Giełdy w USA odpowiadają za około 40% kapitalizacji wszystkich giełd na świecie. Sytuacja na parkietach za oceanem powinna interesować wszystkich inwestorów, nawet jeżeli nie inwestują bezpośrednio na amerykańskim rynku, ponieważ załamanie się tamtego rynku prawdopodobnie spowoduje spadki na innych giełdach.


Można wyobrazić sobie ruch w górę na giełdach rynków wschodzących przy jednoczesnej konsolidacji rynku w USA. Trudno jednak oczekiwać hossy, przykładowo na giełdzie w Warszawie, gdy na Wall Street dojdzie do silnego tąpnięcia.

Jedną z najsłynniejszych giełd papierów wartościowych pokazywaną w niejednym filmie fabularnym oraz największą pod kątem kapitalizacji jest New York Stock Exchange (NYSE). Kapitalizacja nowojorskiej giełdy to około 19 bilionów dolarów oraz lista 2400 spółek notowanych na jej parkiecie. Dla porównania skali kapitalizacja Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie wynosi w okolicach 1,2 biliona złoty, czyli około 300 mld dolarów, a ilość notowanych spółek to 486! Nawet największa giełda w Europie Börse Frankfurt może pochwalić się kapitalizacją w okolicach 2 bilionów dolarów.

Giełda NYSE została założona w 1792 roku przez 24 brokerów, którzy podpisali umowę na ulicy Wall Street pod drzewem platan (buttonwood), stąd jej nazwa Buttonwood Agreement. Brokerzy ustalili między sobą prowizje od dokonywanych transakcji i przyznali pierwszeństwo dokonywanych transakcji dla członków giełdy. W 1817 roku zaczęto wynajmować miejsca na parkiecie giełdy. Wcześniej handel był zorganizowany w kawiarni Tontine Coffee House mieszczącej się na Wall Street.

Głównym indeksem notowanym na Nowojorskiej Giełdzie Papierów Wartościowych jest S&P 500. Jest to indeks 500 spółek o największej kapitalizacji. Firmy wchodzące w skład indeksu możemy podzielić na kilka podstawowych sektorów:

  • sektor energetyczny (energy),
  • sektor metalurgiczny (materials),
  • sektor przemysłowy (industrials),
  • sektor dóbr konsumenckich (consumer discretionary, consumer staples),
  • sektor medyczny (health care),
  • sektor finansowy (financials),
  • sektor technologiczny (technology),
  • sektor telekomunikacyjny (telecommunication services),
  • sektor użyteczności publicznej (utilities),
  • sektor nieruchomości (real estate).
Times Square NASDAQ Billboard. Autor: Nakashi

NASDAQ (National Association of Securities Dealers Automated Quotations) jest drugą, co do wielkości giełdą papierów wartościowych w USA z kapitalizacją w okolicach 6,8 biliona dolarów. Giełda została założona w 1971 roku, czyli niemaj dwa wieki później, niż NYSE. NASDAQ do 2006 roku działał w formie regulowanego rynku pozagiełdowego tworzonego przez tak zwanych market makerów kreujących alternatywny system obrotu papierami wartościowymi. NASDAQ głównie słynie ze spółek technologicznych, a największe z nich to między innymi Facebook, Amazon, Netflix, Alphabet dawniej Google, które są nazywane w Stanach Zjednoczonych określeniem „FANG”. Łączna liczba spółek notowanych na giełdzie to około 3 tys. przedsiębiorstw.

Rewolucja na Wall Street

W 1996 roku amerykańskie giełdy przeszły prawdziwą rewolucje. SEC (US Securities and Exchange Commission) amerykański nadzór nad rynkami akcji po kilku latach testów zezwolił na wprowadzenie alternatywnych rynków akcji. Do tej pory transakcje musiały przechodzić przez maklera mającego dostęp do giełdy. Wprowadzenie alternatywnych giełd akcji pozwoliło na dokonywanie transakcji za pomocą elektronicznej sieci komunikacji ECN (Electronic Communication Network).

Dzięki sieci ECN zlecenia oczekujące są bezpośrednio łączone z zleceniami rynkowymi, czyli zleceniami kupna i sprzedaży po każdej cenie (zlecenie PKC na GPW) bez udziału maklera. Pozwoliło to na znaczne obniżenie kosztów dokonywanych transakcji. System ECN gwarantuje pełną anonimowość i transparentność, co oznacza, że zlecenia są realizowane niezależnie od market makerów. Amerykanie poszli dalej i zaczęto oferować bonusy za dodawanie płynności, czyli składanie zleceń z limitem, a prowizje pobierano tylko w przypadku zlecenia typu market, czyli PKC. Oznacza to, że można osiągnąć dodatkowy zysk tylko z tytułu zakupu bądź sprzedaży za pomocą zlecenia z limitem. Oczywiście zawsze istnieje groźba, że nasze zlecenie nie zostanie wypełnione, albo zostanie zrealizowane w części.

Z biegiem lat zaczęło powstawać coraz więcej giełd, a jedne z bardziej popularnych to:

  • Direct Edge oraz BATS Global Markets obecnie połączone,
  • ARCHIPELAGO,
  • i wiele innych.

Słynna książka pod tytułem „Flash Boys” autorstwa Michael’a Lewisa pokazała nowe zagrożenia związane z dużym rozproszeniem giełd. Fundusze hedgingowe zajmujące się HFT (High Frequency Trading) dzięki serwerom tuż obok giełd zapewniały sobie szybszy dostęp do zleceń giełdowych (chodzi o ułamki sekund). Miały wgląd do arkusza zleceń zanim on pojawił się na rynku oraz dodatkowo dysponowały bardzo szybkimi łączami, co pozwalało uprzedzać innych graczy i oferować ten sam papier nieco drożej, zazwyczaj jednego centa, tak zwany front running. Firmy HFT zarabiały krocie na tego typu procederze, ponosząc bardzo niewielkie ryzyko. Przykładowo akcje spółki GM są oferowane w arkuszu zleceń po cenie 30,00/30,01 BID/ASK, trader HFT widzi dużego gracza chcącego kupić akcje GM po cenie 30,01; więc go uprzedza kupującej te akcje po tej cenie, a następnie praktycznie w tym samym momencie wystawia zlecenie sprzedaży z limitem tych samych akcji po cenie 30,02; co oznacza, że ów inwestor zakupi akcje GM jednego centa wyżej.

Przytoczony przykład jest bardzo uproszczony, a ponadto metod wykorzystywania szybszych łącz przez firmy HFT jest o wiele więcej. Jednak opisany schemat działania firm HFT pokazuje, że każdy system handlu na giełdach prędzej, czy później zacznie podlegać jakimś manipulacjom. Niestety chyba mamy to w naturze, pocieszający jest fakt, że o procederze mówi się coraz więcej, między innymi dzięki wspomnianej książce i że podejmowane są próby zmiany tego stanu.

Krótka historia krachów na amerykańskich rynkach akcji

Najsłynniejszym krachem był tak zwany czarny czwartek 24 października 1929 roku, który spowodował, że wprowadzono wiele legislacyjnych rozwiązań mających na celu zapobiegania takim sytuacjom w przyszłości, chociażby konieczność składania sprawozdań finansowych przez spółki giełdowe. Pęknięcie bańki spekulacyjnej na nowojorskiej giełdzie było o tyle poważniejsze, że duża część inwestorów kupowała akcje za kredyty, które chętnie były udzielane w tamtym czasie przez banki. W tamtym okresie uważano, że główną przyczyną tak dużych spadków było wprowadzenie możliwości tak zwanej krótkiej sprzedaży. W czarny czwartek indeks Dow Jones Industrial Average stracił około 11%, a po weekendzie w czarny poniedziałek 13% , a następnego dnia w czarny wtorek w okolicach 12%. Krach giełdowy w 1929 roku zapoczątkował prawdopodobnie największy kryzys gospodarczy na świecie. Większość ludzi potraciło majątki na giełdzie, firmy zaczęły upadać, a stopa bezrobocia w USA sięgnęła 30%.

Kolejny słynny czarny poniedziałek nastąpił 19 października 1987 roku. W tym dniu indeks DJIA stracił ponad 22%, czyli ponad 500 pkt. i był to największy procentowy spadek tego indeksu w historii. Przyczyną krachu był między innymi spadek cen ropy w 1986 roku o około 50% w skutek decyzji OPEC o zwiększeniu produkcji, załamanie na rynku obligacji oraz deprecjacja dolara amerykańskiego tuż przed krachem na Wall Street. Tym razem kozłem ofiarnym stał się automatyczny handel, który w tamtym czasie coraz mocniej wkradał się na amerykańskie parkiety.

Ostatni krach na nowojorskiej giełdzie miał miejsce 15 września 2008 roku. W tym dniu upadł czwarty co do wielkości bank inwestycyjny Lehman Brothers. Indeks DJIA odnotował największy punktowy spadek, który wyniósł 777 pkt., czyli 7%.

Krachy na giełdach były, są i zapewne jeszcze długą będą występować. Jest to związane z wzrostem gospodarczym opartym o kredyt, wzrost podaży pieniądza oraz inflację. Osoby odpowiedzialne za politykę gospodarczą, czyli politykę fiskalną oraz pieniężną, gdy zauważą, że ich ekspansywna polityka zbyt rozkręciła gospodarkę, inflacja wymyka się spod kontroli, po prostu nacisną na hamulec, ogranicząją kredyt przez ograniczenie podaży pieniądza. Mają do tego wiele narzędzi, stopy procentowe, operacje otwartego rynku etc. Gospodarka hamuje i wpada w recesje, następnie Ci sami ludzie rozluźniają politykę, a gospodarka wchodzi w fazę ożywienia, aż w końcu zbyt mocno przyśpiesza i znów zostaje naciśnięty hamulec. Proces ten nazywa się cyklami koniunkturalnymi i trwa od momentu wprowadzenia pieniądza fiducjarnego, czyli nie mającego pokrycia w żadnym kruszcu, oparty jest na wierze w instytucje państwowe, które go drukują.

Jak rozpocząć handel na amerykańskich rynkach akcji?

Handel na amerykańskich rynkach akcji możemy rozpocząć na kilka sposobów. Wszystko zależy od naszego kapitału oraz posiadanej wiedzy. Możemy rozpocząć poprzez kilka następujących opcji:

  • rachunek u brokera amerykańskiego,
  • firma typu proprietary trading
  • rachunek u brokera offshore.

Założenie rachunku u brokera amerykańskiego wiąże się z wpłatą minimum 10 tysięcy dolarów, gdyż amerykańskie przepisy nakładają obowiązek na inwestorów wpłacania minimalnego depozytu w biurze maklerskim dokładnie w tej wielkości. Jeżeli jesteśmy day traderem, co według amerykańskiego prawa oznacza 4 lub więcej transakcji otwartych oraz zamkniętych w tej samej sesji w ciągu tygodnia, to nasz depozyt będzie musiał wynosić 25 tysięcy dolarów. Regulacja ta nazywa się Pattern day trader Rule (PDT Rule). Prowizje sięgają zazwyczaj około 1$ wzwyż za 100 akcji. Oczywiście im większe konto, tym większe pole do negocjacji.

Współpraca z firmą typu proprietary trading jest o wiele mniej kosztowna, pod względem wymaganego depozytu, gdyż kształtuje się on zazwyczaj miedzy 3 a 5 tysięcy dolarów. Firmy typu proprietary trading zrzeszają wielu traderów oferując im dostęp do giełd na całym świecie, ale wymagają pewnej części zysków. Tak zwany payout wynosi na początku zazwyczaj 20%, w miarę dłuższej współpracy spada nawet do 1%. Musimy również dodatkowo płacić za platformę, kwotowania itd. Kwota ta może wynosić około 250 dolarów wzwyż. W biurach maklerskich często klienci są zwolnieni z opłat za platformę lub są one niewielkie. Jednak brokerzy amerykański nakładają duże większe prowizje, niż firmy prop tradingowe, które mogą oferować nawet kilkukrotnie mniejsze prowizje. Najmniej kosztowną formą współpracy jest zatrudnienie się w firmie typu proprietary trading i handel kapitałem firmy. Zyski często są dzielone pół na pół, ale wszystko zależy od konkretnej firmy. Osoba zatrudniona nie musi posiadać żadnego kapitału na starcie, gdyż wszelkie narzędzia, jak również środki do hadlu otrzymuje od firmy prop tradingowej. Jednak dostanie się do takiej firmy wymaga wiedzy i często doświadczenia w handlu, przykładowo na własny rachunek.

Założenie rachunku u brokera offshore wiążę się z najniższym depozytem, nawet 500 dolarów. Najczęściej platformy do handlu są darmowe, albo pobierana jest niewielka opłata miesięczna. Niestety firmy te odbijają sobie w postaci wyższych prowizji. Zazwyczaj kilka dolarów za 100 akcji, co nieco ogranicza day trading, a z pewnością wyklucza skalping, gdyż ten sposób handlu oznacza zbieranie z rynku czasami 2, 3 centów, a prowizje u brokerów offshore mogą sięgać nawet 5 dolarów za kupno 100 akcji, a następnie 5 dolarów za ich sprzedaż, czyli dopiero po 10 centach wychodzimy na zero. Czasami można się spotkać z brokerami offshore, którzy oferują kontrakty CFD zamiast dostępu do prawdziwego rynku. Ponadto brokerzy offshore mają najczęściej swoje siedziby w krajach o dosyć łagodnym podejściu do prawa, w porównaniu z krajami Europy Zachodniej, czy USA. Naszym zadaniem, często niełatwym, jest znalezienie solidnego brokera offshore.

Bibliografia:
M. Lewis, Błyskotliwi chłopcy.

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook



STO
PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułEURAUD testuje istotny opór
Następny artykułPrognozy przed posiedzeniem BoC: Stopy z pewnością bez zmian?
Analityk niezależny. Absolwent Szkoły Głównej Handlowej. Doświadczenie zdobywał jako trader giełd amerykańskich oraz analityk rynków finansowych. Częsty komentator bieżącej sytuacji na rynkach finansowych w mediach.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here