkiet, jeśli nie studiowaliśmy ekonomii, w którymś momencie zaczniemy poznawać prawdziwą funkcję pieniądza, inną od tej, której nauczyło nas życie i rodzice. Zrozumiemy, że pieniądz służy jako pośrednik w transakcjach, w przenoszeniu wartości, w przeliczaniu punktów, bez konieczności zachodzenia podwójnej zbieżności potrzeb. Bez pieniądza tkwilibyśmy w gospodarce barterowej, w której żeby doszło do transakcji, musiałaby zajść podwójna zbieżność potrzeb – a więc nabywca naszego towaru musiałby zaoferować jednocześnie towar, którego my byśmy w danej chwili potrzebowali. Jest to dość trudne do wykonania. Kiedy wprowadzimy pieniadz do układu, który jest akceptowalny w każdym momencie i służy do odzwierciedlenia wartości transakcji, wymiana stanie się znacznie łatwiejsza. Jednocześnie pieniądz jest traktowany czysto instrumentalnie przez rządzących wykonujących budżet i nakładających podatki, a także przez banki centralne, które mają w tym zakresie ogromną władzę rozciągającą się nad naszymi rachunkami i portfelami.

A więc czy kupujemy i sprzedajemy akcje albo dolary za euro, pieniadze same się nie rozmnażają – są one jedynie medium wartości, jednostką rozliczeniową. Dziś 10 zł to $2.50, a za tydzień mogą to być 3$ albo $30. Podobnie kiedy idziemy do sklepu spożywczego, musimy przecież zrobić zakupy, bo pieniędzmi się nie najemy.

Czujesz się jak milion dolarów

Liczba milionerów zwiększa się coraz dynamiczniej
Liczba milionerów zwiększa się coraz dynamiczniej

Każdy chce się dorobić pierwszego miliona. Wspaniała sprawa. Wydaje się, że milion na koncie zapewni wspaniałe życie. Tylko milion czego? Złotych, dolarów? A może dolarów z Zimbabwe? Okazuje się jednak, że mając milion mamy tylko cyfrę na koncie. Wyobraź sobie, że trafiłeś złoty trade, albo szóstkę w totka i na Twoim koncie leży już siedmiocyfrowa kwota. Czy nagle stałeś się lepszym człowiekiem? Czy jesteś mądrzejszy? Szczęśliwszy? Pewnie rozpiera Cię radość. Kupujesz wymarzony samochód i dom. Jesteś zasobniejszy w rzeczy materialne. Ale po co Ci duży piękny dom, żeby stał pusty? Czy nadałeś tym rzeczom sens inny niż sprawienie sobie radości? Czy nadałeś swojej osobie wartość uzależnioną od  salda na koncie? Co poświęciłeś, żeby do tego dojść? O czym zapomniałeś skupiając się na pieniądzach? Czy milion dolarów pomógł komukolwiek znaleźć kochającą, dobrą żonę i dobrze wychować dzieci?… Przecież to tylko cyferki.

Cena to nie wszystko

Money IssuesCzęsto słyszę od inwestorów “w cenie jest wszystko”, “cena pozwoliła przewidzieć to i tamto”. Ropa rok temu kosztowała 100$, a w zeszły piątek $29. Można powiedzieć, że ktoś nieźle rozcieńcza te baryłki :). Albo zmalały o 70%. Kiedy jednak idziemy do sklepu na zakupy, albo po nowy telewizor, punktem wyjścia już podświadomie będzie porównanie cen. Prawdziwą sztuką będzie jednak porównanie wartości wewnętrznej, a nie tej na etykiecie. Jak mówi powiedzenie “Oszczędny płaci dwa razy” – czy kupując tańszy produkt niższej jakości, faktycznie oszczędzamy? Albo dokonujemy korzystnej transakcji?  Innym razem sam fakt, że wszyscy chętnie kupują coś, co jest drogie nie znaczy że będzie to dla nas dobry zakup.

Banalnym przykładem, który jednak funkcjonuje w codziennym życiu jest wprowadzenie mniejszych opakowań. To w jednym z dyskontów pojawiły się butelki Coca-Coli o dziwnej pojemności 1.75L, bo były tańsze. Taka taktyka stosowana jest przy wielu produktach i widać działa.

złotoZ jednej strony podświadomie patrzymy na drogie produkty, jak na bardziej wartościowe, a tanie traktujemy z góry. Ludzi, którzy więcej zarabiają, zwykliśmy traktować jako mądrzejszych, a ich rady jako bardziej wartościowe, mimo że nie analizujemy w jaki sposób doszli do pieniędzy czy w jakiej dziedzinie rzeczywiście są specjalistami. Takim ludziom powszechnie przypisuje się wyższy status społeczny lub w jakiś sposób się ich podziwia mimo, że nie wiemy jakimi na prawdę są ludźmi – czy np. biją żonę w domu albo może dorobili się na oszustwie. Podobnym złudzeniom ulegać będziemy na rynkach, kiedy analizować będziemy wyłącznie cenę waloru bez skupienia się na czynnikach stojących za taką a nie inną wartością liczbową.

Emocje nie pomagają

sleeping-trader_798865iStając na deskach parkietu giełdowego będziemy usilnie doskonalić swój warsztat inwestora starając się wypracować większe czy bardziej stabilne rezultaty. Jednak zawsze będzie jakiś nieuchwytny czynnik, który będzie nam utrudniał działanie i niweczył wysiłki. Z czasem zorientujemy się, że są to silne emocje, jakim jesteśmy poddawani na rynku. Obserwacja emocji i spłaszczanie krzywej dwubiegunowej obrazującej cykliczne przejścia między euforiią i depresją to absolutne fundamenty dobrego tradingu.

W życiu codziennym emocje postrzegamy często jako coś dobrego. Miłość, radość, szczęście. Jednak z tych emocji wynikają też te negatywne, jak zazdrość, złość, nienawiść, smutek. Można powiedzieć, istna kolejka górska. Jednak wszystkie emocje, te dobre i złe, bardzo utrudniają spokojne, racjonalne funkcjonowanie. Zakochani mają pstro w głowie, a w złości często zrobimy coś, czego będziemy później żałować – później, czyli kiedy emocje opadną. Złość, smutek, ale też euforia będą nas nierzadko prowadziły na stracenie, jak chodzi o trading. W realnym życiu skutki nie zawsze będą tak bezpośrednio odczuwalne, jak w przypadku bilansu na koncie, choć i tutaj zdarzy nam się wydać pieniądze rozrzutnie czy wpakować w finansowe tarapaty.

Tylko spokój nas uratuje.

AliorTraderChallengePracując zawodowo zetkniemy się nieraz z trudnymi sytuacjami w pracy – mogą to być starcia i konflikty z współpracownikami, z przełożonymi, albo sytuacje negocjacyjne w których poddani jesteśmy presji czy “wrogim” zachowaniom. Tarcia w pracy najpewniej dotyczyły będą spraw zawodowych, jednak nieumiejętność trzymania emocji w ryzach szybko może przenieść je na grunt osobisty prowadząc do destrukcji w relacjach oraz wspólnych projektach. Nieumiejętność odsunięcia emocji może wręcz uniemożliwić współpracę. Natomiast w negocjacjach wprawny negocjator będzie próbował wodzić nas za nos prowadząc grę właśnie na naszych emocjach. Jeśli im ulegniemy, oddamy mu kontrolę nad procesem i albo położymy negocjacje albo przegramy nie wiedząc nawet kiedy to się stało. Spokój i opanowanie pomogą nam zarówno w tradingu, jak i w pracy, ale też w domowych pieleszach, gdzie różne afery towarzyszące małżeństwu czy wychowywaniu dzieci są nieuniknione.

Dyscyplina i realizacja planu

Często w życiu znajdziemy się w trudnej sytuacji, będziemy musieli poradzić sobie z problemem, w stresie. Jednak emocje i stres na pewno nie pomogą nam uporać się z kłopotem, a jeszcze mogą pogorszyć sytuację. Jeśli mamy plan i go realizujemy, coś idzie nie po naszej myśli, nie miotajmy się. Jeśli mamy pewność, że działamy dobrze, realizujmy plan w sposób zdyscyplinowany, ten plan który układaliśmy z chłodną głową. Nie podejmujmy kluczowych decyzji na gorąco, ochłońmy, spróbujmy przemyśleć nowe okoliczności na spokojnie. Nie zmieniajmy zdania pod wpływem chwili.

Mając plan działania warto mieć również warianty niekorzystne i metaforyczny “stop loss”. Trzeba widzieć, kiedy odpuścić, kiedy nie mamy szans na realizację założeń, kiedy stracą one sens. Czasem nie będzie sensu tkwić w przegranej sytuacji, lepiej uciąć stratę i szukać nowych możliwości. Innym razem konsekwencja i realizacja założeń zaowocuje sukcesem o ile analiza była poprawna.

Ryzyko nie jest płaskie

risk-miscalculationW życiu często ryzyko traktujemy jako płaską wartość pod tytułem: “ile mogę stracić”, “ile mnie to będzie kosztować”. Bardzo podobnie działamy w tradingu, co jednak jest podejściem ograniczonym. Oprócz wysokości możliwej straty powinniśmy brać też pod uwagę prawdopodobieństwo jej poniesienia oraz rozłożenie w czasie. Ryzyko w różnych momentach i okolicznościach będzie miało różne natężenie, może się zmieniać nie tylko wraz z naszą percepcją, ale też wraz ze zmieniającymi się okolicznościami. Coś co dziś może się wydawać śwetnym pomysłem na biznes, już jutro może popsuć odpowiednia ustawa rządu mająca daną dziedzinę życia uregulować. Transakcja na rynku może wyglądać świetnie, aż do najbliższego posiedzenia banku centralnego czy odczytu PKB.

Trzeba być specjalistą od wszystkiego

AliorTrader-oprocentowanie_rachunkowWchodząc w świat tradingu oraz inwestowania okazuje się, że musimy nauczyć się całkiem nowej dziedziny wiedzy. Czytamy fora, strony internetowe, książki. Do tego musimy odnaleźć się w dużej ilości wiedzy i przyswoić ją. Inwestując stajemy się po trochu ekonomistą, analitykiem, traderem, zarządzającym, psychologiem, statystykiem czy negocjatorem (tłumacząc się później przed żoną ;)). Okazuje się, że wiedza z różnych dziedzin jest przydatna i pomaga w różnych momentach w naszych inwestycjach. Co więcej, rynek się zmienia, siły ruszające rynkiem się zmieniają, a my stale musimy się dokształcać, edukować, adaptować do zmieniających się warunków, a także szukać nowych możliwości.

Tymczasem do życia często podchodzimy na zasadzie – “Znam się na tym co robię, a reszta mi niepotrzebna”. Jednak im lepiej znamy się na różnych sprawach, im bardziej dokształcamy się w różnych praktycznych dziedzinach, tym lepiej nam się żyje. Kiedy idziemy do banku, musimy być trochę finansistą, trochę matematykiem, a trochę prawnikiem, żeby nas zwyczajnie nie “oszwabili” na “świetnej ofercie”. Jako kierowca musimy być też trochę fizykiem czy mechanikiem, a w domu musimy być po trochę kucharzem, elektrykiem, sprzątaczką i pedagogiem.

Kiedy idziemy do pracy szukamy podświadomie tzw. “strefy komfortu”. Najchętniej na jednej posadzie i z jednym zestawem umiejętności tłuklibyśmy to samo do emerytury. “Socjologowie” podkreślają, że kiedyś znacznie łatwiej było dotrwać do emerytury na jednej posadzie, tymczasem dziś ludzie muszą przebranżawiać się kilka razy w życiu. Czy to źle? Niekoniecznie. Z pewnością niewygodnie. Jednak świat kręci się szybko, nowe możliwości wyrastają każdego dnia, osoby które się nie dopasowują, zostają tak naprawdę z tyłu.

Czy zatem rynki kapitałowe są aż tak inne od tego, co możemy zastać w realnym świecie? Zapraszam do dyskusji.



tokeneo

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook

To również Cię zainteresuje - Comparic24.tv

3 KOMENTARZE

  1. @Adam
    Zgoda. Może dawać wykłady, jak Jordan Belford albo Madoff ;). Jednak nie świadczy to o nim dobrze jako o człowieku, no i jednak nie grał fair wobec innych zawodników w tym wyścigu 😉

  2. Myślę, że jak ktoś dorobił się na dobrym przekręcie to też ma łeb na karku. Nie mowie tutaj o oszukiwaniu zwykłych ludzi.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here