CMC Markets

W czerwcu poinformowaliśmy o oficjalnym zaakceptowaniu interwencji produktowej European Securities and Markets Authority (ESMA). Na mocy nowych przepisów paneuropejskiego regulatora dźwignia finansowa oferowana przez podmioty rynku pozagiełdowego inwestorom detalicznym zostanie drastycznie obniżona. O wpływie zmian wchodzących w życie już od 1 sierpnia rozmawialiśmy z Markiem Wołosem, ekspertem Izby Domów Maklerskich ds. rynków OTC.


[Inwestorzy] inwestujący na najpopularniejszej parze walutowej jaką jest eurodolar z depozytem jeden procent, po wprowadzeniu interwencji ESMA, czyli po 1 sierpnia, będą musieli złożyć już trzy procent depozytu. Jeśli ktoś inwestuje w kontrakty na kryptowaluty będzie musiał złożyć bardzo duży, bo 50-cio procentowy depozyt (…) to przede wszystkim jest cios dla inwestorów – przekonuje Marek Wołos z polskiej Izby Domów Maklerskich w rozmowie z redaktorem Comparic.pl.

Nowe przepisy ESMA to również spory cios dla europejskiej branży forex – w tym polskich brokerów oferujących handel kontraktami na różnice kursowe (CFD). Marek Wołos porównuje postinterwencyjną sytuację w Europie do wyścigu Formuły1 w którym część z bolidów może poruszać się z maksymalną prędkością, zaś pozostałe muszą przestrzegać ograniczenia w wysokości 30 kilometrów na godzinę.

Mowa tu przede wszystkim o nierównościach jakie będą mieć miejsce, gdy europejskie podmioty zostaną przymuszone do wprowadzenia zmian w swojej ofercie. A te wcale nie są kosmetyczne. Z końcem lipca inwestor z Unii Europejskiej może zapomnieć o dźwigni wyższej niż 30:1 – tyle bowiem obowiązywać będzie maksymalny lewar na najpłynniejszych, głównych parach walutowych. Sytuacja w przypadku CFD na kryptowaluty wydaje się jeszcze gorsza. Obecnie wiele polskich i zagranicznych podmiotów oferuje dźwignię na te instrumenty w wysokości nawet 20:1. Po interwencji ESMA lewar w przypadku CFD na Bitcoina, Litecoina czy Ethereum zmniejszy się do poziomu 2:1. W efekcie inwestor będzie zmuszony wpłacić na rachunek brokerski nawet dziesięciokrotnie więcej pieniędzy by móc kontynuować handel na dotychczasowych warunkach.

Tymczasem wytyczne ESMA nie obowiązują podmiotów spoza jurysdykcji europejskiego regulatora. Podmioty zarejestrowane w Szwajcarii, Bliskim lub Dalekim Wschodzie, a także Australii z pewnością nie omieszkają wykorzystać przewagi konkurencyjnej, jaką daje możliwość oferowania klientowi z Europy wyższej dźwigni. Zwłaszcza, że jak podkreśla Wołos, nie istnieją żadne przepisy mogące powstrzymać inwestora z Polski, Niemiec, czy Wielkiej Brytanii przed skorzystaniem z oferty firm inwestycyjnych spoza Unii Europejskiej.

Więcej na temat interwencji ESMA, jej wpływie na portfele inwestorów detalicznych oraz konkurencyjność polskiej branży finansowej można znaleźć w wywiadzie wideo.

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook

STO

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here