TMS


Tomasz Jaroszek DoradcaTvTo już kolejny rok z rzędu, kiedy jednym z prelegentów podczas konferencji Invest Cuffs będzie Tomasz Jaroszek – blogger i youtuber. Twórca portalu Doradca.tv i autor takich projektów jak chociażby „Śladami Warrena Buffetta”. Tomasz pisze o finansach, bo uważa to za jeden z najważniejszych i najbardziej zaniedbanych w Polsce tematów. Jak sam piszę na swoim blogu: “Edukacja finansowa jest kosmicznie ważna, bo tylko dzięki niej więcej zarabiamy, oszczędzamy, skutecznie inwestujemy i nie wpadamy w żadne pułapki czy spiralę zadłużenia.” Więcej na temat jego osoby przeczytasz tutaj, tymczasem zapraszam do zapoznania się z wywiadem, którego udzielił nam zwycięzca konkursu na męski blog roku Men’s Health 2016:


Witaj Tomku! Biorąc pod uwagę, że nie jest to pierwszy wywiad, który mam przyjemność z Tobą przeprowadzić, chciałbym skupić się dziś na rzeczach, o których jak dotąd nie przyszło nam porozmawiać. Jak sam przyznałeś na swoim blogu, rok 2018 minął tak błyskawicznie, że nawet się nie obejrzałeś. Był to okres, w którym doszło u Ciebie do dość ważnej zmiany (przynajmniej niektórzy traktują to dość poważnie). Jak mawiają: zmiana kodu na „3” z przodu 😉 Czy jako doświadczony trzydziestolatek wciąż odczuwasz te same emocje, które towarzyszyły Ci w czasach, kiedy rozpoczynałeś swoją przygodę z inwestowaniem?

Z każdym kolejnym rokiem na giełdzie inwestor uczy się różnych zależności rynkowych, ale też samego siebie, swoich mocnych cech i tych, które sabotują nasze własne działania. Wydaje mi się, że z każdym rokiem uczę się lepiej minimalizować straty i nie daję się już ponieść spekulacji jak kiedyś. To czyni inwestowanie dużo mniej ekscytującym, ale dużo sensowniejszym w długim terminie. Można powiedzieć, że od ostatniego spotkania w Krakowie powiększałem horyzont czasowy inwestycji, nieco przemeblowałem swój portfel i w związku z nieciekawym półroczem na GPW, sporą część środków trzymałem w gotówce i powoli otwieram się ambitniej na spółki amerykańskie.  

Mam wrażenie, że jestem na dobrej drodze budowania długoterminowego portfela inwestycyjnego, wykorzystując okazje na naszym rynku i przecenie w USA. Nie jestem zwolennikiem teorii, że tuż za rogiem czai się wielki kryzys jak ten z 2008 roku. Bliżej mi do wizji zwykłego spowolnienia albo spokojnej bessy, ale bez krachu, jakiego spodziewa się wielu inwestorów. Kryzysy wybuchają wtedy, gdy są całkowicie niespodziewane. Nie na darmo mówi się, że każda hossa rośnie na strachu inwestorów. 

Moim osobistym największym osiągnięciem ostatniego roku jest większa cierpliwość, której kompletnie brakowało mi na początku inwestowania czy nawet jeszcze kilka lat temu. Mogę mieć na celowniku spółkę przez kilka miesięcy, a później rozłożyć budowanie pełnej pozycji na kilka transakcji. Kiedyś kupiłbym wszystko od razu, bo chciałem zarobić szybko i dużo. Niestety te dwa słowa nie idą ze sobą w parze na rynku. 

Miniony rok był dla Ciebie dość intensywny. Jednym z najważniejszych projektów, które udało Ci się zrealizować był chyba wyjazd do Omaha na walne zgromadzenie spółki Warrena Buffeta. Jak sam przyznajesz, podróż ta była dla Ciebie „gigantyczną wartością edukacyjną”. Jak spotkanie żywej legendy wpłynęło na Twoją percepcję zawodu inwestora i całej branży?

Zdecydowanie wyjazd do Omaha był dla mnie najważniejszym wydarzeniem ubiegłego roku i pozwolił mi spojrzeć na rynek i samo inwestowanie z dużo szerszej perspektywy. Buffett nie byłby najwybitniejszym inwestorem na świecie, gdyby urodził się w Polsce. Ba, nie wiem czy dałby radę w jakimkolwiek europejskim kraju – otoczenie rynkowe ma ogromne znaczenie, co widać również doskonale na wykresach. Przespaliśmy hossę ostatniej dekady, a w ubiegłym roku mieliśmy więcej afer na rynku niż statystyczny inwestor jest w stanie wytrzymać. Myślę, że Buffett miałby na GPW naprawdę niezłe wyzwanie.

Po pierwsze, jeśli chcemy inwestować jak akcjonariusze Berkshire Hathaway, musimy chociaż część portfela przenieść do USA. Tam są globalni giganci, tam jest kultura wypłacania regularnych dywidend od dziesięcioleci i dużo dojrzalsze podejście do giełdy. Myślę, że dojrzewamy do tego i z każdym rokiem będzie przybywać Polaków inwestujących w globalne spółki. To będzie miało też coraz większe znaczenie w domach maklerskich. 

Po drugie, dużo większe przykładanie znaczenia do procentu składanego i dywidend. Na GPW często szukamy „gorących spółek”. Była budowlanka, deweloperzy, w ostatnich latach producenci gier – ważne żeby „grzało” i wtedy przyjdzie tu kapitał spekulacyjny. Podejście Buffetta zbliża nas do dużych pieniędzy powoli, ale dużo stabilniej. 

I po trzecie, traktowanie inwestowania na poważnie. Co to znaczy? Regularne zasilanie rachunku maklerskiego nadwyżkami oszczędności, reinwestowanie dywidend, nieustanna edukacja, świetna wiedza o spółkach ze swojego portfela, specjalizacja sektorowa, jeżdżenie na konferencje i walne zgromadzenia… jeśli mamy traktować zarabianie na giełdzie jako poważne zajęcie, to tak to właśnie wygląda i nie ma drogi na skróty. 

Czy zauważyłeś jakieś różnice pomiędzy inwestorami z Polski czy Europy a tymi zza oceanu?

Przede wszystkim byliśmy jednymi z młodszych inwestorów na konferencji, a przypomnę, że było tam ok. 40 tys. akcjonariuszy. Rynek kapitałowy nie przyciąga tam młodzieży, więc mamy z Amerykanami wspólny problem. Na spotkaniu Berkshire Hathaway były całe rodziny, gdzie jedno pokolenie próbowało zaszczepić ideę inwestowania drugiemu – dosłownie widzieliśmy jak rodzice przyprowadzali dzieci na spotkanie, nie zabrakło też seniorów.

Gdybym miał czepiać się samych definicji, które nas różnią, to w Polsce w ogóle nie ma słowa „długoterminowa inwestycja”, u nas są inwestycje krótkie i bardzo krótkie. Na spotkaniu w Omaha ludzie trzymali akcje przez dekady, niektórzy mieli w portfelu spółki takie jak Buffett, ponieważ decydowała dywidenda. Tu bardzo ważne są regularnie wypłacane zyski, a takie zmiany w polityce dywidendowej jakie serwują nam chociażby spółki Skarbu Państwa byłyby nie do pomyślenia dla wielu „buffettowych” inwestorów. Myślę, że będzie to odgrywało u nas coraz większą rolę. Dywidendę odczuwamy dużo bardziej, gdy mamy już większe portfele. Na początku każdy chce szybkich zysków, ale mając setki tysięcy złotych na rachunku, zaczynamy rozumieć jaką siłą są regularnie wypłacane dywidendy. Poza tym mamy cechy wspólne dla każdego inwestora, łączy nas odwieczna walka chciwości ze strachem, co widać było w ostatnich miesiącach na Wall Street.

Przed rokiem powiedziałeś mi, że „Kadencja D. Trumpa to ostatni etap wieloletniej hossy” oraz że spodziewasz się solidniejszej przeceny amerykańskich indeksów giełdowych. Spoglądając na rynki dostrzec można, że Twoje projekcje okazały się trafne. Miniony rok został już jednak za nami, a pierwszy kwartał kolejnego zawsze jest okazją do snucia prognoz na kolejne miesiące. Jakie instrumenty Twoim zdaniem będą najgorętszymi aktywami w 2019 roku?

Korekta z końca ubiegłego roku zmiotła na niektórych rynkach nawet 2 lata wzrostów w kilka tygodni, to były największe spadki do 2011 roku, więc skala korekty faktycznie była solidna, ale była też potrzebna. Gubi się w tym wszystkim sam Trump, któremu raz przeszkadzają niskie stopy procentowe, a raz nie. Na pewno przeszkadza zarówno jemu, jak i Wall Street, że skończyło się bicie rekordów, a jest walka o utrzymanie trendu na giełdzie.

Przyznam, że podchodzę dosyć sceptycznie do gwałtownego odbicia w okolicach świąt. 5% wzrostów podczas skróconej sesji w czasie świąt to absolutne kuriozum, a jednak zatrzymało spadki, podobnie jak zaraz później wymuszenie złagodzenia polityki monetarnej. To nie jest zdrowa sytuacja. Chociaż sporo instrumentów zaliczyło solidną przecenę, to jednak ostrożnie patrzę na koniec korekty. Na szczęście mam już dużo większą cierpliwość i zakupy robię ostrożnie.

Wszyscy czekamy na dołek na polskim rynku. Coraz więcej ekspertów widzi go dokładnie tu i teraz, co mi osobiście najbardziej przeszkadza – im więcej optymistów, tym większe mam zawsze obawy. Na pewno WIG20 wydaje się racjonalnym wyborem przed wejściem w życie PPK, ale ja najwięcej okazji szukam wśród małych spółek, gdzie wyceny są bliskie 2011, a momentami 2008. Dla długoterminowego inwestora to najcenniejszy czas, bo nasz parkiet wygląda jak po przejściu huraganu. Nie pokuszę się o dokładną prognozę, ale wydaje mi się, że po prostu trwa okazja do zakupów w Polsce, idealnego dołka i tak przecież nie trafimy. 

Zaryzykuję tylko i powiem, że ciekawą okazją 2019 jest energetyka, ale nie tylko w kontekście bardzo niskich wycen, ale nadchodzących wyborów. Nikt na parkiecie nie ukrywa, że największym ryzykiem tego sektora jest minister sprawujący nad nim władzę – jego zmiana to moment wypłacenia premii za ryzyko. 

Kolejny rok z rzędu sprawdzisz się także w roli prelegenta podczas konferencji Invest Cuffs. Podczas ostatniej edycji Twoje wystąpienie wypełniło salę po brzegi i było skierowane głównie do początkujących adeptów sztuki inwestycyjnej. Czego możemy spodziewać się tym razem w połowie marca w Krakowie?

Tym razem uczestnicy spotkania dowiedzą się dużo więcej o inwestowaniu długoterminowym i o warsztacie inwestycyjnym samego Warrena Buffetta. Rok temu myślałem, że wiem o nim dosyć dużo, jednak kolejne miesiące wyprowadziły mnie mocno z błędu. Później pojechaliśmy do Omaha, a dalej było już analizowanie archiwalnych transakcji, czytanie listów do akcjonariuszy i bardzo dokładne studiowanie biografii Buffetta. Większość tych materiałów nigdy nie została przetłumaczona na polski, a u nas bazujemy głównie na podstawowych informacjach o wyroczni z Omaha, kilku cytatach i tłumaczonych artykułach z zagranicznych portali. Pracujemy nad zbieraniem tej wiedzy od dawna, a na facebookowej grupie Śladami Warrena Buffetta – jest tam już prawie 4 tys. inwestorów szukających takich informacji, więc wydaje mi się, że idziemy w dobrą stronę. 

Chciałbym pokazać czego polski inwestor nie wie o Buffecie i czego faktycznie może się od niego nauczyć. Gwarantuję, że jeśli ktoś przyjdzie na wykład z otwartą głową i zapomni o wszystkich magicznych cytatach powtarzanych od lat, wyjdzie z bardzo ciekawymi przemyśleniami. Nikt nie zostanie drugim Buffettem, ale dzięki jego zasadom inwestycyjnym i podejściu do życia można naprawdę zostać bardzo bogatym. Postaram się to udowodnić w trakcie wykładu. 

Bardzo Ci dziękuję za miłą, ciekawą i inspirującą rozmowę! Życzę Ci wielu inwestycyjnych sukcesów i do zobaczenia już wkrótce w Krakowie.


Zapraszamy do rejestracji na Invest Cuffs 2019, gdzie będzie można osobiście poznać Tomasza Jaroszka oraz wiele innych osób związanych z rynkami finansowymi i zdobyć nową wiedzę.



Invest Cuffs

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook

1 KOMENTARZ

  1. Dzięki serdeczne za fajną rozmowę, chętnie sam siebie sprawdże i odkopię ten wywiad za kilka lat, bo wydaje mi się, ze akurat dla polskiej giełdy to może czas zakupów w stylu Buffetta, ale oczywiście trzeba tych lat żeby zweryfikować taką prognozę. Do zobaczenia na imprezie w Krakowie 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here