Naga Markets



Arabia Saudyjska może wytrzymać nawet osiem lat niskich cen ropy”, „Arabia Saudyjska zarabia nawet gdy cena ropy wynosi 20 USD” – „Arabia Saudyjska zdusi amerykańskie łupki” – wiele podobnych tytułów pojawia się wśród portali branżowych. Powszechne przekonanie, jakoby Arabia Saudyjska była w stanie wygrać każdą wojnę cenową jest oparte o niskie koszty krańcowe, które w ostatecznym rozrachunku nie są decydujące. W dzień historycznego spotkania największych państw produkujących ropę, rozważmy – czy rzeczywiście Saudyjczycy rozdają karty w tej rozgrywce.


Arabia Saudyjska nie wytrzyma?

Aby nakreślić stan faktyczny, w ramach wprowadzenia należy zacytować Andrzeja Szczęśniaka, eksperta rynku paliw: “koszty tej wojny dla Arabii Saudyjskiej, w pełni uzależnionej od eksportu ropy naftowej, są potężne. Jeśli ropa ropa będzie kosztować 30 dolarów, oznacza 22-procentowy deficyt, czyli dziurę w budżecie wielkości 46 miliardów dolarów (połowa polskiego budżetu). Dla Rosji ten poziom jest dużo łatwiejszy do zniesienia, gdyż obecna jej cena równowagi budżetowej to 42,2 dolary.”

Jak podkreśla A.Szczęśniak, Arabia Saudyjska ma największe i najtańsze złoża, (2,8 $/bbl bezpośrednie koszty wydobycia), jednak to właśnie ten kraj jest najbardziej uzależniony od wysokich cen ropy. Ogromne wydatki socjalne, oparte w całości na dochodach z eksportu ropy (a 80% eksportu to właśnie ropa) wymagają dla równowagi cen 84 $.

Purple Trading - Broker STP który zaprasza także zyskownych traderów. SPRAWDŹ NAS
77,4% detalicznych kont CFD traci pieniądze.

W 2014 roku Arabia Saudyjska po raz pierwszy postawiła sobie wyzwanie zdławienia rewolucji łupkowej, mając znacznie większe szanse na sukces niż teraz. Wtedy powszechnie zakładano, że amerykańscy producenci łupków nie będą w stanie produkować ropy, jeśli cena będzie długotrwale utrymywać się poniżej 70 USD za baryłkę Brent. Natomiast co istotne, w 2014 roku Arabia Saudyjska dysponowała rekordowo wysokimi rezerwami aktywów zagranicznych w wysokości 737 mld USD, co dawało Rijadowi realne pole manewru w zakresie utrzymania kursu walutowego SAR-USD i pokrycia ogromnych deficytów budżetowych, które byłyby spowodowane spadkiem ceny ropy w konsekwencji utrzymującej się nadprodukcji.

Arabia Saudyjska była tak pewna swojego planu, że w październiku 2014 roku, podczas prywatnych spotkań w Nowym Jorku pomiędzy saudyjskimi urzędnikami i innymi wysokimi rangą osobistościami światowego przemysłu naftowego, padła klarowna deklaracja chęci zniszczenia (lub przynajmniej spowolnienia) rozwijającego się amerykańskiego sektora energii z łupków, oraz wywarcie presji na innych członkach OPEC, aby ściśle przestrzegali ustalonych planów produkcji. Oznaczało to znaczne odejście od akceptowalnego przedziału cenowego, który wtedy zawierał się w przedziale 90-110 USD. W ciągu zaledwie kilku miesięcy od rozpoczęcia tej potyczki, stało się jednak niezwykle jasne dla Saudyjczyków, że popełnili straszliwy błąd nie doceniając zdolności amerykańskiego sektora łupkowego do reorganizacji, ekstremalnie szybkiego usprawnienia technologii produkcyjnej. Okazało się, że wielu najlepszych operatorów działających szczególnie w najbardziej optymalnych lokalizacjach, jak chociażby basen Permski, było w stanie nie tylko osiągnąć próg rentowności przy cenie 30 USD za baryłkę Brent, a nawet osiągać przyzwoite zyski już w okolicach 35-37 USD. Co ważne, nieubłagany rozwój amerykańskiego sektora łupkowego umożliwił zmniejszenie uzależnienia energetycznego USA od Saudyjczyków i jeszcze bardziej poszerzył zakres geopolitycznej siły przebicia Stanów Zjednoczonych, które zdecydowały się na zniesienie zakazu eksportu amerykańskiej ropy.

Wielkość produkcji ropy w Stanach Zjednoczonych. Źródło: eia.gov

Bolesna nauczka?

Powołując się na dane IEA – tylko w ciągu dwóch lat (2014-2016) trwania tej saudyjskiej strategii, z powodu niższych cen ropy państwa członkowskie OPEC straciły łącznie 450 mld USD przychodów, a wiele z nich (jak chociażby Wenezuela) do dziś boryka się z dziurami w swoich budżetach i rezerwach walutowych. Sama Arabia Saudyjska przeszła drogę od nadwyżki budżetowej do rekordowo wysokiego deficytu w 2015 roku, który wyniósł 98 mld USD, wydając w tym okresie co najmniej 250 mld USD ze swoich rezerw walutowych.

Jak zauważa Simon Watkins na łamach portalu oilprice.com, dla Stanów Zjednoczonych istnieją korzyści ekonomiczne, które szczególnie w roku, w którym wystąpią negatywne skutki ekonomiczne koronaawirusa, będą oznaczać również znaczące korzyści polityczne. Zasadniczo szacuje się, że każda zmiana ceny ropy naftowej o 10 USD za baryłkę powoduje zmianę ceny galonu benzyny o 25-30 %, a każdy 1 % spadku średniej ceny za galon benzyny „uwalnia” ponad 1 mld USD rocznie dodatkowych wydatków konsumpcyjnych. Z politycznego punktu widzenia ma to ogromne konsekwencje dla urzędującego prezydenta starającego się o reelekcję -Donalda Trumpa. Szczególnie, że ten sektor gospodarki jest kluczowy dla prezydenta Stanów Zjednoczonych.

Natomiast dla Rosji, której podstawową strategią polityki zagranicznej za czasów prezydenta Putina jest “tworzenie chaosu, a następnie projekcja rosyjskich rozwiązań, a tym samym władzy w tym chaosie”, wojna naftowa z  Arabia Saudyjskiej jest czymś korzystnym. Po pierwsze, jeśli ropa wróci do poziomu około 40 USD za baryłkę Brent, rosyjskie koncerny naftowe będą mogły produkować tyle ropy, ile będą chciały. Pomijając korzyści ekonomiczne wynikające z handlu czarnym złotem, to Rosja i tak skorzysta na tym, że dwa razy w ciągu niespełna 10 lat Saudyjczycy wypowiedzieli wojnę gospodarczą swojemu jedynemu prawdziwemu sojusznikowi na świecie – USA.

A wszystko to dzieje się w czasie, gdy obecny władca Arabii Saudyjskiej – książę Mohammad bin Salman (MbS) – stoi w obliczu najpoważniejszego kryzysu swojej władzy.  Jak donoszą wiodące agencje informacyjne, pojawiły się doniesienia, że Salman zarządził kolejną łapankę swoich wysoko postawionych przeciwników (poprzednia duża łapanka miała miejsce pod koniec 2017 r. w słynnej sprawie Ritza-Carltona). Wśród nich był książę Ahmed bin Abdulaziz, młodszy brat króla Salmana, oraz książę Mohammed bin Nayef, siostrzeniec króla. Należy pamiętać, że MbS nie zawsze był naturalnym następcą obecnego króla – zanim sukcesja została zmieniona na korzyść MbS, spadkobiercą był właśnie niedawno aresztowany książę Mohammed bin Nayef.

Jaką drogę wybiorą Saudowie? Możliwe, że odpowiedź na to pytanie poznamy już dziś.



Conotoxia

Dołącz do dyskusji logując się za pomocą Facebook

To również Cię zainteresuje - Comparic24.tv

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here