Przypominamy artykuł Łukasza Nowackiego, który ukazał się jeszcze w 2014 roku. Tematyka jednak jest wciąż aktualna, więc jeśli nie mieliście okazji zapoznać się z piramidowaniem pozycji w grze długoterminowej to zapraszamy do lektury…


ccf forex comparic wybicie breakoutDość dawno temu publikowałem na łamach naszego portalu cykl pod tytułem „4 najważniejsze problemy w grze długoterminowej + rozwiązania”. Cykl składał się z trzech części, które przeczytać można tutaj:

W trzeciej części tego bloku wspomniałem o maksymalizacji zysków przy pomocy piramidowania. Nadszedł czas na dokończenie artykułu. Istnieją różne metody piramidowania, ale wszystkie można podzielić na dwie kategorie: mądre i głupie.

Piramidowanie pozycji

Otóż, niezależnie od stosowanej techniki piramidowanie w stronę strat tzw. uśrednianie strat jest złe. Może sprawdzi się ono kilka razy, może są ludzie, którzy są na 100% przekonani o kierunku danej pary walutowej i powiększanie stratnej pozycji traktują jako zakupy po niższej cenie. W zdecydowanej większości przypadków, dokładanie do stratnej pozycji powoduje powiększanie strat, jest to bardzo ryzykowny sposób, jeżeli nie dojdzie lub nie dotrwamy finansowo (każdy depozyt ma jakieś ograniczenie) do momentu kiedy kurs zawróci w naszą stronę, możemy zbankrutować. Nawet jeżeli kurs dość szybko zawróci ze złej dla nas drogi to i tak uśrednianie strat nie ma większego sensu, gdyż lepiej szybko przyznać się do błędu, zamknąć pozycję i … otworzyć ją ponownie po lepszej cenie.

Piramidowanie strat to kreatywna księgowość, to życie na kredyt z nadzieją, że bank zapomni o pożyczonych pieniądzach. Tylko brak odwagi lub umiejętności przyznania się do błędu powoduje, że nie ucinamy strat. Błędy popełnia każdy z nas, ale dlaczego niektórzy płacą za nie całym depozytem?

Człowiek powiększający straty lub nie zamykający pozycji, która traci jest człowiekiem, nad którym władzę przejęła chora duma. To ona nie pozwala przyznać mu się do błędnej analizy i każe mu liczyć na cud. Taki człowiek zamknie stratną pozycję dopiero wtedy, gdy jego mózg odzyska nad nim kontrolę i pozwoli odzyskać chociaż część pieniędzy. Jeżeli mózg będzie zbyt wolny, to niestety (a może całe szczęście) znajdzie się ktoś szybszy – Twój broker, który zamknie najbardziej stratną pozycję.

Nie chcę nikogo obrazić, ale stan człowieka, który patrzy jak wyparowuje jego depozyt nie można nazwać inaczej jak amokiem, z którego nie potrafimy się wyrwać i dopiero broker załatwiając za nas prostą sprawę zamknięcia stratnej pozycji, budzi nas powtórnie do życia.

Dlaczego pozwalamy stratą rosnąć? Dawno temu czytałem w jednej z książek na temat spekulacji o fikcyjnej historii: przechodniom rozdawano walizki z pieniędzmi i kazano im iść na pobliską giełdę. Wszyscy bankrutowali. Powodem jest instynkt jaki w nas jest. Czy nie jest tak, że zawsze dążymy do zwycięstwa nawet w prostych sprawach jak np. gra towarzyska w karty. Chcemy zanotować jak największą ilość zwycięstw, drugorzędną sprawą jest waga tych zwycięstw. Dlaczego ludzie tracili walizki z pieniędzmi? Kiedy mieli niewielki zysk zamykali pozycję aby mieć odnotowaną zyskowną transakcję. Kiedy mieli stratę, czekali – w końcu strata psuje ładny obraz bilansu zysków i strat, psuje średnią. Czekali, a strata robiła się coraz większa. Tacy jesteśmy. Ludzie bankrutowali, choć mieli więcej transakcji zakończonych zyskiem niż stratą.

Na giełdzie nie działają ludzkie odruchy, instynkty, które w życiu pozwalają przeżyć. Na rynku często trzeba działać odwrotnie. To jest powód dlaczego to jest takie trudne. Giełda jest niezgodna z naturą człowieka i żeby odnieść na niej sukces należy się przestawić, porzucić schematy z normalnego życia. „Lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu”? – tutaj mądrość ludowa nie działa.

Zobaczcie co Zenon Komar, ten od „Sztuki spekulacji” pisze o złym piramidowaniu:

W rzeczywistości spekulacja na giełdzie w niczym nie różni się od innego biznesu. Spekulacja jest biznesem i powinna być prowadzona dokładnie tak jak biznes. Załóżmy, że posiadasz sklepik z damską konfekcją. Zakupiłeś suknie dla pań w trzech kolorach: żółtym, zielonym i czerwonym. Sukienki czerwone idą jak woda, zielone znacznie wolniej, a żółte wcale nie są kupowane. Co zrobisz? Czy pójdziesz do kupca i powiesz „Wszystkie czerwone sukienki zostały sprzedane. Na żółte w ogóle nie ma popytu, ale nadal uważam, że są ładne, poza tym żółty to mój ulubiony kolor, więc tak czy owak kupmy ich więcej”? Z pewnością nie.

Mądry kupiec, który posiada zdolność obiektywnego spojrzenia, powie, “Z pewnością popełniliśmy błąd. Pozbądźmy się tych żółtych sukienek, obniżcie ich cenę o 10% i zróbcie wyprzedaż. Jeśli sukienki dalej nie pójdą obniżcie ich cenę o 20%. Wyciśnijcie pieniądze z tych staroci i kupcie większą ilość poszukiwanych czerwonych sukienek”. To właśnie jest zdrowy rozsądek w handlu.”

Zenon Komar

Choć nie jest napisane wprost, to żółte sukienki, które nie schodzą są jak stratna pozycja, która też nie przynosi dochodów. Uśrednianie strat to jak dokupywanie towaru, na który nie ma popytu. Dokładanie do strat to jak przebywanie w pomieszczeniu z bombą zegarową, która zaraz wybuchnie. Zamiast ją wyrzucić przez okno, gracz uśredniający straty dokłada trotylu, żeby wybuch był większy. Czasem coś się zatnie i zegar stanie, bomba nie wybuchnie, ale liczenie na cud na forex się nie sprawdza.

Jeszcze jeden cytat na ten temat, tego samego autora:

“Drugą barierą jest strata pewnej części pieniędzy. Załóżmy, że kupujemy złoto za 5000 dolarów, którego wartość spada do 4000 dolarów. Sprzedaż złota za 4000 dolarów oznacza wyrzucania przez okno 1000 dolarów. Niewielu graczy jest zdolnych do takiej decyzji. Instynkt pozwala nam stracić 1000 dolarów. Natura ludzka żywi nadzieję, że w jednym z następnych dni odbijemy te 1000 dolarów. Strata boli do tego stopnia, że drobni gracze nie mogą jej przeboleć. Jeśli nie możesz przezwyciężyć tego instynktu, zostaniesz płotką lub zbankrutujesz. Jedyną metodą odrobienia tysiąca dolarów jest wyciągnięcie 4000 dolarów ze złej spekulacji i włożenia ich w nową, lepiej zapowiadającą się transakcję.”

W artykule zajmę się dobrą stroną piramidowania czyli piramidowaniem zyskownych pozycji czy jak kto woli uśrednianiem w górę. Powodem piramidowania pozycji jest cytat, który znajduje się w moim trading planie:

„Nie ważne jak często masz rację lub się mylisz – istotne jest jak dużo jesteś w stanie zarobić mając rację i jak niewiele tracisz myląc się”

George Soros

Te słowa tłumaczą stosowanie przeze mnie otwierania pozycji na raty, ustawianie SL w kilku różnych miejscach, a także piramidowanie. Gdy się mylę tracę mniej bo otwieram pozycję w częściach, każda kolejna część jest bliżej SL, straty są mniejsze. Gdy mam rację zyski powiększa piramidowanie, a przed wyrzuceniem mnie z trendu przez przypadkowy ruch chroni mnie możliwość ustawienie stopów w kilku miejscach. Ale nie ważne jak często mamy rację, ważne co z tym potrafimy zrobić, ważne jak ucinamy straty kiedy racji nie mamy. Ważne w jaki sposób dokładamy do wykresów matematykę czyli zarządzanie kapitałem.

Dlaczego uważam, że mój sposób piramidowania jest pozbawiony ryzyka? Powiększam pozycję tylko w przypadku transakcji zyskownych, takich w których mam już zabezpieczoną część zysku. Otwarcie nowej pozycji nie zwiększa ryzyka utraty części depozytu. Ryzykuję tylko część zarobionych już pieniędzy.

Czy łatwiej zaryzykować 3% depozytu – własnych, ciężko zarobionych pieniędzy czy nawet 30% wirtualnego zysku? Czy nie lepiej, bardziej komfortowo gra Wam się np. w połowie roku, kiedy już macie jakiś zysk i pojedyncza strata nie powoduje zejścia poniżej zera? Moim zdaniem tak – lepiej gra się, gdy mamy na koncie jakieś zyski. Najtrudniej zaczynać nowy rok – mamy kilka strat na początku, a tu trzeba otwierać następne pozycje, znowu ryzykować własny depozyt. Inaczej jest po serii sukcesów, mając o 30% większy depozyt, każda pojedyncza strata nie powoduje, że balansujemy na granicy 0, zysku lub starty w rocznym rozliczeniu.

Oczywiście, szkoda tracić nawet wirtualny, jeszcze nie zrealizowany zysk, dlatego ryzykuję tylko jego część i tylko w sprzyjających okolicznościach.Zastanówmy się teraz nad następującą sytuacją:

Pewna osoba wpłaciła na swój rachunek 10 000 zł, po dwóch latach podwoiła stan konta. Mając 20 tysięcy wypłaciła połowę, czyli swoje początkowe 10 tysięcy. Teraz nie gra już za swoje, ciężko zarobione pieniądze, choć wiadomo, że każda strata może boleć.

Pytanie: Czy nie gra jej się teraz łatwiej, spokojniej, bez presji, bardziej komfortowo?

Czy Ci z Was, którzy są na początkujących etapach, nie chcieliby być w takiej sytuacji?

Jeżeli odpowiedź brzmi TAK – to zastanów się jak znaleźć się w sytuacji takie osoby? Jest taka możliwość, aby poczuć ten komfort tradowania. Sposobem jest piramidowanie, ale tylko i wyłącznie pozycji zyskownej i zabezpieczonej. Osobiście piramiduję tylko takie pozycje i tylko zgodnie z trendem.

Poniżej odpowiedź na pytanie dlaczego trend jest tak ważny: zobaczcie – grając z trendem macie rację kilka razy, grając na tzw. łapanie dołków – mylimy się kilka razy, a tylko jeden raz, kiedy trend rzeczywiście się zmienia – mamy rację.

Na zakończenie odpowiedź na pytanie jak piramiduję?

Tak samo jak otwieram pozycje: musi być trend, odpowiednia lokacja np. wsparcie, korekta i sygnał świecowy. Ryzyko w przypadku piramidowania zyskownej pozycji nie wzrasta, pod warunkiem, że nowa pozycja jest wielkości, której strata powoduje utratę tylko części zysku z pierwotnie zawartej transakcji.

Pamiętajmy: jeżeli mamy rację, trafiliśmy w trend – to jak mówi Georg Soros – ważne jest ile potrafisz zarobić mając rację. Obyśmy jak najczęściej mieli rację, a przynajmniej potrafili wykorzystywać te sytuację, kiedy racja jest po naszej stronie, czego Wam i sobie życzę.

To również powinieneś wiedzieć o piramidowaniu:

Zostaw komentarz logując się za pomocą Facebook



STO
PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułPopołudniowy komentarz rynkowy – EUR/USD powraca poniżej 1,1300
Następny artykułPiątek 13-go czy czarny piątek?
lukasz nowacki
Na rynku Forex od 2010 roku, wcześniej zajmował się giełdą, a waluty poznawał spekulując w kantorach internetowych. Zwolennik analizy czystego wykresu ceny, pracy nad sobą, prostych strategii i stopniowej eliminacji pojawiających się błędów. Motto: szukaj przewagi statystycznej, a nie tzw. świętego Graala.

2 KOMENTARZE

  1. Napisane podrczenikowo i prosto, w zasadzie każdy człowiek potrafiący myśleć wie że takie piramidowanie jest super fajna Sprawa. Gorzej z tym że piramidowanie to jest pestka to 1% albo nawet nie. Tu chodzi o trafienie, trendu, pozycji, wejścia, określenie długości, głębokości trendu, określenie możliwych korekt, i bardzo dobre zarządzenie pieniędzmi.

    Ja proponuję ludziom którzy czytają podobne tematy oraz te krótkie opracowania sukcesów.. By w ten czas otworzyli czysty wykres historyczny i się ładnie przyglądali…

  2. W skakli daytradingu problem polega na tym, ze każda pozycja potrafi być chwilowo dobra za chwilę chwilowo zła i znowu chwilowo dobra itd. Czasem nawet przez kilka dni nie da się stwierdzić czy pozycja jest dobra czy zła.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here