Naga Markets



Euforia na rynku amerykańskich akcji, która przy relatywnie niskich rentownościach amerykańskich obligacji skarbowych przełożyła się także na wzrosty wartości walut krajów rozwijających się, dość szybko skończyła się. Pozostały natomiast stare problemy, które wywołują presję na wiele walut Ameryki Łacińskiej czy Azji, a pośrednio także wspierają dolara.

Koronny przykładem na to jest oczywiście turecka lira. Poza poważnym sporem Turcji ze Stanami Zjednoczonymi wczoraj okazało się także, że finansowa pomoc z Niemiec, o której pisał „The Wall Street Journal”, prawdopodobnie nie dojdzie do skutku. Dziś dodatkowo okazało się, że w samym lipcu Turcja miała aż 6 miliardów dolarów deficytu na rachunku obrotów towarowych (o 0,5 mld więcej niż oczekiwali ekonomiści). Dużo słabiej niż można było oczekiwać wyglądały także wyniki turystyki. Po załamaniu z 2016 r., kiedy liczba zagranicznych odwiedzających spadała w niektórych miesiącach o 40 proc., od marca 2017 r. widać było solidne wzrosty. W lipcu jednak napływ turystów był jedynie o 11,7 proc. większy niż w analogicznym okresie ub.r. To najgorszy wynik właśnie od wspomnianego wcześniej marca 2017 r. Para USD/TRY wyraźnie rośnie od początku tygodnia i przekroczyła już poziom 6,4.

Inne waluty państw wschodzących także odczuwają poważna presję. Wczoraj brazylijski real osiągnął historyczne minima. Obecnie ta waluta jest wyprzedawana ze względu na problemy polityczne w tym kraju i brak dobrego scenariusza dla gospodarki po zaplanowanych na październik wyborach. Nowe minima także osiągnęło argentyńskie peso, gdzie władze nie są w stanie zapanować nad zbyt wysoką inflacją i to pomimo zobowiązań w stosunku do MFW (Fundusz na pomoc przeznaczy do 50 mld dolarów).

Dobry sentyment skończył się także na meksykańskim peso, a coraz większym zmartwieniem staje się całkowicie niewydolna Wenezuela. Rosnące grono krajów z problemami w Ameryce Łacińskiej (Brazylia, Argentyna, Wenezuela) zaczyna sugerować, że nie tylko poszczególne państwa, ale cały region może być narażony na większe od oczekiwań turbulencje ekonomiczne.

Poza lirą czy latynoamerykańskimi walutami pod presją znajduje się indyjska rupia (najniższy poziom w historii do dolara). Około pół procenta traci także juan (akurat jednak chińska waluta ostatnio była wyjątkowo stabilna). Wszystkie te elementy sugerują, że strach w gospodarkach rozwijających jest poważny. Nie zmieniają tego nawet nowe rekordy na amerykańskich parkietach. To szczególnie niepokojący sygnał, bo jeżeli jest tak silny strach o reala, rupię, lirę czy argentyńskie peso przy stosunkowo dobrych warunkach zewnętrznych, to jeżeli zobaczymy większą korektę ostatniego optymizmu w USA, można nawet spodziewać się paniki w najbardziej wrażliwych krajach (tych z poważnymi deficytami na rachunku obrotów bieżących bądź niestabilną sytuacją polityczną).

Silna wyprzedaż na niektórych walutach rynków wschodzących i odrabianie strat przez dolara wywiera presję na polską walutę. Przed południem EUR/PLN dochodził nawet do poziomu 4,29, a za dolar wzrastał o 4 grosze w porównaniu do wczorajszych minimów.

Potwierdza się więc to, o czym pisaliśmy ostatnio, że optymizm związany z sytuacją w USA raczej nie przełoży się na kontynuację aprecjacji złotego, a ryzyko jego umiarkowanego osłabienia jest stosunkowo duże. Wydaje się, że ten scenariusz powinien nadal być w grze, zwłaszcza że w najbliższych dniach nie można wykluczyć ogłoszenia kolejnej tury amerykańskich ceł na towary importowane z Chin. To może pogorszyć również ogólny sentyment globalny, który był jednym z elementów wspierających PLN.

Marcin Lipka – Cinkciarz.pl



Conotoxia

Dołącz do dyskusji logując się za pomocą Facebook

To również Cię zainteresuje - Comparic24.tv

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here