Naga Markets



Andrzej Szczęśniak, ekspert rynku ropy i paliw

Czasami aby rozwiązać jakiś problem, należy spojrzeć na niego z zupełnie innej strony. Taka myśl przyświecała mi, zapraszając do rozmowy Andrzeja Szczęśniaka, znanego eksperta rynku ropy i paliw, który daleki jest od zainteresowania spekulacją instrumentami finansowymi. Pierwsza, prawie dwugodzinna rozmowa spotkała się z bardzo pozytywną reakcją, stąd ponowne połączenie w dniu szczytu OPEC+, które swoją drogą, finalnie zostało przełożone. Zapraszam do wysłuchania 30-minutowego nagrania poświęconemu obecnej sytuacji na rynku ropy, bez typowych inwestycyjnych naleciałości. Poniżej znajdziesz również skrócony zapis części rozmowy.

    • Donald Trump nadal będzie na czele naftowego świata
    • N.Tokariew nie ma szans w starciu rosyjskich tytanów
    • Amerykanie zbyt szybko odbijają się od dna

Arabia Saudyjska może zmienić rolę

Kilka dni temu zamieścił Pan twitterze komentarz, iż prezydenci Władimir Putin i Donald Trump w rozmowie telefonicznej ustalili cenę ropy na najbliższe miesiące. Czy faktycznie “można się rozejść”, a pozostali producenci ropy są już tylko tłem dla tych dwóch dużych graczy?

Z pewnością osobą która zarządza globalnym rynkiem naftowym jest Donald Trump. To on rozdaje karty i ustala kształt sojuszy. Znalazłem jego tweet z początku fali wyprzedaży, kiedy uspokajał rynek twierdząc, że spadki to tylko i wyłącznie “finacial issue” i za miesiąc cena za baryłkę będzie wynosić 30 USD, co się spełniło. A co do samej rozmowy D.Trumpa z W.Putinem i m.in. propozycji wejścia do grupy G7 – ja od dawna podejrzewałem, że jest to jakiś geopolityczny ‘deal’, którego celem jest rozgrywka z Chinami. Tym samym Arabia Saudyjska schodzi do roli regionalnego kontrolera pokroju Iraku.

W Rosji trwa spór gigantów, Transnieft zarzuca Rosnieftowi, a w zasadzie prezesowi tej firmy – Igorowi Sieczinowi manipulację w rozmowach z prezydentem. Natomiast którą stronę rosyjskiego biznesu reprezentuje Prezydent W.Putin? I.Sieczina czy N.Tokariewa? 

To jest rozgrywka oligarchów zwanych potocznie “siłowikami”, czyli skoligaconych z aparatem państwowym – nowa rosyjska elita. Tokariew nie ma w ostatnim czasie szczęścia, po katastrofie rurociągu “Przyjaźń” upłynie dużo czasu, zanim zostaną mu wybaczone winy. Tymczasem Sieczin ma ogromną siłę przebicia, mając na uwadze w jaki sposób zbudował na nowo Rosnieft i jak kluczową rolę zagranicą odgrywa ta firma. W tej rozgrywce I.Sieczin ma znacznie lepsze karty i to on bierze udział w wielkiej grze mając przed sobą bardzo trudne zadania jak m.in. jednoczesne wycofanie się i pomoc Wenezueli. A Tokariew musi najpierw naprawić swój wizerunek, żeby w ogóle wrócić do łask.

Czy panika prezesa Sieczina ma swoje uzasadnienie w rzeczywistości? Czy faktycznie Rosnieft nie ma wystarczającej ilości ropy aby wysyłać ją do nabywców w ramach długoterminowych umów? Przypomnijmy, że wolumen Rosnifetu obniżył się o 17% w maju w porównaniu do kwietnia.

Jest to dużo, ale nadal mniej niż wielkość produkcji, którą Rosja zdecydowała się zmniejszyć (23%). Tak czy inaczej, jest to spory kłopot dla takiej firmy jak Rosnieft ponieważ tego typu firmy działają w ramach umów długoterminowych. Najważniejsza jest odpowiedź na pytanie, czy uda im się porozumieć z odbiorcami, przesuwając dostawy na później, którym też byłoby to na rękę, bo nie mają co robić z tą ropą. Należy jednak podkreślić, że jeśli cała operacja Donalda Trumpa się uda – a na dziś wygląda, że tak się stanie, to cały biznes wyjdzie z tego cało – no może poza finansowymi turystami, którzy stracili po kilka tysięcy dolarów na spekulacji.

Przejdźmy do rynku amerykańskiego. Mimo załamania liczby aktywnych odwiertów, co znajduje też swoje odzwierciedlenie w wielkości produkcji – Amerykanie dość niechętnie chcą odgórnego regulowania rynku – był pomysł, aby w Teksasie wprowadzić limit produkcyjne, ale agencja stanowa regulująca rynek naftowy zdecydowanie ten pomysł odrzuciła . Kongres również niechętnie zareagował na pomysł Donalda Trumpa o zwiększeniu rezerw krajowych, który finalnie musiał korzystać z pomocy australijskiego sojusznika. Jaka jest Pana prognoza dla tego regionu?

Prognoza dla Stanów Zjednoczonych jest niepokojąca. Tamtejszy rynek nie respektuje narzędzi, które miały świetne zastosowanie przez prawie pół wieku, pozwalając suchą stopą przechodzić przez kolejne kryzysy naftowe. Natomiast dziś Ameryka próbuje pokonać problem narzędziami rynkowymi, przy pomocy świata finansów. Jest to dosyć łatwe, ponieważ Stany Zjednoczone produkują średnio najdroższą baryłkę ropy na świecie – więcej na ten temat można przeczytać w moim tekście (Amerykański barometr naftowy). Jednak moim zdaniem Amerykanie zbyt szybko się otrząsneli i rozpoczeli zwiększenie wydobycia – umożliwił im to Donald Trump. Pojawia sie pytanie, czy nie zbyt pochopnie odnaleziono dno – bo może się okazać, że wróciła na rynek podaż, ale nadal nie ma popytu, a to gotowy przepis na drugą falę spadków cen ropy.

To swoją drogą ciekawe zjawisko, bo korelacja ilości aktywnych odwiertów i wielkość produkcji ropy całkowicie przestaje działać. Jest to m.in. efekt silnej konwersji odwiertów pionowych na horyzontalne.

Tak, jest to rezultat wzrostu efektywności całego przemysłu naftowego. Ja zwracam uwagę jeszcze dwie przewagi. Po pierwsze: ludzie – po kryzysie lat 2014-2016, okazało się ilość miejsc pracy potrzebnych do obsługi projektów spadła o 1/3, a produkcja mimo to drastycznie wzrosła. Po drugie: kapitał – jeśli Donald Trump zmobilizuje kapitał amerykański do inwestycji w firmy naftowe to sektor mniejszych firm wydobywczych przejdzie przez ten kryzys suchą stopą.



Conotoxia

Dołącz do dyskusji logując się za pomocą Facebook

To również Cię zainteresuje - Comparic24.tv

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here