Naga Markets



Bitcoin tratwą ratunkową dla tych, którzy toną w pułapce biedy„Niezależnie od denominatora, który zastosujemy, wypłaty od wielu lat utrzymują się na jednym i tym samym poziomie” — mówi Raoul Pal, CEO w firmie Global Macro Investor. Raoul całym sercem wierzy, że Bitcoin to obecnie jedyna znana mu „tratwa ratunkowa”, dzięki której mamy szansę na naprawę tego problemu w przyszłości. Dlaczego? O tym przeczytasz w artykule.

Czy aby na pewno używamy dobrego denominatora?

Raoul Pal jest jednym z byków bitcoinowych. Wielokrotnie powtarzał, że zdecentralizowane kryptoaktywa są „wyjątkowo twardym” pieniądzem.

Te artykuły również Cię zainteresują




Niedawno na twitterze poddał pod dyskusję kilka popularnych denominatorów, których ludzie używają do pomiaru różnych spraw w ekonomii. Zapytał swoich followersów, czy przypadkiem nie uważają, że korzystamy ze złego denominatora.

„Wielu z nas wierzy, że dodruk państwowego pieniądza tworzy bańki giełdowe. Jednak jeśli spojrzymy na bilans federalny, akcje wydają się dobrze wycenione” — pisał Pal. „Gdy sprawdzimy porównanie SPX vs M2 (amerykański indeks 500 największych spółek kontra prędkość pieniądza), aktywa są droższe, ale bez przesady. Wygląda to raczej na wzrost zysków” — kontynuował.

Co ciekawe, w porównaniu „złoto kontra M2” kruszec utrzymał swoją wartość.

Zaś jeśli skonfrontujemy indeks SPX ze złotem, okaże się, że akcje są warte około 60% więcej niż stuletnia mediana. Według słów Pala „złoto jest najlepszym długoterminowym denominatorem dla aktywów.” Jednocześnie wskazał możliwość, że prawdziwym problemem może być spadek wartości denominatora.

„Mimo to — jak stwierdza — sytuacja rysuje się o wiele gorzej, gdy spojrzymy na wypłaty. W ciągu 50 lat ledwie wzrosły w porównaniu do innych aktywów. Przyczyna tego stanu rzeczy leży w wyżach demograficznych, globalizacji oraz nowoczesnej technologii” — dodał.

W Stanach Zjednoczonych zarobki wzrosły w porównaniu do wartości samochodów czy ropy, ale jeśli weźmiemy za wspólny denominator złoto, wypadają słabo.

„Spójrzmy na to w ten sposób: ile godzin pracy potrzebuje przeciętny człowiek, aby zarobił na uncję złota? Mnóstwo! To znaczy, że współczesne zarobki drastycznie ograniczają naszą zdolność inwestycji” — tłumaczy Pal. „Podobnie jest z kupnem akcji. Przeciętna osoba nie kupi ich zbyt wiele. Zaś w przypadku nieruchomości ludzie stracili około 90% mocy nabywczej!”

Nic dziwnego, że wzrasta liczba kredytów.

„Wielu bitcoinowych inwestorów już dawno zauważyło tę tendencję — i słusznie. Bitcoin osiągnął diametralnie lepsze wyniki w porównaniu do M2 czy balansu federalnego. Ktoś powie, że jest bańką giełdową. Ktoś inny stwierdzi, że jeszcze nie dotarł do swojej prawdziwej wartości. Jednak fakt jest taki, że coraz więcej ludzi stosuje go jako tratwę ratunkową” — tłumaczy Raoul Pal.

Kto może zainwestować w Bitcoina?

Plusem kryptowalut jest to, że praktycznie każdy wejdzie w ich posiadanie i co ważniejsze — nie zapłaci za to fortuny. Bitcoin dzieli się na mniejsze części aż do jednego satoshiego, który jest równowartością 0,00000001 całego coina. Dzięki temu nawet biedniejsi inwestorzy ulokują w nim swój kapitał.

Nawet brak wiedzy nie jest dziś przeszkodą. Chcesz spróbować swoich sił w świecie kryptowalut? Zanim rozpoczniesz inwestowanie, zobacz praktyczny poradnik pod linkiem: https://www.kryptoportal.pl/kryptowaluty-jak-zaczac/.

Jako że kryptowaluty zyskują coraz większą popularność, w internecie znajdziesz mnóstwo poradników na ich temat — zarówno dla początkujących, jak i bardziej zaawansowanych inwestorów.

Bitcoin to szansa na zmianę obecnej tendencji

Niezależnie od tego, co ktoś myśli, Bitcoin drastycznie zminimalizował problem zarobków, mocy nabywczej i denominatorów. Wedle Pala kryptowaluta jest jedyną szansą współczesnych ludzi na rozwój horyzontów ekonomicznych.

„To dosłownie jedyna szansa dla przeciętnej osoby na zmianę obecnej dynamiki” — mówi. „Szczególnie dla młodych, którzy mierzą się z dużą konkurencją na rynku pracy. Rywalizują z ogromną populacją boomerów, nowoczesną technologią oraz milionami pracowników z całego świata.”

Wedle CEO firmy Global Macro Investor problem ze współczesnymi zarobkami jest powodem, przez który w ludziach rośnie frustracja wobec obecnego systemu. Czują się biedniejsi, są biedniejsi, mają więcej kredytów i muszą jeszcze brać dodatkowe. „Wpędzają się w nieskończony cykl zadłużenia” — tłumaczy Pal.

Podsumowuje swój wywód w następujący sposób:

„To systemowa pułapka biedy na średnią warstwę społeczną. Zaś Bitcoin jest jedyną znaną mi szalupą ratunkową, która ma potencjał do zmiany obecnej sytuacji. Oczywiście będzie podatny na przesadne spekulacje i tymczasowo straci wartość, ale znowu ją odzyska. Poza nim nie widzę wiele alternatyw, bo nie każdy osiągnie sukces jako przedsiębiorca czy mistrz giełdy.

Zwykli ludzie potrzebują czegoś, w co z łatwością zainwestują i zarobią. Jednocześnie obniżą podstawowe wydatki dzięki możliwościom i bezpieczeństwu, które oferuje blockchain.”

Jeśli nie znasz Raoula Pala, wiedz, że zalicza się do tzw. „ekstremalnych byków Bitcoina.” Niektórzy specjaliści mówią, że jest nim nieodpowiedzialnie zafascynowany. Sam Pal przyznaje się, że rzeczywiście inwestuje w najpopularniejszą kryptowalutę, a jednocześnie spekuluje na spadek wartości dolara amerykańskiego.

Ulokował 10% bilansu swojej firmy w Bitcoinie. Ponadto sprzedał wszystkie rezerwy złota i przeniósł je na BTC oraz ETH.



Conotoxia

Dołącz do dyskusji logując się za pomocą Facebook

Obejrzyj również:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here