Naga Markets



W rozmowach o kryptowalutach jak bumerang powraca temat Bitcoina jako alternatywy dla tradycyjnych rynków finansowych. Pomimo obecności szybszych (Litecoin) i tańszych (Dash) rozwiązań, BTC wciąż pozostaje najpopularniejszym aktywem na tym nowym, kryptowalutowym rynku. Wall Street również coraz uważniej śledzi wycenę Bitcoina, choć z nieco innych niż mogłoby się wydawać powodów…


Ostatnie miesiące minionego, 2017 roku były okresem prawdziwej, byczej passy kiedy to za jednego bitcoina przyszło nam płacić niemal $20 tys. Tymczasem amerykańskie indeksy giełdowe notowały historyczne szczyty w trakcie niemal każdej sesji. Sytuacja była aż tak dobra, że paradoksalnie – wszyscy czekali na krach.

Te artykuły również Cię zainteresują




Porównanie wykresu BTCUSD z S&P500 (czerwona linia)

Ten nadszedł tuż przed świętami – wówczas spadki sięgały nawet 40%. W momencie gdy wyprzedaż na BTC doszła do okolic 50%, krach nadszedł i na S&P500. Amerykański indeks otworzył się wyraźną luką spadkową we wtorek, 30 stycznia. Od tamtego momentu na wykresie SPX zagościły niedźwiedzie. Czy warto łączyć te dwa zdarzenia?

BTC nową miarą apetytu na ryzyko

Zaczęliśmy postrzegać bitcoina jako wskaźnik wyprzedzający rynkowego entuzjazmu – przyznaje dziennikarzom Wall Street Journal Roug Ramsey, główny zarządzający oddziału Leuthold Group w Minneapolis. Zdaniem analityka następujące po sobie szczyty na dwóch, tak odrębnych aktywach wskazały na szczyt rynkowego optymizmu.

Coraz głośniej mówi się o nowej roli Bitcoina na rynkach finansowych. Podobnie jak w przypadku poprzednich hoss, aktywa o najwyższych stopach zwrotu stanowią wyprzedzający wskaźnik zbliżających się spadków. Tak było w przypadku bańki internetowej, kiedy spółki bez rzeczywistych fundamentów zyskiwały najwięcej na manii jaka związana była wówczas z nową technologią. Były to również pierwsze przedsiębiorstwa, które zbankrutowały, gdy bańka w końcu pękła.


Interesujesz się kryptowalutami? Już teraz dołącz do grupy na Facebooku prowadzonej przez portal Comparic.pl. Bądź na bieżąco z informacjami ze świata kryptowalut, niezależnie od tego gdzie się znajdujesz!.

W momencie, gdy obecna hossa amerykańskich indeksów trwa już dziewięć lat, a Rezerwa Federalna coraz dalej odchodzi od ultraluźnej polityki monetarnej do której zdążyliśmy się już przyzwyczaić inwestorzy zaczynają wycofywać się z rynku, księgując zyski. Pierwszą oznaką zbliżającej się bessy jest porzucenie najbardziej spekulatywnych z aktywów…

Co z tym Bitcoinem?

Prognozowanie końca wzrostów i początku bessy jest sprawą niezwykle śliską. Wielu ekonomistów od lat ostrzega przed zbliżającymi się spadkami, które w przypadku głównych amerykańskich indeksów jak na złość nie chciały nadejść. Jednak spadki na SPX nie muszą ostatecznie oznaczać rynku niedźwiedzia na BTC. Co więcej, panuje opinia (do której sam się przychylam), że początek bessy na giełdowych parkietach może doprowadzić do kolejnej fali wzrostów rynku kryptowalut. Ostatecznie, akcje spółek notowanych na giełdzie związane są w pewien sposób ze stanem gospodarki, stopami procentowymi, wysokością podatków i poziomu inflacji – przekonuje Jason Ware, CIO Albion Financial Group.

Obecna korelacja wyceny BTC i SPX zaczyna zniżkować po wystrzale jakiego byliśmy świadkami na początku lutego. Wówczas wyliczone na podstawie 90 sesji odwzorowanie stóp zwrotu Bitcoina w 33% odpowiadało ruchom S&P500. Wartość ta powoli spada i po piątkowym zamknięciu wynosiła zaledwie 22,2%.



Conotoxia

Dołącz do dyskusji logując się za pomocą Facebook

Obejrzyj również:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here