Naga Markets


Dzięki fundacji FxCuffs oraz wsparciu brokera XTB dla fundacji, już 24 i 25 marca br. spotkamy się z Antonem Kreilem na konferencji FxCuffs w Krakowie. Anton Kreil, jako były trader Goldman Sachs, Lehman Brothers oraz JP Morgan, ostatecznie rzucił pracę w bankach i w serii kontrowersyjnych wystąpień przez lata obnażał słabe strony branży bankowej. Dziś mamy przyjemność zaprezentować Wam jego historię opowiedzianą jego własnymi słowami. Zapraszamy!

WIĘCEJ INFORMACJI ORAZ ZAPISY


Marcin Nowogórski dla FxCuffs: Anton, jesteś inspiracją dla tysięcy traderów podążających za Tobą w mediach społecznościowych, a także dla wielu tych, którzy weszli z Tobą w ścisłą współpracę w ramach instytutu. Chciałbym zapytać o tak wiele rzeczy związanych z tradingiem, instytutem oraz Twoją przeszłością w bankach, ale najpierw muszę spytać o Twoje początki w tradingu.
W wywiadzie w Cass Business School stwierdziłeś, że rozpocząłeś trading inwestując w IPO jeszcze jako nastolatek. Więc to nie było tak, że urodziłeś się w zamożnej rodzinie z koneksjami w świecie finansów. Mógłbyś przybliżyć nam tę historię?

Anton Kreil [A.K.]
Cześć Marcin. Cieszę się, że znów mamy okazję rozmawiać i chciałbym tylko dodać, że naprawdę bardzo czekam na konferencję FxCuffs. Bardzo rzadko jeżdżę na publiczne konferencje, jednak wiem, że to wydarzenie będzie wyjątkowe.

Niewiele wiadomo o moich początkach w tradingu. Dorastałem w Wielkiej Brytanii, w Liverpoolu lat 80-tych i 90-tych. Nie jest to miejsce znane z traderów na rynkach finansowych. Raczej jest to miasto klasy pracującej, a zainteresowania większości ludzi są bardzo wąskie. Jako nastolatek byłem bardzo buntowniczy i chciałem wyrwać się z miasta i wziąć swój finansowy los we własne ręce.

Trading mnie bardzo zainteresował po tym, jak obejrzałem film dokumentalny o deregulowanym wtedy rynku londyńskim z lat 80-tych, a także film “Big Bang” w 1987. Miałem 15 lat kiedy zdecydowałem, że chcę spróbować. W tamtych czasach miałem dostęp do znikomej wiedzy dotyczącej tradingu. Był rok 1994, więc internet dopiero raczkował. Chodziłem więc co tydzień do biblioteki publicznej i próbowałem czytać i rozumieć tak wiele, jak się dało z podręczników finansów oraz ekonomii. Intensywnie dorabiałem, dzięki czemu zebrałem pierwszy depozyt w wysokości 3500 funtów, którym zasiliłem konto u brokera. W tamtym czasie nie było dźwigni dla detalistów, ale była dostawa T+21 w przypadku ofert publicznych. Namówiłem moją mamę, by założyła mi rachunek tradingowy na swoje nazwisko i upoważniła swojego męża, pana Kreila, do składania zleceń. W rzeczywistości, nie było żadnego pana Kreila – moja matka i ojciec rozwiedli się kiedy miałem 5 lat. Jednak dzięki temu zabiegowi mogłem składać zlecenia telefonicznie udając, że jestem moim ojcem. Ponieważ wtedy nie ukończyłem jeszcze 18 lat, bez tego nie mógłbym otworzyć konta na siebie.

Począwszy od 16-go roku życia, wszedłem do gry. Uczestniczyłem w ofertach publicznych poprzez lokalnego brokera. Moja strategia opierała się na zapisaniu na ofertę, która miała ciekawą historię stojącą za wyceną albo było dużo szumu wokół niej. Zasadniczo to tak, jak trading pod zabezpieczenie [trading lewarowany – przyp. M.N.], ale fizycznymi akcjami. Zostałyby mi przydzielone akcje i wtedy ustaliłbym sobie 20% stop loss przy 5 dniach na realizację zysków lub ucięcie straty, a następnie rozliczenie T+21. To był początek tech-boom’u i jechałem na tym boomie cały czas do 1999 roku. Przez 4 lata wziąłem udział w 30 ofertach publicznych i z początkowych 3 500 funtów doszedłem do 60 000 funtów. W szczytowym momencie miałem ponad 120 000 funtów, jeszcze podczas studiów na uniwersytecie w 1999, jednak miałem duże straty na kilku transakcjach, co nauczyło mnie paru ważnych lekcji. Jednak dopiero kiedy ludzie z Goldman Sachs przybyli na mój uniwersytet w Manchesterze i zacząłem rozmawiać z traderami, uświadomiłem sobie jak jednowymiarowa i ryzykowna była moja strategia. Miałem szczęście, że trafiłem na czas technologicznego boom’u, jednak nie było szczęściem to, że opracowałem sposób, by z niewielkiej ilości pieniędzy robić większe pieniądze. Wciąż musiałem brać na siebie duże ryzyko w tamtym czasie i zaliczyłem wiele nieprzespanych nocy. Nie było to efektowne i nie zalecałbym innym by próbowali mnie naśladować. Rynek jest obecnie zupełnie inny.

M.N. I potem zaczyna się praca w bankach. Czy mógłbyś powiedzieć nam więcej o swojej przeszłości w bankach inwestycyjnych? Linkedin mówi, że byłeś traderem rynku akcyjnego w Goldman Sachs, Lehman Brothers i JP Morgan. Jak to wyglądało tam?

A.K.
Tak. Więc jak wspomniałem, ludzie z Goldman Sachs pojawiali się na Uniwersytecie w Manchesterze, gdzie studiowałem ekonomię, by rekrutować pracowników do wszystkich swoich dywizji. Miałem wtedy prostą strategię nakierowaną na przyciągnięcie uwagi traderów, gdy banki pojawiały się na uniwersytecie. Zdałem sobie sprawę, że po tym, jak bankierzy kończyli swoje prezentacje, studenci tłumnie ich otaczali i ci nie mieli szans zapamiętać nikogo z tego tłumu, ponieważ było tam zwyczajnie zbyt wielu ludzi. Ja ze swojej strony starałem się trzymać z tyłu, wypić kilka kieliszków wina, a następnie podejść do nich z moimi wyciągami transakcji wtedy, kiedy wszyscy już odeszli. W ten sposób miałem ich samych i pokazywałem wydruki wszystkich moich transakcji, które wykonałem. Pokazałem to również traderom Goldman Sachs i bardzo im się spodobało. Pojechałem więc do Londynu na rozmowę o pracę. Proces rekrutacji w Goldmanie to zwykle 40-50 rozmów, 4-5 rund, zanim przedstawiają ofertę pracy i umowę. Miałem 8 spotkań w jednym dniu, po czym zaproponowano mi pracę tradera na desku* pan europejskich i brytyjskich akcji w Londynie. Było to prawie rok przed ukończeniem przeze mnie studiów. W tamtym czasie był to rekord, jak chodzi o najmniejszą ilość rozmów w Goldman Sachs przed zatrudnieniem na stanowisku tradera. Nie mam pojęcia czy rekord utrzymał się do dziś, ale zdecydowanie bardzo ciężko go pobić. [* – określenie grupy traderów wraz z infrastrukturą wydzielonej do obsługi określonych rynków; przy. M.N.]

Elementem umowy o pracę tradera w banku będzie całkowite zaprzestanie prywatnej działalności tradingowej poza bankiem. Możesz tradować jedynie w banku przy zachowaniu ścisłych reguł narzuconych przez regulatora. Musiałem więc zaprzestać tradingu poza bankiem po tym, jak podpisałem kontrakt kilka tygodni później. W Goldman Sachs pracowałem przez 4 lata.


Jak wszyscy inni traderzy na desku mieliśmy podwójną funkcję. Byliśmy market makerami, a także byliśmy traderami własnościowymi (z ang. proprietary traders). Mieliśmy więc dwie książki tradingowe. Jedną na biznes z klientami, takimi jak fundusze emerytalne czy fundusze hedge – to dla nich tworzyliśmy rynek (market making), a drugiej używaliśmy do tradingu pieniędzmi banku w ramach portfeli pozycji (proprietary trading). Stałem się znany na rynku z braku strachu i tradowania bardzo dużymi rozmiarami pozycji. Prowadziłem książkę własną o rozmiarze do 500 milionów dolarów ekspozycji całkowitej i nasz zespół był zawsze kilka kroków przed konkurencją. Możliwości w tradingu własnościowym były wtedy bardzo szerokie, mogliśmy tradować wszystko od akcji, przez opcje na akcje po Forex oraz towary, nawet pomimo, że byliśmy w dywizji akcji.
Nasi liczni konkurenci zawsze starali się dowiedzieć, w jaki sposób to robiliśmy, że wyglądało jakbyśmy “wyjmowali królika z kapelusza” ratując się z konkretnych sytuacji i jeszcze wychodząc na plus. Zawdzięczaliśmy to naszemu podejściu w tradingu, które było znacznie bardziej wyszukane jak chodzi o zarządzanie ryzykiem na różnych klasach aktywów. Nasz zespół, jak i lekcje jakich mi udzielili, były fantastyczne. Był to desk prawdziwych liderów i byliśmy zawsze daleko w przodzie przed innymi. To co na co dzień czytaliśmy w gazetach było tym, co tworzyliśmy całe tygodnie wcześniej. Była to szalenie ważna część mojej edukacji i rozwoju na rynkach finansowych.

Inne banki cały czas próbowały mnie zatrudnić. Niektóre oferty przejścia do konkurencji były prawdziwie olśniewające dla kogoś we wczesnych latach 20-tych swojego życia. W 2004 roku zaoferowano mi pozycję w Lehman Brothers, której zwyczajnie nie mogłem odrzucić. Pieniądze były dalece zbyt duże, ale była to też okazja w mojej karierze, by stworzyć dla nich biznes akcyjny w Europie, jako jeden z głównych traderów na desku. Przyjąłem tę ofertę i po paru latach pracy tam uświadomiłem sobie, że było to szalenie lekkomyślne pozostawać tam dłużej. Zacząłem więc szukać sposobu, by się wydostać. Odszedłem w 2006 roku “złowiony” przez JP Morgan na podobne stanowisko, które jednak w rzeczywistości wyglądało znacznie lepiej niż poprzednie. W miarę jak wchodziliśmy w 2007 rok stawałem się coraz bardziej niedźwiedzi na rynku oraz w stosunku do branży. Udało mi się wypłacić pieniądze na tym etapie, tzn. nie miałem żadnych akcji w JP Morgan. Zdołałem przekonać ich by mnie spłacili w gotówce, za mój poprzedni kontrakt z Lehmanem i w ten sposób byłem wolnym agentem, który mógł opuścić branżę kiedy tylko chciał bez ponoszenia jakiegokolwiek kosztu finansowego.

W maju 2007 odszedłem z JP Morgan, sprzedałem wszystko co miałem i wziąłem torbę by podróżować po świecie. Byłem wtedy na szczycie. Mając 28 lat miałem wszystko, czego mógłbym sobie kiedykolwiek życzyć i uwolniłem się od branży. Była to jedna z moich najodważniejszych, a zarazem najlepszych decyzji, jakie kiedykolwiek podjąłem. Dwa miesiące po tym, jak opuściłem Londyn, rynek wybił szczyt, a 6 miesięcy później zaczął przyspieszać w dół. Siedziałem wtedy na plażach południowej Ameryki, kiedy rynek się załamał i miał miejsce najgorszy moment kryzysu kredytowego.

M.N. Jakiego rodzaju szkolenie otrzymuje się w tzw. dużych bankach?

A.K.
Nazwać to szkoleniem, to jednak duże przeinaczenie. Goldman Sachs wysłał mnie dwukrotnie do Nowego Jorku na okresy 3 miesięcy, bym wziął udział w programach szkoleniowych dla absolwentów i współpracowników. Jednakże, “szkolenie” to nie było zbyt przydatne dla szczególnej roli, jaką jest trading. Kurs dla absolwentów skupiał ludzi z wszystkich dywizji, a wielu z nich wcześniej nie studiowało finansów czy ekonomii. Zatem zajęcia te miały na celu ujednolicenie poziomu zrozumienia finansów i ekonomii, które już wtedy miałem. Był to szeroki program nauczający podstaw.

Prawdziwy trening otrzymałem, kiedy wróciłem do Londynu i zacząłem pracę na desku tradingowym. Od pierwszego dnia posadzono mnie pomiędzy dwoma starszymi traderami i przez 6 miesięcy miałem się od nich uczyć. Otrzymałem 10 milionów dolarów jako kapitał na początek, który następnie urósł do 25 milionów po 6 miesiącach i do 100 milionów przed końcem pierwszego roku. Szkoliłem się w dużej mierze w trakcie pracy i jak wspomniałem już wcześniej, chodziło o to, że otaczali mnie najlepsi ludzie. Z moimi mentorami z Goldman Sachs miałem i mam do dziś bardzo dobre relacje i mam do nich ogromny szacunek. Nauczyli mnie wszystkiego znakomicie i zawsze mieli dla mnie czas, bez względu na to, co działo się w ich karierze czy życiu osobistym.

M.N. Czy szkolenie tradera w banku byłoby użyteczne w kontekście tradingu indywidualnego? Może chociaż jakieś konkretne aspekty?

A.K.
Bezwzględnie! Traderzy indywidualni są zasadniczo traderami własnościowymi. Różnica jest taka, że trader w banku robi to samo, ale ze znacznie większym kapitałem, a każdy trader indywidualny wykorzystuje do tradingu swój własny kapitał. Poza tym, funkcje są dokładnie takie same, czyli zarabianie pieniędzy na rynkach finansowych w oparciu o kupkę kapitału, którą się ma z własnych pieniędzy bądź cudzych. Jest jednak kluczowa różnica, która może mieć potężne konsekwencje. W tradingu cudzymi pieniędzmi, np. tymi powierzonymi przez bank, pojawia się tendencja u wielu traderów, by traktować kapitał inaczej, ponieważ nie należy do nich. Ryzyko straty nie działa na nich, jako traderów, a więc ryzyko jest asymetryczne. To nie jest dobrze. Widziałem wielu ludzi zawalających trading z powodu lekkomyślności. Od strony tradera indywidualnego natomiast, jako że chodzi o własne pieniądze tradera, całe ryzyko straty obciąża jego osobę. Jeśli straci pieniądze, to były to jego pieniądze. Jest to znacznie większym wyzwaniem dla tradera indywidualnego, by zdobyć niezbędne umiejętności. Jest to realne wyzwanie. Miałem ten zestaw umiejętności dzięki tradingowi na własny rachunek między 16 a 20 rokiem życia, więc kiedy opuściłem banki było mi łatwiej z powrotem dopasować się do tradingu moimi własnymi pieniędzmi, niż wielu innym ludziom. Było mi ciężko przestawić się w pierwszym roku, 2009, ale później było już znacznie łatwiej.

Uświadomiłem sobie także po latach od opuszczenia bankowej strony branży, że kiedy odszedłem, nie buntowałem się przeciwko tradingowi jako takiemu. Buntowałem się przeciwko korporacjom i kulturze korporacyjnej. Kiedy odszedłem, czekałem na odpowiedni czas, by zoptymalizować mój majątek. Wciąż kocham trading i bardzo lubię to robić, bardziej nawet gdy używam własnych pieniędzy, jestem swoim własnym szefem i nigdy nie muszę przed nikim odpowiadać. Właściwie to teraz trading cieszy mnie znacznie bardziej, a moje podejście jest znacznie bardziej konserwatywne niż wtedy, kiedy byłem w bankach. Jest to wypadkowa faktów, że kapitał jest mój oraz że zmienność została stłumiona od czasu globalnego kryzysu finansowego. Zatem, jest znacznie innym wyzwaniem zarabianie jako trader indywidualny w ciągu ostatnich 7-8 lat. Musisz zaakceptować dłuższe horyzonty czasowe, tradować rzadziej, prowadzić bardziej zróżnicowane portfele i szukać okazji. Jednakże, trening jest właściwie taki sam dla prop tradera oraz indywidualnego tradera. Musisz nauczyć się tego samego w odniesieniu do klas aktywów takich jak akcje, FOREX, towary czy stopy procentowe. Nie ma drogi by tego uniknąć, jeśli chcesz wiedzieć co robisz, osiągać rezultaty i być spełnionym traderem bądź zarządzającym portfelem.

M.N. Patrząc z zewnątrz wygląda to tak, jakby Twoje posady w bankach inwestycyjnych położyły fundament pod Twój sukces. Czy rzeczywiście tak jest?

A.K.
Cóż, nie owijajmy w bawełnę. Sukces w tradingu to tylko jedno, ile pieniędzy zarabiasz. Jeśli ktoś się nie zgadza ze mną w tej kwestii, to życzę powodzenia. Nie wchodzi się w tę grę z żadnego innego powodu, a już na pewno nie żeby przegrywać. Nie mogę mówić o konkretnych liczbach, ale zarobiłem znacznie więcej pieniędzy tradując po odejściu z branży w maju 2007 roku niż zarobiłem będąc “wewnątrz” branży. Percepcja może być odwrotna, ponieważ liczby którymi obracałem w bankach były ogromne. Jednak tam zatrzymuje się jedynie mały procent zysków – w tamtym czasie było to 2-3%. Więc jeśli zarobiłeś 100 mln dolarów dla banku, otrzymywałeś prawdopodobnie 2 miliony dolarów, nie więcej niż 4 miliony, jako bonus na koniec roku. Poza tym, musiałeś zapłacić ponad 50% podatku od takiej kwoty w UK. Mówię Wam, kiedy widzisz odcinek wynagrodzenia, na którym jest kwota 2 miliony dolarów, a niżej 1.1 miliona podatku do zapłacenia i wynagrodzenie netto na poziomie 900 tysięcy dolarów, to człowiek zaczyna się zastanawiać, za co płaci. Szczególnie, kiedy jest się młodym, zdrowym, w dobrej formie i praktycznie w ogóle nie korzysta się ze służb publicznych. Niektórzy ludzie mogą pomyśleć, że to śmieszne, ale wierzcie mi, kiedy przydarza się to Tobie, w głębi duszy poczujesz, że to jakiś szwindel. Zasadniczo, przeciętna osoba w UK w tamtym czasie zarabiała około 28 tysięcy funtów rocznie i płaciła około 7 tysięcy funtów w podatkach – powiedzmy, że wtedy to było 11 tysięcy dolarów – to ty płaciłeś podatek za 100 ludzi w jeden rok.

Więc nawet pomimo, że traduję moimi własnymi pieniędzmi od kiedy opuściłem branżę, mogę zachować 100% zysku i jestem znacznie bardziej efektywny kosztowo, ponieważ handluję przez Vehikuły Specjalnego Przeznaczenia (z ang. Special Purpose Vehicles – SPV) oraz moje firmy, gdzie jestem 100% udziałowcem i prezesem. Trzeba przyznać, że infrastruktura i zasoby dostępne w banku dla młodego tradera są znacznie większe. Nie mówię tu o systemach i oprogramowaniu – tak było, ale już nie jest. Mam na myśli zasoby ludzkie, trening i mentoring. Byli tam bardzo utalentowani traderzy otaczający mnie cały czas w tamtym okresie, dzięki czemu otrzymałem najlepszy trening praktyczny oraz doświadczenie, jakie mogłem otrzymać w ciągu ostatnich 30 lat. To jest jeden z powodów, dlaczego postanowiłem podzielić się tym doświadczeniem ucząc ludzi w ramach Instytutu Tradingu i Zarządzania Portfelem. Ponieważ jest to rodzaj treningu, którego nie da się znaleźć nigdzie indziej. W tym sensie z pewnością praca w bankach w tamtym czasie stała się fundamentem mojego ogólnego, długoterminowego sukcesu. Nie zmieniłbym niczego, było wspaniale pracować w tych bankach, w tamtym czasie i doświadczenie, które tam zdobyłem, całkowicie ukształtowało sposób w jaki podchodzę do tych spraw obecnie.

M.N. Zauważyłem, że zgłaszasz mnóstwo zastrzeżeń wobec banków inwestycyjnych w obecnych czasach. Jakie są powody stojące za tak intensywną krytyką?

A.K.
Banki inwestycyjne niefortunnie stały się bezmyślnymi kółkami wzajemnej adoracji złożonymi z trutniów bez talentu. Stworzyłem serię nagrań video na ten temat, które są dostępne na YouTube, pt. “Investment Banks Destroyed” – i sprowadza się to w rzeczywistości do faktu, że trading własnościowy został znacznie ograniczony. W moich czasach, mogłeś określić swój własny bonus dzięki temu, ile zarobiłeś dla banku. Obecnie nie możesz. Musisz zwyczajnie zaakceptować, że Twoje zarobki znajdą się w określonym zakresie na każdym szczeblu drabiny korporacyjnej opartej o stopnie wynagrodzenia. Więc jesteś zwyczajnie niewolnikiem firmy pracującym za wypłatę, a nie panem swojego finansowego losu. Sprawy mają się podobnie nawet w największych funduszach hedgingowych. Mają tak zbudowane biznesy, jak banki inwestycyjne, a obszar wielkich funduszy hedgingowych stał się obecnie kompletnie utowarowiony. Najlepszym miejscem w tym momencie jest posada w funduszu hedgingowym ze 100-250 milionami dolarów w zarządzaniu, który posiada przewagę w postaci strategii oraz stabilny wzrost, tj. udokumentowany na okresie około trzech lat. Z taką firmą możesz się rozwijać, wiele nauczyć i zarobić dobre pieniądze w miarę pracy jako trader/zarządzający portfelem.

M.N. Wygląda na to, że radzisz początkującym, by zaczęli swoją karierę tradingową w funduszu hedgingowym, a nie w banku. Czy istnieje jakiś sposób, żeby początkujący trader dostał się do hedge fundu?

Odpowiedź na to, a także pozostałe pytania poznacie w kolejnych częściach wywiadu.

Część II wywiadu znajdziesz TUTAJ.

Część trzecia pojawi się natomiast w najbliższy weekend (4-5 marca)



tokeneo

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook

To również Cię zainteresuje - Comparic24.tv

9 KOMENTARZE

  1. Anton to dla wielu osób wzór do nasladowania. Nikt nie zmusza do tego, żeby czytać jego wypowiedzi – jesteśmy wolnymi ludźmi, prawda? Miło, że xtb zorganizowało to spotkanie.

  2. Chris
    Śledzę bacznie Antona Kreila we wszystkich mediach społecznościowych i jakoś nie zauważyłam, żeby obrażał setki ludzi na Linkedin. No chyba że według ciebie mówienie prawdy i nazywanie głupoty po imieniu jest obrażaniem. Myślę, że zbyt emocjonalnie podochodzisz do postów Antona – a posty te są przecież spójne i logiczne.

  3. @ Chris
    Przesadzasz, śledzę go na twitterze i nie wydaje mi się że kogoś obraża a raczej piętnuje naiwny stosunek do rzeczywistości. A to że zna swoją wartość i nie lubi politycznej poprawności w niczym mu nie ujmuje.

    @ Marcin Nowogórski gdyby zdradził spółki z jakich branż preferuje byłoby super

  4. “Mówię Wam, kiedy widzisz odcinek wynagrodzenia, na którym jest kwota 2 miliony dolarów, a niżej 1.1 miliona podatku do zapłacenia i wynagrodzenie netto na poziomie 900 tysięcy dolarów, to człowiek zaczyna się zastanawiać, za co płaci”
    Zapytaj o ten wrogi stosunek do podatkow. Bo do szkoly chodzil chyba publicznej, infrastruktura tez chyba przez panstwo jest budowana w UK.

  5. @Mateusz, Jakub
    Dziękuję, będą pytania o jego trading. Macie jakieś konkretne pomysły, czy mamy wymyśleć sami?

    @ALL
    Dalsze propozycje pytań mile widziane 🙂

    @Chris
    Śledzę Antona na FB oraz Linkedin od dłuższego czasu, nie będę go bronił, bo rzeczywiście ma specyficzny sposób wypowiedzi, bardzo bezpośredni i nieraz nieprzyjemny dla adresatów.
    Z setkami osób przesadziłeś. Jego komentarze pojawiają się od czasu do czasu. Po prostu czasem bardzo dosadnie wytyka błędy w rozumowaniu. Linkedin daje możliwość podejrzenia ostatniej aktywności danej osoby: https://www.linkedin.com/pulse/activities/anton-kreil+0_0ooVwfPcZvJC0-Y2gut9_t?trk=prof-0-sb-rcnt-act-link . Niech każdy sam oceni ;). Tymczasem jestem z Antonem w kontakcie od około roku i ani w rozmowach telefonicznych, ani na czacie, nigdy żadna przykrość mnie nie spotkała, a wiele godzin rozmów by się uzbierało.
    Dalej, sam piszesz o nim “American Psycho” 🙂 , tym bardziej że krytykujesz go jako osoba anonimowa. Więc czasem jest tak, że oceniamy ludzi, czasem tylko w myślach.
    Na FxCuffs nie musisz płacić. Zapraszam, przyjdź, zobacz, obaj się przekonamy jaki Anton jest rzeczywiście i może przy okazji nawzajem się poznamy.

    PS. Chętnie zapytam go o te posty na linkedin. Niech sam się wypowie na ten temat w dalszej części wywiadu.

    Pozdrawiam!

  6. Malo kto wie, ze Anton Kreil obraza setki osob na portalu Linkedin, jest ogromnie chciwym psyhopata, ktory odnosi sie bez szacunku i z premedytacja gnoi kazda osobe, ktora probuje zrobic w zyciu cos innego niz on, ktora ma przecietna prace i zwykly dochod. Obwjrzyjcie American Psycho – to wlasnie jest Anton, nie z narodowosci ale osobowosci. Zero empatii, tylko gotowka, reszta to ‘losers’, tylko Anton jest najlepszy. Przyjezdza do Polski doic naiwnych na oplaty za instytut, tak jak robi to w innych krajach na calym swiecie.

  7. Jeżeli ma już się swoją metode gry którą chce się opanować do perfekcji, jakie książki i jakich matateriałów używać aby dokształcić się ze strony psychologicznej. Jakich ty używałeś ?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here