Naga Markets



Źle rozumiana akceptacja strat jest przyczyną wielu nieporozumień i niepowodzeń na rynku. Nie oznacza ona bowiem pogodzenia się z wyczyszczeniem rachunku, odchorowaniem strat i ponownej gotowości do gry. Tutaj mamy mamy do czynienia z rażącym wypatrzeniem rzeczywistości. Akceptacja strat ma przede wszystkim na celu ochronę naszego kapitału, ochronę wypracowanych zysków, ochronę psychologiczną oraz uczynienie tradingu zajęciem bezpiecznym. Jak widzimy są to zgoła zupełnie inne priorytety.

  • To jak radzimy sobie z czarną serią strat pokazuje zazwyczaj nasz stan rachunku oraz kondycja psychologiczna. Geometria rachunku jest tutaj istotną sprawą.
  • Nie wszystkie straty da się wyeliminować. Niektóre z nich na stałe wpisane są w krajobraz i charakterystykę rynku oraz strategii inwestycyjnej
  • Ucieczka oraz unikanie strat do niczego nie prowadzi. Straty należy sprowadzić do takiego poziomu, który pozwoli poprawnie funkcjonować naszej strategii

Akceptacja strat to przede wszystkim radzenie sobie całą serią niepowodzeń

Jeśli tylko chcemy wykorzystywać zasoby naszej strategii, to przede wszystkim musimy sprowadzić straty do tzw. poziomu akceptowalnego. Dotyczy to zarówno naszych właściwości psychologicznych oraz geometrii rachunku. Nie chodzi mi tutaj o klasyczny money management, bo to zbyt zróżnicowany temat, ale o taką geometrię, która by uwzględniała obsuniecie kapitału.

Skoro więc mamy świadomość, że raz na 100 transakcji zdarza się czarna seria strat to naszym obowiązkiem jest dostosowanie takiego wolumenu transakcji, który sprawi, że nasz rachunek nie przekroczy straty krytycznej i umożliwi nam dalszy sukcesywny trading.

Akceptacja strat, to przede wszystkim radzenie sobie dłuższą serią niepowodzeń. To także taka geometria rachunku, która nie wyrządza spustoszenia naszych środków finansowych oraz nie wyrządza szkód psychologicznych. Bardzo ważnym jest zrozumieć, że właściwa geometria jest silnie skorelowana z naszą odpornością psychiczną.

Zobacz również: Ryzykowna gra, czyli znaczenie spekulacji na rynkach lewarowanych

Są straty rynkowe oraz straty wynikające z braku zrozumienia środowiska inwestycyjnego

Tam gdzie podejmuje się ryzyko, tam też występują stratne transakcje. Straty te w żadnym wypadku nie są powodem naszych błędów. Nie pomylmy tutaj strat spowodowanych brakiem wiedzy ze stratami wynikającymi z realizacji strategii. Chociaż w jednym i drugim przypadku dochodzi do straty, to jednak nie można ich ze sobą utożsamiać.

Innymi słowy są straty, których żadna edukacja nie wyeliminuje oraz straty spowodowane zwyczajnym niedoinformowaniem. Osoba, która np. zawiera transakcje na instrumentach egzotycznych i nie ma pojęcia kiedy występują święta w Azji, może otworzyć transakcję, po czym rynek będzie zamknięty przez trzy dni z rzędu powodując znaczne obsunięcie kapitału.

Takie straty powstają z powodu braku zrozumienia środowiska w którym zawieramy transakcje. Jeśli chcemy uniknąć tego rodzaju niespodzianek, możemy to zrobić poprzez edukację w tym zakresie. Nie o takie jednak straty w tradingu chodzi.

Zobacz również: Jak podnieść się po serii strat? – Nial Fuller

Straty są naturalną częścią strategii inwestycyjnej i żadna analiza ich nie wyeliminuje

Zbyt wielu traderów ma całkowicie błędne zrozumienie co do charakteru strat. Przede wszystkim zależy mi na wykazaniu, że straty nie są elementem ludzkich błędów, ale stanowią naturalną część tradingu. A ponieważ na rynku bezustannie podejmujemy ryzyko, nierozsądnym jest zatem zakładanie, że możliwym jest uniknięcie straty, czy to w wyniku naszej elokwencji, czy poprzez popranie wykonanej analizy.

Jeśli więc pomimo naszych wysiłków nadal notorycznie tracimy, to zamiast rozpaczać na ruiną własnego depozytu należy uświadomić sobie, że strat zwyczajnie nie unikniemy. A skoro nic nie możemy zrobić, to musimy przyznać im należne miejsce i sprowadzić straty do poziomu akceptowalnego. W przeciwnym wypadku nie ma najmniejszych szans abyśmy mogli sukcesywnie handlować.

Zobacz również: Eliminując zbytnio ryzyko pozbywasz się szansy na wielką wygraną!

To nie wyniki, lecz rozkład stratnych transakcji decyduje o istnieniu naszego rachunku

Jak wiemy, wszyscy lubimy skupiać się zyskownych transakcjach. Chwalimy się nimi w internecie, przeprowadzamy analizy zyskownych transakcji itd. Robimy to do takiego stopnia, że śmiało można uznać to za instynkt stadny w którym słowo “leming” nabrało pejoratywnego znaczenia.

Co dzień otrzymuję wiadomości typu “100 pipsów w jednej transakcji”, “500 dolarów w trzy minuty”, “70% skuteczności systemu” itd. Nie zrozummy się źle, to nie jest nic złego. Marketing w Polsce nie jest zakazany i każdy ma prawo pokazać siebie lub swój produkt z jak najlepszej strony.

Jeśli jednak staniemy w obliczu podejmowania ryzyka, to nie na zyskownych transakcjach powinniśmy się skupić, lecz na kontroli oraz rozkładzie strat. Nasze istnienie na rynku uzależnione jest bowiem, nie tyle od zyskownych transakcji, co też nie jest bez znaczenia, ale w głównej mierze od tego jakie mamy obsunięcie kapitału.

Zobacz również: Człowiek vs. Rynek: trudna sztuka czekania na sygnał

Straty należy sprowadzić do takiego poziomu, który pozwoli nam dłuższy czas wytrwać na rynku

Radzenie sobie ze stratami wcale nie polega to na siłowaniu się z rynkiem, tylko na sprowadzeniu stratnych transakcji do takiego poziomu, aby nasz system utrzymał się na rynku przez odpowiednio długi okres. Tutaj należy zrozumieć, że lewarowanie musi być dostosowane do depozytu w sposób geometryczny, bo tylko wtedy będziemy mogli kontrolować straty, a tym samym modelować naszą krzywą kapitału.

Aby jednak było to tyło możliwe, musimy wykonać odpowiednio długą serię transakcji (min. 100 zagrań) jednym niezbyt skomplikowanym systemem. Ma to na celu zebranie danych statystycznych, które dopiero wtedy pozwalają oszacować ryzyko oraz sterować niemalże parametrami strategii. Bez znajomości charakterystyki strategii nawet działający system doprowadzi nas do bankructwa!

Zobacz również: Zagadnienia z dziedziny budowy strategii inwestycyjnych

Zrozumienie charakteru stratnych transakcji, może być  pierwszym krokiem do sukcesu

Aż dziw bierze, jak wielu traderów, którzy wpatrzeni w swoich guru testuje swoje umiejętności na realnych rachunkach, nierzadko je lewarując. Robią to zazwyczaj bezwiednie, kierując się jedynie chęcią zysku lub ulegają egoistycznym pobudkom dorównania innym. Ponieważ nie ma tu żadnych logicznych podstaw, to na przestrzeni dłuższej serii transakcji zazwyczaj tracą.

Pora więc spojrzeć prawdzie w oczy i zrozumieć, że straty były, są i będą. Natomiast klucz do sukcesu tkwi, nie w tym jak przed stratami uciekamy, ale jak sobie z nimi radzimy. W gruncie rzeczy możemy to zrobić właśnie poprzez statystyczną znajomość swojego systemu, a następnie oszacowanie ryzyka opartego na realnych fundamentach.

O ileż jest to bardziej rozsądne, niż tylko zawieranie transakcji, których powodem są obietnice nadzwyczajnych zysków. To, że  sukces na rynku odniesiemy za pomocą przysłowiowego “nosa” porównywalne jest do wygranej w totolotka i niewiele ma wspólnego z sukcesywnie pomnażanym kapitałem.

Autor artykułu poleca także:



Conotoxia

Dołącz do dyskusji logując się za pomocą Facebook

To również Cię zainteresuje - Comparic24.tv

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here