Naga Markets



Christopher Dembik z Saxo BankJedni twierdzą, że gospodarka Stanów Zjednoczonych umocni się znacząco, co wpłynie zarówno na pogorszenie ekonomii Chin. Przeciwna strona jest zdania, iż to Chiny kolejny raz “podciągną” znacząco jakość gospodarki globalnej. Wszystko wskazuje na to, że punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia.. na danej półkuli.

Więcej na ten temat w rozmowie z portalem Comparic.pl powiedział Christopher Demik, główny analityk makroekonomiczny w Saxo Banku.

Wojna walutowa, pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Chinami. Jakie jest jej tło?

Obecnie największym problemem nie jest wojna handlowa jako taka. Wojna handlowa zaledwie przysłania olbrzymi problem, jakim jest wojna walutowa. Widzimy, że chińskie władze starają się przeprowadzić internacjonalizację swojej waluty – juana – w celu ograniczenia hegemonii dolara amerykańskiego. Musimy zatem zrozumieć, że o ile wojna handlowa z pewnością generuje skutki ekonomiczne, ważniejsze są działania ze strony Pekinu, mające na celu rozpowszechnienie stosowania chińskiej waluty w większej liczbie krajów, w szczególności na większej liczbie giełd. Można zauważyć, że chińskie władze odnoszą spore sukcesy w tym zakresie, w szczególności na rynkach afrykańskich i latynoamerykańskich, co z pewnością negatywnie wpływa na dolara amerykańskiego. Wiele krajów, zwłaszcza rynków wschodzących, uważa, że w zbyt wielkim stopniu zależne są od amerykańskiej waluty, a zatem starają się znaleźć jakąś alternatywę. Na razie wygląda na to, że taką alternatywę zapewnia juan chiński.

Czy możliwa jest sytuacja, w której polityka pieniężna Stanów Zjednoczonych i Chin w jakimś stopniu wpłynie na warunki na innych rynkach, nie tylko na kursy walut?

W kontekście polityki pieniężnej największym problemem jest to, że w Stanach Zjednoczonych mamy do czynienia z tzw. „odejściem od luzowania ilościowego”, co oznacza, że mamy mocniejszego dolara i mniejszą płynność na rynku. Taka sytuacja jest zwykle bardzo niekorzystna dla wszystkich aktywów wysokiego ryzyka, podobnie jak dla długu i walut gospodarek wschodzących. Niższa płynność na rynku i mocniejszy dolar generują negatywne skutki. Równocześnie jednak widzimy, że chińskie władze dążą do wdrożenia bodźców o charakterze fiskalnym i pieniężnym, ponieważ rozumieją, że konieczna jest minimalizacja negatywnego oddziaływania wojny handlowej i globalnego spowolnienia gospodarczego.

To bardzo interesujące: z jednej strony mamy Stany Zjednoczone, w coraz większym stopniu usztywniające swoją politykę pieniężną, a z drugiej strony zaczynamy zdawać sobie sprawę, że Pekin dąży do bardziej akomodacyjnej polityki pieniężnej. Najbardziej istotny jest fakt, iż sztywniejsza polityka pieniężna negatywnie wpływa na aktywa wysokiego ryzyka, jednak biorąc pod uwagę chińskie dążenie do wdrożenia dalszych bodźców fiskalnych, przyczyni się to do złagodzenia negatywnych skutków w postaci mniejszej płynności na rynku. Powiedziałbym, że istnieje pewna równowaga. Nie przewiduję, by na świecie – a w szczególności na rynkach wschodzących – zapanował kryzys podobny do tego z końca lat 90., ponieważ znajdujemy się w innej sytuacji: mamy do czynienia nie tylko z coraz sztywniejszą polityką pieniężną – dotyczy to Stanów Zjednoczonych i strefy euro, ale Chiny dążą do wdrożenia kolejnych bodźców, co wesprze chińskiego juana kosztem walut rynków wschodzących i wspomoże globalny rynek akcji.

Chińsko-amerykańska sytuacja i jej wpływ na gospodarkę Polski ?

Konflikt pomiędzy Chinami a Stanami Zjednoczonymi miał dotychczas bardzo ograniczony wpływ na sytuację globalną. Szacujemy, że taryfy celne dotyczą zaledwie 4% światowych obrotów handlowych. Wiele uwagi poświęcamy wojnie handlowej, jednak w istocie nie ma ona aż tak negatywnych skutków w skali globalnej. Wiemy, że przyczyni się do przyspieszenia światowej recesji, jednak nie jest to jej najważniejszy czynnik.

Proces ten rozpoczął się już wcześniej i wiemy jedynie, że to polska gospodarka, czyli rynek wschodzący, w znacznym stopniu zależny od sytuacji światowej, dotychczas okazywała się wystarczająco silna, by stawić czoła tym wyzwaniom i zminimalizować ich negatywne skutki. Porównałbym obecną sytuację do tej z 2013 r., czyli do okresu ograniczania skupu aktywów przez Rezerwę Federalną, która była negatywna dla rynków wschodzących. W porównaniu z 2013 r. polska gospodarka jest znacznie silniejsza, zarówno pod względem bieżącego deficytu walutowego, który jest znacznie niższy, jak i aktywności gospodarczej, która jest nieco większa, a zatem w kontekście PKB obecna sytuacja Polski jest znacznie lepsza. Dlatego nadal jestem optymistą w odniesieniu do polskiej gospodarki, polskiej giełdy i polskiego złotego, ponieważ uważam, że Polska dysponuje wieloma narzędziami minimalizacji negatywnych skutków światowej wojny handlowej.

Czy jesteśmy świadkiem wyhamowania całej gospodarki światowej, czy tylko zaledwie kilku, co prawda ważnych, państw?

Pod koniec 2017 r. w Saxo Banku zaczęliśmy mówić, że należy być świadomym hamowania globalnego impetu gospodarczego i że aktywność gospodarcza jest coraz mniejsza, a przynajmniej będzie coraz mniejsza w wielu krajach. W istocie widzimy, że w Stanach Zjednoczonych, w strefie euro, w krajach rozwiniętych, ale także wschodzących, aktywność gospodarcza w mniejszym lub większym stopniu hamuje. Fakt, iż Stany Zjednoczone nadal wykazują dobre odczyty PKB wynika wyłącznie z „efektu Trumpa” dotyczącego inwestycji przedsiębiorstw, o których zadecydowano jeszcze przed objęciem urzędu przez prezydenta.

W istocie jednak wiemy, że obecny cykl koniunkturalny dobiega końca, co oznacza, że w 2019 r. najprawdopodobniej dane ekonomiczne okażą się wyraźnie gorsze, w szczególności w krajach rozwiniętych, w Stanach Zjednoczonych czy w strefie euro. W stanach Zjednoczonych istnieje ryzyko recesji, jednak nie wiemy, kiedy ona nastąpi – może w przyszłym roku, może w 2020 r. – nie wiemy tego, ale widzimy, że wskaźniki wyprzedzające sygnalizują spadek tempa wzrostu aktywności gospodarczej wśród Amerykanów. Jestem nadal optymistą, ponieważ uważam, że Chiny, czyli zasadniczy czynnik aktywności gospodarczej, będą się starały pobudzić globalną aktywność gospodarczą.

Należy pamiętać, że w 2010 r. to Chiny pomogły w wyjściu ze światowego kryzysu ekonomicznego, zapewniając poprzez kredyty napływ kapitału do światowej gospodarki. Teraz zrobią mniej więcej to samo, ponieważ uważają, że wojna handlowa przyniesie negatywne skutki. Sytuacja jest skomplikowana: światowe kraje rozwinięte hamują – powoli, nie ma powodów do niepokoju – a równocześnie Chiny rozumieją, że konieczne jest przyspieszenie, naciskanie na dalsze kredyty w gospodarce, wspieranie tej gospodarki – i to pozytywnie wpłynie na warunki ekonomiczne w skali globalnej.

Czy plan Trumpa dotyczący obniżenia podatków pozytywnie wpłynął na amerykańską gospodarkę, czy to tylko iluzoryczny efekt?

Efekt ten nie jest iluzoryczny – historia wykazuje, że każde państwo, które podejmuje decyzję o nałożeniu taryf celnych w perspektywie krótkoterminowej odnotuje pozytywne skutki dla gospodarki. Wiemy jednak również, że w perspektywie długoterminowej wpływ takiej polityki w skali krajowej będzie negatywny, w szczególności biorąc pod uwagę wysoką inflację, i wielu przedsiębiorców ma świadomość tego, że nowe cła nie pomogą im zwiększyć konkurencyjności w dłuższej perspektywie. Można dziś zauważyć, że taryfy Trumpa mają do pewnego stopnia pozytywny wpływ na niektóre sektory gospodarki. Obawiamy się jednak, że w dłuższej perspektywie spowoduje to wzrost inflacji w Stanach Zjednoczonych – która i tak jest już dość wysoka – a zatem w dłuższej perspektywie wpływ ten będzie negatywny. Dla polityka, dla którego najważniejsza jest zwykle perspektywa krótkoterminowa, wpływ ten będzie pozytywny, co może pomóc Trumpowi podczas wyborów uzupełniających.

Które z największych państw mają najlepsze prognozy gospodarcze? Z czego to wynika?

Nadal jestem optymistą w odniesieniu do chińskiej gospodarki. Mam świadomość, że kraj ten jest bardzo zadłużony, że występują tam problemy społeczne, a niedługo również i wyższe bezrobocie, jednak jeżeli przyjrzymy się większości chińskich danych ekonomicznych można dostrzec, że chińskie władze rozumieją, że już wkrótce instytucje parabankowe mogą stanowić problem i że w pewnym momencie rozpocznie się fala bankructw w sektorze bankowym. Celem Pekinu jest ocalenie pięciu dużych banków krajowych, które są kluczowe dla aktywności gospodarczej. Władze będą dążyć do ograniczenia ryzyka związanego z tymi bankami, a równocześnie rząd jest w stanie bardzo szybko interweniować na rynku w przypadku wstrząsów zewnętrznych czy wewnętrznych. Chiny dysponują dużą ilością pieniędzy – o ile dobrze pamiętam, ich rezerwy walutowe wynoszą około 300 bln USD, a zatem jest to olbrzymia kwota ułatwiająca interwencję na rynku. Dlatego w dłuższej perspektywie jestem optymistą, jeśli chodzi o chińskie władze.



tokeneo

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook

To również Cię zainteresuje - Comparic24.tv

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here