Naga Markets


A. Haraburda – jeden z prelegentów FXCuffs 2018

Andrzej Haraburda to znany  i ceniony propagator japońskich metod inwestowania, od pona​d 20 lat aktywny inwestor na rynkach finansowych. Pracował jako trader oraz analityk w domach maklerskich w Polsce, Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych. Już w marcu będzie prelegentem konferencji FXCuffs 2018.


W ostatnim czasie nieco rzadziej można Pana spotkać w mediach. Czym zajmuje się Pan obecnie, czy nadal Pan spekuluje czy jednak wybrał traderską emeryturę?

Rzeczywiście miałem takie plany, aby przejść na traderska emeryturę, ale niestety, i może dobrze, nie da się tak po prostu zakończyć czegoś czemu poświęciło się ostatnich 25 lat swojego życia. Zresztą chyba wszyscy o tym wiedzą, którzy zasmakowali chociaż przez chwilę emocji związanymi z inwestowaniem, że jest to narkotyk, na który chyba nie ma lekarstwa. Ale zmieniłem trochę swoją filozofię inwestowania, Z daytradera stałem się swingtraderem, z wykresu 5-15 min, przeszedłem na wykres 1-4 godzinny. Pozwoliło mi to poświęcić więcej czasu swojej drugiej pasji, którą jest rynek sztuki i antyków.

Zacznijmy od początku – skąd wzięło się zainteresowanie tematem inwestycji, spekulacji? Kiedy stawiał Pan pierwsze kroki na rynkach?

Wszystko zaczęło się od wyjazdu do Londynu pod koniec lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Na spotkaniach ze znajomymi i przyjaciółmi dominującym tematem rozmów były inwestycje w akcje czy nieruchomości. Okazało się ,że tam tak naprawdę wszyscy inwestują albo sami albo poprzez fundusze. No i aby nie wyjść na niedoinformowanego młodzieńca z biednego kraju Polska musiałem zgłębić ten temat. Oczywiście nie muszę dodawać, że tak to mnie wciągnęło, że po dwóch latach już wiedziałem co chcę dalej robić w życiu.


Już teraz skorzystaj z serii darmowych materiałów edukacyjnych i dołącz do Strefy eLearn portalu Comparic.pl!

Często mówi się o tzw. szczęściu początkującego. Czy u Pana tez tak było, pierwsze zyski przyszły dość szybko? Co było później – szybkie zrozumienie o co w tym wszystkim chodzi czy jednak mozolna, długa droga i wiele przegranych transakcji?

Można to nazwać szczęściem początkującego. Do Polski wróciłem pod koniec 1992 roku i od razu zacząłem inwestować na polskiej giełdzie. Wtedy tak naprawdę trudno było stracić pieniądze. Mieliśmy 5 spółek i najpierw jedną a potem dwie sesje w tygodniu. Jak pierwsza spółka otwierała się na widełkach +10% to wiadomo było, że reszta podąży tym trendem. Oczywiście zdarzały się sesje na -10%, ale najczęściej było to rozszerzenie widełek na +30-40%. Także pytaniem było nie czy stracisz tylko ile zarobisz, czyli ile kapitału uda ci się zebrać na inwestycje. Wszystko uspokoiło się dopiero w połowie 1994 roku po wprowadzeniu notowań ciągłych.

Kiedy zrozumiał Pan, że zostanie profesjonalnym spekulantem jest możliwe? Czy był jakiś moment przełomowy, spotkanie kogoś, przeczytanie jakiejś książki?

Profesjonalnym traderem chciałem być od samego początku, ale tak naprawdę dopiero po zgłębieniu tajników analizy technicznej mogłem bez względu na istniejący trend osiągać zadowalające, stałe zyski. Oprócz „Analizy technicznej” Johna J. Murphy moją biblią stała się pozycja Roberta C.Minera „Dynamic Trading”. Pomógł także rozwój techniki komputerowej. Chciałbym przypomnieć czy może uzmysłowić młodszym traderom, że analizy w tym czasie wykonywano na papierze milimetrowym, a zniesienia Fibonacciego nanosiło się specjalnym cyrklem. Dopiero początek XXI wieku przyniósł tu rewolucję z rozbudowaną platformą MT4 i właściwie dopiero wtedy mogę mówić, że zostałem profesjonalnym traderem.

Znany jest Pan z zamiłowania do technik Ichimoku. Czy od samego początku uważał Pan właśnie ten sposób za najlepszy czy jednak przeszedł Pan przez etap fascynacji wskaźnikami lub innymi metodami?

Na początku oczywiście było proste Price Action, potem doszły zniesienia Fibonacciego i geometria. Następnie przez parę lat używałem sytemu Billa Williamsa (Alligator, AO, MFI, Fractals). Na końcu doszedłem do Ichimoku i połączyłem to z Murrey Math Lines czyli czysta matematyka.

Jaka jest Pana zdaniem przewaga Ichimoku nad innymi metodami analizy wykresów?

Po pierwsze prostota przekazu. Wiem, że osobie, która po raz pierwszy spojrzy na wykres z naniesionymi liniami Ichimoku, wydaje się to wszystko pogmatwane i właściwie czarną magią. Jednak tak naprawdę jest to dość prosty system oparty na średnich kroczących, psychologii i geometrii rynku. Wystarczy z konsekwencją stosować reguły, które rządzą tym systemem, aby mieć znaczną przewagę nad rynkiem. System ten sprawdza się doskonale dla wykresu pięciominutowego i tygodniowego. Poza tym sam się rysuje na ekranie, nie trzeba nanosić żadnych swoich linii czy poziomów wsparcia i oporu. Po otwarciu komputera mamy całą analizę jak na dłoni, oczywiście jak umiemy ten wykres odpowiednio zinterpretować. Pozwala nam to w krótkim czasie określić, które pary walutowe na danej sesji są warte uwagi.

Rynek Forex ma nadal dość słabą reputację w społeczeństwie z powodu liczby osób tracących swoje oszczędności podczas inwestowania. Czy te opinie są Pana zdaniem przesadzone?

Rzeczywiście rynek Forex ma słabą reputację, zresztą nie tylko w Polsce. Jest to w dużej mierze spowodowane tym, że piszą na ten temat osoby, które o tym rynku nie maja zielonego pojęcia. Artykuły pokazuje się dopiero wtedy jak pojawia się na rynku jakiś problem, ponieważ ciągle sensacja jest ważniejsza od rzetelnie przedstawionego problemu. Wydaje mi się, że w Polsce coraz bardziej problem strat ponoszonych przez traderów sam się rozwiązuje poprzez lepszą edukację prowadzoną przez domy maklerskie i portale internetowe takie jak właśnie comparic.pl. Poza tym przejście przez domy maklerskie z modelu Market Maker na ECN także wymusił, że właściwie liczy się tylko ten klient, który sam zarabia na rynku. Dotychczas klienta zysk był domu maklerskiego stratą. Z ostatniego raportu za IV kwartał 2017 roku wynika, że już prawie 40% traderów w Polsce regularnie zarabia na Forex. I to jest bardzo dobra wiadomość.

Gdyby miał Pan udzielić tylko jednej rady osobie zaczynającej swoją przygodę z tradingiem, to jaka by ona była?

Pierwsza i podstawowa rada dla początkujących traderów jest traktować swoją pracę jak każdy inny biznes. Czy jest to rynek walutowy czy powiedzmy sklep warzywny zasady są te same. Najpierw musimy ponieść jakieś koszty zakupu (margin), sprzedać drożej towar (osiągnąć Target Point) i możliwe jest, że część pomidorów czy bananów nam się zepsuje nim je sprzedamy (Stop Loss). Są to wszystko koszty prowadzenia biznesu, dlatego nie stresujmy się jak kolejny raz zlecenie chwyci nam SL (oby nie za często). Postępujmy zgodnie z założeniami naszego systemu jak najmniej poddawajmy się emocjom. Ciągle bardzo dużo osób nie zdaje sobie sprawy z ważności psychologii inwestowania.

Często można spotkać się z opiniami, że w języku polskim trudno o naprawdę wartościową literaturę w zakresie spekulacji. Zgadza się Pan z tą opinią? Czy mógłby Pan polecić jakąś książkę, którą szczególnie Pan ceni?

Książka, która wydaje mi się zawiera wszystkie wskazówki potrzebne dla profesjonalnego tradingu, to jest „Uniwersalne zasady spekulacji” Brenta Penfolda. I to niezależnie od systemu inwestycyjnego, który stosujemy.

Co sądzi Pan o inicjatywie jaką jest FxCuffs?

Na FxCuffs jestem od samego początku i co roku znajduję tutaj tematy, które rozwijają mnie jako tradera. Jest to wspaniała platforma wymiany wiadomości, najnowszych nowinek z analizy technicznej czy sposobów inwestowania głównych graczy na rynku akcyjnym i walutowym. Wydaje mi się, każdy szanujący się inwestor powinien zaglądnąć na konferencję FxCuffs.

Będzie Pan prelegentem na tegorocznych FxCuffs. Uchyli Pan rąbka tajemnicy i zdradzi o czym będzie traktowało wystąpienie?

Mój wykład będzie się trochę różnił od dotychczasowych wystąpień na konferencji. Nie będzie nic o budowie systemów inwestycyjnych, zarządzaniu kapitałem czy psychologii inwestowania. Zajmę się problemem zysków z inwestycji i podatkami. Wyjaśnię jak nie płacić podatków z zysków na kryptowalutach czy jak zapłacić zero podatku od zysku 150 000 PLN na rynku Forex. Wszystko legalnie, zgodnie z prawem. Czyli będzie o optymalizacji podatkowej, problem, o którym zaczynamy dopiero myśleć jak te zyski się pojawiają i mamy przed sobą podatek Belki. Zresztą problem ten dotyczy wszystkich, którzy zarabiają pracując przez internet, nie ważne czy jest to sprzedaż przez Allegro czy jesteśmy dostarczycielem analiz albo piszemy felietony o rynku finansowym. Wykład będzie skierowany do tych wszystkich osób.

Wkrocz w świat tradingu już w marcu tego roku…

Jak ocenia Pan rok 2017 na rynkach finansowych, coś szczególnie zapadło Panu w pamięci?

Ten rok był pełen ważnych wydarzeń, głównie politycznych, które spowodowały dużą zmienność na rynku walutowym, to o co nam chodzi, jeżeli profesjonalnie zajmujemy się tradingiem. Wybory we Francji, Niemczech, Brexit, pierwszy rok prezydentury Trampa, wybory nowego szefa FEDu no i pojawienie się w świetle reflektorów nowego aktywu jakim są kryptowaluty.

No właśnie – kryptowaluty. Czy jako spekulant z dużym stażem, dał się Pan wciągnąć w manię Bitcoina?

Oczywiście. Może akurat nie był to Bitcoin ale ogólnie kryptowaluty. W listopadzie zainwestowałem w Ripple po 23-25 centów, aby w grudniu sprzedać po $1.50-2.50. Nie wytrzymałem do $3.60, ale według mnie nie o to chodzi, aby sprzedać na samej górce, tylko aby na danym walorze odpowiedni zarobić. Po tym doświadczeniu stwierdziłem, że w moim portfelu inwestycyjnym muszą się znaleźć kryptowaluty.

Co Pan sądzi o kryptowalutach w sensie inwestycyjnym. Jest to bańka spekulacyjna, która niebawem pęknie? Ma Pan jakieś prognozy na ten temat?

Jest to typowa bańka spekulacyjna, ale akurat z tym nie mam żadnego problemu. Chodzi o to, że jest to aktywo o bardzo dużej dziennej zmienności, na której można dobrze zarobić. Nie ważne jest czy Bitcoin z $11 000 spadnie do $1 czy wzrośnie do $ 50 000. Ważne jest, aby dobrze określić trend. Jak na razie od pierwszego tygodnia stycznia sprzedaję Bitcoina i Etherum.

A co Pan sądzi o panującej hossie na GPW. Ma ona stabilne podstawy czy jest to tylko tymczasowy wzrost? Hossa będzie kontynuowana czy jednak 2018 rok przyniesie wyhamowanie zwyżki?

Niestety na temat polskiej giełdy nie mogę się wypowiadać, ponieważ nie mam zielonego pojęcia nawet na jakim poziomie jest WIG. Ostatni raz inwestowałem w akcje chyba z 15 lat temu.


Już teraz skorzystaj z serii darmowych materiałów edukacyjnych i dołącz do Strefy eLearn portalu Comparic.pl!

Pracował Pan w zagranicznych domach maklerskich. Jak ocenia Pan z tej perspektywy stan i rozwój naszego rynku finansowego, organizacji, poziomu inwestorów indywidualnych czy choćby GPW? Mocno odstajemy czy jednak jest coś w czym polskie „podwórko” jest lepsze?

Chyba jednak w Polsce jest większa etyka zawodu. Głównie w USA doświadczyłem, że liczy się tylko i wyłącznie zysk. I to nie zysk klienta tylko domu maklerskiego. Jak klient przy okazji zarobi to dobrze. Ale może i tutaj coś się zmieniło. Pamiętać trzeba, że ja pracowałem w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii w czasach tzw. dzikiego kapitalizmu, do czasów kryzysu w 2008 roku. W Polsce w pamięci mam ciągle nie lata po 2010 roku a moje początki w Dolnośląskim Domu Maklerskim we Wrocławiu. Wtedy często zawieszały nam się komputery i zdarzało się, że dzwoniła kierowniczka po pierwszej w nocy, wsiadaliśmy w samochód i pędziliśmy 200 km/godzinę do Warszawy aby jeszcze przed rozpoczęciem sesji wklepać ręcznie zlecenia klientów na sesję. To były czasy.

Dziękuję za rozmowę.

Zapraszamy serdecznie na spotkanie z Andrzejem Haraburdą podczas marcowej konferencji FxCuffs 2018! Do zobaczenia w Krakowie.



tokeneo

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook

To również Cię zainteresuje - Comparic24.tv

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here