Naga Markets


abc3Jednym z prelegentów na tegorocznych targach FXCuffs będzie doradca inwestycyjny oraz analityk techniczny Pan Marcin Działek. Entuzjasta Teorii Fal Elliotta, która jest najbardziej zaawansowaną metodą analizy wykresów. W swojej karierze odpowiadał za zarządzanie aktywami na rynku forex. Specjalizuje się w zarządzaniu kapitałem i kontroli ryzyka, z wykorzystaniem arkusza kalkulacyjnego. Bada wpływ programowania neurolingwistycznego (NLP) na proces zarządzania emocjami. Prowadził wiele szkoleń i prelekcji na temat inwestowania na giełdzie i forexie, opowiadając w sposób prosty i zrozumiały o swoich doświadczeniach na rynku finansowym.


Jakie były początki Pana przygody z rynkami finansowymi?

Początek mojej kariery na rynku finansowym, to przysłowiowe wrzucenie na głęboką wodę. Jako świeżo upieczony doradca inwestycyjny, zatrudniłem się w firmie inwestycyjnej zarządzającej aktywami (asset management) na rynku forex. Stosowano tam wyłącznie analizę techniczną i zautomatyzowane systemy transakcyjne, a moją codzienną pracą był agresywny daytrading. W tym czasie doprowadziłem do bankructwa swój pierwszy rachunek inwestycyjny, tam też uzyskałem najwyższą stopę zwrotu – 120% w trzy tygodnie, przy kapitale początkowym, wynoszącym 250 tys. złotych. Podczas kilkunastu miesięcy mojej pracy zdałem sobie sprawę z tego, jak destrukcyjny wpływ na inwestora mogą mieć jego emocje i jak niezbędne jest odpowiednie zarządzanie kapitałem i pozycją do przetrwania na rynku.

Widziałem, że kilka lat temu prowadził pan blog z analizami, czy dzięki temu dał się Pan poznać i rozpoczął pracę w DM BZWBK?

Początki bloga związane były z chęcią doskonalenia swoich umiejętności, zarówno w analizie technicznej, jak i w pisaniu komentarzy. Na co dzień handlowałem głównie (w ujęciu krótkoterminowym) na EUR/USD, GBP/USD i cfd na DAX. Blog był miejscem na zebranie moich analiz długoterminowych oraz analiz pozostałych instrumentów finansowych (surowce, indeksy giełdowe). Z drugiej strony, była to również forma autopromocji, która przyczyniła się do rozpoczęcia pracy w DM BZWBK.

Czy uważa Pan, że wykształcenie ekonomiczne jest niezbędne do sukcesu na giełdzie?

Wykształcenie ekonomiczne może być pomocne w odniesieniu sukcesu na giełdzie, ale na pewno nie jest to wymóg konieczny. Zdecydowanie ważniejsze są nasze predyspozycje psychologiczne i posiadane cechy charakteru. To czy inwestor odniesie sukces na rynku zależy wyłącznie od niego samego. Tylko te osoby, które nauczą się kontrolować swoje emocje i będą walczyć ze swoimi przeciwnościami, mogą na rynku zarabiać.

Traderów na rynku jest wielu, ale niewielu może pochwalić się licencją doradcy inwestycyjnego, czy może Pan przybliżyć czytelnikom proces (etapy) uzyskania państwowej licencji?

Tytuł doradcy inwestycyjnego można otrzymać po zdaniu trzech etapów egzaminu organizowanego przez KNF. Zakres materiału jest bardzo szeroki, gdyż obejmuje prawo, etykę, rachunkowość, ekonomię, matematykę finansową, statystykę, finanse przedsiębiorstw, analizę techniczną, zarządzanie portfelem oraz analizę i wycenę aktywów finansowych (akcje, obligacje, kontrakty terminowe, opcje, swapy). Pierwszy etap to test jednokrotnego wyboru z punktami ujemnymi (zdawalność zazwyczaj nie przekracza 50%). Drugi etap składa się z pięciu zadań problemowych, ocenianych od 0 do 100 punktów. Zaliczenie tego etapu można otrzymać tylko wówczas, gdy osiągnie się w każdym zadaniu przynajmniej 51 punktów (zdawalność zazwyczaj nie przekracza 20%). Trzeci etap trwa tylko 1,5h (pierwszy i drugi etap trwają 5h) i składa się z dwóch zadań, które trzeba zaliczyć na przynajmniej 51 punktów (zdawalność wynosi około 90%). Po zdaniu pierwszego etapu egzaminu można trzykrotnie podchodzić do etapu drugiego (analogicznie wygląda sytuacja z trzecim etapem). Jeśli nie uda się w tych trzech podejściach zaliczyć drugiego etapu egzaminu to niestety, trzeba rozpoczynać wszystko od początku. Ja zaliczyłem wszystkie etapy przy pierwszym podejściu, co statycznie udaje się około 5% osób podchodzących do egzaminu.

Na portalu społecznościowym widziałem informację o wynikach Pana strategii w 2015 roku, mógłby Pan te dane rozszerzyć o informację na temat największego procentu obsunięcia kapitału (DrawDawn) oraz ryzyko jakie akceptuje Pan w pojedynczej transakcji.

W przeciągu ostatnich 12 miesięcy, opublikowałem (na żywo) około 700 sygnałów inwestycyjnych, dotyczących głównych par walutowych (EUR/USD, GBP/USD, USD/JPY, AUD/USD oraz USD/CAD). Największa strata w ujęciu miesięcznym, mierzona do kapitału początkowego (nie zwiększam pozycji, pomimo wzrostu kapitału – konserwatywny system zarządzania pozycją) wyniosła 21%. W pojedynczą pozycję (sygnał inwestycyjny) angażuję 1% kapitału, przy założeniu, że stop loss dla tej pozycji wynosi zawsze dokładnie 1% wartości kapitału (pozwala to na porównywanie pozycji krótkoterminowych (o bardzo krótkich stop lossach), z pozycjami długoterminowymi (o stop lossach przekraczających sto pipsów)). Każdą pozycję dzielę na dwie części i wyznaczam dwa poziomy zamknięcia pozycji (take profit). Po osiągnięciu pierwszego poziomu zamknięcia pozycji (take profit), przesuwam stop loss dla drugiej części pozycji na breake even point (nie stosuję stop lossów
kroczących, ani innego, arbitralnego przesuwania zleceń zabezpieczających). Na koniec celowo dodam, że skuteczność moich sygnałów inwestycyjnych wynosi 36%, przy współczynniku zysku do ryzyka (P/L) wynoszącym 4,1, co pozwoliło mi osiągnąć wynik dodatni w ośmiu miesiącach ubiegłego roku.

Głównie w tradingu wykorzystuje Pan fale Elliotta metoda ta ma tyle samo zwolenników co przeciwników, a dla mnie osobiście największym problemem w niej jest wiele możliwych interpretacje tego samego wykresu. Jak długo uczył się Pan tej metody i co doradziłby Pan początkującym osobom zainteresowanym falami Elliotta?

Teoria fal Elliotta jest najbardziej zaawansowaną metodą analizy technicznej wykresów, która pozwala określić główny scenariusz rozwoju sytuacji na rynku, jak i warianty alternatywne. Nieodłącznym elementem teorii fal jest rachunek prawdopodobieństwa i statystyka. Prawa i tzw. „wskazówki” tej teorii wyraźnie definiują jaki scenariusz ma największe prawdopodobieństwo zaistnienia, a jaki wariant jest tylko wyjątkiem, który zdarza się rzadko (lub niezwykle rzadko). Niestety wielu inwestorów, jak i nawet analityków, zaliczanych do grona autorytetów, błędnie stosuje tę metodę, oznaczając układy falowe w sposób niewłaściwy, czy nawet niedozwolony (bardzo często nadużywa się formacji korekt złożonych, czy najróżniejszych nieregularności, które są dopuszczane przez tę teorię). Opanowanie tej metody zajęło mi ponad dwa lata, ciągłego obserwowania i opisywania wykresów (oznaczania fal). Wszystkim początkującym polecałbym publikację Roberta Prechtera „Teoria fal Elliotta”. Od tej książki należy zacząć i na niej poprzestać. Ponadto należy pamiętać o trzech prostych zasadach: jeśli to tylko możliwe oznaczaj zawsze układ falowy jako impuls. Jeśli nie można oznaczyć impulsu to wybierz korektę prostą. Dopiero gdy nie można oznaczyć układu falowego, jako korekty prostej, zdecyduj się na oznaczenie korekty złożonej.

Co oprócz fal Elliotta wykorzystuje Pan do analizy technicznej? Na stronie BZWBK widziałem przykładową analizę z 5 średnimi, falami elliotta oraz MACD.

Staram się upraszczać analizy i bazować na jednej metodzie. Tylko w ten sposób możemy otrzymać wiarygodne sygnały inwestycyjne. Co prawda, stosuje inne narzędzia analizy technicznej, ale bardziej jako dodatek, potwierdzający wnioski płynące z mojej głównej metody. Ze średnich kroczących wykorzystuje obecnie jedynie stuokresową, prostą średnię kroczącą, wykorzystując ją, jako strefę wsparcia lub oporu (nigdy nie korzystałem z klasycznych sygnałów generowanych przez średnie kroczące). Dodatkowo, czasami posiłkuję się oscylatorem MACD (choć równie dobrze mógłby to być każdy inny oscylator techniczny), szukając na nim dywergencji (zwłaszcza gdy spodziewam się zakończenia fali 5 w impulsie, w którym fala 4 ukształtowała trójkąta).

Jak postrzega Pan obecną sytuację na polskiej giełdzie, czy koniec bessy jest już blisko?

Odkąd rozpocząłem pracę w DM BZWBK, systematycznie przedstawiałem mój scenariusz dla indeksu WIG20, wskazując na konieczność spadku ceny poniżej 2009 punktów (warunek minimalny), a nawet do 1600 punktów (wariant optymalny), aby mogła się sfinalizować kilkuletnia korekta spadkowa (spadkowy zygzak). W styczniu, indeks WIG20 osiągnął okolice 1650 punktów, gdzie mogłaby się zakończyć korekta spadkowa. Bazując na teorii fal Elliotta jest to idealne miejsce na zakończenie korekty spadkowej, finalizującej falę 2, w wieloletnim impulsie wzrostowym (hossie). Na chwilę obecną ten sygnał nie został jeszcze potwierdzony (nie ukształtowało się pięć fal wzrostowych). Innymi słowy, bessa mogła się już zakończyć, bądź jest bliska zakończenia, przynajmniej patrząc od strony technicznej. Moim zdaniem oznaczałoby to możliwość wzrostu indeksu WIG20, przynajmniej w okolice 3300 punktów, czyli o około 100%.

Będzie Pan jednym z prelegentów na tegorocznych FXCuffs, jakie tematy zostaną poruszone przez Pana na wykładzie?

Moje wystąpienie będzie się przede wszystkim skupiać na trzech filarach potrzebnych do odniesienia sukcesu na rynku. Mowa oczywiście o: metodzie inwestycyjnej, systemie zarządzania kapitałem, ryzykiem i pozycją oraz systemie zarządzania emocjami. Na podstawie swoich doświadczeń, będę chciał opowiedzieć o tym, jakich błędów należy się wystrzegać i na co należy zwrócić szczególnie uwagę. Przy okazji obalę kilka mitów, które jak mantra są powtarzane przez inwestorów indywidualnych, a nawet profesjonalistów, zajmujących się rynkiem od kilkunastu lat. Pokażę, w jaki sposób arkusz kalkulacyjny i dziennik mogą się przyczynić do poprawy naszego systemu inwestycyjnego oraz zademonstruję proste ćwiczenia z zakresu programowania neurolingwistycznego, które pozwolą przejąć kontrolę nad naszymi emocjami.

Co sądzi Pan o inicjatywie FXCuffs? Dlaczego osoby zainteresowane tematyką Forex powinny odwiedzić tegoroczne FXCuffs?

Bardzo pozytywnie podchodzę do tej, stosunkowo nowej, inicjatywny, jaką jest FXCuffs. To co najbardziej mi się podoba to poziom merytoryczny zaproponowanych wykładów i zaproszonych prelegentów. Porównując to wydarzenie do konkurencyjnych eventów, zdecydowanie mniej jest treści stricte „sprzedażowych”. Jako entuzjasta teorii fal Elliotta jestem mile zaskoczony obecnością Elliott Wave International na tym wydarzeniu, gdyż jest to instytucja założona przez Roberta Prechtera, który dla mnie jest guru tej metody analizy wykresów.

Jeżeli chcesz usłyszeć Marcina Działka i innych prelegentów podczas FxCuffs, już teraz kup bilet na marcową konferencję!



tokeneo

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook

To również Cię zainteresuje - Comparic24.tv

echo adrotate_group(47, 0, 0, 0);

4 KOMENTARZE

  1. Młodzi analitycy są w dość dobrej sytuacji bo 2007 rok to było coś naprawdę wielkiego, więc teraz każdy kto zaczynał w okolicach 2006 roku może śmiało powiedzieć, że przeżył wiele. Natomiast jeśli ktoś zaczynał już po 2009 roku to prawda, że nie widział jeszcze nic 😉

  2. Hehe Mlody Analityk zakancza besse na podstawie fall eliota 🙂 jak on w zyciu jeszcze jej nie przezyl dobre

  3. Za co chłopie ty się sprzedales?
    na koniec marca bedziecie chcieli zawieszac notowania na tej gieldzie-to nie Chiny ,zacznijcie mówic prawde ludziom to moze wasze skory nad kominkami nie zawisną

  4. Panie Marcine chyle oczywiscie czoła przed tym tytułem nie łatwo go było zdobyc zwłaszcza w latach 90.teraz zapewnie tez
    Jezeli ogłasza Pan koniec Bessy na WIGu na podstawie Fal Eliota to niestety nie moge przyjąc tej opinii i innym jej również nie polece
    Z pow

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here